Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Tag: prl

Ewa wzywa 07 40-41

Witold Szymanderski - Ekspedycja #040

Spis osób:

  • Michał Jasiołd - student, robi za malarza i rysownika podczas wykopalisk
  • Hanka - studentka archeologii
  • Bożena - studentka archeologii
  • Marian Zakrzewski - cioteczny brat Michała, archeolog
  • Henryk Zakrzewski - ojciec Mariana, przed wojną mieszkał w Lubczy
  • docent Zenon Karpiak - archeolog z publikacjami
  • Barbara Kawecka - asystentka docenta Karpiaka
  • doktor Benedykt Tur - nieco starszy, ale przed 30
  • Janusz Mazanek - licealista, robi w wykopie, ale wolałby oglądać regaty
  • kopacz Matryba - obsługuje łopatę
  • Miecio Kowalski - nietrzeźwy klient lokalu "Zamkowa", rok temu pracował w wykopie, ale nie performował
  • pani Malińska - wynajmuje lokatorom płci męskiej
  • starszy sierżant Łukaszczyk - komendant posterunku MO w Lubczy, woli czytać gazetę niż rozmawiać z żoną
  • kapral Wąsik - pilnuje posterunku, jak Łukaszczyka nie ma
  • starszy szeregowiec Chudziński - nowy na posterunku, lokalni mu nie ufają
  • plutonowy Nachyła - zastępca Łukaszczyka
  • Latoniak - stróż na wykopaliskach, z psem
  • Porucznik Szłapowicz - niedawno przydzielony do Suchodołu młody prawnik po rocznym kursie oficerskim
  • pani Lipkowa - wynajmuje lokatorom płci żeńskiej
  • Komorowski - lekarz, partner do brydża Karpiaka
  • Józek Kluka - z Suchodołu, lubi wypić
  • Boruta - gospodarz Karpiaka
  • Leszczyński - rejent, jeszcze przedwojenny
  • Alicja Maciejewska - przypadkowa podrywka Zakrzewskiego

Namówiony przez kuzyna, Michał przyjeżdża na wykopaliska w rodzinnej Lubczy. Ekspedycja nie jest zachwycająca, gorąco, wykopy, mozolna praca; Michał angażuje się z Hanką. Pominięty w pracach polowych pijaczek Miecio ukradkiem przeszukuje kwatery archeologów, ale łapie go na gorącym uczynku gospodyni wynajmująca pokoje. Okazuje się, że archeologowie niby znajdują same ceramiczne skorupy, ale w rzeczach doktora Malińska odkrywa złote monety (tyle że dolary, a nie zabytkowe numizmaty). Niestety, docent Tur zostaje znaleziony martwy w wykopie, Michał znika, podobnie jak złote monety. Milicja usiłuje mozolnie dojść do tego, gdzie przyjezdni i lokalni znajdowali się w chwili morderstwa, ale sprawę pozwala rozwiązać artykuł w gazecie, rekonstrukcja zbrodni i nieszczęsny szczur.

Bawiąc-uczyć: metody przeprowadzania badań archeologicznych w terenie.
Się pije: piwo (bo na wódkę za gorąco)
Złote myśli: lepiej dwa razy popatrzeć, niż raz nie dojrzeć.

Inne tego autora:

Jerzy Gierałtowski - Grobowiec rodziny von Rausch #041

Spis osób:

  • Sierżant - przez niefrasobliwość zarabia guza
  • Jan Niwka - starzec o białych, sterczących jak szczotka włosach, grabarz
  • kapral Zbyszek - młody, błyska białymi zębami
  • porucznik Zygmunt Turzyca
  • porucznik Krzysztof Zbieć
  • Krystyna Mielczarek - sekretarka pułkownika, posiadaczka pięknych nóg, ale za poważna
  • pułkownik - grozi paluszkiem swawolnym podwładnym, ale sekretarkę trzyma po godzinach
  • plutonowy Bilski - świetny fizjonomista
  • Magda Cieplik - de domo von Rausch, wygląda jak wyrośnięty chłopak
  • Kazimierz Rausch - stary, o nalanej twarzy, rozwodnik
  • Henryk Skawiński - przypadkowy lokator rodzinnego grobowca von Rauschów
  • major Leszek Garlicki (ps. Belfer) - jakby nie mundur, można by go wziąć za naukowca
  • John Ceplik - właściciel Polish Funeral Home Ltd.
  • obywatelka von Rausch - uważa (adoptowaną) córkę za dziwkę i złodziejkę
  • Tkaczyk - stróż, nie nosi spodni w pracy

Stary grabarz zgłasza włamanie do ewangelickiego grobowca. Dzielny sierżant wchodzi do środka, nie czekając na wsparcie techniczne i obrywa od ukrywających się przestępców, którzy uciekają. Milicja odkrywa, że pod pretekstem przywożenia zwłok z zagranicy przemycane są złote dolary, a tak naprawdę sprytne fałszywki, sprzedawane naiwniakom. Słabym ogniwem jest stary Rausch, który coś wie, ale ginie w na pierwszy rzut oka nieszczęśliwym wypadku. Milicja zaczyna prześwietlać wszystkie rodziny, które sprowadzały zwłoki z zagranicy za pomocą Polish Funeral Home Ltd., żeby wreszcie dokonać spektakularnego aresztowania.

Historia była kanwą do jednego z odcinków “07 zgłoś się”, ale w przeciwieństwie do serialu nie było spektakularnej golizny, uwodzenia funkcjonariusza czy w zasadzie jakichkolwiek emocji.

Się pali: ekstra mocne, sporty, machorkę.
Się pije: wódkę, piwo, pliskę (z okazji sukcesu śledztwa).
Się je: śledzia (pod wódkę).
Fizjologia: porucznik Turzyca zastanawia się, czemu mężczyźni podczas sikania w plenerze patrzą w niebo.
Się nosi: cajgonowe ubranie.

Inne z tego cyklu tutaj.

#18 (przeczytałam też po raz kolejny EW07 #42).

Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 12, 2020

Link bezpośredni - Tag: prl - 0 komentarzy - Skomentuj


Helena Sekuła - Kieliszek bordeaux

Ginie Igor Ordon, ekscentryczny rzemieślnik, zajmujący się ceramiką, również przemysłową. Major Korosz, jeden z najzdolniejszych inspektorów milicji, w pracowni zamordowanego odkrywa, poza artystyczną ceramiką, kota[1]. Nie odkrywa natomiast cyjanku, którym zaprawione było tytułowe wino w kieliszku denata. Milicja nie narzeka na brak podejrzanych - Ordon miał zasłużoną opinię bon vivanta i znawcy kobiet[2]: była żona Barbara, konkubina Monika, kochanka i sponsorka Ilona były trzymane od siebie z daleka za pomocą uczynnego, choć nie wylewającego za kołnierz gospodarza Aniołka i cynicznej asystentki Ewy. Im głębiej śledztwo wchodzi w życie denata, tym więcej brudu się pokazuje - zakochana w nim dziewczyna, która się stoczyła w wódkę i popełniła samobójstwo, mnóstwo długów i procesów sądowych, wyrok i kara więzienia[3], wreszcie mężczyźni nienawidzący go za powodzenie u kobiet i same kobiety, zwłaszcza porzucone lub oszukane. Major najpierw zbiera wszystkie dowody i poszlaki, po czym najpierw metodą eliminacji, a potem drobną prowokacją łapie mordercę.

Autorka sprytnie rozpoczyna nie od samej zbrodni, a od poszukiwań zaginionej w halnym turystki, Moniki Vessel, która okazuje się być ostatnią konkubiną Ordona. Przy okazji pojawia się dość zabawny z perspektywy czasu epizod w szpitalu, gdzie pacjentka kradnie luminal, a lekarz proponuje pacjentce papierosa oraz potencjalnie suicydalną pacjentkę nazywa psychopatyczną (chociaż zaskakująco atrakcyjną). W ogóle damska uroda jest clou opowieści:

Patrząc na tę piękną kobietę major skojarzył sobie, że w najbliższym otoczeniu Ordona nie spotkał kobiety brzydkiej. Wszystkie były ładne, interesujące i coś sobą reprezentowały. Ale Barbara była chyba najładniejsza z nich wszystkich. Wysmukła, średniego wzrostu z masą płomiennorudych włosów, miała subtelną delikatną twarz o bardzo jasnej gładkiej karnacji.
Major nagle zdał sobie sprawę, że stoi i po prostu gapi się na nią z zachwytem i że ona o tym wie, że prawdopodobnie jest przyzwyczajona do tego rodzaju niemego podziwu.
- Pani jest bardzo piękna - usprawiedliwił swoje milczenie. - Przed chwilą widziała pani uosobienie zachwytu - chciał zażartować.

Gorzej niestety z damskimi walorami intelektualnymi, panie są określane jako “wykolejona” [Ewa] albo “słaba, kobieca, dość lękliwa o miernej inteligencji i słabej odporności psychicznej” [Barbara]. Oraz emancypacja prowadzi do prób samobójczych, więc lepiej nie ryzykować zbyt samodzielnej kobiety.

Bawiąc-uczyć: wypalanie ceramiki i działanie pieca wysokotemperaturowego.
Nagrody: bernardyn Bari odznaczony honorową odznakę GOPR.
Się pije: wódkę, wino (tytułowe), koniak Meukow, jarzębiak.
Się pali: “Rarytasy”.

[1] “Puszysty, perski kot przerwał drzemkę, leniwie podniósł się z nagrzanej podłogi i wygięty w łuk wlepił w niego bursztynowe ślepia”. Szczęśliwie sierotkę zgadza się adoptować gospodarz domu, Wincenty Aniołek(!). Niestety, wbrew moim podejrzeniom, kot nie ma znaczenia dla fabuły.

[2]

Panie! Nieraz to i żal, i śmiech brał... Bywało, taki zmarnowany rano idzie, przystanie na papierosa, to mówię: panie Igorze, kapusty nie przekwasisz, kobiet nie przekochasz. To on śmieje się i powiada: ale próbować trzeba…

[3]

A nie mówił panu, za co w więzieniu siedział?
- Co miał nie mówić, mówił! Nie za żadną hańbę, a za politykę siedział, to nie żaden wstyd. No nie? Jak były błędy i wypaczenia... no wie pan, ten kult jednostki, to go jako takiego więcej starszego z AK - posadzili, bo partyzant był. A za Gomułki to go wypuścili i sprawiedliwość oddali, bo panie, przecież za ojczyznę się narażał, wszak nie?

Inne tej autorki tutaj.

