Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu
^Cashew natchnęła mnie pomysłem, że moje życie byłoby prostsze, gdybym pozbyła się z domu 500 rzeczy. Coś w tym jest, bo nawet pozyskanie przestrzeni składowej za nieco odległą Starołęką nie sprawiło, że opływam w malowniczy minimalizm. Long story short, zdecydowałam się wziąć pod uwagę złotą myśl B. J. Novaka: “If you love something, let it go. If you don't love something, definitely let it go. Basically, just drop everything, who cares.”. Mimo że w zasadzie przestałam kupować papierowe książki na korzyść Kindle'a (sprawdzić, czy nie kucharskie) na razie nie planuję rozwiązywać kwestii biblioteki, chociaż przez lata narosło w niej mnóstwo tomów, na które patrzę i myślę "E, nie". Ale szkoda się pozbyć. Takiego uczucia nie mam w kwestii DVD, których też się przez lata nazbierało. Chętnie za niewygórowaną opłatą - do negocjacji, bo everything must go - sprzedam lub oddam w dobre ręce. Lista TUTAJ. Kontakt - przez komentarz albo e-mail w dokumencie.
W pierwszej turze poszło 61 płyt, jeszcze 439 rzeczy przede mną.
Ten formularz jest chroniony przez reCAPTCHA. Obowiązują Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi Google.