Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Amsterdam-Berlin shoppin'

Przyznaję się bez bicia, że wyjeżdżam w celach zakupowych. Nie na handel, bo na to za leniwa jestem, ale po trosze dla zdobycia punktów lansu, kupienia czegoś innego niż zwykle, spróbowania, czy w naturalnym otoczeniu jedzenie smakuje inaczej. Nie chce mi się też kupować durnostojek, bo jak się nie da zjeść ani używać, to jakoś mi nie konweniuje. I tak:

Trochę, przyznam, liczyłam, że w Muzeum Kotów znajdę coś ciekawego do zaczątków kociej kolekcji, ale poza plakatami i jakimiś papierowymi drobnostkami nie było nic mówiącego "kup mnie".

GALERIA ZDJĘĆ.

Zachwyciłam się kaliami - do tej pory kojarzyły mi się z plaskatymi i dość obscenicznie fallicznymi kwiatami, używanymi kontrastowo na ślubach i pogrzebach. Kiedy są kolorowe, zwinięte w eleganckie ruloniki i jest ich dużo, wyglądają prześlicznie.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipiec 23, 2008

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+, Przydasie - Tagi: berlin, amsterdam, niemcy, holandia - 5 komentarzy - Skomentuj

« Urlop blues - Stefania Grodzieńska - Nie ma się z czego śmiać »

Komentarze

iskanna
Jak bym zobaczyła dwa ostatnie zdjęcia solo to pomyślałabym, że to z yarnstorm :) (to komplement, nie zarzut)
Zuzanka
Dziękuję :-) Nie ukrywam inspiracji, dużo ujęć tam podpatrzyłam.
wonderwoman
kalie piękne som. na Twoich zdjęciach zwłaszcza.
wonderwoman
aaaa. i właśnie zobaczyłam, że moja mama ma puszkę po kakao droste. o jejuś!! :)))
Zuzanka
Mnie się marka kojarzy z czasów, jak dostawaliśmy dary z Zachodu w czasach kryzysowych. Ale nie kojarzyłam, że to holenderskie.

Skomentuj

Ten formularz jest chroniony przez reCAPTCHA. Obowiązują Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi Google.