#13

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek luty 3, 2020

Link bezpośredni - Tag: prl - 0 komentarzy - Skomentuj


Ewa wzywa 07 34-35-36

Walerian Drohiczyn - Feralny wtorek #034

Spis osób:

  • Bartłomiej Władysław Miś (69) - denat, znaleziony przy torach, przedwojenny oficer
  • maszynista Galiński - kolejarz, udziela pierwszej pomocy, acz nieskutecznie
  • Fetczak - podejrzany parokroć o udział w napadach, lubi wypić
  • dróżnik Kiwilsza - zatrudnia do prac prostych
  • Klonowicz Sebastian, syn Jana - znajomy Fetczaka, ze wsi Barbara
  • Bożena Małaszewicz - elegancka i zatroskana, siostrzenica BW Misia, rozwiedziona i z córką Alinką
  • Janina Kałużyńska - siostra Misia, nie żyje już podczas drugiego śledztwa
  • Stefan Kałużyński - szwagier Misia, nie żyje już podczas drugiego śledztwa
  • kapitan Jerzy Majski - pomocnik i przyjaciel narratora
  • Koński - znajomy Misia, handlarz obrazów i łowca okazji
  • Kazimierz Pomian-Zakrzewski z Waśniewic - wielbiciel Rodakowskiego, wybitny kolekcjoner
  • Beniamin Sztos - współpracownik Misia, nie pomaga w pierwszym śledztwie, bo nie żyje od 2 lat
  • Sztosowa - żona Sztosa, żyje, ale nie pomaga ani w pierwszym, ani w drugim śledztwie, bo jest paskudna, stara i bardzo głupia
  • Rytwiańska - znajoma Misia, kolekcjonuje stare książki
  • porucznik Waldek Tchórzewski - łebski chłopak, chociaż jąkała, za to z idealnym manicure
  • Krzysztof Gar - handlarz, ale niezbyt szanowany w środowisku, długowłosy i z bokobrodami
  • Profesor Rokicki - znawca sztuki
  • Wojciech Borowik - z wykształcenia aktor, kolekcjoner i bibliofil
  • Józef Polanowski - z Łodzi, handlarz obrazów
  • Stanisław Siaś - kumpel Gara od szemranych interesów
  • hrabia Goczałkiewicz z Przystałowic - poprzedni właściciel pięknego obrazka Watteau
  • Kupść - handluje książkami
  • Maliszewscy - kupili Kossaki i się nie wstydzą
  • Szymon Potocki - obywatel szwedzki od dwóch lat, właściciel okazałego zakładu krawieckiego
  • Grzegorz Fariaszewicz - pośredniczył w sprzedaży szkicu Michała Anioła, ale od roku nie żyje
  • Kazimierz Fariaszewicz - syn Grzegorza, elektronik, jeszcze żyje
  • Krzysztof Gródecki - z Fariaszewiczem robił w handlu obrazami
  • Ramocka - pracownica antykwariatu, za drobną opłatą robi za ręczne ksero

Narrator opowiada o kontynuacji umorzonego śledztwa sprzed 7 lat, kiedy to znaleziono przy torach zwłoki niejakiego Misia, starszawego znawcy antyków. Milicja zafiksowała się wtedy na tym, że w domu Misia znaleziono napisany przez niego odręcznie samobójczy list oraz listę poleceń dotyczącą jego rzeczy. Śledztwo jest otwarte, ponieważ “znaleziono potencjalnego mordercę” (czego bliżej autor nie precyzuje), a kolejna ekipa szuka dowodów i powodu zbrodni. Już sama obdukcja wskazuje, że Miś nie był w stanie sam sobie sprokurować wszystkich uszkodzeń, wyskakując z pociągu, dodatkowo jest sporo niejasności w sprawie zaginionego szkicu podobno spod ręki Michała Anioła, pomniejszych Kossaków czy wreszcie złotych monet, jakie miał starszy pan. Milicja poza wypytywaniem znajomych denata, którzy pamiętają zaskakująco dużo jak na taki upływ czasu (poza tymi, co już nie żyją, co nadaje większego realizmu) dokonuje prowokacji, markując chęć zakupu wspomnianego szkicu Leonardo[1]. Odkrywa też, jak kolekcjonerzy i handlarze sztuki oszukiwali Skarb Państwa oraz trafia na małą orgietkę w górskiej willi. Zbrodniarz wpada, bo nie pomaga mu dywersyfikacja źródeł dochodu.

[1]

Trochę kłopotu było z forsą. 300 tysięcy służbowych pieniędzy na pokaz nie jest otrzymać łatwo. Waldek przysięgał, że nie zgubi. Podpułkownik z Komendy Głównej, który załatwiał wypożyczenie tej góry banknotów, domagał się stanowczo, aby Tchórzewskiego cały czas konwojowało dwóch uzbrojonych funkcjonariuszy. Łaskawie zgodził się, aby byli oni w cywilu. Żarty na bok. Ostatecznie w trójkę zagwarantowaliśmy własnymi pensjami, że pieniądzom nic się nie stanie.

Ewa Szczypiorska - Prezent dla Barbary #035

Spis osób:

  • porucznik Jacek Mikucki - opalone czoło i ciemne włosy zwracały uwagę przechodniów
  • major Olszewski - jeden myślący funkcjonariusz więcej dla niego wart niż zastępy fachowców[2]
  • pułkownik Zieliński - ma tremę, wypuszczając młodziaka na akcję
  • Szczęsny Surkowski (70) - ulubiony aktor Mikuckiego, niestety występuje w nekrologu
  • inż. Rawicz - wysoki, przystojny i elegancki nawet w rannych pantoflach
  • Joanna Rawiczowa - niby na poziomie[1], ale ma brudno w domu
  • Jurek Rawicz (14) - co nietypowe, lubi milicjantów
  • Surkowska - siostra aktora, niezamężna nauczycielka, hoduje koty wbrew woli brata
  • Józef Karwicz - emerytowany radca prawny
  • Eugeniusz Michalski - kierownik apteki, farmaceuta, gotuje cuchnące świństwa we wspólnej kuchni
  • Krystyna Michalska - młoda żona Eugeniusza, w ciąży, okrągła buzia, oczy i figura
  • Maria Surkowska - de domo Kowalska, była żona aktora
  • Józefa Grzesik - kuchta u Surkowskiego, leży w szpitalu z połamanymi nogami
  • Marian Olkowiak - młody malarz, krętacz, a mimo to ulubieniec Surkowskiego
  • Nowacki - nie oddał Surkowskiemu pożyczonych 10 dolarów
  • Paulette Olkowiak - nowoczesna Francuzka, podobno moralność nagina do piękna
  • prof. Łużyński - specjalista od pajęczaków
  • Stanisław Mikucki - ofiara popularności kuzyna
  • doktor Gałęski - chirurg ze szpitala na Bielańskiej
  • Paweł Deczyk - mechanik samochodowy Surkowskiego
  • plutonowy Kwiatkowski - nie dostał odznaki sprawnego wywiadowcy, ale ma klucz francuski
  • proboszcz z Sobkowa - młodzieniec w dżinsach i sandałach na bosych stopach

Porucznik Mikucki wraca właśnie z nieudanego urlopu z Bułgarii (4 tygodnie padało!), gdy dowiaduje się z gazet o śmierci ulubionego aktora, Surkowskiego. Ponieważ marzy od dawna o wielkiej, samodzielnej sprawie, nie waha się przerwać urlopu kilka dni przed czasem, gdy szef proponuje przyjrzenie się okolicznościom śmierci aktora. Niby wszystko jest w porządku, ale szybko okazuje się, że aktor nie był lubianym człowiekiem zarówno w domu (własność aktora, ale kwaterunkiem rozparcelowany wśród przypadkowych lokatorów), jak i wśród znajomych; w dokumentach aktora śledczy znajduje kopie listów z pogróżkami i groźbami spraw sądowych. Po jakimś czasie[3] okazuje się, że przeczucie było słuszne - śmierć Surkowskiego nie była naturalna, bo w jego organizmie znaleziono jad skorpiona. Rozwiązanie sprawy dość absurdalnie opiera się na tym, że porucznik odwiedza rodzinną miejscowość i wścieka się na widok zrewitalizowanego kościółka (“Matka Boska, spowita w szale na tle różowego nieba, miała twarz girlaski”), dzięki czemu odkrywa kradzież zabytku, ustala podejrzanego i sposób podania denatowi trucizny.

Seksizm codzienny:

Porucznik Mikucki przyjrzał się uważnie młodej celniczce. Była ładna i zgrabna. Niemniej jednak jej głowa, uczesana w mnóstwo loczków, nie sprawiała wrażenia specjalnie myślącej. Miał ochotę trochę z nią porozmawiać, ale autokar już ruszał.
… i zrobiło mu się jej bardzo żal. Ponieważ jednak zaraz sobie przypomniał, że dzisiaj to już druga kobieta, nad którą się się lituje, więc zadał sobie ironiczne pytanie: Ciekawe jestem, czy gdyby obie były mniej ładne, też wzbudzałyby we mnie takie gorące współczucie?”

Bawiąc-uczyć: klasyfikacja skorpionów.

Się pali: giewonty.

[1]

Należała do tego typu kobiet, które przy najbardziej czcigodnych gościach potrafią siedzieć na kanapie z podwiniętymi nogami, a mimo to nikt ich nie określi jako źle wychowane. Natomiast przy niej nikomu nie wpadłoby na myśl tak siedzieć.

[2] W zachwycie nad intelektem Mikuckiego proponuje mu rękę swojej 12-letniej córki. Oczywiście za jakiś czas.

[3] Realia: na wyniki badania krwi w Instytucie Chorób Tropikalnych czeka się 6 tygodni.

