Kategoria:
przydasie
Przyznaję się bez bicia, że wyjeżdżam w celach zakupowych. Nie na handel, bo na to za leniwa jestem, ale po trosze dla zdobycia punktów lansu, kupienia czegoś innego niż zwykle, spróbowania, czy w naturalnym otoczeniu jedzenie smakuje inaczej. Nie chce mi się też kupować durnostojek, bo jak się nie da zjeść ani używać, to jakoś mi nie konweniuje. I tak:
- NL - Koszulka I amsterdam - tylko czarna, a nie czerwona; bardzo spodobała mi się oszczędna stylistyka i zabawne wykorzystanie zbieżności liter.
- NL - kosmetyki Rituals - kiedyś w Czechach kupiłam rozmarynowy mus pod prysznic, teraz wylosowałam żel mandarynkowo-miętowy i piankę pomarańczowo-cedrową.
- NL - sery; od dawna miałam marzenie, żeby kupić krąg sera i taki dziewiczy pokroić własnoręcznie. W praktyce wyszło, że krojenie twardej parafiny Oud Gouda nie jest takie proste i po kilku próbach z nożami skończyło się na rozmontowaniu sera mezzaluną.
- NL - czekoladki Droste w formie pastylek.
- DE - Czekolady gorzkie Lindta (granat+chili, mus czekoladowy+lawenda+jagody, mus czekoladowy+imbir) - pewnie i u nas za chwilę będą, ale miały tak ładne opakowania, że nie mogłam się oprzeć.
Trochę, przyznam, liczyłam, że w Muzeum Kotów znajdę coś ciekawego do zaczątków kociej kolekcji, ale poza plakatami i jakimiś papierowymi drobnostkami nie było nic mówiącego "kup mnie".
GALERIA ZDJĘĆ.
Zachwyciłam się kaliami - do tej pory kojarzyły mi się z plaskatymi i dość obscenicznie fallicznymi kwiatami, używanymi kontrastowo na ślubach i pogrzebach. Kiedy są kolorowe, zwinięte w eleganckie ruloniki i jest ich dużo, wyglądają prześlicznie.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipiec 23, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Przydasie -
- 5 komentarzy
- Skomentuj
książki + schody
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipiec 10, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Przydasie -
- 3 komentarze
- Skomentuj
Bardzo nie lubię czegoś szukać. Bo zwykle nie znajduję tego teraz, zaraz, już (wspominałam, że jestem dość niecierpliwa i poproszę lekarstwo na to NATYCHMIAST?) i się frustruję. Kuchennie (sugestia słownika: "kuc hennie") frustrowałam się brakiem pojemnika na chleb, ponieważ poprzedni wyleciał na razie na banicję na balkon i nominowany jest do wyniesienia na śmietnik (z powodu zasiedlenia przez mole i z powodu że ogólnie był stary i byle jaki). Trochę mi wąż w kieszeni syczał, bo pojemniki dedykowane na chleb podobały mi się drogie, a zwykłego plastikowego takiej wielkości nie mogłam znaleźć. I wchodzę ja sobie po truskawki i mozarellę do Piotra i Pawła, a tu zerka na mnie szyderczo dwukilowa puszka cukierków Wawel, z której cukierki starczą pewnie na najbliższe pół roku, a puszka doskonale zmieści się pod piecem gazowym (serdecznie pozdrawiam architekta, który zapuścił mi w kuchni rurki do gazu i wspomniany piec). Szyderstwa nie zniesę, to wzięłam.
Poza tym to nie mam czasu. Zarobiona jestem.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 8, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Przydasie -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Wyrzuciłam gromadzone przez lata słoiczki po dżemach, zaskorupiałe resztki suszonego czosnku, jakiś bliżej niezidentyfikowany brązowy proszek, będący kiedyś pewnie "przyprawą do mięsa mielonego" czy czymś podobnym, a to, co pachniało, znalazło się na lodówce.
* gałka muszkatołowa * pieprz cayenne * kurkuma * curry * goździki * kmin rzymski * bazylia * imbir * majeranek * tymianek * ziele angielskie * pieprz kolorowy * lubczyk * cynamon * kolendra * jałowiec * zioła prowansalskie * rozmaryn *
Myślę nad jeszcze jednym opakowaniem 9 sztuk, bo trochę mi jeszcze w torebkach zostało... Pojemniczki oczywiście z Allegro.
Uprzedzając złośliwych - tak, używam tego wszystkiego. Niekoniecznie jednocześnie.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwiec 3, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Przydasie -
- 12 komentarzy
- Skomentuj
... i nie mogę znaleźć. Za to parę innych rzeczy znalazłam:
Przy okazji gorąco polecam do rss-ów: http://photowebs.blogspot.com.
EDIT: Znalazłam pojemniczki: brabantia.pl
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 24, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Przydasie -
- 4 komentarze
- Skomentuj
Po siedmiu (liczbowo: 7) latach przyszedł kryzys. Przyrosło nam sprzętów, kubeczków (czy tylko ja tak mam, że akurat kubeczki obrastają w jakieś wspomnienia, historie i kawałki życia?), naczyń, puszek, pudełek i misek. Wzięło mnie na wprowadzenie jakiegoś ładu i zarezerwowałam sobie wreszcie pana, co to przyjedzie i zamiast brudnej i zatłuszczonej ściany wykona kafelki. Kafelki wybrałam jakieś 2 lata temu, ale jakoś nie miałam okazji i weny, żeby kupić. Cud, nie zniknęły, kupiliśmy (Cersanit Almeria Zefir, nie ukrywam, że między innymi dlatego, żeby przylepić ze dwa dekory z motylkami [2022 - link nieaktualny]). Przy okazji zaczęłam się rozglądać za jakimiś zabawnymi gadżetami do nowoprojektowanej zielonkawo-pistacjowej ściany i podążając za kubeczkiem z Myszką Miki, trafiłam na komplet limonkowy [2024 - strona nie istnieje] (szczotkę sedesową pominę, bo jednak mi do kuchni nie konweniuje). Teraz szukam jakichś sympatycznych pojemników na sól/cukier/mąkę do postawienia na relingowej półeczce. Kolor w zasadzie dowolny (zimna zieleń, biały, czarny), raczej nieprzezroczyste, kwadratowe/prostokątne, zamykane. Półeczka ma 12x23 cm, więc wejdą dwa po 10 cm albo trzy węższe. Jak mnie strasznie zachwyci, to może być i droższy, ale jednak do Villeroya i Bocha to trochę jednak się boję pójść. Podoba mi się taki typ, jak Evva ozdabiała, ale za bardzo nie wiem, gdzie szukać.
