Tag:
prl
Spis osób:
- Aldona Godlewska - nie jest brzydka, blada cera, drobne piegi i rude włosy skręcone na punka
- Łukasz Chmielewski - radca prawny, przystojny mężczyzna w pewnym wieku
- Mikołaj - sprawy organizacyjno-finansowe, brzydki i kaleki z kompleksami na punkcie kobiet
- Lidia Fabisiak - ubrana drogo i w złym guście, na blond włosach nosi pretensjonalny toczek
- Ewa Hanke - historyk sztuki, enfant terrible polskiej żurnalistyki, z wyglądu podstarzała hipiska
- Maria Partesa, ps. Mariola - striptizerka, o ładnej, choć pospolitej, wymalowanej twarzy
- Jan Fabisiak - mąż Lidii, grubo ciosana twarz człowieka z marmuru, który zszedł z mobilizujących plakatów
- Filip Hanke - mąż Ewy, również historyk sztuki, przypominał podobno kiedyś prezydenta Kennedy’ego
- Mieczysław Charamuszko - nienagannie ubrany, jak gdyby dopiero co opuścił jedną z kart
żurnala mody męskiej
- major Wanacki - szary garnitur z niebieską koszulą, w czym wygląda jak urzędnik tuż po opuszczeniu biura
- Sylwek - młody funkcjonariusz o śniadej twarzy i wyglądzie Włocha
- docent Oskierko - patolog z charakterystycznym kresowym akcentem
- Kamila - żona Wanackiego, śpi w nocy w przeciwieństwie do męża
- Anna - młoda asystentka Hankego
Aldona, dziennikarka, która nie przeszła weryfikacji, założyła ze znajomymi Zespół Porad Społeczno-Prawnych. Któregoś dnia pojawia się pani Fabisiak, która chce uzyskać dowód na to, że mąż - zamożny jubiler - zdradza ją ze striptizerką. Aldona odrzuca zlecenie, wszak nie jest to firma detektywistyczna, ale jej znajoma - dziennikarka Ewa - włącza się w akcję. Wizyta w nocnym klubie z Chmielewskim w roli przyzwoitki, kłótnia z Fabisiakiem, planowany wywiad ze striptizerką, impreza kończy się zniknięciem Ewy. Jej zwłoki zostają znalezione niebawem, a sytuację komplikuje to, że Ewa miała ze sobą zabytkowy medalion, skradziony z wystawy w galerii męża, a teraz medalion zniknął. Aldona rozpoczyna śledztwo, które kończy się również dramatycznie.
To już taki bardziej nowoczesny klimat - wszyscy mają samochody, chodzi się na striptiz w “Kongresowej”, a podmiejskiej willi mieści się nielegalne kasyno[1]. Trochę przypomina książki późnej Chmielewskiej, chociaż bez żarcików.
Się pali: jugosłowiańskie.
Się pije: wódkę w Kongresowej.
Się jeździ: fiatem uno oraz do Jugosławii na wakacje.
[1]
- A wie pan - rzekłam - skoro już o tym mówimy, nie bardzo rozumiem, dlaczego obywatelowi PRL, którego na to stać, nie wolno grać w ruletkę. Za to wolno mu całą forsę przepić albo przegrać co tydzień w Toto-Lotka?
- Co pani chce ode mnie usłyszeć? - zapytał. - Milicja nie układa przepisów, jest tylko od ich egzekwowania.
Inne tej autorki, inne z tego cyklu tutaj.
#63
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 24, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
prl
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ewa wzywa 07, zeszyt 136
Spis osób:
- porucznik Michał Mazurek - bardzo nie lubi nocnych dyżurów, mimo 40 lat szybko biega
- kapitan Nalewak - oficer dyżurny
- sierżant Paweł Kuligowski - załoga radiowozu
- kapral Janek Sędzisz - załoga radiowozu
- Zygmunt Rupućko - właściciel Atosa, wyjątkowo sprężysty jak na 50-latka, świadek współpracujący
- Roman Borowicz - właściciel dobermana Bari, siwy, wysoki, przygarbiony, świadek spanikowany
- Zenek Maślicki - nygus i lepka rączka
- Adam Walenik - denat, kierowca PKS, ale dwa lata temu zabrali mu prawo jazdy i od tej pory nigdzie nie pracował
- Królewicz - ma melinę na Niegolewskiego
- chorąży Andrzej Wcisławski - barczysty i wąsaty, ma najlepszego nosa na komendzie
- Jadźka Maciejewska - starannie umalowana i ubrana w peweksowskie ciuszki wygląda atrakcyjnie
- Tadek Czermień - właśnie skończył odsiadkę za rozbój, niewysoki, szczupły blondyn
- Galicki, ps.„Krzywy Jasio" - barczysty, niewysoki, ma jedną nogę krótszą
- Mirek Papoń, ps. “Papa” - były student z AWF-u, niezbyt wysoki, szczupły blondyn
- Adela Lądowa - ciotka Czermienia, uczciwa kobieta, co czasem handluje wódka
- Maria Pawlak - dawna flama Czermienia, drobna dziewczyna, matka dorodnego malca
- Anka Sakowska - ruda zdzira, nie ma jeszcze siedemnastu lat, a tłumy chłopów przepuszcza przez łóżko
- Franek Cichosz - rżnie się u niego w pokera, 50-latek o pokaźnej tuszy
- Paponiowa - matka Mirka, niezbyt wysoka, drobna blondynka, dobrze już po pięćdziesiątce
- Zdanowski - barczysty, niespełna trzydziestoletni, choć mocno już łysiejący
- Elka Bocianówna - z Dziekanowa, przyjaciółka Paponia
- Bocian senior - wysoki, nieco już łysiejący mężczyzna w wytartych spodniach i kraciastej koszuli, badylarz
- Monika Zatorska - dziewczyna Paponia, wysoka, postawna blondynka o regularnych, choć dość pospolitych rysach twarzy
- Jacek Rupućko - ofiara wypadku samochodowego
Nocny dyżur w sierpniową noc. Okradziono sklep z materiałami na Krasińskiego (bo prywaciarze wszystko łykną), przy Niegolewskiego obok skwerku jordanowskiego biją się chuligani, co zgłaszają zatroskani spacerowicze z psami. Ekipa radiowozu na miejscu, tuż przy melinie niejakiego Królewicza, znajduje zwłoki jednego z uczestników baletów. Rozpoczyna się mozolne poszukiwanie wszystkich uczestników wesołej zabawy. Rozwiązanie jest przewidywalne - Jnyravxn mnzbeqbjnł fcnprebjvpm m cfrz, bojvavnwąp tb b śzvreć flan j jlcnqxh. Sprawy włamania do sklepu z materiałami nikt nie wyjaśnia.
