[8.02.2026]
Może nie jestem taką ultra fanką Warhola jak Banksy’ego[1], ale lubię i doceniam wkład, jaki wniósł w sztukę. Albo po prostu lubię podstawowe kolory. W każdym razie wystawa w Starym Browarze jest ciekawa, bogata i zgrabnie przeprowadza przez życie artysty (aczkolwiek nie usiadłam i nie patrzyłam na film, na którym Walhol je śniadanie). I nie bądźcie jak ja, najpierw idźcie po zakupy, a potem z paragonem na 90 zł dostaniecie darmo bilet. Ja na to nie wpadłam, muszę oddać honorową legitymację Poznanianki. Wystawę można do końca lutego.






[1] Przy okazji nadrobiłam zaległości i wreszcie przejrzałam, bo przeczytaniem trudno to nazwać, kupiony na wystawie album Banksy'ego. Jakkolwiek reprodukcje ładne, tak całość ubożuchna, kilkakrotnie wstawione te same prace, czasem nawet z tym samym podpisem, przetłumaczone koślawo z angielskiego, a opisy zamiast dodać kontekst, tak jak na wystawie, poza paroma wyjątkami tylko opisują, co jest na obrazku. Bo może nie widać. Dziewczynka trzyma balonik w kształcie serduszka. Niekoniecznie.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 14, 2026
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
Tag:
sztuka
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[8.02.2026]
Może nie jestem taką ultra fanką Warhola jak Banksy’ego[1], ale lubię i doceniam wkład, jaki wniósł w sztukę. Albo po prostu lubię podstawowe kolory. W każdym razie wystawa w Starym Browarze jest ciekawa, bogata i zgrabnie przeprowadza przez życie artysty (aczkolwiek nie usiadłam i nie patrzyłam na film, na którym Walhol je śniadanie). I nie bądźcie jak ja, najpierw idźcie po zakupy, a potem z paragonem na 90 zł dostaniecie darmo bilet. Ja na to nie wpadłam, muszę oddać honorową legitymację Poznanianki. Wystawę można do końca lutego.






[1] Przy okazji nadrobiłam zaległości i wreszcie przejrzałam, bo przeczytaniem trudno to nazwać, kupiony na wystawie album Banksy'ego. Jakkolwiek reprodukcje ładne, tak całość ubożuchna, kilkakrotnie wstawione te same prace, czasem nawet z tym samym podpisem, przetłumaczone koślawo z angielskiego, a opisy zamiast dodać kontekst, tak jak na wystawie, poza paroma wyjątkami tylko opisują, co jest na obrazku. Bo może nie widać. Dziewczynka trzyma balonik w kształcie serduszka. Niekoniecznie.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 14, 2026
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
Tag:
sztuka
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Spodziewałam się bardziej zbeletryzowanej formy opowieści o byciu amerykańskim pilotem rejsowym, ale zamiast tego dostałam wywiad-rzekę, czy raczej współcześnie Q&A na setkę tematów w różnym stopniu związanych z lotnictwem. Może dlatego przeczytanie tej książki, mimo że obiektywnie ciekawej, wszak latanie to magia, a czytanie analiz katastrof lotniczych jest fascynujące z inżynierskiego punktu widzenia, zajęło mi kilka lat. Autor odpowiada na pytania związane z technikaliami latania, sensem zaostrzenia zasad bezpieczeństwa po zamachu 11 września (w większości przypadków brak), opłacalnością niektórych rozwiązań, logistyką czy wpływie pracy na życie prywatne itp. Większość wiedzy jest całkiem przydatna i rozwijająca, aczkolwiek to książka aktualizowana w 2018 roku (przed pandemią), co czasem czuć. Są też elementy, które są niespecjalnie cenne, typu rozdział w całości poświęcony narzekaniu na identyfikacje wizualne różnych amerykańskich linii lotniczych (jeszcze bym zrozumiała, jakby były załączone opisywane loga, ale nie, goły tekst). Czasem też egzotyczna jest stricte amerykańska perspektywa autora, który wprawdzie lata na międzynarodowych trasach, ale pracuje w amerykańskiej firmie; o innych liniach lotniczych wspomina trochę na zasadzie ciekawostek. Podsumowując - nie ma fabuły, można dowiedzieć się ciekawych rzeczy, ale zdecydowanie nie jest to pozycja obowiązkowa. Na plus - rozładowuję papierowy stosik wstydu.
