Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Reportaż z miejsca...

... w którym zupełnie nic się nie dzieje. Śpię, myję się (no, dzisiaj w misce, bo ciśnienie wody w kranach spadło poniżej akceptowalnego dla pieca poziomu i zeznał, że nie poleci ciepła, bo nie i tak będzie wisiał), idę na zakład, tam jestem kwiatem lotosu na tafli jeziora (albo, jak uczy pani Inka na jodze, przyzwyczajam się do klocka[1]), wracam, kota głaszczę i czytam przed snem kilka kartek książki leżącej opodal. Może to i dobrze?

I wiosna jest.

[1] Pani Inka ogólnie jest mistrzynią bon motów. Przy leżeniu na drewnianym klocku, jak ktoś się za bardzo wierci, mówi, że od wiercenia klocek się bardziej miękki nie zrobi. Kiedy ktoś się strasznie męczy podczas asan, mówi, żeby nie zaciskać ust, bo to nie ustami się nogę prostuje.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek maj 15, 2008

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj

« Barbara Nawrocka-Dońska - Zatruty bluszcz - George Simenon - Maigret i oporni świadkowie »

Komentarze

Nie ma jeszcze komentarzy.

Skomentuj

Ten formularz jest chroniony przez reCAPTCHA. Obowiązują Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi Google.