Aleksander Minkowski - Kiedy wracają umarli #036

Spis osób:

  • Agnieszka Brel - niepospolitej urody, a przy tym zaskakująco skromna, tyle że denatka
  • Katarzyna Kwiryn - współlokatorka Agnieszki, ładna, lecz w zimnym, skandynawskim typie
  • Władek Grela - poczciwina, nos w podręcznikach, zakochany bez wzajemności w Agnieszce
  • Krzysztof Brel - brat Agnieszki, marynarz, przystojny, ale nie podobny do siostry[1]
  • Antoni Wojda - narzeczony panny Kwiryn, prywatna inicjatywa
  • Francesco Lago - papuzi król[2], właściciel hurtowni farmaceutycznej z Ameryki Południowej
  • Nr 1 - marynarz, siwy i kudłaty, z kwadratowymi, włochatymi dłońmi (Jerzy Rysa)
  • Nr 3 - marynarz, dwa metry wzrostu, w barach metr, nogi prostowane na beczce i białe zębiska (Witold Płaz)
  • Erna Roll - zna wszystkie języki marynarskie, 20 lat temu musiała być ładna
  • Mulewicz - magazynier w porcie, nagle umiera na zawał serca
  • Karpiak - następca Mulewicza, wuj Agnieszki
  • kapitan Ryszard Julski - niewysoki, krępy, włosy opadają mu na czoło
  • porucznik Zbigniew Blady - wysoki i bardzo szczupły, doskonały pływak
  • redaktor Derkacz - włącza się w sprawę jako czwarta władza
  • Kurt Hesse - bosman z Heliosa, znajomy Wojdy

Z komunikatu w prasie wynika, że studentka III roku AM w Gdańsku, Marta Brel, została zamordowana na plaży w Sopocie. Milicja rozpytuje wśród znajomych dziewczyny, bez specjalnego efektu. Porucznik Blady, nowy w wydziale, jest zirytowany, bo w śledztwie widać spore braki (nie są przesłuchiwane kluczowe osoby) oraz ma wrażenie, że część informacji jest zatajana. Redaktor Derkacz, kolega Julskiego, dostaje zlecenie na napisanie o sprawie, ale - tak jak Blady - ma poczucie, że można by w sprawie zrobić więcej. Wydarzenia zaczynają toczyć się szybciej, kiedy z Antwerpii przypływa chłopak Agnieszki (przedstawiany jako jej brat); jednocześnie w mieście pojawia się przemycone złoto. Rozwiązanie, jak się łatwo domyślić, sugeruje już sam tytuł (zbeqrefgjb qmvrjpmlal olłb fsvatbjnar, n wrw oeng/pułbcnx olł cbqfgnjvbalz zvyvpwnagrz).

Bawiąc-uczyć: zasada działania jednorękiego bandyty, wycieczka do Tivoli w Kopenhadze. Co ciekawe, w Antwerpii jest popyt na złotówki.

Się pije: śmierdzącą i mdłą wódkę w Danii, piwo, setę z ogórkiem konserwowym, “iazembiak, please!”, egri burgundi.
Się pali: silesje, larki, sporty, caporale, carmeny.
Śmierdzi: śledziem i bigosem.

Rasizm i seksizm powszechny:

- Ja też miałem Murzynkę - powiedziałem do Nr 1. - W Dakarze. Senegalki są brzydkie, ale jej babkę musiał popieścić jakiś mieszaniec, bo nie była całkiem czarna. Piersi miała jak Jane Mansfield, mówię ci, woltyżerka, żaden cyrk by się nie powstydził.
- Podobno tutaj można rwać na frajer - powiedziałem. - Dunki nie robią z tym ceregieli.
Po kilku minutach jasnowłosa piękność wślizgnęła się skromniutko do gabinetu i postawiła na biurku dzbanek, dwie filiżanki i cukierniczkę.

[1] A tak naprawdę Marcin Szczęśniak (zwany Lalusiem), chłopak Agnieszki. Marynarz, stawia pierwsze kroki w przemytniczym biznesie.

[2] Miał na sobie pomarańczowe spodnie i szafirową marynarkę (...) Brunet z hiszpańskim wąsikiem, taki śmieszny facet. Pod koszulą nosił apaszkę w purpurowe grochy.

Inne tego autora, inne z tego cyklu.

#10

Napisane przez Zuzanka w dniu środa styczeń 22, 2020

Link bezpośredni - Tag: prl - 0 komentarzy - Skomentuj


Zygmunt Zeydler-Zborowski - Śpiewający żółw

Narratorem jest Zygmunt, autor kryminałów (sic!). Znienacka dostaje anonimowy list z prośbą o niesprecyzowaną pomoc przy uratowaniu porwanej Anny, jednak tajemniczy mężczyzna w taksówce marki “Warszawa” w ostatniej chwili rejteruje i nie zdradza żadnych szczegółów. Autor wyjeżdża z żoną do Zakopanego[1] (co ciekawe, mieszkają w osobnych pensjonatach), żeby jeździć na nartach (żona, Zygmuś niechętnie), pisać książkę (Zygmuś), spotykać się z innymi ludźmi (żona z głupawym narciarzem, Zygmuś z sąsiadką z nogą w gipsie). Wtem znajomy milicjant zabiera Zygmunta na miejsce znalezienia zwłok, gdzie Zygmunt rozpoznaje w denacie wspomnianego kierowcę taksówki. Dzięki zapamiętanemu detalowi samochodu organy identyfikują jedną Annę (ale okazuje się, że znikła[2]), a niedługo potem na milicję zgłasza się kolejna Anna, twierdząc, że zamordowany to jej chory psychicznie mąż. Kiedy autor chce wrócić do Zakopanego, żeby kontynuować wypoczynek/pracę, pojawia się jego młoda[3] żona, informuje o planowanym rozwodzie i wielkiej miłości do kogoś właśnie poznanego, po czym pakuje walizkę i znika. Na bazie mętnych przesłanek Zygmunt jedzie więc za nią na Wybrzeże (cały czas trzymając pokój w Zakopanem). Tu znowu kolejny obcy mężczyzna zabiera go na przejażdżkę, tym razem pociągiem, szantażuje losem wiarołomnej żony i każe nic nikomu nie mówić. Żona znajduje się z gachem dzięki zaradnemu, choć niewyględnemu koledze pana Miecia, Zygmuś znowu zatrzymuje pokój w Zaiksie (już ma dwa) i wprowadza się do chaty opodal willi, w której mieszka żona. Wdaje się w bójkę z szoferem gacha (a może porywacza?), po czym włamuje się do opustoszałego domu, gdzie nakrywa go wdowa po zamordowanym w górach. Finał jest ogromnie chaotyczny - wszyscy są podejrzani, Zygmunt szantażuje mordercę za pomocą ogryzka jabłka (identyfikacja po zębach), brakujące zwłoki i zaginieni się odnajdują, a kilkoro przestępców ląduje za kratkami, pozostawiając do rozpracowania resztę siatki znanemu skądinąd Stasiakowi z wywiadu.

Trivia: podkoszulek antyreumatyczny rozmiar 6.
Się je: kiełbasę szynkową, ciasto z prodiża, śledzie w oliwie, polędwicę (w Wierzynku), polędwicę z borówkami (w zakopiańskiej Halamie), cytrynową zupę z ryżem i pieczeń wołową, polędwicę po angielsku (w Watrze), kiełbasę, sardynki, ser (na kolację), jajecznicę z trzech jaj, pół litra mleka, dwa duże rogale i masło (w barze mlecznym), wątróbkę (w Zaiksie), krupnik i smażone ryby (u rybaka), chleb, bryndzę i powidła śliwkowe.
Się pije: nalewkę (w tym porzeczkową), żytniówkę, jarzębiak, koniak, wódkę (pod kiełbasę), setkę i piwo (pod śledzia), radziecki koniak.
Mental load: mąż narzeka, że żona na drogę nie zrobiła herbaty w termosie.
Bawiąc-uczyć: klasyfikacja gatunkowa żółwi (nie śpiewających).

Szowinizm codzienny:

[3] Henryk opowiedział mi o swojej rodzinie i spytał, czy zadowolony jestem z nowej żony. Odparłem, że nie narzekam.
- Ładna babka. Bardzo efektowna. Tylko trochę dla ciebie za młoda.
Uśmiechnąłem się.
- Na razie nie czuję tej różnicy wieku, a co będzie dalej, to zobaczymy.
- Zawsze byłeś ryzykant.
Wziąłem Henryka pod rękę.
- Daj spokój. Nie przesadzaj. Nie możesz ode mnie wymagać, żebym się żenił z jakimś starym pudłem. Wystarczy, że sam już nie jestem pierwszej młodości.
- Szuka pan kogoś?
- Szukam.
Przez chwilę milczał a potem znowu się odezwał:
- Pewnie pan żony szuka.
- Zgadł pan - uśmiechnąłem się kwaśno. Pokiwał głową.
- Dla mnie to, panie, nie nowina. Trzy razy już w życiu szukałem żony. Tak, tak, trzy razy. I muszę panu w zaufaniu powiedzieć, że za każdym razem żałowałem jak znalazłem. A niech idzie w czorty. Co się pan będziesz przejmował i jeszcze dopłacał do tego zniknięcia. Powiadam panu, że to nie żaden interes. W ogóle to nie interes się żenić. Ile by to człowiek nerwów i pieniędzy zaoszczędził, żeby się nie żenił. Głupi zwyczaj i bardzo niepraktyczny. (...)
A doświadczony człowiek mówił dalej:
- Absolutnie nie opłaca się szukać żony. Sama się znajdzie. Przekona się pan. Prędzej czy później wróci z płaczem do domu. Wtedy tylko trzeba porządne manto kobiecie spuścić i będziesz pan miał spokój do końca życia. Chyba, że się pan chcesz pozbyć baby, no to w takim razie rozwód.
Trochę się bałem, żeby przez roztargnienie nie nacisnęła spustu. Kobiety miewają takie niekontrolowane odruchy, szczególnie kiedy są podniecone.

[1]

Dziwne. Do Zakopanego prawie wszyscy przyjeżdżają aby uprawiać sporty zimowe, a żadna taksówka nie jest zaopatrzona w bagażnik przystosowany do wożenia nart.

[2] Więc Downar, również zaprzyjaźniony, wraz z narratorem podszywają się pod prasę, żeby sąsiadka zaginionej Anny wpuściła ich do jej mieszkania, które następnie - głównie archiwum zdjęć, bo Anna jest fotografką - przeszukują.

Inne tego autora tu.

