Ostrzeżenie: to nie są sielskie i łagodne książki, gdzie zorza i islandzka wersja hygge. Cykl o islandzkich seryjnych mordercach (a przynajmniej trzy pierwsze tomy, kolejnych jeszcze nie czytałam) warto czytać po kolei, bo są nawiązania do śledztw z poprzednich tomów. Mimo drastycznej tematyki (pedofilia, kazirodztwo, śmierć dziecka, przemoc rówieśnicza), to wciągająca i gładko wchodząca lektura. W trzech przypadkach na trzy domyśliłam się, jakie są motywy morderców.
”Odziedziczone zło”. Freyja spędza noc z przypadkowo poznanym stolarzem, po czym ów pan znika bez słowa nad ranem. Szkoda, bo było miło, ale trudno. I byłby to epizod bez znaczenia, gdyby nie to, że w ramach obowiązków służbowych - Freyja jest psychologiem dziecięcym i pracuje z nieletnimi po przejściach - zostaje oddelegowana do śledztwa, a zarządza nim Huldar, tenże “stolarz”, który wstydził się powiedzieć, że jest policjantem. Nie dziwmy się więc Freyji, że nie jest zachwycona całą sytuacją, ale jako profesjonalistka nie pozwala, by to wpłynęło na prowadzoną sprawę. W brutalny sposób zostaje zamordowana matka trójki dzieci, świadkiem jest kilkulatka, która ukryła się pod łóżkiem i od jej zeznań zależy, czy uda się ująć mordercę, a dodatkowo jej życie może być zagrożone. Potem giną kolejne osoby, a morderca zostawia zaszyfrowane listy, ewidentnie bawiąc się z policją. Huldar usiłuje naprawić stosunki z Freyją, bo poniewczasie do niego dociera, że chciałby z nią być na poważnie.
Tytułowe ”Porachunki” są zapowiedziane listem w kapsule czasu sprzed 10 lat. Policja trafnie typuje jednego z uczniów, który okazuje się być synem crqbsvyn-zbeqrepl, cb qmvrfvępvh yngnpu jlchfmpmbartb an jbyabść mn "qboer" fcenjbjnavr; chłopak uparcie twierdzi, że nie pamięta, czemu list napisał w wieku lat 13. Sytuacja się zagęszcza, bo w dramatycznych okolicznościach giną osoby związane z sprawą jego ojca, odcięte części ciała zostają znalezione w pozornie losowych miejscach, a do tego ktoś porwał dwójkę małych dzieci. Freyja nie odwzajemnia sympatii Huldara, tym bardziej, że ten dokonuje pewnych niefrasobliwych wyborów, mających również wpływ na jego karierę w policji.
W “Rozgrzeszeniu” giną popularne nastolatki, które przed śmiercią ktoś zmusza do przeprosin, a do samego drastycznego końca ofiary nie są świadome, za co przepraszają. Szybko wychodzi na jaw, że morderca celuje w osoby przemocowe, które z radością niszczą słabszych rówieśników. Freyja nawiązuje kontakt z dawnym kolegą, również psychologiem, specjalistą od zastraszania i bullyingu, a przy okazji chce go użyć jako tarczy na zlot szkolny, bo sama ma kiepskie wspomnienia z czasów edukacji.
Inne tej autorki.
#14-16
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 3, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, kryminal, 2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Ostrzeżenie: to nie są sielskie i łagodne książki, gdzie zorza i islandzka wersja hygge. Cykl o islandzkich seryjnych mordercach (a przynajmniej trzy pierwsze tomy, kolejnych jeszcze nie czytałam) warto czytać po kolei, bo są nawiązania do śledztw z poprzednich tomów. Mimo drastycznej tematyki (pedofilia, kazirodztwo, śmierć dziecka, przemoc rówieśnicza), to wciągająca i gładko wchodząca lektura. W trzech przypadkach na trzy domyśliłam się, jakie są motywy morderców.
”Odziedziczone zło”. Freyja spędza noc z przypadkowo poznanym stolarzem, po czym ów pan znika bez słowa nad ranem. Szkoda, bo było miło, ale trudno. I byłby to epizod bez znaczenia, gdyby nie to, że w ramach obowiązków służbowych - Freyja jest psychologiem dziecięcym i pracuje z nieletnimi po przejściach - zostaje oddelegowana do śledztwa, a zarządza nim Huldar, tenże “stolarz”, który wstydził się powiedzieć, że jest policjantem. Nie dziwmy się więc Freyji, że nie jest zachwycona całą sytuacją, ale jako profesjonalistka nie pozwala, by to wpłynęło na prowadzoną sprawę. W brutalny sposób zostaje zamordowana matka trójki dzieci, świadkiem jest kilkulatka, która ukryła się pod łóżkiem i od jej zeznań zależy, czy uda się ująć mordercę, a dodatkowo jej życie może być zagrożone. Potem giną kolejne osoby, a morderca zostawia zaszyfrowane listy, ewidentnie bawiąc się z policją. Huldar usiłuje naprawić stosunki z Freyją, bo poniewczasie do niego dociera, że chciałby z nią być na poważnie.
