Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

The Witcher 2

Naprawdę chciałam cieszyć się scenografią, kostiumami, efektami specjalnymi i całkiem dobrze obsadzonymi aktorami, bo tu w zasadzie nie mam większych zarzutów[1]. Ba, nawet dialogi się poprawiły w stosunku do pierwszego sezonu, i fabuła zgrabniejsza. Nie czepiam się absolutnie odjazdu od oryginalnych wydarzeń z Sagi, jest konflikt i wojna, są pionki na szachownicy, Geralt usiłuje utrzymać przy życiu i zrozumieć rolę Ciri w tym całym zamieszaniu, Yennefer ma swoje, czasem sprzeczne z Geraldowymi interesy, jak z punktu A do punktu B dojdą, mniejsza; tak dawno czytałam Sapkowskiego, że mnie to nie boli. Problem tkwi w szczegółach i braku logiki. Na samym wstępie zepsuto finał najlepszego chyba opowiadania o Nivellenie, w którym z dumnego, cynicznego i dojrzałego samotnika książę staje się jęczącym przegrywem. Potem już było tylko gorzej. Yennefer miota się po lesie, w Kaer Morhen pojawia się Groot (w ogóle jak na odludną fortecę, zaskakująco łatwo tam się pojawić, a to czarodziejka, a to trupa wędrujących dam negocjowalnego afektu, a to czarodziej-odszczepieniec, nieustająco wszyscy są zaskoczeni, ale jak to wrogowie?!). Nenneke jest również czarodziejką, mimo że podział między magią a kapłaństwem był dość znaczący. W ogóle to, co się wydarzyło w świątyni Melitele, nie mam słów. Magiczne portale otwiera się jak splunąć, ale chwilę później czarodzieje i czarodziejki mozolnie na koniach przemierzają ostępy, bo jednak portale są trudne. Tak trudne, że Ciri przez losowo otwarty portal bezpiecznie trafia z Yennefer splądrowanego gospodarstwa, mieszkańcy nie żyją i nie zdarzyło się to wczoraj, ale pod chatą dogodnie czekają osiodłane, nakarmione i wypoczęte konie. Wiedźmin z wysiłkiem odnajduje Jaskra w więzieniu, po czym zabiera go do warowni na wielki finał, gdzie Jaskier nie jest do niczego potrzebny poza comic reliefem i przypomnieniem o magicznej mocy jaspisu (oraz wyjaśnieniem, czemu jest wysoko na liście płac, skoro gra epizody). Nie umiem wyłączyć myślenia, przykro mi, takie pierdołki znacznie psują mi oglądanie. Powtórzę dla nieuważnych - nie przeszkadzają mi odstępstwa od fabuły powieściowej, ale przeszkadza mi brak logiki.

[1] No dobra, za każdym razem, gdy widziałam skądinąd świetnego Bodnię w roli Vesemira, myślałam o Obeliksie. A jak już wyciągnął flaszeczkę i łyknął magicznego napoju... Cała podniosłość i powaga sceny poszła w buraki.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek grudzień 28, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 3 komentarze - Skomentuj

« Barbara Nawrocka - Zatrzymaj zegar o 11 - O dniu dobroci dla siebie »

Komentarze

Bazyl
Trzymałem się, ale tym cholernym koniom nie dałem rady :)
daromar
A będzie oglądany sezon trzeci?
Zuzanka
@daromar, rozważam. Ale jak na razie mam całkiem niezłą kolejkę lepiej się zapowiadających seriali, więc zostanie na totalną posuchę. Nie spieszy mi się.

Skomentuj

Ten formularz jest chroniony przez reCAPTCHA. Obowiązują Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi Google.