Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Terry Pratchett - Piąty elefant

Po slabszym "Ostatnim kontynencie" jest o klasę lepszy. Dużo Straży - Colon awansuje na kapitana i zaczyna układać w straży po swojemu, Vimes w roli ambasadora podróżuje do Uberwaldu - miejsca styku trzech światów (krasnoludzkiego, wampirzego i wilkołaczego), a Marchewa z Anguą prostują pewne ludzko-wilcze problemy. Bardzo gorzki, cyniczny, a humor zostaje tylko w warstwie językowej (i oczywiście w postaci Igorów, które mają nerkę po ojcu, a ręce chirurga). Plotki głoszą, że pomysł na Piątego słonia (który dawno, dawno temu spadł z niebios[1], roztrzaskał się o Dysk i powstały z niego kopalnie tłuszczu) postał podczas wizyty Pratchetta w Krakowie w knajpie "Chłopskie Jadło", gdzie dostał tłuszcz z tłuszczem, polany tłuszczem. Tak prywatnie całość okolic Uberwaldu (mimo wyraźnych skojarzeń z Transylwanią) kojarzy mi się z Austro-Węgrami.

[1] Yeah, right - przecież słonie są POD dyskiem. Czuję się oszukana.

Inne tego autora.

#60

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 8, 2006

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj

« Jesteśmy łotry - Garden State »

Komentarze

Nie ma jeszcze komentarzy.

Skomentuj

Ten formularz jest chroniony przez reCAPTCHA. Obowiązują Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi Google.