Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu
Jako rekomendację (lub wręcz przeciwnie) może służyć to, że to serial z tej samej stajni, co ”Vice Principals”. Tym razem zamiast szkoły jest skomplikowana rodzina zamożnych amerykańskich kaznodziejów - Gemstone’ów. Senior, Eli, jest wdowcem i ciągnie interes głównie z tego względu, że jest intratny, bo prawdziwą duszą kościoła była wcześniej jego żona, Aimee-Leigh, ostoja cnót wszelakich (tyle że paliła). Nie chce się wycofać, bo trójka jego dzieci - Jessie, Judy i Kelvin - mentalnie są nastolatkami i głównie zajmują się imprezowaniem oraz kłótniami, a czasem działalnością absolutnie niezgodną z Pismem, ale jakoś trzeba kościół utrzymać. W każdym z sezonów pojawia się inny wątek - szantaż, konflikt pokoleń, rywalizacja z innymi kościołami, dziennikarz, który chce obłudę środowiska kaznodziejskiego ujawnić, a Gemstone’owie radzą sobie raz lepiej, raz gorzej.
To nie jest tak, że to nie jest śmieszne, bo chociażby zestawienie namaszczonego stylu nauczania z jakże odległym od tego zachowaniem w życiu poza ołtarzem, wygrane jest doskonale. Może nieco odrzucać fakt, że to serial z wysokim poziomem kutasów na odcinek (nie, nie żartuję; tak jak gdzie indziej emitowane są bez skrępowania gołe panie, tak tutaj większość bohaterów i statystów ochoczo macha kuśkami, czy ma to fabularnie sens, czy nie), możliwe, że ktoś policzył i wyciągnął statystyki, nie będę szukać, czy to najszczodrzej obdarzony serial wszech czasów. Estetyka oczywiście w ulubionym stylu “złote, ale skromne”, rozwiązania fabularne często zdążają w stronę żenujących, śmiałam się jak norka, ale czasem raczej czułam wstyd zastępczy.
Jest trzeci serial tego zespołu, “It's Florida, Man”, trochę się boję.
Nie ma jeszcze komentarzy.
Ten formularz jest chroniony przez reCAPTCHA. Obowiązują Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi Google.