Się pije: herbatę “darjeeling".
Się pali: extra mocne.
Się zarabia: niezłą forsę na końcówkach do długopisów.
Inne z tego cyklu, inne tego autora.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa czerwiec 23, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
prl
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ewa wzywa 07, zeszyt 137
Spis osób:
- kapitan Andrzej Zawadzki - inspektor KGMO, jest przerażony mimo pozornego spokoju
- kapitan Kalicki - przyjaciel Zawadzkiego
- Krystyna - sekretarka majora, szefa Zawadzkiego
- major Adamiec - siwowłosy, obcesowy, ale jednak wspiera podwładnych
- Antoni Sperkowicz - roznosiciel mleka, denat, trochę pił, ale opinię miał dobrą
- major Krzysztof Nałęcz - śmierdzi mu piwem z ust[1]
- pułkownik Jak-mu-tam - płaski, matowy głos, nie grozi, ale dobrze radzi
- inspektor Ilczuk - niepozorny, acz arogancki cywil w szarym garniturze
- Jerzy Deczel - bibliotekarz, człowiek z dziurą w życiorysie[2]
- stażysta Kamiński - sierżant z wydziału gospodarczego, człowiek dyskretny
- kierowniczka poradni zdrowia psychicznego - zażywna dama w średnim wieku, niestety sama nie wygląda jak uosobienie zdrowia psychicznego
- panienka z rejestracji - niezbyt rozgarnięta, ale o wyglądzie, który mógł zrujnować podświadomość starego Freuda
- Miller - lekarz psychiatrii, jedna z ofiar szaleńca
- Więckowski - kolega Millera, zastąpił go w poradni
- Majewski, ps. Bekalosz - złodziejaszek i awanturnik, później cinkciarz
- kapral Malicki - kierowca służbowego audi, patrzy na kapitana Zawadzkiego w niemym podziwie
Kapitan Zawadzki boi się kolejnej sprawy. Kiedy ją dostaje, wcale mu się stan psychiczny nie poprawia - masowe zatrucie w wieżowcu na Gocławiu, prowadzące do śmierci 56 osób oraz zabójstwo roznosiciela mleka, prawie go załamuje. Wkurza go lekarz, popisujący się wiedzą fachową (a serio, zwyczajnie tłumaczący, co to sztuczna nerka i jaki jest plan leczenia), do mdłości doprowadzają chorzy na korytarzach. A jak do śledztwa dołącza wulgarny major Nałęcz[1], klepiący go silną łapą po ramieniu i szukajacy podejrzanych metodą na krewnego zagranicą, jest jeszcze gorzej. Jego szef nie przyjmuje rezygnacji ze śledztwa, wprost sugerując, żeby mu nie zawracał dupy. Udaje mu się wprawdzie obalić teorię, że to zamach terrorystyczny w wykonaniu sił imperialistycznych, ale - z kilkudziesięcioma zamordowanymi - szukanie motywu jest nierealne. 78 dzień dochodzenia (prawie 3 miesiące później), tony papieru, wywiady, aresztowane kilkanaście osób (i wypuszczone), wykluczeni są szpiedzy, dywersanci i terroryści oraz pacjenci szpitala psychiatrycznego; na naradzie zespół dostaje ultimatum - albo wygenerują podejrzanego, albo po 90 dniach dochodzenie zostanie zamknięte, bo zasoby i koszty(!). Pojawia się anonim, sugerujący przyjrzenie się niejakiemu Deczelowi, który ewidentnie typowany jest na kozła ofiarnego. Zawadzki odwiedza dyskretnie mieszkanie Deczela, potem miejscowość, w której odbywał służbę z dramatycznym finałem, wreszcie zastawia pułapkę.
To mocny psychologicznie kryminał; Zawadzki w depresji, ledwo radzący sobie z narastającym wewnętrznym niepokojem, nie ulega naciskom[3] i chce do końca pozostać wierny prawdzie. Mimo sugestii zwierzchników i pokrewnych organów (nienazwanych, ale oczywiście wiadomo, że chodzi o SB), żeby zająć się byłym milicjantem, co mogłby być łatwym rozwiązaniem ze względu na sprokurowane przez prawdziwego mordercę dowody, decyduje się rzucić swoją karierę na szalę i - oszukując kolegów - spektakularnie zakończyć śledztwo. Przemycona też jest oględnie sprawa z przeszłości, kiedy trzech milicjantów tak intensywnie przesłuchiwało podejrzanego, że ten zmarł, a jego ojciec popełnił samobójstwo. Cóż, zdarzało się.
Się pije: koniak (na atak paniki), jarzębiak (na zachętę u majora), kawę (ze specjalnego przydziału), radziecki winiak, herbatę w szklankach z koszyczkiem.
Się pali: nawet i pół paczki na raz, carmeny (śmierdzą!), czasem się nie pali, bo w tytoniu się zawieruszyły drewniane drzazgi i się nie da palić.
Się truje: amanityną.
Się je: posiłek regeneracyjny podczas pracy na miejscu zbrodni.
Bawiąc-uczyć: klasyfikacja trucizn oraz sposoby prowadzenia śledztwa.
[1] Wygląda na to, że współpracownik z nadania jest z SB: “Przyjechało aż sześć osób. Dwie z nich inspektor znał tylko z telewizji, starszego jegomościa w generalskim mundurze miał okazję widzieć przez krótką chwilę na jakiejś naradzie w resorcie. O pozostałych dwóch panach w ciemnych garniturach nie mógł powiedzieć zupełnie nic. Podobnie było w przypadku szóstej osoby - młodego, atletycznie zbudowanego człowieka ubranego w skórzaną kurtkę i kraciaste spodnie”.
[2] Jak się okazuje, kilkanaście lat pracował w milicji, ale odszedł z powodu problemów psychicznych.
[3]
- (...) Wyniki odbierze pan osobiście i przekaże mnie. Tylko i wyłącznie mnie osobiscie. Czy to jasne?
- No… niezbyt jasne… - inspektor uśmiechnął się ironicznie.