#19
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek luty 13, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, reportaz, 2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Spodziewałam się bardziej zbeletryzowanej formy opowieści o byciu amerykańskim pilotem rejsowym, ale zamiast tego dostałam wywiad-rzekę, czy raczej współcześnie Q&A na setkę tematów w różnym stopniu związanych z lotnictwem. Może dlatego przeczytanie tej książki, mimo że obiektywnie ciekawej, wszak latanie to magia, a czytanie analiz katastrof lotniczych jest fascynujące z inżynierskiego punktu widzenia, zajęło mi kilka lat. Autor odpowiada na pytania związane z technikaliami latania, sensem zaostrzenia zasad bezpieczeństwa po zamachu 11 września (w większości przypadków brak), opłacalnością niektórych rozwiązań, logistyką czy wpływie pracy na życie prywatne itp. Większość wiedzy jest całkiem przydatna i rozwijająca, aczkolwiek to książka aktualizowana w 2018 roku (przed pandemią), co czasem czuć. Są też elementy, które są niespecjalnie cenne, typu rozdział w całości poświęcony narzekaniu na identyfikacje wizualne różnych amerykańskich linii lotniczych (jeszcze bym zrozumiała, jakby były załączone opisywane loga, ale nie, goły tekst). Czasem też egzotyczna jest stricte amerykańska perspektywa autora, który wprawdzie lata na międzynarodowych trasach, ale pracuje w amerykańskiej firmie; o innych liniach lotniczych wspomina trochę na zasadzie ciekawostek. Podsumowując - nie ma fabuły, można dowiedzieć się ciekawych rzeczy, ale zdecydowanie nie jest to pozycja obowiązkowa. Na plus - rozładowuję papierowy stosik wstydu.
#19
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek luty 13, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, reportaz, 2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Trochę pluję sobie w brodę, bo najpierw przeczytałam “My Favourite Mistake”, gdzie wspomniane są rzeczy dziejące się w tym tomie i można czuć pewne rozczarowanie, bo już wiadomo, co i jak się skończy. Można też cieszyć się znajomością finału, co nieco osłabia dramę, co kto lubi.
Rachel pracuje jako główna terapeutka w klinice, w której kiedyś przeszła przez odwyk, doskonale wie więc, jakie metody wyparcia mogą stosować jej pacjenci. Ma dobre, stabilne życie, udany, choć dość nieangażujący związek z Quinem, ciągle chodzi na spotkania AA i cieszy się z trzeźwości. W tle trwają przygotowania do hucznych obchodów 80 urodzin Mamy Walsh, wszyscy są zaangażowani. I w to wpada bomba - dzwoni znany z kolejnego tomu Joey i informuje, że umarła jej eks-teściowa, a jej eks-mąż, Luke, przylatuje z USA na pogrzeb. Po długim tentegowaniu w głowie Rachel idzie na uroczystość z siostrzenicą, bo Quin akurat wyjechał i to rozpoczyna serię dramatycznych zmian w jej życiu.
To absolutnie pyszna, wciągająca książka dla takich plot junkie jak ja, jest zabawnie i całkiem ponuro, jak w życiu. Nie wiem, co jest fajniejsze - historie uzależnionych z kliniki, wyparte wspomnienia Rachel z innego życia czy chaos dookoła Mamy Walsh. Równie dobra co “Wakacje Rachel”, które teraz chcę po raz kolejny przeczytać…
Inne tej autorki.
#18
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 10, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Trochę pluję sobie w brodę, bo najpierw przeczytałam “My Favourite Mistake”, gdzie wspomniane są rzeczy dziejące się w tym tomie i można czuć pewne rozczarowanie, bo już wiadomo, co i jak się skończy. Można też cieszyć się znajomością finału, co nieco osłabia dramę, co kto lubi.