#9

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek styczeń 21, 2020

Link bezpośredni - Tag: prl - 0 komentarzy - Skomentuj


Zygmunt Zeydler-Zborowski - Zaczęło się w sobotę

Mecenas Natorski właśnie przegrał sprawę Warysa, której podjął się mimo otrzymywanych ostrzeżeń i gróźb. Zirytowany szykuje się na spotkanie z narzeczoną, gdy wtem do kancelarii wchodzi mężczyzna, informując, że w ważnej sprawie, niezbornie mówi coś o astygmatyzmie[1], którego adwokat nie ma, a kiedy Natorski wraca z kuchni ze szklanką wody dla spanikowanego gościa, znajduje go martwego (nóż w plecach). Podejrzenia oczywiście padają na mecenasa, bo nikogo innego nie było, na szczęście szczęście patolog Ziemba[2], znajomy Natorskiego, wierzy mu i dzwoni po Downara, człowieka-instytucję od dziwnych spraw. Za samowolne dołączenie do śledztwa major obrywa od szefa, który jednak później go przeprasza, bo jednocześnie rozwiązują się dwie sprawy. Oczywiście, jak w innym tomach, największą uwagą milicjant darzy spotkane panie[3][4], absolutnie nie profesjonalnie, bez problemu podrywa w żenujący sposób urzędniczkę, żeby uzyskać informacje (i vice versa, jedna z osób zaangażowanych w sprawę usiłuje go pocałować korzystając z awarii prądu, podobne sugestie wysnuwa też współpracowniczka[5]), a jego mentor, Walczak, zaniepokojony wypytuje o użycie przemocy[6]. Wracając do meritum, w obu przypadkach - sprawie Warysa i sprawie Natorskiego - pojawia się otrucie arszenikiem i posądzenie obecnych w pomieszczeniu osób o zbrodnię. Milicja początkowo nieudolnie (w pierwszym rzucie pominięto wiele śladów, które wskazuje ochotniczo[7] dołączający do śledztwa Walczak), potem już coraz sprawniej odkrywa, co łączy zabójcę z procesu poszlakowego, mecenasa, optyka i żonę pewnego zasłużonego profesora. W ramach śledztwa poczciwy Kobiela przebiera się za hydraulika, żeby odpytać fertyczną gosposię u państwa inżynierostwa, a Downar ze specjalistką od daktyloskopii wynajmuje od cwanej damy[9] mieszkanie na godziny oraz uzyskuje informacje od damy negocjowalnego afektu[10].

[1] “Zastanawiałem się nad tym i dochodzę do wniosku, że to musiał być albo okulista, albo optyk. W każdym razie ktoś z tej branży. No bo wiesz, przeciętny człowiek nie będzie mówił o astygmatyzmie, a przypuszczam, że jest bardzo wielu ludzi, którzy w ogóle nie wiedzą, co to jest astygmatyzm”. Pozdrawiam z moim astygmatyzmem.

[2] W nowym mieszkaniu Ziemby chodzi się “na suknach”, bo teściowa dba o świeżo wylakierowany parkiet.

[3] No przecież nikt nie odmówi przystojnemu majorowi[8]...

„Śliczna dziewczyna - pomyślał Downar - prześliczna dziewczyna.” Zdawał sobie sprawę z tego, że zaczyna myśleć zupełnie o czym innym, a nie o morderstwie popełnionym w kancelarii adwokackiej. Opanował się całym wysiłkiem woli. „Do wszystkich diabłów, przecież nie przyszedłem tutaj na flirty” - próbował sobie wybić z głowy te niebezpieczne myśli. (...) Obserwował ją. Wysoka, postawna, efektowna. Prześliczna dziewczyna. Co za włosy, co za oczy… (...) Usiłowała sobie przypomnieć, a robiła to z takim wdziękiem, że Downar nie mógł od niej oderwać oczu. Czuł, że uroda tej dziewczyny zupełnie paraliżuje w nim zdolność spokojnego, logicznego rozumowania. Był zły na siebie. Postanowił jak najprędzej zakończyć tę rozmowę. (...) Od pewnego czasu obserwował nogi Ewy. Były długie i bardzo zgrabne. (...)
- Mam nadzieję, że będziemy się czasem widywać.
Uśmiechnęła się.
- Oczywiście. Jeżeli tylko śledztwo będzie tego wymagało.
Downar spojrzał jej w oczy.
- Przyznaję, że chętnie zobaczyłbym się z panią niezależnie od śledztwa. Nie zawsze przecież musimy rozmawiać o morderstwach. Sądzę, że moglibyśmy sobie znaleźć jakiś weselszy temat.

[4]

Drzwi otworzyła mu Warysowa. Miała na sobie ciemną, bardzo obcisłą suknię, podkreślającą jej kształty. Zaczynała trochę tyć, ale była jeszcze doskonale zbudowana. Gęste, ciemne włosy upięła w wysoki kok, przyozdobiony zbyt ekscentrycznym grzebieniem. Tę hiszpańską fryzurę podkreślały jeszcze duże, ciężkie kolczyki czy klipsy. Usta miała mocno ukarminowane. Patrząc na nią, miało się wrażenie, że za chwilę zacznie uderzać w kastaniety i odśpiewa habanerę z Carmen. (...) Właściwie dopiero w tej chwili uświadomił sobie, jak bardzo działa na niego fizycznie ta kobieta.

[5] OMFG. Pan autor i jego wyobrażenie romantyzmu.

Pracowali intensywnie przez trzy godziny. Zmęczona Grażyna usiadła na brzegu tapczanu i wierzchem dłoni odgarnęła spadającą jej na oczy czuprynę.
- Wiesz, o czym sobie teraz pomyślałam?
- O czym?
- Że właściwie mógłbyś mnie tutaj zgwałcić.
Downar wzruszył ramionami.
- Też masz pomysły. Co ci do głowy przychodzi?
- No, ale sam przyznaj, przecież mógłbyś mnie zgwałcić. Głucha noc. Jesteśmy tu sami. No tak czy nie?
- Oczywiście, gdybym chciał... - mruknął niechętnie Downar.
- Ale ty nie chcesz?

[6]

- Właśnie. Przecież tę całą historię z zamianą oprawki opowiedział mi właściwie sam, z własnej woli, to znaczy prawie z własnej woli.
Walczak spojrzał bystro na przyjaciela.
- Słuchaj no, Stefuś, czyś ty czasem nie nakładł temu optykowi po mordzie?
- Zwariowałeś? - oburzył się Downar.
- Nie. Ja tylko tak pytam. Wiem przecież, że ty czasem bywasz nerwowy podczas śledztwa.
- Bądź spokojny. Nie stosuję żadnego mordobicia.
- To ci się chwali.

[7] Walczak ma bezpłatny urlop, bo szykuje się egzaminu na studiach prawniczych, więc korzysta z każdej okazji, żeby się nie uczyć. Jest również źródłem bonmotów ("Tyle razy ci przecież tłumaczyłem, że największą przeszkodą w pracy śledczej jest myślenie. ") i dźwięków (pogwizduje arię Nadira z “Poławiaczy pereł” i marsz z “Aidy”).

[8]

[Downar] Był jak zwykle gładko ogolony i pachniał dobrą wodą kolońską. Jasnobrązowa, dwurzędowa marynarka leżała na nim znakomicie.

[9]

[Wiśniewska] Była średniego wzrostu i miała widoczne skłonności do tycia. Znajdowała się w tym trudnym okresie życia, kiedykobieta jeszcze pragnie się podobać, ale wszelkie zabiegi w tym kierunku okazują się już bezowocne. Kokieteryjna, utleniona czuprynka, spora ilość pudru na sfatygowanej twarzy i przesadnie ukarminowane wargi.

[10]

- Ile razy byłaś u niego?
- Dwa.
- No i co...?
- No i nic. Miły, starszy facet, forsiasty. Płacił dolarami.
- W jakim języku z nim rozmawiałaś?
- Właściwie nie mówiliśmy dużo. Parę słów po niemiecku parę słów po francusku. Wiesz, że nie jestem znowu taka wykształcona w obcych językach.

Się pali: aż gęsto w pokoju, tureckie papierosy (wcale niezłe), wawele, belwedery.
Się pije: wermut, ratafię, chiński koniak(?!), jarzębiak, wódkę, również zagraniczną, i piwo (do obiadu), wino burgundzkie.
Się je: zupę pomidorową i rumsztyk, bryzole cielęce z pieczarkami, szarlotkę i ptysie, rybę w galarecie, móżdżek zapiekany w muszelkach, pasztet domowej roboty, kawior, łososia, pieczoną indyczkę z borówkami, a na deser tort orzechowy, doskonała kawa i likiery.

Inne tego autora tu.

#4

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek styczeń 13, 2020

Link bezpośredni - Tag: prl - 0 komentarzy - Skomentuj


Ewa wzywa 07 31-33

Aleksander Ścibor-Rylski - Złote koło #031

Spis osób:

  • kapitan Budny - narrator, żona go opuściła na korzyść ognistego bruneta
  • porucznik Traszka - jak wszyscy, pracuje po godzinach
  • Piotr (16) - syn Budnego, nieco smutny, bo ojciec jest pracoholikiem
  • doktor Turska - młoda lekarka o skupionym wzroku, ratowała Kruka
  • podporucznik Prałat - sumienny i obowiązkowy
  • Janusz Kruk (17) - denat ze Złotego Koła
  • Feliks - kierowca milicyjnego wozu, jeździ, gdzie mu każą
  • doktor Miśkiewicz - dyżurny anestezjolog
  • profesor Krauswald - Zakład Medycyny Sądowej
  • Jan Butyrak - badylarz, właściciel czarnego “spartaka”
  • Aleksander Semko - karany za stręczycielstwo i próby wymuszenia
  • porucznik Walendziak - robi nadgodziny, młodziak
  • Josiek - prowadzi nieoficjalny komis (czytaj: paserka)
  • Kaśka Raz-Dwa-Trzy - bardzo dobrze wychowana kobieta, partnerka Semki, piękny biust
  • major Skoczylas - “stary”, naczelnik wydziału
  • Konrad Zagórski (67) - emeryt, samotny schizofrenik
  • ciotka Janusza - mizerna kobieta o bardzo smutnych oczach
  • Stanisław Kruk - stryj Janusza, bardzo porządny człowiek[1], o suchej twarzy pastora
  • Adam Rokita - uczeń technikum, chłopak z ery tranzystorów i stereofonii
  • porucznik Zaleska - ma rozeznanie w gangach młodocianych
  • Basia - ładna panienka Rokity, w greckich kozaczkach z łańcuszkiem
  • Jan Sadowski (ps. Długi Janek) - ma żółte, zepsute zęby
  • Tadeusz Piechalak - pozornie usłużny, syn zamożnych rodziców, ale się stoczył
  • Michalski - magazynier z Centrali Zbyt Materiałów Budowlanych, może załatwić cegłę
  • Halina Bartoszewska (15) - ofiara gangu
  • pani Bartoszewska - matka Haliny, drobna kobieta o bardzo dobrej twarzy

Wrocław. Kapitan Budny ma wprawdzie w planach kolację ze swoim synem, ale wystarczy telefon z pracy, żeby zmęczenie po dyżurze ustąpiło adrenalinie i chęci rozwiązania zagadki. Na izbę przyjęć trafia 17-letni chłopiec z rozbitą głową, który umiera mimo szybkiej reakcji lekarzy. Milicja szuka najpierw mężczyzny, który przywiózł nastolatka i zniknął, ale trop szybko się wyjaśnia jako niezwiązany (przestępstwo gospodarcze), zaczyna więc drążyć, czemu - jak się w śledztwie okazuje - były uczeń technikum zniknął ze stancji u stryja i ze szkoły. W międzyczasie pojawia się jeszcze podejrzany lokalny złodziejaszek oraz zakrwawiony schizofrenik, który twierdzi, że kogoś zabił. Śledztwo prowadzi do bandy, z którą się bujał zamordowany oraz do niewyjaśnionej wcześniej sprawy wielokrotnego gwałtu na 15-latce.

Mam wrażenie, że albo widziałam ekranizację w telewizji (z ojcem i synem Janczarami) albo czytałam już ten tomik. Wyjaśnienie intrygi jest raczej z tych smutnych, ale mało wiarygodnych: mnzbeqbjnal olł eójavrż fcenjpą tjnłgh an anfgbyngpr, nyr jgrz cbpmhł, żr wrqanx pupr fvę avą bcvrxbjnć v mnpmął fmnagnżbjnć xbyrtój j pryh hmlfxnavn cvravęqml an mnqbśćhpmlavravr.

[1] Który, kiedy 16-latek pod jego opieką sprzedaje wieczne pióro i kupuje sobie apaszkę, drze tę apaszkę, daje siostrzeńcowi w twarz i każe mu się wynosić. No dusza-człowiek.

Się kupuje (i je): obrane ziemniaki w delikatesach (nie eko!) w nylonowym woreczku (eko!), konserwowy krupnik w puszce, schab w foliowym woreczku (również nie eko!), smalec do smażenia, piękny trójkącik sera brie (w Delikatesach).

Zygmunt Sztaba - To nie było samobójstwo #033

Spis osób:

  • stara Malewska - wdowa, wynajmuje Kocybie pokój
  • Alojz Borowiak - starszy syn, pracuje z Kocybą na kopalni
  • stary Borowiak - również na kopalni, ale w innym dziale
  • stara Borowiakowa - o twarzy pooranej zmarszczkami, dba o garderobę
  • Konrad Borowiak - młodszy syn, pracuje w hucie
  • Walenty Kocyba - lokator Malewskiej, sztygar na kopalni, ostry, ale sprawiedliwy
  • Ewa - narzeczona Alojza, z Nowej Huty, maszynistka w dyrekcji
  • Gerard Kowalik - brygadzista z huty, przysadzisty, łysawy blondyn
  • Karlik - chudy rudzielec w sztruksowej marynarce
  • Władek - zwalisty dryblas z pechem w życiu
  • Bronka Borowikowa - dziewczyna Konrada, nie chce legalizować związku
  • porucznik Łukasz Kowalik - powiatowa KMO, przystojny i dobrze zbudowany
  • Paweł Trumel - sekretarz komitetu zakładowego, szczupły w sztruksowej marynarce
  • Jan Koza - przygarbiony starszy górnik, rębacz, lubil się z Kocybą
  • Gerard Strusik - przewodniczący rady, oskarża młodych o konflikt z Kocybą
  • Antoni Lepik - krępy, barczysty, z małą głową, 20 lat we Francji
  • Bronisław Sosnowski - raczej bumelant, przeraźliwie chudy i wysoki, krawat w różowe i zielone końskie głowy
  • Stefan Mikulec - nic dobrego, mały i baryłkowaty, uczesany na mandolinę, błyszczący od pomady
  • Marian Ziomek - przewodniczący ZMP
  • Leon Bartłomiejczuk - przewodniczący samorządu
  • Felek Owczarek - miał imieniny w noc śmierci Kocyby
  • Sierżant Plich - ówczesna wyszukiwarka i agregator danych
  • Marian Zymła (19) - ofiara napaści
  • Hilda - taka lepsza, wszyscy ją znają
  • kapitan Zdebel - kierownik sekcji
  • Zofia Lepik - umie w koronki

Stara Malewska wynajmuje pokój lokatorowi, mimo że obcy człowiek, przywiązuje się do niego. Kiedy Kocyba nie wraca pewnej jesiennej nocy z szychty w kopalni, biegnie do sąsiadów. Borowiak z synami idą szukać zaginionego, znajdują niestety jego zwłoki pod wysokim wiaduktem. Jak wskazuje tytuł, nikt nie wierzy w samobójstwo ambitnego i pracowitego sztygara. Konrad Borowiak podejrzewa brata, kłócącego się ze sztygarem o metody pracy[1], bo przy zwłokach znalazł oderwany guzik (co pasuje do uszkodzeń garderoby Alojza). Przewodniczący rady wskazuje na lokalnych bumelantów, którzy mieli zadrę z pracowitym Kocybą, a dodatkowo w noc śmierci uciekli z miejsca zamieszkania. Milicja rozpoczyna śledztwo od analizy śladów, a na trop zbrodniarza doprowadza ich gazeta trzymana przez denata w szufladzie.

Się je: w zimie chleb z kiełbasą i boczkiem, latem z twarogiem ze śmietaną i szczypiorkiem, bigos na kolację, jajecznicę na boczku.
Się pali: sporty, poznańskie.

[1] Których brak był “wodą na młyn naszych reakcjonistów i światowego kapitalizmu”.

Inne tego autora tutaj. Inne z tego cyklu tutaj.

#3 (przeczytałam też dla porządku EW032)

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek styczeń 9, 2020

Link bezpośredni - Tag: prl - 2 komentarze - Skomentuj


Ewa wzywa 07 28-29-30

Barbara Gordon - Bez atu #028

Spis osób:

  • Jadźka Suszkówna - pomoc w ośrodku Hermes, zaręczona z kelnerem z Merkurego
  • Apolinary Kołatko - zwany panem Poldziem, dzierżawca bufetu
  • Agnieszka Bieżyca - nimfetka, dla zagranicznych turystów Agnes, maluje oczy szminką na błękitno
  • kapitan Stefan Raba - filozofuje nad względnością rzeczy[1], szowinista[2]
  • Antoni Bieżyca (55) - łysiejący szatyn z bliznami w okolicy lędźwiowej, mąż, ojciec, denat
  • major Karolak - przełożony Raby
  • porucznik Jolanta Kostal - blondyneczka o twardym charakterze i niepoważnym wyglądzie
  • doktor Świątek - patolog, nadużywa łaciny w opisach
  • Walduś Bieżyc - starszy brat Agnieszki, nosi się niechlujnie, ale ma głębokie przemyślenia
  • Lucyna Bieżycowa - m. in. projektantka wystaw na MTP, wolny duch
  • inżynier Leon Pastka - partner do bridża Bieżycy
  • Janina Zawalińska - sekretarka Rymara, nie siada szefowi na kolanach
  • dyrektor Rymar - zwierzchnik Antoniego, dyrektor firmy Chempol-Impex
  • kapitan Zdzisław Sokółka - znajomy Raby, kierownik jacht-klubu na Kierskim
  • Carlo Diego Ataro - fagas z Ameryki Południowej
  • Aleksander Rososz - zastępca Bieżycy, bystry, ale bałaganiarz, o elastycznej twarzy
  • Roman Sobol - kandydat na placówkę w Szwajcarii, partner do bridża Bieżycy, odpychający
  • Sigrid Karlsen - flama Sobola, jeździ białym amerykańskim “toronado”
  • Katarzyna Kowalska - pielęgniarka z rejonu, umie w ciepło domowego ogniska
  • doktor Korn - internista Bieżycy
  • Marian Oskoł - siwy weteran, ale ciągle w formie, pracuje w Ceglorzu
  • Ewa Wilkoń - primo voto Smitson, piaskowa blondynka o przejrzystych oczach
  • Oliver Smitson - profesor farmacji, światowej sławy naukowiec i bogacz

MTP. W spokojnym ośrodku “Hermes” nad jeziorem Kierskim zamieszanie, bo właśnie trwają Targi, więc nocują i zagraniczni turyści, i lokalne cwaniaczki. Na ekspozycji sprzętu turystycznego noc spędza Lucyna Bieżycowa z byłym chłopakiem córki oraz jej nieletnia córka, która poderwała na tę noc atrakcyjnego obcokrajowca. Rano zostają znalezione zwłoki mężczyzny - jak się niebawem okazuje - Bieżycy seniora. Nie wiadomo, czy przedawkował leki, czy ktoś go otruł, zniknęły za to pewne cenne dokumenty służbowe. Milicja przygląda się rodzinie zabitego, śledzi też jego współpracowników, którzy nie do końca mają czyste ręce. Od wyjaśnienia zbrodni (szpiegostwo przemysłowe i kradzież) ciekawszy jest aluzyjnie zarysowany wątek romansowy między zgryźliwym Rabą a uroczą porucznik Jolantą.

Lokalny folklor (#wielkopolska): jezioro Kierskie, MTP, koncert zespołu pieśni i tańca z Szamotuł w parku Kasprzaka (aktualnie Wilsona).

Zła poezja: Krótka czerwcowa noc rozszczepiła się na światło i dźwięk. Światło przypominało zblakły, srebrzysty atłas.

Się pali: carmeny.
Się nosi: złotą mini-sukienkę, rezedowy kostiumik z rypsu, naszyjnik z breloczkami z jacht-klubów.

[1] Że takie MTP to święto dla miasta, dla ojczyzny okazja handlowa, a dla milicji ciężki czas. Mnóstwo funkcjonariuszy ma robotę, bo trzeba pilnować waluciarzy, dam negocjowalnego afektu, dbać o bezpieczeństwo obcokrajowców i ich pozostawionych w hotelach rzeczach, czy wreszcie zaglądać do strefy gastronomicznej, czy aby wszystko świeże.

[2] Rozczarowany do kobiet, mieszka z kundlem Cezarem i świnką morską Rzepichą oraz złotymi rybkami.

Andrzej Szczypiorski - Wyspa czterech łotrów #029

Spis osób:

  • Kapitan Matthews - XVI-wieczny korsarz, dowódca “Emmy”, istotny dla fabuły, choć nieco zza kulis
  • Ewa Zawadowska (25) - sierota, wychowana przez stryja, historyczka sztuki
  • Antoni Zawadowski (70) - stryj Ewy, antykwariusz i denat
  • Porucznik Edek Engel (48) - tęgawy, jakby opuchnięty, szary, bokser przebrany w mundur
  • Adam Morawski - adorator panny Ewy, miewa lepkie ręce
  • Zykuń - z Warszawy, kolekcjoner, wdowiec z zagraconym domem
  • doktor Chlebowicz - ginekolog i zbieracz starych map
  • Jacek Majdaj - uczynny młodzieniec z parszywą opinią
  • Bert Mitchell - Belmondo w jasnych półbutach i garniturze, w amerykańskich kalesonach
  • Irka Szumańska - flama Jacka, z Nowej Huty
  • porucznik Skowroński - zna Majdaja z nienajlepszej strony
  • Piotruś-Pończoszka - zboczeniec seksualny, pojawia się anegdotycznie
  • Andrzej Tomanek - student, zna angielski i jest dobrym obywatelem
  • Johansson - gruba ryba z Uppsali, zamawia duży transport mrożonych truskawek w cukrze
  • Grześ - wygląda na chłopca, ale jest wywiadowcą
  • Mróweczka - niepozorny, ale pracowity, kocha przyrodę i wszelkie stworzenie boże
  • major Lewicki - z Warszawy, w cywilnym garniturze, koszuli non-iron i krawacie w prążki, prześlicznie pachnie lawendą
  • Onufry - złotousty złodziej, ale z poczuciem sprawiedliwości społecznej
  • Ike Samish - niby przedsiębiorca hodowlany (konie, krowy, byki zarodowe)
  • Franciszek Ksawery Zawadowski - czarna owca
  • Ksiądz Pawelczyk - emerytowany powiernik rodziny Zawadowskich

Ewa Zawadowska zapomina o parasolu, wraca więc do domu stryja, gdzie zastaje go zamordowanego, a na klatce schodowej mija dziwnie ubranego mężczyznę. Niedługo potem ktoś zaczyna nastawać na jej życie. Milicja szuka potencjalnych morderców wśród kontrahentów i klientów starego antykwariusza, istotna okazuje się też być XVI-wieczna mapa skarbu, pokazywana wcześniej przez Zawadowskiego w roli ciekawostki. Ku wielkiemu zdziwieniu organów, śledztwo utrudnia fakt, że plączą się w nim osoby z zagranicy, które przyjechały do Polski pod absurdalnymi pretekstami, a próba aresztowania może oznaczać kłopoty dyplomatyczne. Jest to też powodem do porównywania spokojnej Polski z niespokojną, pełną pokus zagranicą (a to ludzie w USA zabijają się dla spadku[1] albo używają broni palnej na ulicy).

[1]

Niech pani tylko pomyśli. Kto u nas morduje z powodu spadku? Jaki u nas można dostać spadek? Salon fryzjerski? Wytwórnię grzebyków? Dla takich rzeczy u nas się nie zabija…

Realia historyczne:

- Ale dlaczego czekał na jakieś zmiany od kilku miesięcy... Gdyby od czterdziestego piątego czekał - tobym wiedział, co należy sądzić. Czy to przyszło nagłe?

Się pali: carmeny, sporty, fajkę z tytoniem śliwkowym, ale… “- Dawajcie szczegóły - rzekł major. - I nie palcie tyle. Od palenia można dostać raka... A ja bym wolał, żebyście dostali awans. - Ja też bym wolał - odpowiedział Engel i niechętnie zgasił papierosa w popielniczce”.

Inne tego autora:

Wanda Falkowska - Kim jesteś? #030

Spis osób:

  • Łucja Karska - sprząta u doktora, zwykle punktualna
  • doktor Krystian (Juliusz) Drymont - człowiek-enigma, tyle że martwy
  • Edmund - dozorca w kamienicy u Drymonta, doskonały obserwator
  • kapitan Tyniecki - pracoholik, żona narzeka, że nie bywa w domu
  • Krążkowa (89) - sąsiadka Drymonta, pomocna, ale krótkowzroczna
  • Franciszka Drymont - opuszczona żona, awanturna, tłucze szkło
  • Józef Klimas - malarz, dawniej przyjaciel Drymonta, o aparycji skażonej otyłością
  • sierżant Skoczek - przeszukuje lokalnie i jeździ po Polsce
  • pułkownik Rudzki - nie wierzy w intuicję Tynieckiego, niesłusznie
  • porucznik Bruno - zabiera pannę Patrycję na lody, oczywiście dla dobra śledztwa
  • Maria Drol - zwana Patrycją, artystka estradowa o pseudonimie Klara Tor (sic!), elegancka blondynka
  • Makulska - wynajmuje Marii, dawniej kierowniczka w kawiarni Magnolia
  • Bogdan Karski (24) - syn Łucji, niebieski ptak z kartoteką
  • kapitan Zenon Skalski - szuka skradzionych szarych skód, zwalisty mężczyzna o jasnych oczach chłopca
  • Ewa Law(19) - studentka filozofii, ostatnia flama Drymonta
  • doktor Patulski - kierownik wydziału zdrowia, pokpił sprawę z Drymontem
  • Długi Albin, As Pik, Kalafior - małe cwaniaczki, kumple młodego Karskiego
  • Saweryna(?!) Koczaj - rozczarowana pacjentka Drymonta

Pani Łucja, zajmująca się zawodowo sprzątaniem, spóźniona, bo poszła kupować piękne buty, odkrywa zwłoki swojego pracodawcy. Zamordowany doktor Drymont okazuje się nie mieć uprawnień do praktykowania zawodu, ale wcale nie jest oczywiste, kto go mógł zabić (zwłaszcza że z mieszkania raczej nic nie zginęło). Była (ale w separacji) małżonka czyha na majątek, geriatryczna sąsiadka twierdzi, że widziała syna sprzątaczki w noc zabójstwa, praktyki medyczne (leczenie nowotworu prądem i narkotykami) też mogą być powodem wywarcia na szarlatanie zemsty. Kapitan Tyniecki odrywa się od prowadzonej sprawy kradzieży szarych samochodów marki Skoda, ale okazuje się, że obie sprawy się ze sobą łączą, bo w garażu zamordowanego stoi właśnie jeden ze skradzionych wozów. Współpracownikowi Tynieckiego, porucznikowi Bruno, wpada w oko piękna panna Patrycja, artystka estradowa, w dziwny sposób zaprzyjaźniona z denatem. Rozwiązanie tajemnicy jest co najmniej egzotyczne jak na PRL: Cnaan Cngelpwn b jvryh cfrhqbavznpu wrfg gnx ancenjqę cemroenalz zężpmlmaą, hmnyrżavbalz bq zbesval v bcvngój, xgóer ubwaą eęxą jlcvfljnł zh qrang mn cbzbp j unaqyh xenqmvbalzv fnzbpubqnzv, nyr - znwąp j crefcrxgljvr jlwnmq mn tenavpę m złbqą fghqragxą - pupvnł jfcółcenpę mrejnć.

Się leczy: raka elektryzacją.
Się je: pyzy.
Się pali: orienty, sporty, caro.

Inne z tego cyklu tutaj.

#104

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek grudzień 26, 2019

Link bezpośredni - Tag: prl - 1 komentarz - Skomentuj


Zygmunt Zeydler-Zborowski - Czerwona nitka

Sierżant Franek Kociuba[1] przyjeżdża do rodziców z wizytą, niestety szybko robi się nieprzyjemnie - w pałacowym ogrodzie, w rzeczce opodal chaty rodziców milicjant znajduje zwłoki młodej dziewczyny. Wprawdzie ma wolne, ale oczywiście angażuje się w śledztwo we współpracy z kapitanem Grabickim[2], ponieważ zna ludzi[3] i okolicę. Zamordowana Tomecka - przewodniczka orbisowskiej wycieczki - okazuje się być obiektem uczuć Staszka, brata Hanki, narzeczonej Franka, co prowadzi do sporych problemów, kiedy ślady wskazują na młodzieńca. Z czasem wychodzi więcej związków z okolicą - Tomecka sypiała najpierw ze Stefaniakiem juniorem, potem - po samobójstwie juniora - ze Stefaniakiem seniorem (sic!). Do akcji włącza się major Downar, poproszony przez Walczaka, jak się okazuje, spowinowaconego ze Staszkiem i Hanką, co budzi sporą niechęć u samodzielnego i zarozumiałego Grabickiego. Ponieważ dla odmiany sprawa ociera się o szpiegostwo, a w śledztwie pojawia się piękna Wiedenka, Downar przebiera się i udaje kogoś innego[5]. Sprawę rozwiązuje analiza tytułowej czerwonej nitki.

[1]

Kociuba nie był typowym wiejskim milicjantem. Podczas gdy jego koledzy czas wolny od służby spędzali w wesołej kompanii przy kieliszku, albo szukali towarzystwa miejscowych piękności, on czytał książki. Już od dzieciństwa porywały go powieści historyczne. Jego ulubionymi autorami byli: Sienkiewicz, Kraszewski, Gąsiorowski, Tetmajer. Trylogię, „Huragan”, „Hrabinę Cosel”, „Koniec epopei” czytał po kilka razy i zawsze z przyjemnością wracał do tych książek, które przenosiły go w minione wieki, mówiły o życiu dawnych Polaków, ukazywały obyczaje tamtych czasów. Dziwny to był chłopak ten Franek Kociuba, taki niedzisiejszy, trochę romantyk, trochę marzyciel, trochę domorosły filozof. Jednocześnie jednak natura obdarzyła go tzw. zdrowym chłopskim rozsądkiem i zdolnością szybkiego kojarzenia faktów.

[2]

Kapitan Grabicki nie był lubiany. Uważał się za asa służby śledczej i miał niezbyt miły zwyczaj traktowania kolegów, a szczególnie niższych rangą, z pewnego rodzaju protekcjonalną wyższością.

[3] Jak się okazuje, nie do końca, bo jednak milicjant w rodzinie to wstyd.

Nieraz, kiedy przyjeżdżał do rodziców na niedzielą, matka kiwała głową i mówiła frasobliwie:
— Oj, Franuś, Franuś, nie mogłeś to sobie jakiegoś uczciwego fachu znaleźć? Musiałeś iść na milicjanta? Go też ci synku do głowy przyszło?
Ale Dobrzycki nie miał najmniejszego zamiaru się odczepić. Po wódce stawał się rozmowny i nie tak łatwo rezygnował z towarzystwa. Ciągle trzymał Staszka za rękę, nie pozwalając mu dosiąść konia.
— Ludzie gadają, że tę babkę wyciągnął twój szwagier.
— Jaki znowu szwagier? Nie mam żadnego szwagra.
— Może by było lepiej, żebyś miał… — Dobrzycki przymrużył filuternie lewe oko.
— Co ty bredzisz?! — zdenerwował się Staszek. — Upiłeś się i tyle. Sam nie wiesz, co gadasz.
— Wiem, co gadam. Wszyscy już w okolicy o tym mówią, że twoja siostrzyczka kombinuje z tym cholernym milicjantem. Uważaj, bo ślubu nie będzie, a siostrzeńca będziesz miał i to od razu w milicyjnej czapce. Ha, ha, ha.

