Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Cmentarzysko słoni

Zupełnie przypadkiem, zaraz za płotem eklektycznego pałacyku[1], w którym spędziłam weekend, znalazłam kilka samochodów, pokrytych wiekowymi osadami kurzu zaimpregnowanego kolejnymi deszczami i śniegami. Kabina syrenki wyglądała jakby była zatopiona i wyjęta z wodą i wodorostami ciągle w środku. Gdzieś dalej furgonetka i duchy innych, pozostawionych bez żalu lata temu samochodów, obrosłych krzakami, chwastami i innymi samosiejkami. Ogród nie był zamknięty, należał do posesji obok, zamieszkałej (nie tylko przez koty, chyba że umiały wieczorem zapalać światło). Nowa era ozdób trawnikowych?

GALERIA ZDJĘĆ

[1] O pałacyku też mogę, jak będzie zapotrzebowanie społeczne.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 17, 2010

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj

« Turystyka w świat dzieciństwa - Aleksander, czyli eklektyzm hotelowy »

Komentarze

Nie ma jeszcze komentarzy.

Skomentuj

Ten formularz jest chroniony przez reCAPTCHA. Obowiązują Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi Google.