- Ale czuje się pan dobrze? Wzrok, słuch - wszystko w normie?
- Sądziłem jednak…
- Gówno mnie to obchodzi. Nie interesują mnie wasze opinie i sądy. Macie wykonać polecenie, jasne?
Inne z tego cyklu, inne tego autora.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwiec 22, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
prl
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ewa wzywa 07, zeszyt 135
Spis osób:
- Stefan Karkowiak - prezes Spółdzielni Pracy „Szlachetny Szlif”, do przesady uczciwy
- Wira Karkowiakowa - zjawiskowo piękna[1], a po rozwodzie wyszła za tłustawego 50-latka
- Olgierd Ledzica - znany reżyser filmowy, były mąż Wiry, obiekt wielu westchnień
- Barbara Matycka - główna księgowa, w latach, ale ciągle zadbana i modnie uczesana[2]
- Józef Staszak - dozorca, wyglądał na człowieka, z którym życie nie obchodziło się łaskawie
- Zenon Wilczek - wysoki, przystojny blondyn, świetny pracownik, ale bezczelny i arogancki
- Piotr Kazjer (Pierre Casier) - ciężki w ruchach, powolny i mrukliwy, pochodzi z Francji
- Podkowa - cierpi na pewien niedorozwój psychiczny[3] i ślepo spełnia polecenia swoich bezpośrednich zwierzchników
- Teresa Molnicka - adwokatka Ledzicy w sprawie rozwodowej, koleżanka szkolna Wiry
- Danka Karkowiakówna - nieudana[4] córka Stefana z pierwszego małżeństwa
- Lena - personalna, osoba o obfitych kształtach, we wzorzystej sukni o tonacji pomarańczowej
- Kazia - socjalna z misterną, wysoko stojącą koafiurą zdobiącą jej głowę
- Bogdan (Bohdan) Jemiela - kierownik techniczny, wysoki i tęgi
- Wojciech Bielski - zaopatrzeniowiec znany z elegancji i galanterii wobec płci pięknej
- Wiesia Daczkówna - młodziutka sekretarka, eksponująca wcale ładne, szafirowe oczy mocnymi pociągnięciami tuszu
- Genio - technolog, nigdy nie rozstający się ze skórzaną, czarną marynarką
- Krystyna Kazjer - wdowa, wysoka, smukła i doskonale ubrana, choć wygląda młodziej niż na 20 lat
- Wrzawa-Sielicki - adwokat paryski, Polak z pochodzenia
- porucznik Leszek Warowski[5] - odruchowo targa swoją bujną czuprynę w przypadkach kiedy praca jego nie daje pozytywnych rezultatów
- Brzęczek - prowadzi wytwórnię długopisów, zdarza mu się zejść z drogi cnoty małżeńskiej
- kapitan Jerzy Broński
- starszy sierżant Kazik Chwałek - znany ze swej gorliwości w wypełnianiu poleceń przełożonych
- Podkowina - wysoka, zgarbiona kobieta, bije od niej odór wódki, ciężki, charakterystyczny dla nałogowców
Prezes Karkowiak znany jest z uczciwości i z zasadniczego podejścia do zachowania w pracy - nie ma kawek, świętowania, alkoholu i robienia fuch. Wściekły więc jest, kiedy stróż zgłasza mu, że pracownicy zostają po godzinach bez pozwolenia; przyłapani dodatkowo kłamią w żywe oczy. Dodatkowo po latach odzywa się córka prezesa, która zeszła na złą drogę; mimo początkowej chęci zignorowania jej (wszak wstyd i dziewczyna żąda pieniędzy), Karkowiak decyduje się z nią spotkać. Niestety, ze spotkania nie wraca, pozostawiając w żałobie piękną panią Wirę. Ginie też w wypadku jeden z pracujących po godzinach szlifierzy, pozostawiając młodą wdowę. Wdowa zgłasza się do prawniczki, która przed laty rozwiodła Wirę z miłością jej życia - reżyserem Ledzicą, z nietypową prośbą o wsparcie w sprawie spadkowej w Paryżu.
Się pije: żytniówkę.
Się pali: nałogowo.
Się je: tort czekoladowy z kremem z bitej śmietany i serniczek z rodzynkami (na imieniny dyrektora), befsztyki i frytki bądź flaki i szarlotkę (w domu).
[1] Złote włosy, upięte w gruby węzeł niedbale, jakby od niechcenia, ale w sposób zwracający uwagę, delikatnie zarysowane nozdrza, cera figurki z sewrskiej porcelany, lekko zamglone oczy z topazu... Ta sama wysublimowana uroda, narzucająca poetom romantyczne skojarzenia z różanym świtem, opalizującą perłą albo płatkiem róży, skąpanym w rosie - Catherine Deneuve w polskim wydaniu, wspaniały, ale nie wykorzystany materiał dla Bunuela.
[2]
Mimo wykwintnego ubioru i dobrze wypielęgnowanej cery widać było. że nie jest już młoda. Cienka sieć zmarszczek rysowała się na jej skroniach, obejmując swym zasięgiem podbródek i szyję.
- Tak, przyjaźnię się z Zenonem Wilczkiem od około dwóch lat - powiedziała obojętnym, swobodnym tonem, bez cienia zażenowania, jakby utrzymywanie intymnych stosunków przez osobę w jej wieku, na tak poważnym stanowisku z szeregowym pracownikiem, prawdopodobnie młodszym o kilkanaście lat, było najzupełniej normalnym zjawiskiem.
(...)
- Ileż ona ma lat?
- Czterdzieści dziewięć.
- A Wilczek?
- Trzydzieści cztery.
[3] Teraz były zapewne zdiagnozowany jako w spektrum autyzmu.
[4] Nie każcie mi nawet zaczynać, co tu poszło źle.
