Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

O konsumpcji w Dreźnie

Jednym z polecanych turystycznych miejsc jest Pfunds Molkerei (Bautzner Straße 79), mleczarnia założona przez braci Pfund w 1880 roku. "Najpiękniejsza mleczarnia świata" według wpisu w księdze rekordów Guinnessa, początkowo była odpowiedzią na brak świeżego mleka w mieście - zamiast sprowadzać mleko z okolicznych wsi, przedsiębiorczy bracia przywieźli do miasta krowy i doili je na oczach klientów. Aktualnie krów nie ma, jest za to obszerny sklep z nabiałem, kosmetykami i czekoladą, na bogato (i jak mówię, że na bogato, to jest wszystkiego mocno) ozdobiony ręcznie malowanymi w style neorenesansowym kafelkami Dresdner Steingutfabrik Villeroy und Boch. Do zakupów można szklaneczkę zimnej maślanki (trochę brr, ale na przykład TŻ lubi), albo bardziej tradycyjnie kawę i ciastko w restauracji na pięterku (ale tu już bez kafelków). Sklep, co nietypowe dla Niemiec, jest otwarty też w niedzielę (ale krócej, do 15).

Pfund Milkerei

Drugim w pewnym sensie kulinarnym miejscem w Dreznie, które chciałam odwiedzić, był Pasaż Artystycznych Dziedzińców (Kunsthofpassage, z wejściami od ulic Görlitzer Strasse 23/25 albo Alaunstrasse 70). Cała okolica pełna jest etnicznych restauracji, a w samym pasażu, składającym się z kilku połączonych ze sobą przejściami podwórek, są sklepiki z rękodziełem i kawiarenki. Ale to, co mnie przyciągnęło, to architektura, nieco przypominająca projekty Hundertwassera.

Kunsthofpassage
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Małgorzata Zuzanka Krzyżaniak (@zuzankasl)

Ale że nie chodzi tylko o zwiedzanie i restauracje (o czym poniżej), będzie i o sklepach. Ponieważ zauważyłam piekarenkę tuż obok apartamentu, który wynajęłam[1], wygodniej i sprawniej było iść rano po zakupy niż szukać śniadaniowej kawiarni. W piekarence pani już trzeciego dnia witała mnie jak stałego klienta, czego tu nie lubić. Poza tym Niemcy mają Lidla, który nie różni się wiele od polskiego, bardziej egzotyczne są zakupy w delikatesowych REWE czy w Konsumie (sic!), mieszczącym się w Centrum Galerie Dresden (gdzie się wybrałam, bo jest Primark i Rituals[2]).

Przystawki ze Sweet Greece / Fontanna przy Centrum Galerie Dresden

Restauracje:

GALERIA ZDJĘĆ.

[1] Apartament okazało się być przestronnym poddaszem, czyściutkim i świeżo wyposażonym, w wyremontowanej kamienicy z widokiem z jednej strony na ulicę, z drugiej na szereg połączonych ze sobą podwórek. Na podwórkach mini-kurnik (kury i przepiórki!) oraz koty. Naliczyłam co najmniej siedem (jasno-szary brytopodobny, biały długowłosy, dwa pręgowane szare, łaciaty biało-szary, dystyngowany rudowłosy i szczupły egzotyczny), z czego kilka przychodziło bezczelnie się domagać uwagi, a szary pręgowaniec na sam koniec władował nam się do apartamentu i oświadczył, że on (ona) tu mieszka. Gorąco polecam, aczkolwiek trzecie piętro bez windy, więc się trochę trzeba nachodzić.

Widok z okna / Kościół opodal / okolice Louisenstrasse Lokalesi

[2] W Primarku głównie skupiliśmy się na haulu dla młodzieży, bo ja próbuję uprawiać minimalizm (nie będę recenzować, tylko powiem, że koszulka z Minecraftem zawsze na propsie), a do Rituals TŻ wybrał się po wodę toaletową, która okazała się być sezonowa i już nie. Nic to, zawsze z R. wracam z obłędnie pachnącymi żelami pod prysznic w piance.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela maj 26, 2019

Link bezpośredni - Kategorie: Koty, Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: niemcy, cottbus, chociebuż, drezno, dresden, majowka2019 - 0 komentarzy - Skomentuj

« Dead to Me / After Life - Marta Rysa - Upiór w bloku. Kryminałki mieszkaniowe »

Komentarze

Nie ma jeszcze komentarzy.

Skomentuj

Ten formularz jest chroniony przez reCAPTCHA. Obowiązują Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi Google.