Się pali[4]: sporty, winstony (istotne dla fabuły), carmeny.
Się pije: winiak, wermut, owocowe wino (pod kurczaka z okazji nominacji Franka na sierżanta), wódkę z czerwoną kartką (pod śledzie w śmietanie).
Problemy kadrowe w milicji: Walczak leży w szpitalu, Szczepański złamał nogę na motorze, Madziara wyjechał za granicę.
Seksizm codzienny:

Wanda Szypulska była bardzo efektowną, postawną blondyną, przypominającą urodą modne hollywoodzkie piękności. Porcelanowa twarz małej dziewczynki, ogromne niebieskie oczy, patrzące z rozbrajającą naiwnością, zgrabne, długie nogi, ponętnie zarysowane biodra i wydatny biust. Poruszała się z wystudiowaną afektacją, świadoma wrażenia, jakie jej osoba wywierała na mężczyznach. Na widok „sex-bomby” Grabicki przełknął ślinę i przez chwilę zaniemówił. (...) Grabicki czuł, że jeżeli się natychmiast nie opanuje, zupełnie zapomni o śledztwie. Wziął się więc energicznie w garść i wykazując dużą siłę woli, oderwał spojrzenie od jej biustu. Odetchnął głębiej.
(...) Był zawiedziony. Zdawał sobie sprawę, że nie potrafił wykorzystać dobrego źródła informacji, ale nie miał pojęcia, jak przełamać opór starej panny. „Nie umiem rozmawiać ani z młodymi, and z podstarzałymi babkami” — mruczał niezadowolony z siebie. „Tamta była za ładna, a ta znowu za brzydka. Cholerna sytuacja”.

[3] Ale nie Downar: ”Zacząłem i znowu rzuciłem. Albo się ma silną wolę, do cholery, albo nie. Żeby człowiek był niewolnikiem takiej głupiej rurki z odrobiną tytoniu”.

[4]

Włożył elegancki garnitur z ciemnozielonego tropiku, koszulę non iron wyprodukowaną w Szwecji i zawiązał barwny krawat włoskiego pochodzenia, za który zapłacił sto dziewięćdziesiąt złotych. Na palec prawej ręki wcisnął okazały sygnet, a w przegubie zapiął złotą bransoletę. Gładko wygoloną twarz skropił wodą kolońską, włosy wypomadował obficie brylantyną, której nie znosił, nabił fajkę tytoniem i ulokował na nosie potężne okulary przeciwsłoneczne. Tak ucharakteryzowany wsiadł do czerwonego „Jaguara” i pojechał na Sadybę.

Inne tego autora, inne z tej serii.

#101

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek grudzień 12, 2019

Link bezpośredni - Tag: prl - 0 komentarzy - Skomentuj


Ewa wzywa 07 25-26-27

Szypulski Andrzej - Głupi kawał #025

Spis osób:

  • inspektor Olszak - szef Malucha, trochę niechluj, ksywa Maigret
  • podporucznik Maluch - magister prawa i absolwent szkoły oficerskiej, fan Poirota
  • porucznik Kulicz - czyta kryminały dla relaksu
  • Eligiusz Górecki (47) - recenzent teatralny, ma umrzeć wkrótce
  • Helena Beskid (30+) - żona Eligiusza, aktorka, wcześniej już zamężna
  • Elżbieta Sadorska (23) - aktorka, niby przyjaciółka Heleny, ale sypia z jej mężem
  • Franciszek Żelazko - portier w klubie związków twórczych, udziela wysokooprocentowanych pożyczek
  • Henryk Madej - literat, wygląda jak łysy kocur, lubi się całować na powitanie i pożegnanie
  • Michał Gol (43) - aktor, grywa również role szekspirowskie
  • Bogusław Czerpak (32) - młody i piękny, ale na pewno się roztyje, oficjalny adorator Elżbiety
  • Roman Chłapowski (43) - sufler, ale zaczynał jako aktor
  • Zuzanna - była żona Góreckiego
  • Krzysztof Górecki (20) - wykolejony syn Eligiusza, pensjonariusz zakładu karnego
  • Tadeusz Grzęda - zastępca naczelnego gazety lokalnej
  • pani Genia - bufetowa z teatru

Do komendy przychodzi anonim, wycięty z gazetowych liter[1], w którym ktoś grozi Góreckiemu, recenzentowi teatralnemu, rychłą śmiercią. Milicja staje na wysokości zadania i - nie informując jednak zainteresowanego - otacza go dyskretną inwigilacją. Obiekt obserwacji wysłał właśnie żonę do Zakopanego i jako słomiany wdowiec zajął się czule kochanką, młodą Elżbietą. Sielankę psują jednak codzienne telefony, tym razem już bezpośrednio do Góreckiego, w których ktoś odlicza dni do śmierci recenzenta. Po pierwszym wrażeniu, że to głupi dowcip, spanikowany Górecki udaje się jednak na posterunek. Milicja używając zaawansowanej techniki próbuje zlokalizować dzwoniącego, ale na wszelki wypadek otacza potencjalną ofiarę jeszcze czulszą ochroną. Mimo to zbrodnia zostaje dokonana, a przestępca wpada, bo jednak okazuje się niepełnosprytny.

[1] Długo Maluch nie mógł znaleźć słowa UMRZE, pewnie dlatego, że była to część tytułu wstępnego (Czy Nato umrze naturalną śmiercią?), którego Maluch z reguły nie czytał.

Się pali: wawele (Górecki), zefiry (możliwe, że dowcipniś), sporty (Olszak).
Się pachnie: lawendowym Yardleyem.
Się je: domowy obiad (zupa z torebki zaprawiona żółtkiem, potem omlet, na końcu gruszki w kremie jajecznym), masło, ser tylżycki (z braku myśliwskiego), kotlety z garmażerii (tylko odgrzać na patelni).
Się pije: koniak gruziński pięciogwiazdkowy.

Zygmunt Sztaba - Śmierć lichwiarza #026

Spis osób:

  • Rajmund Trapisz - lichwiarz, lubi wedlowskie czekoladki i kobiety
  • Rachwalski - nagania Trapiszowi klientów, król plastikowych grzebieni
  • inżynier Jerzy Olęcki - człowiek w potrzebie, ma chorą córkę
  • Władysławostwo Białeccy - państwo notariuszostwo, mieszkają vis-a-vis Trapisza
  • Mecenas Kratko - również pożycza od Trapisza
  • Alojzy Ciołkosz - kierownik wydziału finansowego MRN, zwierzchnik Trapisza w pracy oficjalnej
  • Hanka - córka dyrektora papierni, obiekt adoracji Trapisza
  • Klara Wawrzycowa - inspektor wojewódzkiego zarządu spółdzielni pracy, przyjeżdża do pracy i na ksiuty
  • Konrad Olkuski - leśnik, również w delegacji w tych samych terminach, co Klara. Przypadek?
  • Stanisław Warzyc - nieświadomy niczego mąż Klary
  • inżynier Machnicki - właściciel pięknego wiśniowego mercedesa, jowialny i uczynny
  • Piotrowski - portier w hotelu “Renesans”, brat Wiktoryny, plotkarz
  • Wiktoryna Piotrowska - pomoc domowa Białeckich, entuzjastka pogrzebów i inwigilacji
  • Ludwik Duraszewski - planował prowadzić z Trapiszem warsztat samochodowy
  • doktor Kępski - patolog
  • sierżant Dreja - spostrzegawczy, ale nieostrożny funkcjonariusz
  • Katarzyna - gospodyni Olkuskiego, mistrzyni kuchni

Pan Trapisz, dorabiający sobie do urzędniczej pensji lichwą, zostaje zamordowany, a jego sejf okradziony. Milicja usiłuje zrobić listę dłużników, odnajdując na niej na przykład panią Wawrzycową, która pożycza na zbytki[1], bo ma młodego i pięknego kochanka i jest nagle zaskoczona niestosowną propozycją Trapisza, że mogłaby oddać w naturze. Wychodzi, że tak naprawdę umoczone jest pół miasteczka, ale śledztwo rusza z kopyta, kiedy do gry wkracza pani Piotrowska, wielbicielka literatury romansowo-przygodowej, uczestniczka wszystkich lokalnych pogrzebów oraz właścicielka lornetki, przez którą obserwowała zarówno czyny nierządne w hotelu, jak i gości lichwiarza.

[1]

Bułgarskie karakuły - ożywiła się. - Takie jasno-szare. Cudne! W komisie trzeba by zapłacić najmniej szesnaście, siedemnaście tysięcy.

Się pije: czyściochę vel eksportową, wiśniówkę, orzechówkę.
Się pali: grunwaldy, giewonty, mocne.
Się je: kiełbasę jałowcową (w zasadzie to się marzy o jedzeniu), kiełbasę i salceson (na śniadanie), wędzoną szyneczkę z korniszonami, konfitury truskawkowe domowej roboty, placek ze śliwkami przy niedzieli.

Inne tego autora:

Krzysztof Opatowski - Złoty podział #027

Spis osób:

  • Porucznik Hieronim Bielina - lubi lokalną turystykę, interesuje się etnografią
  • Jerzy Ludwig (41) - inżynier, architekt, regionalista, zaginął nagle
  • Ludwigowa - pracuje w Prezydium WRN, jako żona nie jest zbyt troskliwa[1]
  • Marta Ludwig (16) - uczennica średniej szkoły muzycznej
  • Mateusz Ludwig (14) - szkoła podstawowa
  • Joanna Raube - kochanka Jerzego, sekretarka w przedsiębiorstwie
  • Jacek Piotrowski - historyk sztuki, na zamku w Żarkach
  • magister Marta Zimińska - inwentaryzuje z Piotrowskim obiekt
  • Wiktor Kowal - cieśla z zaskakująco dobrą, acz wybiórczą pamięcią
  • Karol Ciepły - fotograf, również fascynat zabytków
  • Zenon Magórski (83) - emerytowany kelner, nie karany, niegdyś kamerdyner w majątku w Żarkach

1 czerwca obywatel Ludwig pojawił się w pensjonacie w Szklarskiej Porębie, przywitał ze współlokatorami, założył płaszcz przeciwdeszczowy i wyszedł na spacer, z którego nie wrócił. Podejrzane było też to, że kochanka Ludwiga, która miała rozpocząć urlop w tym samym czasie, zrezygnowała z niego, bo przedsiębiorstwo, w którym pracuje, dostało zamówienie, a jak to stwierdził Bielina, “kto dla dobra jakiegoś zamówienia rezygnuje z takiego wyjazdu?”. Przypadkiem wezwany do zwłok znalezionych w zrujnowanym zamku w Żarkach, odnajduje swoją zgubę. Porucznik nawiązuje więź z Piotrowskim, pracującym w Żarkach, dzięki czemu przy okazji oględzin miejsca zbrodni czytelnik dostaje wykład o architekturze i tytułowym złotym podziale.

