Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu
Przyroda ruszyła, znęcona wczorajszym słoneczkiem. Wzdłuż Rycerskiej kwitną na biało i różowo drzewa, czasem jeszcze sugerując tylko pączkami potencjał. Żółta forsycja i błękitny barwinek, duet prawie jak z Ikei. I mnóstwo fiołków, w mocnym odcieniu fioletu, niepopularnym może nieco przez skojarzenie z najtańszym chyba napojem poniewierającym, co to trzeba filtrować przez chlebek. I tylko wiatr, wyrywający zużyte chusteczki z ręki i przenikliwie szczypiący skórę na kostkach dłoni, daje do zrozumienia, że jeszcze nie ma się co cieszyć tą wiosną. Ale warto przejść kilkaset metrów prostą drogą, żeby wywietrzyć głowę.
Ten formularz jest chroniony przez reCAPTCHA. Obowiązują Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi Google.