Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Nagły atak tego Niemca

Od tygodnia zaglądając do pracowej lodówki mam za każdym razem tę samą myśl - ktoś kupił sobie Almette wersję limitowaną z czosnkiem niedźwiedzim, której chętnie bym spróbowała. Dzielna jestem, nie okradam (zwłaszcza że nie wiem, czyje i nie mam jak wyżebrać trochę na chlebek), więc w sobotę poszłam kupić sobie w sklepie i dumna i blada przyniosłam do pracy. Zjadłam razowy chlebek z serkiem, smakowało, ale nie było na tyle egzotycznie, żeby coś mnie nie tknęło. I tak, od tygodnia kusił mnie serek, który sobie sama kupiłam, spróbowałam i odstawiłam na następny dzień do pracowej lodówki. Rzut oka i przegrzebanie pamięci podręcznej wykazało, że mam w lodówce plastrowany hochland, dżem porzeczkowy, pojemnik ze zmurszałą sałatką (boję się go otwierać) i pastę salami. I może coś jeszcze, ale zapomniałam.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 26, 2008

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj

« Shoe-shopping - Aleksandra Marinina - Śmierć i trochę miłości »

Komentarze

Nie ma jeszcze komentarzy.

Skomentuj

Ten formularz jest chroniony przez reCAPTCHA. Obowiązują Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi Google.