Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu
I już po trzech dniach mam z powrotem ciepłą wodę, ogrzewanie w kaloryferach, a piękną dziurę pomiędzy sypialnią a przedpokojem TŻ pieczołowicie wypełnił na razie starym prześcieradłem i położył równo szczątki paneli, żebyśmy mogli poudawać przez chwilę, że nic nie zaszło. Radosne walnięcie z wiertła kosztowało nas na razie tyle, ile robocizna przy montażu drzwi, ale nie udaję nawet przed sobą, że to koniec, bo rura jest zaklejona tymczasowo i bez gwarancji sukcesu z gorącą sugestią, że trzeba wymienić część albo całość instalacji. Nie mam nawet siły myśleć o naprawie paneli w sypialni, które były położone wyjątkowo solidnie czy o innych rozrywkach typu malowanie i inne czynności z użytkiem młotka bądź wiertarki. I w roli wisienki na czubku zdjęcia o niewielkich walorach artystycznych, ale warte tysiące słów:
Nie ma jeszcze komentarzy.
Ten formularz jest chroniony przez reCAPTCHA. Obowiązują Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi Google.