Kiedyś, w młodości, był przez pewien czas żonaty z nałogową alkoholiczką, która po latach męczarni zmarła w zakładzie dla nerwowo chorych w Tworkach. Urodziła mu córkę, którą starał się wychować najlepiej jak tylko umiał. Ale nie powiodło mu się. Były zresztą przez pewien czas obiektywne przeszkody, które nie pozwoliły mu na bezpośrednią opiekę nad córką. Być może to, albo też odziedziczone po matce skłonności, a nawet dewiacja psychiczna sprawiły, że dziewczynka od najwcześniejszego dzieciństwa przysparzała mu samych zmartwień, nie chciała się uczyć, wywoływała stale konflikty z otoczeniem, a kiedy dojrzała - po prostu uciekła z domu. Nie było jej przecież źle z ojcem, dbał o nią po swojemu, ubierał, żywił, przez długie lata ze względu na nią nie myślał o żadnej kobiecie, choć może nie otaczał jej takim ciepłem, jak by to potrafiła robić matka, oczywiście normalna matka, a nie ten szczątek ludzki w białym kitlu, który widywał
za kratami szpitala. A jednak uciekła. Znalazł ją, przeprowadzał z nią długie rozmowy, prowadził do poradni, do psychologa, do lekarza. Nic nie pomagało. Uciekała ciągle. Wiele razy odnajdywał ją złachmanioną, wyniszczoną, zabiedzoną, odżywiał, karmił, usiłował nakłonić do nauki albo do pracy. Bez rezultatu.
Kiedy podgoiła rany, jak kotka znikała bez uprzedzenia, bez słowa pożegnania. Wreszcie dopuściła się kradzieży.
Stanęła przed sądem dla nieletnich, a potem przed sądem powszechnym. Wtedy zdawało mu się. że stracił dla niej serce. Kiedy osiągnęła pełnoletniość, przestał się nią interesować. Nie chciał, żeby ta dorosła wyrodna córka kompromitowała go przed ludźmi, zniesławiała jego dobre imię.
[5] Milicja ma ludzkie oblicze. A to szarpią włosy w stresie, a to mają nieprzespane nocki, bo: ”cierpiał przez dwie noce na ból zęba, którego wyrwanie odkładał od paru lat ze względu na osobisty negatywny stosunek do tego rodzaju zabiegów".
Inne tej autorki, a inne z tego cyklu tutaj.
#56
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 11, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
prl
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ewa wzywa 07, zeszyt 134
Spis osób:
- Konrad Hederle - adwokat, znajomy Kramera, walczy kosztem swojego zdrowia o klientów
- Andrzej Kramer - narrator, sprawozdawca sądowy i detektyw amator
- Jerzy Jastrzębski - Wydział Zabójstw, znajomy Kramera
- Małgorzata - dba o swoją reputację, więc zabrania kochankowi przychodzić pod pracę
- Elżbieta Koszewska - nabiera się na poranne słońce w górach
- Klara - ofiara lekkomyślności i zaufania
- Maciek - zakopiańczyk, przewodnik tatrzański
- Staszek, Kazik, Gienek - GOPR-owcy
Nie wiem, czy to przypadek, czy zamierzenie, ale fabuła tego i poprzedniego tomiku jest podobna i dzieje się w tych samych miejscach (weźcie poprawkę, że nie znam gór w ogóle).
Dwutorowa narracja. W jednym wątku Kramer, sprawozdawca sądowy z tajemniczą przeszłością, jedzie odpocząć w Tatry. Próbuje też na prośbę kolegi z Wydziału Zabójstw wyjaśnić przyczyny śmierci młodej kobiety sprzed kilku lat, która spadła z dość niebezpiecznej trasy. Kiedy w tym samym miejscu zostaje znaleziona kolejna młoda kobieta (żywa, ale umiera nie odzyskawszy przytomności w szpitalu), Kramer już wie, że to seryjny morderca i przypomina sobie jeszcze jedną taką sytuację z przeszłości, w której uczestniczył osobiście. W drugim wątku sprytny zbrodniarz opisuje, w jaki sposób wchodzi w życie kolejnych kobiet, żeby ich otoczenie o tym nie wiedziało i - kiedy się nimi znudzi - zawozi je w góry, żeby wrócić już z gór samotnie. Tym razem szczęście mu nie dopisuje - wprawdzie wylegitymował się w schronisku fałszywym dowodem, ale dziewczyna przeżyła oraz już w autobusie odkrywa, że chyba zgubił prawdziwy dowód. Finał jest dość zaskakujący - zbeqrepą wrfg xbyrtn aneengben, nqjbxng. Fgenpvł żbaę j oheml śavrżarw, Xenzre cbzntnł wrw fmhxnć v manynmł mjłbxv; cb glz jlqnemravh pbś zh fvę cemrfgnjvłb j tłbjvr, jvęp fmhxnł xbpunarx cbqboalpu qb avrżlwąprw żbal v xvrql bqxeljnł, żr gb wrqanx avr ban (frevb?!), gb wr jljbmvł j Gngel.
Się pije: wódkę[1].
Się je:
Któraś z kelnerek przyniosła wreszcie danie.
- To jest zimne! - zabrała głos matka rodu.
- Niemożliwe.
- Jak to niemożliwe! Niech pani spróbuje sama.
- Ja już jadłam.
- Skandal! -zahuczał gość. - Czekamy pół godziny i jeszcze jest zimne!
- Jak tyle pan siedzi, to faktycznie mogło wystygnąć - z godnością odparła kelnerka i odeszła.
[1] Narrator otwarcie nadużywa alkoholu, bo gryzie go tajemnicza (do pewnego momentu) przeszłość i ma deliryczne koszmary z psychodelicznym ptakiem, inni zaś…
Znałem takiego Krzyśka. Do niego przychodziła taka duża ośmiornica i ołowianymi żołnierzykami grała z nim w wojnę w fałdach brudnej pościeli, gdzie głównie wegetował. Zawsze wygrywała i za karę kazała mu przetapiać te figurki na żywy, roztopiony ołów. Wlewała mu go następnie do ucha. Można powiedzieć, że go zawodowo załatwiała, bo był kiedyś krytykiem teatralnym. Dobrym krytykiem... Źle, nie tak. Ona mu groziła, że to zrobi i to było najgorsze. Tak mi opowiadał i ja mu wierzyłem. „Boże kochany, niech ona wreszcie to zrobi i niech się to skończy" - szeptał mi kiedyś nieprzytomnie, a ręce trzęsły mu się tak, że wylało się prawie całe piwo. które miał w szklance.
