Bez tytułu: 2006-09-13
Skąd autorzy plakatu "Jedziesz szybciej niż myślisz" wiedzą, jak szybko myślę?
Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu
Skąd autorzy plakatu "Jedziesz szybciej niż myślisz" wiedzą, jak szybko myślę?
Skąd autorzy plakatu "Jedziesz szybciej niż myślisz" wiedzą, jak szybko myślę?
Skąd autorzy plakatu "Jedziesz szybciej niż myślisz" wiedzą, jak szybko myślę?
Książka z polecanek od Barbarelli. Nie chwyciło. Cały czas miałam nadzieję, że się okaże, że książka cudowna, świetna i że będę do niej wracać. Ale nie będę. Ot, trochę mniej standardowe romansidło, ale jednak romansidło. Straszliwie cipowata bohaterka (tak cipowata, że miałam cały czas wrażenie, że rzecz się dzieje w czasach wiktoriańskich, a nie w epoce komórek i fast foodów) ma w szkole barwną przyjaciółkę, przyjaciółka nagle znika, niezborne dziewczę (przepraszam, dobrze ułożone, grzeczne, prawe, jedynie jąkające się nieco w stresie) ma żal, dorasta, dalej ma żal, przechodzi przez dwóch facetów, dostaje list od przyjaciółki, jedzie, poznaje kolejnego faceta, pojawia się dwoje dzieci, pointa i koniec. Czyta się nieźle, ale nic więcej. A, jest ognisty seks. Raz (plus kilka pikatnych historyjek, jak to się robi w Chicago).
Inne tego autora:
#57
Książka z polecanek od Barbarelli. Nie chwyciło. Cały czas miałam nadzieję, że się okaże, że książka cudowna, świetna i że będę do niej wracać. Ale nie będę. Ot, trochę mniej standardowe romansidło, ale jednak romansidło. Straszliwie cipowata bohaterka (tak cipowata, że miałam cały czas wrażenie, że rzecz się dzieje w czasach wiktoriańskich, a nie w epoce komórek i fast foodów) ma w szkole barwną przyjaciółkę, przyjaciółka nagle znika, niezborne dziewczę (przepraszam, dobrze ułożone, grzeczne, prawe, jedynie jąkające się nieco w stresie) ma żal, dorasta, dalej ma żal, przechodzi przez dwóch facetów, dostaje list od przyjaciółki, jedzie, poznaje kolejnego faceta, pojawia się dwoje dzieci, pointa i koniec. Czyta się nieźle, ale nic więcej. A, jest ognisty seks. Raz (plus kilka pikatnych historyjek, jak to się robi w Chicago).
Inne tego autora:
#57
Książka z polecanek od Barbarelli. Nie chwyciło. Cały czas miałam nadzieję, że się okaże, że książka cudowna, świetna i że będę do niej wracać. Ale nie będę. Ot, trochę mniej standardowe romansidło, ale jednak romansidło. Straszliwie cipowata bohaterka (tak cipowata, że miałam cały czas wrażenie, że rzecz się dzieje w czasach wiktoriańskich, a nie w epoce komórek i fast foodów) ma w szkole barwną przyjaciółkę, przyjaciółka nagle znika, niezborne dziewczę (przepraszam, dobrze ułożone, grzeczne, prawe, jedynie jąkające się nieco w stresie) ma żal, dorasta, dalej ma żal, przechodzi przez dwóch facetów, dostaje list od przyjaciółki, jedzie, poznaje kolejnego faceta, pojawia się dwoje dzieci, pointa i koniec. Czyta się nieźle, ale nic więcej. A, jest ognisty seks. Raz (plus kilka pikatnych historyjek, jak to się robi w Chicago).
Inne tego autora:
#57
Przyznaję się bez bicia, że przeczytałam "Transatlantic" i żyłam w błogim przekonaniu, że będzie to film o tym, jak Felka Huffman płynie sobie statkiem. Nie był. Felka była transseksualistą Stanleyem (co ciekawe - pochodzenia żydowskiego), który powoli stawał się Bree - Sabriną. W międzyczasie okazało się, że w burzliwej młodości udało jej się spłodzić syna, a owoc tej jednej nocy z koleżanką w college'u siedzi w areszcie dla młodocianych na drugim końcu Stanów. Bree jedzie z synem z Nowego Yorku do LA. Trochę film drogi (bo w Stanach drogi mają, nie to co u nas - 12h i jesteśmy Zupełnie Gdzie Indziej), trochę o tym, jak to ciężko być transseksualistą (no, ciężko), a trochę o tym, po co człowiekowi w życiu rodzina. Refleksyjny, czasem śmieszny. Jak się komuś podobało "Broken flowers" Jarmusha, to ten też się spodoba.
Przyznaję się bez bicia, że przeczytałam "Transatlantic" i żyłam w błogim przekonaniu, że będzie to film o tym, jak Felka Huffman płynie sobie statkiem. Nie był. Felka była transseksualistą Stanleyem (co ciekawe - pochodzenia żydowskiego), który powoli stawał się Bree - Sabriną. W międzyczasie okazało się, że w burzliwej młodości udało jej się spłodzić syna, a owoc tej jednej nocy z koleżanką w college'u siedzi w areszcie dla młodocianych na drugim końcu Stanów. Bree jedzie z synem z Nowego Yorku do LA. Trochę film drogi (bo w Stanach drogi mają, nie to co u nas - 12h i jesteśmy Zupełnie Gdzie Indziej), trochę o tym, jak to ciężko być transseksualistą (no, ciężko), a trochę o tym, po co człowiekowi w życiu rodzina. Refleksyjny, czasem śmieszny. Jak się komuś podobało "Broken flowers" Jarmusha, to ten też się spodoba.
Przyznaję się bez bicia, że przeczytałam "Transatlantic" i żyłam w błogim przekonaniu, że będzie to film o tym, jak Felka Huffman płynie sobie statkiem. Nie był. Felka była transseksualistą Stanleyem (co ciekawe - pochodzenia żydowskiego), który powoli stawał się Bree - Sabriną. W międzyczasie okazało się, że w burzliwej młodości udało jej się spłodzić syna, a owoc tej jednej nocy z koleżanką w college'u siedzi w areszcie dla młodocianych na drugim końcu Stanów. Bree jedzie z synem z Nowego Yorku do LA. Trochę film drogi (bo w Stanach drogi mają, nie to co u nas - 12h i jesteśmy Zupełnie Gdzie Indziej), trochę o tym, jak to ciężko być transseksualistą (no, ciężko), a trochę o tym, po co człowiekowi w życiu rodzina. Refleksyjny, czasem śmieszny. Jak się komuś podobało "Broken flowers" Jarmusha, to ten też się spodoba.
Zbiór felietonów irlandzkiej pisarki. O życiu. O rodzinie, pracy, byciu alkoholikiem i wychodzeniu z nałogu, o hobby, podróżach (Irlandka w egzotycznych Niemczech i Czechach), o porach roku, Sylwestrze i przyjaźni. Ładne, zgrabne i bardzo przyjemnie się czyta.
Inne tej autorki.
#56