Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu
2019, niedaleka przyszłość, niemiecka prowincja, małe miasteczko Winden, tuż obok elektrowni atomowej. Michael Kahnwald, 40-letni mąż i ojciec, popełnia samobójstwo. W listopadzie, kilka miesięcy później, jego syn, Jonas, wraca z kliniki psychiatrycznej, gdzie przychodził do siebie po odnalezieniu ojca. Wszyscy są poruszeni, bo kilka dni wcześniej zniknął 11-latek, Eric. Policja rozpoczyna śledztwo, na początku daremne, ale zaginięcie rozpoczyna[1] ciąg wydarzeń, które na trwałe zmienią społeczność. Cztery rodziny - Tiedemannów, Nielsenów, Dopplerów i Kahnwaldów - są połączone ze sobą na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Niedługo potem ginie najmłodszy syn Urlicha Nielsena (policjanta) - Mikkel, przez co ten ma poczucie deja vu - 33 lata wcześniej w identyczny sposób zniknął brat Urlicha, Mads. Dyrektor elektrowni blokuje wejście policji na teren, a sytuacji nie poprawia fakt znalezienia zmasakrowanych zwłok chłopca, który jednak nie jest żadnym z zaginionych. I niby jest to zwykły obyczajowy kryminał - policja szuka tropów, ojciec zaginionego się wścieka i wdaje w bójki, wychodzą na jaw zdrady i konflikty, do hotelu wprowadza się dziwnie zaniedbany mężczyzna, ale dzieje się tak do pewnego momentu, kiedy z nieba zaczynają spadać martwe ptaki, a Mikkel, który wychodzi z tunelu-jaskini pod elektrownią orientuje się, że jest nie w 2019 roku, a w 1986.
Dawno nie dyskutowałam z telewizorem tak intensywnie, ale - umówmy się - temat podróży w czasie, gdzie pełno paradoksów, zwłaszcza jeszcze w mrocznym, gęstym klimacie, ze ścielącym się trupem, tajemnicami i bohaterami, którzy nie chcą się ze sobą dzielić swoimi obserwacjami aż się prosi o komentarz. W bardzo ogólnym zarysie fabuły serial przypomina "12 małp" - wielu graczy próbuje, skacząc w czasie, osiągnąć sprzeczne cele. Nie wiadomo, czy uda im się zmienić przyszłość, czy jest możliwa więcej niż jedna linia czasu, czy nie da się już zmienić przeszłości (a może jak w D.O.D.O. zmiana następuje płynnie i zmiana jest przyjmowana jako oczywistość?). Porównywany ze Stranger Things, jest ciekawszy i bardziej bliski moim wspomnieniom z lat 80. (choć oczywiście zachowując proporcję, bo to dawny RFN, a nie bliższe Polsce NRD); niezależnie akcja dzieje się na poziomie dorosłych i nastolatków, a są to zupełnie inne światy.
Podobało mi się ogromnie, mam sporo pytań, czekam na drugi sezon i liczę, że tego nie zepsują.
[1] Oczywiście można dyskutować, czy rozpoczyna, bo tak naprawdę zaginięcie Erica to efekt wydarzeń, które rozpoczęły się kilkadziesiąt lat wcześniej.
Nie ma jeszcze komentarzy.
Ten formularz jest chroniony przez reCAPTCHA. Obowiązują Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi Google.