Inne z tego cyklu tutaj.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 10, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
prl
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ewa wzywa 07, zeszyt 133
Spis osób:
- Lipiński - kierownik schroniska na Hali Ornak
- Janek Kaczor - przewodnik obdarzony typowo góralską, nieco orlą twarzą, obiekt westchnień
- Zofia - rezolutna bufetowa z Nowego Targu
- Fabian - strażnik tatrzański
- Stanisław Łubień - weteran ratowniczego i przewodnickiego rzemiosła, z twarzą jak suszona śliwka
- Kaśka Włodkowych - kandydatka na żonę dla Jaśka, dziewczyna jak malowana, robotna i starowna
- Ewa Borkowska - miastowa mężatka, dobra do obłapiania i na dancing
- Maciek Romanowski - dyżurnu ratownik, przystojny i czarnowłosy
- Anna Łącka - wdowa z czteroletnim synkiem, doświadczona grotołazka
- Stefan Gajda, ps. “Mefisto” - kiedyś był dobrym taternikiem i zapalonym grotołazem
- Michał - mąż Anny, pilot, rozbił się gdzieś nad Pirenejami
- Stefan Borkowski - odwraca wzrok od romansu żony
- Józef Włodkowy - dyżurny ratownik GOPR, stary wyga
- Jacek Dylik - alpinista i taternik, ratownik ochotnik
- Radwan - naczelnik GOPR
- Bukowska - wynajmuje pokój Borkowskim, 30 lat po ślubie i dalej atrakcyjna dla męża
- Sułek - kierownik wyprawy grotołazów
- profesor Adam Sawicki - szpakowaty mężczyzna o twarzy opalonej na brąz, lekarz
- prokurator Bareja - znajomy Sawickiego, więc łaskawym uchem posłuchał o podejrzeniach
- Rafał Styka - wysoki, szczupły, o miłej, ładnej twarzy, ratownik ochotnik
- porucznik Walczak - właściciel słynnego harleya, łatwo wpada w dygresje, co irytuje nawet jego żonę
- Roman Sadowski - narzeczony Anny Łąckiej, zginął w pożarze w jaskini
- Antoni Brniak - jeździ za zmiennika na taryfie szwagra
Nieznany czytelnikom mężczyzna prowadzi Ewę na wycieczkę do jaskiń, atmosfera mimo dawnych konfliktów jest sympatyczna, po czym na chwilę oddala się po zgubiony portfel. Tyle że nie wraca, co wyjaśnia pozorną sympatię. Ewa usiłuje wyjść z jaskiń, ale dramatycznie nieprzygotowana traci siły. Na ścianie szminką wypisuje ostatnie zdania, po czym - już po uratowaniu przez grotołazów - umiera, nie odzyskawszy przytomności. Teoretycznie jest to wypadek, ale profesor Sawicki podejrzewa, że niekoniecznie, zwłaszcza po przeczytaniu wydrapanego na ścianie napisu, z którego wynika, że Ewa została przyprowadzona przez kogoś i zostawiona.
Dużo opisów górskich tras plus trochę żarcików wśród ratowników:
- Cekojcie! Cosim tam widzem w kosówce! - zawołał nagle jeden z ratowników i skierował się szybko w stronę dużej kępy kosodrzewiny.
Wrócił po kilku minutach z mocno niewyraźną miną. Dylik popatrzył na niego i odezwał się szyderczo:
- Świeże było, czy już przyschnięte?
Zagadnięty nic na to nie odpowiedział, tylko kląć zaczął długo i wymyślnie.
Się pije: piwo.
Się pali: marlboro.
Się je: kanapkę z serem i czekoladę.
Się przydaje: zegarek, zapałki, szminka.
Się (nie) używa antykoncepcji: “... a moze tak i być, co dzieciaka zrobis, to wtedy juz przepadłeś”
Inne z tego cyklu tutaj.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa czerwiec 9, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
prl
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ewa wzywa 07, zeszyt 131
Spis osób:
- kapitan Paweł Rukat, ps. Buldog - ani najstarszy, ani też najbardziej doświadczony, ale szef zespołu
- Jacek Kreubitner, ps. Panienka - choć żonaty od dwóch lat, nadal potrafi się zarumienić
- Michał Wolański, ps. Płetwa - 100 kg wagi, nieprawdopodobnie szybki mimo 45 lat, umie robić kółka z dymu
- Krzysztof, ps. Niania - rozwiedziony, ale nadal mieszka z byłą żoną, elegancki, pozornie życzliwie nastawiony do podejrzanych
- Leopold Adamiak - dzielnicowy, długi, chudy i wąsaty
- porucznik Urszula Husińska - chodzi na wszystkie akcje obyczajówki, także wtedy, gdy nie musi tego robić
- Zielonka Zdzisław - handlarz kaszą i jajami, ale też znany na rynku walut i drobnego przemytu
- Aniela Zielonka, ps. Mamuśka - żona Zdzisława, mimo wieku atrakcyjna[1]
- Cuprowa - chudy kobiecy szkielet, sąsiadka Zielonków
- Magda Zielonka - córka, studentka, lafirynda
- Edmund Brycz - inżynier architekt, kochanek Anieli[2] i Magdy, elegant i damski bokser
- Bryczowa - niewysoka, szczuplutka, z daleka wygląda na 18 lat
- Jan Szukalewski, ps. Docent - dystyngowany antykwariusz po trzech wyrokach
- Marcin Kaczorowski, ps. Ciuciek - długowłosy hippis z długimi, dziewczęcymi rzęsami, chłopak Magdy
- Pawlak - uczynny kelner z Kongresowej
- Piotr Kobzan, ps. Pan Piotruś - niewysoki, w przyciemnionych okularach, młodzik jeszcze, taki normalny
- Aneta Rakińska - dziennikarka z Wrocławia, spod kloszowej spódnicy prześwitują jej majtki
- Joanna Grzesiak - kurewka z dużymi łagodnymi oczyma spłakanej sarny
- Anka Kulczyk - dama lekkich obyczajów, często pracuje razem z Grzesiak w duecie
- Wieśka - 18-letnia sąsiadka Zielonków, śliczna, ale na jej twarzy widać niezrozumiałe zgorzknienie
- Marek - brat Wieśki, uciekł z poprawczaka
- doktor Ordzyński - emerytowany lekarz w szpitalu dla psychicznie chorych
- Halina Kobzan - piękna kobieta, choć ze schizofrenią[3]
Ekipa, znana ze “Święta kobiet”, rozwiązuje tajemnicę morderstwa zamożnego handlarza bazarowego. Dżentelmen został brutalnie stuknięty w głowę, a walory ukryte sprytnie w żyrandolu - skradzione. Małżonka denata jest zrozpaczona głównie kradzieżą i powtarza monotonnie, że na obiad jadł pyzy. Wątków jest kilka - łasa na pieniądze córka, wstydząca się rodziców, kuzyn z Wrocławia, któremu denat nie chciał pożyczyć na ślub, kominiarz, lokalne cwaniaczki, co wydaje się dobrym tropem, bo skradziona biżuteria właśnie u nich się zaczyna pojawiać. Niania i Płetwa jadą do Wrocławia, gdzie oczyszczają kuzyna z podejrzeń, ale w efekcie pomyłki pokojów Niania nawiązuje przypadkiem intymny kontakt z dziennikarką (klepiąc ją w goły tyłek, bo myślał, że to Płetwa). Co ciekawe, dziennikarka mimo zajścia zaczyna spotykać się z Buldogiem.
