Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu
Najgorsze jest to, że już trochę nie mogę. Cały rok myślę o truskawkach, malinach, jagodach, czereśniach, arbuzach czy morelach. Mniej o agreście czy porzeczkach, a na śliwki jeszcze ciut za wcześnie. A teraz po marnym ćwierć kilo owoców zaczynam myśleć kontrastowo o kawałku wonnego cheddara albo jogurcie z czosnikiem i ogórkiem.
Nie ma jeszcze komentarzy.
Ten formularz jest chroniony przez reCAPTCHA. Obowiązują Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi Google.