[1]

Już od kilku lat żyjemy ze sobą jak obcy ludzie. Przyjdzie do domu, zje, na pierwszego odda pieniądze. Nie wiem, czy wszystkie. Nie wiem, ile zarabiał.

Się pali: zefiry.

Inne tego autora tu.

Inne z tego cyklu tutaj.

#97

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 8, 2019

Link bezpośredni - Tag: prl - 0 komentarzy - Skomentuj


Zygmunt Zeydler Zborowski - Pieczeń sarnia

W rodzinnej wsi[1] Franka Kociuby[2], aktualnie porucznika, ginie strażnik łowiecki, Kaźmierowski. Franek wprawdzie jest na urlopie u rodziców, ale że Staszek Kaźmierowski był jego kolegą (a w Magdzie[3], żonie Staszka, się kiedyś kochał), to oczywiście chętnie się do śledztwa dołącza. Kociuba pomaga więc badać wątek lokalny, bo właśnie z więzienia wrócił kłusownik Wójcik, z wyrokiem za sprawą denata, dodatkowo ludzie chętniej mu powiedzą, co widzieli, niż miastowemu śledczemu. Major Grabicki, z kolei, zasilony niebawem przez Downara, bada wątek czerwonego jaguara, widzianego we wsi, co prowadzi do nierozwiązanego morderstwa dokonanego na starszej, zamożnej damie, ciotce byłej właścicielki jaguara. Mimo powiązań między dwoma sprawami, sprawcami są różne osoby, ale właśnie te niby przypadkowe powiązania pozwalają na rozwiązanie obu spraw. Jeden przestępca wpada, bo za długo nosi rękawiczki (i przez przetarty materiał zostawia odcisk palca na broni). Drugi zostaje ujęty dzięki zdjęciu w albumie i spostrzegawczej fryzjerce damskiej[4].

Jak zwykle u ZZ, tom bogaty jest w kulinaria[5], tym bardziej że tytułowa pieczeń jest istotna dla fabuły. Dodatkowo jest trochę przebieranek - Franek udaje archeologa, zakochanego w siostrzenicy zamordowanej, żeby poznać jej znajomych; Pakuła spotyka się z gosposią tychże znajomych, przybierając na wadze (“zgaga jest cholerna, ale gotuje pierwszorzędnie”); wreszcie niejaki Bartoszek[6] zaprzyjaźnia się z podejrzaną i proponuje jej interes z lisią farmą.

To już któryś z kryminałów, w których autor narzeka na problemy kadrowe w milicji (stąd chętnie wciągają nie podlegającego im Kociubę do śledztwa). Tym razem wakaty są, bo: “Woliński miał kraksę samochodową i leżał w szpitalu, Szymczak musiał poddać się operacji ślepej kiszki, a Małecki złamał nogę, wyskakując w biegu z tramwaju. (...) Dzisiaj znowu dzwonił Piotrowski, że nie przyjdzie; bo go brzuch boli. Lekarz mówi, że to może czerwonka”.

[1] Wieś ogólnie jest pechowa, bo wspomniane są wydarzenia z wcześniejszego chronologicznie tomu (“Czerwona nitka”, o czym niebawem), gdzie to Kociuba znajduje zwłoki kobiety.

[2]

Mundur nowiutki, prosto od krawca, świetnie dopasowany, a spodnie tak odprasowane, że kantami można by chyba kiełbasę kroić. Co tu dużo gadać, szykowny oficer.

[3]

Magda nie była malkontentką. Wprost przeciwnie, umiała cieszyć się życiem. Wesoła, energiczna, doskonale dawała sobie radę z gospodarstwem, z mężem i z trojgiem dzieci. Przed ich domem było mnóstwo kolorowych kwiatów, do których się uśmiechała. Roboty dużo, bo to i ugotować, i posprzątać, i ogródek wypielić, i uprać, nie mówiąc już o dzieciach, świniaku, kurach, kaczkach. No i o chłopa także trzeba trochę zadbać.

[4]

- Chciałbym cię prosić o pomoc w odnalezieniu pewnej wróżki.
- Szukasz wróżki? Stefanku, bój się Boga! Gdzież się podział twój materializm dialektyczny?

[5] Się je:

  • "Zjadł jajecznicę z sześciu jaj i specjalnie się nie certował, kiedy mu gościnny gospodarz podsunął półmisek z wędliną"
  • kurczęta i szparagi, smażoną kiełbasę, barszcz z pasztecikami, pieczeń sarnią po myśliwsku, pomidorową z kluskami (również na kościach)
  • "Przedstawicieli władzy przyjął z otwartymi ramionami i nie zwlekając, postawił na stole butelkę wódki, kiełbasę, chleb i słoik z musztardą"
  • czekoladę “Suchard” (a tak naprawdę Wedla/22 lipca)
  • "Wojtasik źle spał tej nocy. Najadł się na kolację tłustego bigosu z kiełbasą i gniotło go w żołądku"
  • do pociągu jajka na twardo i trzy bułki z kiełbasą szynkową
  • - Była ostatnio sarnina? — spytał Downar. - Była. Znakomita. Przyrządzona na dziko. Marynowana w occie, z korzeniami. Wikcia zostawiła mi comber. Taką porcję, że trzech by się pożywiło. Z borówkami. I do tego kieliszek czerwonego wina.

[6]

Pułkownik Leśniewski nie mijał się z prawdą mówiąc, że sierżant Bartoszek na pierwszy rzut oka nie robił wrażenia człowieka o błyskotliwej inteligencji. Twarz okrągła, pucołowata, zdradzała zamiłowanie do obfitych posiłków, co zresztą można było wywnioskować z całej jego korpulentnej postaci. Oczy duże, niebieskie, spoglądały na świat gapiowato, a wrażenie te potęgowały jeszcze grube, zawsze trochę rozchylone wargi. Specjalista laryngolog doradziłby zapewne usunięcie trzeciego migdału lub przypalenie muszli nosowej. Jednakże, jak wiadomo, pozory często mylą. Tak też było i z sierżantem Bartoszkiem, o którym mawiali koledzy, że nie taki głupi, na jakiego wygląda. W rzeczywistości był to chłopak obrotny, sprytny, umiejący sobie poradzić w trudnych nieraz sytuacjach, wymagających szybkiej orientacji i błyskawicznego refleksu. Bez obawy można mu było powierzyć najbardziej odpowiedzialną funkcję, a jego aparycja nieraz już wprowadzała w błąd przeciwnika.

Się pije: wódkę na weselu, dobrą mocną herbatę, nalewkę, częstuje martini albo koniakiem, gin z odrobiną soku z grejpfruta, węgierskie wino „Egri Bikaver”, winiak na zakończenie śledztwa.
Się pali: giewonty, zefiry.
Się wyznaje szowinizm:

- Wszystkie baby są jednakowo głupie - mruknął [Franek Kociuba], wzruszając ramionami. (...) W powrotnej drodze pomrukiwał niezbyt pochlebnie pod adresem całego rodu niewieściego.
Kelman, Rozalia Kelman. Może to Żydówka albo Niemka. Czort ją wie. W ogóle to bardzo podejrzane to całe małżeństwo. Bo żeby chociaż ładna dziewczyna była, tobym się Wojtasikowi nie dziwił, ale taka pokraka… (...) Była wysoka, bardzo szczupła, a jej podłużna twarz, zakończona wydatną szczęką, czyniła ją podobną do angielskiej klaczy pełnej krwi.
- Nigdy w życiu nie widziałem tak pięknej i tak eleganckiej pani - powiedział po prostu. Słowa te zadźwięczały szczerze, bo właściwie rzeczywiście tak myślał. Dając bezpośredni wyraz swemu zachwytowi, Franek mimo woli obrał najlepszą taktykę. Nie ma na świecie kobiety, która by z prawdziwą przyjemnością nie słuchała hymnów pochwalnych na cześć swej urody, a kobieta po trzydziestce staje się z każdym rokiem coraz bardziej czuła na te sprawy.
My, kobiety, nie znamy się na tych wszystkich przepisach, skądżeż mogłam wiedzieć…

Obyczajowo:

W doskonałych nastrojach wrócili do leśniczówki.
— Cóż wam się tak oczy świecą? — spytała stara Maciejczakowa.
— Wesoło nam, mamo — zaśmiała się Hanka.
Leśniczy pogroził im palcem. — Ej, ej, uważajcie, żeby wam się data chrzcin z datą wesela zgodziła.
— Powiedz mi, Grażyno, co ty byś chciała robić? — Ja chciałabym zostać wielkomiejską prostytutką. To znaczy… taka lepszą… taką kokotą, jak na przykład ta… jak „Dama Kameliowa”. Czytał pan „Damę Kameliową”. To Dumasa, tego młodszego, syna.
— Czytałem — skłamał Kociuba. — I sądzisz, że życie takiej kobiety jest interesujące?
— W każdym razie bardziej interesujące aniżeli dojenie krów i macanie kur. Ja bym była taką lepszą, dewizową. Wie pan? Znajomości z cudzoziemcami, przejażdżki luksusowymi wozami, kolacje w eleganckich lokalach, dansingi. To jest życie. Ale to wszystko nie dla mnie. — Machnęła ręką z rezygnacją. — Nie dla mnie — powtórzyła. — Niech mi się pan dobrze przyjrzy. „Dama Kameliowa” z taką piegowatą gębą? Z czym do gościa? Szkoda gadać. Nogi jeszcze by może uszły, ale te cholerne piegi…
Do przedziału weszli nowi pasażerowie: starsza dama, ucharakteryzowana na swawolną nastolatkę, tęgi jegomość o zaskakująco barwnym nosie i dobrotliwie spoglądających oczkach, przypominających zadowolonego z życia hipopotama, oraz młoda dziewczyna ze starannie rozczochranymi włosami. Zażywny jegomość, którego nos przypominał zupełnie inną część ciała pawiana, przez cały czas w milczeniu przysłuchiwał się rozmowie.

Inne tego autora, inne z tej serii.

#95

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek grudzień 6, 2019

Link bezpośredni - Tag: prl - 0 komentarzy - Skomentuj