Mimo dużego dystansu narratora do śledztwa i sporej dozy humoru sytuacyjnego, sama sprawa jest dość ponura (zemsta za oszustwo, doprowadzenie do wyczerpania nerwowego, próbę samobójczą i nieumyślne dzieciobójstwo). Narrator to widzi i mimo że chwilę wcześniej śmiał się z zabawnych sytuacji, końcówka jest minorowa.
Się je: pyzy, wołowinę w czerwonym winie, szyneczkę ze świeżą sałatką.
Się kupuje: księgę I Cing, żeby mieć poradę w śledztwie.
Się przemyca: spodnie sztruksowe z Zachodu.
Się pije: “nalewkę” śmierdzącą karbidem, koniak.
[1] Sort of.
Wszedłszy do sąsiedniego mieszkania przede wszystkim zobaczyłem granatową, obcisłą bluzkę z napisem Blue Jeans, która zdawała się pękać, rozepchnięta monstrualnymi, godnymi Felliniego cycami, leżącymi niemal na tłustych, rozlanych udach równie ciasno opiętych poplamioną spódniczką, jaką noszą nastolatki. Ręce z trudem, jak mi się wydawało, mogły unieść złote pierścienie, obrączki i bransolety. Na krótkie, serdelkowate palce, z brudem wrośniętym w skórę, z całą pewnością nie zmieściłaby się już żadna ozdoba. Masywne, czerwonosine nogi obute były w lekkie brokatowo-złote sandałki. Głowa była uloczkowana. Twarz, w której wśród fałd tłuszczu z trudem można było dopatrzeć się nosa i oczu, była jeszcze dodatkowo opuchnięta od płaczu. Miałem przed sobą panią Anielę Zielonkę.
[2]
(...) Otóż nasza podfruwajka Anielka, która w rzeczywistości dobiega już pięćdziesiątki, ma swego ukochanego - popatrzył, jakie to zrobiło na mnie wrażenie, a że milczałem, mówił dalej: - Ukochany ma około trzydziestki. Jeździ groszkowym fiatem 125p. Ma młodszą od siebie żonę. która pracuje jako lekarz w praskim szpitalu. Sam jest inżynierem architektem. Zawsze gdy pan Zdzich wyjeżdżał za interesami, inżynierek zjawiał się u pani Anieli. Sąsiedzi mi mówili, że muzyka, że pani Aniela pięknie śpiewa przy takich okazjach, że przez firankę widać czasem, jak nago tańczą. Ten inżynier to dewiant, bo raz, że ze znacznie starszą od siebie, a dwa, że baba brudna, brzydka i wulgarna. Ale widać taki jego gust. (...) pani Aniela, aby złapać humorek, musi sobie rąbnąć. Inżynierek robi to wszystko na trzeźwo. Ma dwoje dzieci, a żona - przynajmniej sądząc po zdjęciu, które miał razem z kartą wozu - jeszcze niejednemu by się spodobała. Ale on woli panią Anielę.
[3] Niestety, autor powiela szkodliwy stereotyp, że “schizofrenii się dostaje” w wyniku traumy.
Inne z tego cyklu tutaj.
#53
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek maj 27, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
prl
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ewa wzywa 07, zeszyt 130
Spis osób:
- Kamila Wanacka - żona majora, mimo tureckiego kożucha łapie zimą grypę
- major Marek Wanacki - mimo 35 lat udaje 20-latka z gołą głową na mrozie, jeździ żółtą ładą (z przydziału)
- Zbigniew Bednarek (17 l.) - krótko ostrzyżony o pospolitej twarzy, po szczeniacku zaciąga się papierosem
- Janusz Kamiński, ps. “Cygan” - zabójczy wąs i śniada cera, w spojrzeniu cwaniacki spryt kogoś, kto wierzy, że wszystkich przechytrzy
- Jerzy Tomczyk - właściciel białego fiata, denat, śniada twarz z dużą, jasną blizną na czole, ciemne kędzierzawe włosy
- Ilona Tomczyk - była żona Jerzego, ekspedientka w DT Centrum, ładna, lecz despotyczna twarz o wąskich, zaciętych ustach
- Leśniewski - dyrektor Tomczyka, “na szczupłej, emanującej zdecydowaniem twarzy malował się wyraz pewności siebie, jaki daje władza”
- Agnieszka Bartczak - personalna, zadbana brunetka w wieku balzakowskim, pulchne upierścienione ręce i obfity biust
- dyrektor banku - opanowany, starszy pan o wyważonych ruchach
- urzędniczka - z twarzą ”obojętną obojętnością kobiety zmęczonej pracą zawodową i zajęciami domowymi”
- inżynier Jedliński - niemłody, szpakowaty o wyglądzie przedwojennego rotmistrza, który zamienił mundur na płaszcz burberry
- Piotr Zakrzewski - naczelnik wydziału kryminalnego, o wyglądzie wojskowego zakochanego w dyscyplinie i musztrze
- Henryk Siwek - właściciel warsztatu w Międzylesiu, smukła sylwetka wydawaje się należeć do kogoś młodszego niż twarz
- Olczak - taksówkarz, młody, dość przystojny blondyn o przylizanych włosach i płaskiej twarzy, kark masywny jak u przedwojennego rzeźnika
- prokurator Orłowski - Komenda Stołeczna, nadzoruje śledztwo ws. Tomczyka
- pułkownik Kołodziej - szef Wanackiego, wyraża zgodę na plan śledztwa
Zima, kiepskie warunki drogowe. W wypadku zostaje uszkodzony biały fiat, kierowca i pasażer lądują w szpitalu. Nie jest to jednak zwykła stłuczka, bo w bagażniku auta zostają znalezione zwłoki mężczyzny. Zamordowany, magister inżynier Tomczyk, pracował ostatnie trzy lata na kontrakcie na eksportowej budowie (jego szef enigmatycznie “wymienił nazwę kraju”) , dzięki czemu mógł pozwolić sobie na konto dewizowe, kupno mieszkania i zakupy w “Pewexie”. Właśnie rozwodził się z żoną i specjalnie dla niej planował zakup nowego auta, żeby podzielić w ten sposób majątek. Śledztwo idzie w kilku kierunkach - zemsta za donos na poprzedniego kierownika zagranicznej budowy, mord rabunkowy przy okazji zakupu samochodu na giełdzie (denat właśnie wypłacił dolary i bony), kradzież, która poszła w złym kierunku, wreszcie klasyczny motyw małżeński.
Się je: chleb z serem (bialym albo żółtym), dżem, jajecznica, miód, sadzone na kolację (chociaż na ser major nie może już patrzeć, a o wędlinie nie ma mowy), pomidorową z ryżem, mielony z marchewką i kompot z jabłek (luksusy na milicyjnej stołówce).
Się pali: papierosy oraz cygaretki (przyjemny, aromatyczny zapach).
Bawiąc-uczyć: inżynier Jedliński wygłasza perorę o tym, jak źle i trudno jest Polakom za granicą, zwłaszcza w krajach o “przedziwnym cocktailu nowoczesności ze skrajnym zacofaniem i fanatyzmem, którego nie jesteśmy w stanie zrozumieć, ponieważ po prostu nie mieści się w naszej mentalności”.
Obyczajowo: żona Wanackiego jest chora, teściowa niechętnie pomaga przy dziecku (odbiera z przedszkola) i wraz z żoną “nabuntowują” dziewczynkę, że ojciec za długo pracuje.
Inne tej autorki tu, a inne z tego cyklu tutaj.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa maj 26, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
prl
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ewa wzywa 07, zeszyt 129
Spis osób:
- Zofia Zdrojecka - sekretarka dyrektora, atrakcyjna dwudziestoparolatka
- Edek Marecki - magazynier, popija, podobno jego stara prysnęła z jakimś Szwedem za granicę
- Stefan Borodzicz - kierownik działu kontroli wewnętrznej, przystojny 40-latek
- Czubacki - dyrektor, sprawia wrażenie bardzo z siebie zadowolonego
- Zygmunt Krzepik - za chwilę już były dyrektor, o zniszczonej twarzy i rzadkich, siwych włosach
- Ryszard Winnicki - behapowiec, narzeczony Zofii, barczysty w wytartych dżinsach i skórzanej kurtce
- Waldek Cieciewicz - zaopatrzeniowiec, niefortunny amator społecznego grosza
- Grudek - złota rączka
- Baroniowa - sprzątaczka, niewysoka, drobna siedemdziesięciolatka, o pomarszczonej twarzy
- Maciej Pregoła - pracownik fizyczny z magazynu, młodzieniec pryszczaty i niedomyty
- porucznik Michał Mazurek - Komenda Dzielnicowa MO
- naczelnik Kłosiński
- chorąży Pozorski - nadzoruje ekipę techników
- Rydzicka - dzieli pokój z Borodziczem, gładko uczesana kobieta w niemodnym, szarym kostiumie
- Tobilewska - wynajmuje pokój Winnickiemu
- sierżant Kuligowski - inwestyguje włamania na działkach
- Picer - księgowa
- Antoni Paluch - konserwator aparatury nagłaśniającej, wpadł z Cieciewiczem
- Pazińska - ciotka Cieciewicza, sprzedaje na bazarze
- Adela Cieciewicz - matka Waldka, rencistka w domu opieki
- Felek Powalski - siedział pod celą z Cieciewiczem
- Anka Dolińska - flama Powalskiego, zniszczona twarz i wory pod oczami postarzają ją przynajmniej o dziesięć lat
- Siwoń - rezydent baru, smakosz piwa
- Mirka Lipecka - narzeczona Pregoły
Zakłady Elektrotechniczne. Atmosfera napięta, bo stary dyrektor jest właśnie usuwany ze stanowiska, a nowy przejmuje wszystkie sprawy. Zosia z sekretariatu czujnie wytęża słuch, ale przeszkadza jej w tym kłótnia między aktualnym narzeczonym, Winnickim a byłym fatygantem, Borodziczem, który wprawdzie przybiegł z fakturą do dyrektora, ale robił do Zosi słodkie oczy. Jak się łatwo domyślić, to Winnicki staje się głównym podejrzanym, gdy Borodzicz zostaje znaleziony martwy. Nie jest to oczywiste, bo do Zakładów wraca - po odbyciu kary za przywłaszczanie mienia - Cieciewicz, który może mieć żal do Borodzicza za doprowadzenie do skazania. Jest też zaginiona faktura na niebagatelną kwotę 5 milionów i kolejne zwłoki, więc jeden z tropów prowadzi w stronę przestępstw gospodarczych.
Prowadzący śledztwo Mazurek traktuje sprawę ambicjonalnie, co objawia się notorycznym łamaniem zasad ruchu drogowego. A to ”z przymrużeniem oka traktując znaki ograniczające prędkość”, a to w pogoni za podejrzanym wjeżdżając na chodnik, cudem unikając kolizji i strasząc przechodniów. Ale wyższa konieczność, oczywiście. Tyle że nie.
Się pali: popularne, sporty i chesterfieldy (ważne dla śledztwa).
Się pije: wódkę pod ogórki konserwowe.
Się nie je: bo praca.
[Mazurek] “od śniadania poza skromną kanapką nie miał nic w ustach, a mijała właśnie dwudziesta”.
Inne tego autora:
Inne z tego cyklu tutaj.