Jako że moja kuchnia nie jest aż tak fascynująca, żeby dyskutować o niej z rodzicami przy okazji wizyty, wyprowadziliśmy ich na spacer do poznańskiego Ogrodu Botanicznego. Oprócz cudności w roślinach była też fauna, a konkretnie żaba z gumą do żucia.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek maj 1, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Przydasie -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Po jakimś takim dłuższym okresie stagnacji (pewnie skorelowanym z moim kiepskim stanem psychicznym) nagle wyszło, że wywietrzyliśmy portfele. Kupiliśmy kafelki do kuchni (już po 7 latach i nawet mamy wstępnie umówionego pana fachowca). Hanka kupiła nam relingi, bo w poznańskim Tchibo nie mieli. Mieli za to torby na pranie w kolorach zielono-niebieskich, a jakby ktoś nie miał prania, to mogą służyć do za domek dla kota. TŻ kupił wzmacniacz (czarny) i kolumny (czarne z bukową okleiną) i właśnie dokonał rytualnego podłączenia kolumn (przy akompaniamencie entuzjastycznych okrzyków "No, jak tatuś teraz będzie słuchał Sepultury, to cały pion będzie słuchał Sepultury"). Ale największy fun przyjechał z N., który od wujka Sama przywiózł mi suszone mango (już zeżarłam) i obiektyw typu fisheye. Poza zastosowaniem klasycznym (robienie nietypowych fotek architektoniczno-wnętrzarsko-kocich) w pracy przydał się do zastosowań klasycznych inaczej - seryjnej produkcji zdjęć portretowych, przypominających odpowiednio posągi z Wyspy Wielkanocnej, pana Stanisława z Łodzi, moronów, orła Sama z Muppetów czy inne Gorgi i fraglesy.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwiecień 22, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Przydasie -
- 4 komentarze
- Skomentuj
Wracamy z IKEO-wych zakupów (z pościelą w stylu Type O Negative, czarnym prześcieradłem do kompletu, schizofrenicznym pasiastym szlafrokiem z psychiatryka, i prześlysznymi lampeczkami w kształcie kwiatków), w radiu lecą piosenki z "Jesus Christ Superstar". Siorbię sobie żałośnie pod nosem, że strasznie zazdroszczę Zofii, że brała udział w przedstawieniu musicalowym i że ja też bym chciała. TŻ z kamiennym spokojem:
- Poszukaj, może we wsi są spotkania Koła Gospodyń Wiejskich. One też nie umieją śpiewać.
Kurtyna.
PS "One też" to o mnie, nie o Zofii. Zofia umie.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 20, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Przydasie -
- 3 komentarze
- Skomentuj
Galeria Pestka, Poznań. No Stary Browar toto nie jest. Warte uwagi są Sklep Tchibo (cztery ostatnie kolekcje), salon firmowy butów Clarksa (ale po przecenach, jakoś wąż mi syczy, żeby wydać ponad 320 zł na wiosenne pantofelki), jakieś drobne sklepy z pierdółkami, parę sieciówek butowo-odzieżowych, optyk Fielmann i Carrefour. I tyle.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 10, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Przydasie -
- 11 komentarzy
- Skomentuj
Kot z wenflonem w tylnej łapie siedzi na szczycie regału z CD (wysokość regału 180 cm, szerokość 15 cm, rozważam rozłożenie poduszek pod spodem). Kot jest bardzo dzielny. Ja znacznie mniej.
Jakby ktoś do zdrowego kota chciał otwieracz do butelek w kształcie kotłapki, to tu są [link nieaktualny - 2017].
Poza tym czytam trzy książki na raz, nie, cztery - Frances Mayes (uwielbiam co drugie zdanie), Nowego Mikołajka 2 (przyzwoicie), Forever Summer Nigelli (nie cierpię przepisów w drugiej osobie), Mam łóżko z racuchów (jeszcze nie zdecydowałam, czy mi się podoba), oglądam po raz kolejny Scrubsy z DVD (nieodmiennie kocham), przeplatając to Weedsami (bardzo odświeżające), Housem (jakby ten cały medyczny bełkot wyciąć, byłoby znośne), Prison Breakiem (z przyzwyczajenia, no ale phleeze), LWord (bardzo ładny 5. sezon) i innymi takimi, tyle że nie umiem ubrać w słowa tego, co czytam, oglądam czy nawet myślę. Zlewam to, co się dzieje na zakładzie, I'm above. Już nawet nie czekam na wiosnę.
EDIT: Pięć książek. Zaczęłam też "13 dzień tygodnia", ale gdzieś go posiałam w łóżku.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek styczeń 28, 2008
Link bezpośredni -
Kategoria:
Przydasie -
- 0 komentarzy
- Skomentuj