Skwapliwie wykorzystałam nagły spadek temperatury (jednak 37 stopni Celsjusza nie nadaje się do opuszczania miejsca zakwaterowania), żeby ponownie pojechać do Rogalina. To taki lokalny turystyczny pewniak. Dwa lata temu pałac był jeszcze w remoncie; mimo upału wtedy głównie krążyliśmy w okolicy kaplicy Marcelina, po parku pałacowym i wśród dębów.
Pałac jest spory - dwie kondygnacje, dwa skrzydła dla służby - ale przeważnie pusty. Trochę szkoda, bo takie miejsce powinno żyć. Kilka pokoi w skrzydle do oglądania, trochę obrazów, mebli i pamiątek po Edwardzie Raczyńskim. Ładnie i zgrabnie, ale do bólu turystycznie. Przed pałacem i za (przed ogrodem) sporo gołej ziemi; pozostałość po remoncie czy tak ma już być docelowo? Ubogo, zwłaszcza w zestawieniu z elegancją i rozmachem pałacu.
Co ciekawe, wszędzie gdzie indziej zieleń zadbana prawie że pod linijkę.
Zachwyciła mnie galeria malarstwa w oszklonym pawilonie w ogrodzie. Odnowionego Matejkę można w zasadzie w ciemno rozpoznać po rozmachu. Sporo psychodelicznego Malczewskiego. Piękny bokeh u Pankiewicza. Uroczy kotek na pierwszym planie "Zuzanny i starców". Maj nie był obrazami specjalnie zachwycony, więcej fajnych rzeczy było w Powozowni - bryczki, dorożki, pierwsze taksówki. Urocze, chociaż malutkie i niskie.
Duży punkt za restaurację "Dwa pokoje z kuchnią" - wprawdzie menu bardzo staropolsko-turystyczne (czernina i naleśniki), ale jest gdzie usiąść, zasilić energią ze słoiczka małego człowieka i wypić affogato (nie żeby było w karcie, ale byli chętni do zaeksperymentowania na żywym organizmie klienta; klient pozostał zachwycony).
Lubię Rogalin za rozmach i uporządkowanie. Za zaakcentowanie turystyki, czasem tłumy kręcące się w tę i nazad po alejkach, ale i miejsca, gdzie można przez parę minut popatrzeć samemu w niebo.
Następnym razem wrócimy już z mobilnym Majem na odkrywanie świata łąk i dębów. Za dwa-trzy lata.
Bardzo zgrabna i z ładnymi zdjęciami strona pałacu. Zdjęcia z 2010 i z 2008.
Dla Szkotów i Poznaniaków: 16 zł za dwa normalne bilety + 12 zł za używanie aparatu innego niż idiotenkamera.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 19, 2010
Link bezpośredni -
Tag:
rogalin
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Na pierwszy rzut - Rogalin. Upał, ale dużo drzew. Kaplica, w której nawet ostatecznie mogłabym wziąć ślub, acz niekoniecznie pod wezwaniem księdza katolickiego (ciekawe, czy i za jakie pieniądze można by wynająć do odprawienia niekoniecznie bardzo pogańskiego obrzędu).

W zabudowaniach przypałacowych Pani sprzedaje lody Algida przez kratę w oknie. Może to efekt tego, że pałac zamknięty z powodu remontu (do przyszłego roku co najmniej), więc pozostaje sprzedaż od tyłu. Ogrodu nie zamknęli i chociaż nie bardzo przepadam za ogrodami francuskimi, tak labirynt urokliwy. Dęby masywne, ale poza obejściem dookoła niewiele można zrobić, można za to leżeć na trawie i - korzystać z tego, że 1. czerwca (notka zaległa, bo wczoraj pracowałam przed dzisiejszym wdrożeniem) - czytać dzieciom, jak cała Polska powinna. Niestety, urok okolicy wyczerpuje się po godzinie, bo po spacerze dookoła dębów kończą się atrakcje. Można ewentualnie wypożyczyć rower i zlecieć sobie z górki, bo trasa dookoła dębów wyboista trochę. Co kto lubi.

Puszczykowo w przeciwieństwie do Baranowów czy Przeźmierowów ma urok - widać, że dacze, wille i hacjendy budowali typowo wypoczynkowo-weekendowo-rekreacyjnie przedstawiciele zamożniejszej klasy poznańskiej. Zielono, a Muzeum Arkadego Fiedlera oznaczone ładnie strzałeczkami. Malutkie, ale przyjemne - repliki południowoamerykańskich rzeźb, cała ściana różnych wydań książek, motyle, maski, zdjęcia. W ogrodzie metalowa piramida w skali 1:23 (podobno czyni cuda, jak się wejdzie do środka posiedzieć) i replika Santa Marii w skali 1:1. Wielkość statku wzbudza straszny podziw dla kilkudziesięciu ludzi, którzy płynęli przez ocean łodzią długości 20 metrów i szerokości siedmiu; jest klaustrofobicznie mały. W ogrodzie grzał się przyjazny bokser.


GALERIA ZDJĘĆ.
W plenerze nie rzuciła się jakoś żadna restauracja, skończyło się na greckim Mykonosie na placu Wolności. Za półmisek meze[1] oddam kebaby, sałatkę z wiadra i kotleta panierowanego.
[1] W zależności od wizyty są oliwki, dolmadakia, różne sery, nadziewane papryczki, czasem grillowana cukinia, suszone pomidory, anchois czy twardy, ciekawie smakujący ciemny chleb. I obowiązkowa przekąska z grzanką. Przejechałabym się do Grecji na kilka dni.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwiec 3, 2008
Link bezpośredni -
Tag:
rogalin
- 0 komentarzy
- Skomentuj