#49
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek maj 7, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
prl
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ewa wzywa 07, zeszyt 128
Spis osób:
- Mateusz Łukasik - emerytowany kolejarz, latem mieszka na działce
- Apolonia Łukasik - od 40 lat nie może przywyknąć do chrapania męża
- Piotrek Kwiatkowski - hoduje na działce sałatę dla żółwi, grywa w szachy z Nowakiem
- Kazimierz Nowak - dyrektor muzeum, słynny z nalewki ze swoich porzeczek
- Jolanta Nowakowa - młoda żona Kazimierza, wszystko jest na niej “za”, raczej lafirynda
- Zenek Sikora - listonosz, zaufany Nowaka i kochanek Nowakowej
- sierżant Wacek Malina - kolega Zenka ze szkoły, trochę się nudzi latem w miasteczku
- Danka Jaskulska - przyjaciółka Jolki
- major - nie wszystkich pracowników równo ceni, niektórych mniej
- porucznik Jasiu Kwaśniak - mister przeciętności[1], z trudem przyjmuje do wiadomości, że zło jednak istnieje na świecie
- starszy sierżant Rokitnicki - mało ruchliwy, mało inicjatywy, ale sypie dowcipami
- mecenas Henryk Chrzanowski - rosły, tęgi, o dudniącym głosie, darzy estymą władzę[2]
- Felicja Korolewicz - sekretarka Nowaka, zależy jej na dotrwaniu do emerytury w miejscu ciepłym i zacisznym, bez nadmiernych obowiązków
- Anatol Kobza - przedsiębiorca z Opola, załatwia eksponaty dla Nowaka, twarz naznaczona cierpieniem
- Sylwester Aniołkiewicz - kustosz, nic nie wie o Nowaku, za to dużo o sztuce
- Szymczak - główny księgowy w muzeum, dyskretny do przesady
- starszy sierżant Paweł Zawada - z Opola, ma rozeznanie w interesach Kobzy
- Emilia Orliczowa - dama leciwa, ale zadbana, ubrana ze skromną elegancją, z pewnością zasługuje na miano osoby wytwornej
- Michał Trąbała - współlokator Zenka
- Wawrzyniec Łukasik - bratanek Mateusza, również kolejarz, ale z „Warsu"
- Kąciak - inspektor z ministerstwa, niziutki, grubawy człowieczek o wyglądzie skrzata, kuzyn wiceministra
- Anastazy Borejko - rzeczoznawca, wysoki i chudy, nieco przygarbiony, z surową twarzą o wydatnych rysach i ostrym spojrzeniu Wielkiego Inkwizytora
- doktor Marek Wilkoszewski - patolog o wielkiej wiedzy i pomysłowości, ale przez to zawala życie rodzinne[3]
- prokurator Michalski
Nocujacy na działkach emeryci słyszą w nocy 23 czerwca rozpaczliwy krzyk, ale nie udaje im się dojść, co się stało. Trzy tygodnie później pani Jolanta Nowakowa, młoda i raczej głupiutka, zgłasza zaginięcie swojego starszego męża, dyrektora lokalnego muzeum. Rzeczywiście, Nowaka nikt nie widział właśnie od 23 czerwca, kiedy to pobrał z książeczki oszczędnościowej ponad 80 tysięcy złotych i wyjechał rzekomo do Opola, w interesach. Porucznik Kwaśniak jest początkowo onieśmielony urodą i seksapilem (rozchylony szlafroczek, bujne, choć doklejone rzęsy) Nowakowej, ale szybko mu to przechodzi, kiedy orientuje się, że opuszczona Jola sypia z Zenkiem, którego Nowak utrzymuje za drobne usługi. Wiodącą teorią w śledztwie jest zamordowanie męża przez żonę i jej kochanka, ale po inspekcji w muzeum okazuje się, że zniknęło wiele cennych eksponatów, a Nowak miał ostatnio pośredniczyć w milionowej transakcji sprzedaży złotego dukata. Tytułowy błąd nie wpływa na samo śledztwo, jedynie opóźnia wyjaśnienie sprawy.
Się je: jajecznicę na boczku, tęgiego schaboszczaka z apetycznie wyglądającą surówką z kiszonej kapusty, pętko kiełbasy i pół litra (na wyjeździe do Wiednia, zaoszczędzić na zakupie jedzenia), kartoflankę ugotowaną przez matkę (a raczej się nie je, bo się jest na delegacji w Opolu i się je nadpsuty bigos na stacji), bułkę z parówką.
Się trzyma w spiżarni: peweksowskie puszki z różnymi przetworami.
Obyczajowo: Czy pan nie wie, poruczniku, jakie to dziś różne układy zdarzają się między ludźmi? Sam znałem dwóch panów, którzy zamienili się żonami i cała czwórka mieszkała w świętej zgodzie w jednym mieszkaniu.
Się pali: tylko ziemniaki w ognisku!
[1] “Żona go porzuciła i chyba tylko dlatego, że mieszkał z matką, miał przyszyte wszystkie guziki,
wyprasowane spodnie i wyczyszczone na glans buty. Nie palił, nie pił, nie gustował w wesołym towarzystwie. Kiedy koledzy w wolnych chwilach rozprawiali o szansach „Widzewa", „Górnika" i „Legii", on wtykał nos w książkę,
przeważnie historyczną”.
[2] ”Pan mecenas akurat przyjmował swoich klientów. Spory tłumek niecierpliwił się w poczekalni, ale mecenas dość obcesowo rozsunął wszystkich na bok i z rewerencją uprowadził do gabinetu porucznika. Władzy należy się pierwszeństwo. To jasne. Władza nie ma czasu wyczekiwać na korytarzu, jak za przeproszeniem jakiś indywidualny rolnik, swarzący się z rodziną o morgi”.
[3] ”Właśnie kończył pracę i z zatroskaniem studiował skrawek zeszytowej kartki. Nie była to naukowa analiza ani problem do rozwiązania zlecony mu przez jego przełożonych. Sprawa o wiele trudniejsza: lista zakupów skreślona ręką szanownej teściowej! Tu nie było żadnych ulg ani wykrętów. Wszystko miało być i kupione. Nikt nie jest prorokiem we własnym domu. Teściowa o wiele bardziej ceniła jego sprawność w załatwianiu zakupów, aniżeli sukcesy zawodowe. Żona Marka pracowała w przedszkolu i nie mogła sprostać tym zadaniom: zanim wypchnie do domu swoje maluchy, po których odbiór rodzice zawsze się spóźniają, jest wieczór i półki sklepowe pustoszeją.
Chcąc nie chcąc pan doktor zastanawiał się więc, co mu się lepiej opłaci, oblecieć osiedlowe sklepiki, czy nadłożyć drogi i pozałatwiać wszystko hurtem w Supersamie”. Ale zakupów nie zrobił, bo śledczy zrzucili mu na stół stos kości i kazali je analizować.
Inne tej autorki, a inne z tego cyklu.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek maj 6, 2021
Link bezpośredni -
Tag:
prl
- 0 komentarzy
- Skomentuj