Rachel pracuje jako główna terapeutka w klinice, w której kiedyś przeszła przez odwyk, doskonale wie więc, jakie metody wyparcia mogą stosować jej pacjenci. Ma dobre, stabilne życie, udany, choć dość nieangażujący związek z Quinem, ciągle chodzi na spotkania AA i cieszy się z trzeźwości. W tle trwają przygotowania do hucznych obchodów 80 urodzin Mamy Walsh, wszyscy są zaangażowani. I w to wpada bomba - dzwoni znany z kolejnego tomu Joey i informuje, że umarła jej eks-teściowa, a jej eks-mąż, Luke, przylatuje z USA na pogrzeb. Po długim tentegowaniu w głowie Rachel idzie na uroczystość z siostrzenicą, bo Quin akurat wyjechał i to rozpoczyna serię dramatycznych zmian w jej życiu.
To absolutnie pyszna, wciągająca książka dla takich plot junkie jak ja, jest zabawnie i całkiem ponuro, jak w życiu. Nie wiem, co jest fajniejsze - historie uzależnionych z kliniki, wyparte wspomnienia Rachel z innego życia czy chaos dookoła Mamy Walsh. Równie dobra co “Wakacje Rachel”, które teraz chcę po raz kolejny przeczytać…
Inne tej autorki.
#18
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 10, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Żeby nie było, że tylko wyjeżdżam oglądać dekoracje świąteczne za granicę, dziś przygarść zdjęć z Poznania: dekoracje restauracji, jarmark na Placu Wolności, ślizgawka i światełka na Starym Rynku i Placu Kolegiackim. Świątecznie odziany hydrant chyba z Rynku Łazarskiego. Był Ice Festival, ale akurat byłam w Berlinie, a potem wszystko się roztopiło.
W roli drobnego dodatku - detale chaotycznej, ale bardzo radosnej choinki. Na dole powiesiłam plastikowe bombki, bo Pani Pyza lubiła świąteczne drzewka i zwykle dokonywała zniszczeń tam, gdzie łapa sięgała.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 8, 2026
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Żeby nie było, że tylko wyjeżdżam oglądać dekoracje świąteczne za granicę, dziś przygarść zdjęć z Poznania: dekoracje restauracji, jarmark na Placu Wolności, ślizgawka i światełka na Starym Rynku i Placu Kolegiackim. Świątecznie odziany hydrant chyba z Rynku Łazarskiego. Był Ice Festival, ale akurat byłam w Berlinie, a potem wszystko się roztopiło.
W roli drobnego dodatku - detale chaotycznej, ale bardzo radosnej choinki. Na dole powiesiłam plastikowe bombki, bo Pani Pyza lubiła świąteczne drzewka i zwykle dokonywała zniszczeń tam, gdzie łapa sięgała.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 8, 2026
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Tom drugi oczekiwania na czwarte dziecko, tym razem osadzony w sezonie zimowym. Niespodziewanie, pod koniec tomu córka przychodzi przedwcześnie na świat, więc od opowieści o oczekiwaniu autor łagodnie przechodzi do listów do już narodzonej. Poza tym w środku mydło i powidło, jak wcześniej. Przyznanie się do bycia przemocowym rodzicem przeplata się ze wspomnieniami z zimy na odludnej wyspie, analizą przechowywania rzeczy czy opisem śniegu i guzików. A ja chyba zrozumiałam, co mnie do Knausgårda ciągnie i jednocześnie odpycha - zachwyca mnie jego narracja i płynność opowieści, ale nie lubię tego, co czytam o nim między wierszami. Czekać z następnym tomem na wiosnę?
Inne tego autora.
#17
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek luty 6, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, beletrystyka, biografia, 2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Tom drugi oczekiwania na czwarte dziecko, tym razem osadzony w sezonie zimowym. Niespodziewanie, pod koniec tomu córka przychodzi przedwcześnie na świat, więc od opowieści o oczekiwaniu autor łagodnie przechodzi do listów do już narodzonej. Poza tym w środku mydło i powidło, jak wcześniej. Przyznanie się do bycia przemocowym rodzicem przeplata się ze wspomnieniami z zimy na odludnej wyspie, analizą przechowywania rzeczy czy opisem śniegu i guzików. A ja chyba zrozumiałam, co mnie do Knausgårda ciągnie i jednocześnie odpycha - zachwyca mnie jego narracja i płynność opowieści, ale nie lubię tego, co czytam o nim między wierszami. Czekać z następnym tomem na wiosnę?
Inne tego autora.
#17
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek luty 6, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, beletrystyka, biografia, 2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj