Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Drugie dno zakazów

Kupiliśmy suszarkę. Po dwóch tygodniach nie wyobrażam sobie życia bez, albowiem odpadło mi (lub TŻ-u) wieszanie prania, czyli mozolne wleczenie mokrej przyodziewy na balkon bądź do biblioteki, a potem czekanie, aż wyschnie, co w przypadku zimy bądź mokrego lata trwa wieki. Niezaniedbywalną zaletą jest też wyjmowanie prania nieokłaczonego, mięciutkiego i ciepłego, które od razu można włożyć do szafy bez kombinowania. Do tego dostałam kolejną instrukcję obsługi, z której po wnikliwej lekturze wynika, że czasy templariuszy, u których z zakazów można było wiele wyczytać, nie minęły. Suszarka bierze, wiruje i dmucha ciepłym powietrzem, a gorącą wodę, co ją wydmucha, gromadzi w pojemniku. Wzruszyłam się niezmiernie, czytając, że woda z tego pojemnika nie służy do picia.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 21, 2009

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj

« Ratajczaka, Poznań - Po deszczu »

Komentarze

Nie ma jeszcze komentarzy.

Skomentuj

Ten formularz jest chroniony przez reCAPTCHA. Obowiązują Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi Google.