Tytułowe ”Porachunki” są zapowiedziane listem w kapsule czasu sprzed 10 lat. Policja trafnie typuje jednego z uczniów, który okazuje się być synem crqbsvyn-zbeqrepl, cb qmvrfvępvh yngnpu jlchfmpmbartb an jbyabść mn "qboer" fcenjbjnavr; chłopak uparcie twierdzi, że nie pamięta, czemu list napisał w wieku lat 13. Sytuacja się zagęszcza, bo w dramatycznych okolicznościach giną osoby związane z sprawą jego ojca, odcięte części ciała zostają znalezione w pozornie losowych miejscach, a do tego ktoś porwał dwójkę małych dzieci. Freyja nie odwzajemnia sympatii Huldara, tym bardziej, że ten dokonuje pewnych niefrasobliwych wyborów, mających również wpływ na jego karierę w policji.
W “Rozgrzeszeniu” giną popularne nastolatki, które przed śmiercią ktoś zmusza do przeprosin, a do samego drastycznego końca ofiary nie są świadome, za co przepraszają. Szybko wychodzi na jaw, że morderca celuje w osoby przemocowe, które z radością niszczą słabszych rówieśników. Freyja nawiązuje kontakt z dawnym kolegą, również psychologiem, specjalistą od zastraszania i bullyingu, a przy okazji chce go użyć jako tarczy na zlot szkolny, bo sama ma kiepskie wspomnienia z czasów edukacji.
Inne tej autorki.
#14-16
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 3, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, kryminal, 2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Lou i Ruben są w trasie, ona śpiewa, on gra na perkusji. Oboje są po przejściach - on od czterech lat jest czysty, ona z nim odnajduje stabilność. Wszystko idzie dobrze aż do momentu, kiedy Ruben zaczyna głuchnąć, utrata słuchu jest nagła i nieodwracalna. Lou w obawie o nawrót nałogu organizuje mu grupę terapeutyczną dla głuchych, żeby był w stanie uzyskać wsparcie w trudnym momencie. On nie chce nic zmieniać, nauczy się grać na pamięć, nawet nie słysząc, jakoś to będzie, ale zostaje na terapii, bo nie jest w stanie funkcjonować tak jak do tej pory. Uczy się języka migowego, angażuje w życie małej społeczności, ewidentnie pasuje do tego świata. Ale też nie chce się odciąć od wszystkiego, co ważne, próbuje więc doprowadzić do kosztownej (USA mistrzem świata) operacji, która może chociaż częściowo przywrócić mu słuch.
Jaki to wnikliwa, kameralna historia o małym końcu świata, kiedy coś, co było od zawsze, nagle znika. Nie ma winnego, nie ma łatwego rozwiązania, finał jest niejednoznaczny. Świetna rola Riza Ahmeda, który nie dość, że nauczył się do niej grać na perkusji, to nauczył się też języka migowego. Bardzo mi się podobało.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek luty 2, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Lou i Ruben są w trasie, ona śpiewa, on gra na perkusji. Oboje są po przejściach - on od czterech lat jest czysty, ona z nim odnajduje stabilność. Wszystko idzie dobrze aż do momentu, kiedy Ruben zaczyna głuchnąć, utrata słuchu jest nagła i nieodwracalna. Lou w obawie o nawrót nałogu organizuje mu grupę terapeutyczną dla głuchych, żeby był w stanie uzyskać wsparcie w trudnym momencie. On nie chce nic zmieniać, nauczy się grać na pamięć, nawet nie słysząc, jakoś to będzie, ale zostaje na terapii, bo nie jest w stanie funkcjonować tak jak do tej pory. Uczy się języka migowego, angażuje w życie małej społeczności, ewidentnie pasuje do tego świata. Ale też nie chce się odciąć od wszystkiego, co ważne, próbuje więc doprowadzić do kosztownej (USA mistrzem świata) operacji, która może chociaż częściowo przywrócić mu słuch.
Jaki to wnikliwa, kameralna historia o małym końcu świata, kiedy coś, co było od zawsze, nagle znika. Nie ma winnego, nie ma łatwego rozwiązania, finał jest niejednoznaczny. Świetna rola Riza Ahmeda, który nie dość, że nauczył się do niej grać na perkusji, to nauczył się też języka migowego. Bardzo mi się podobało.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek luty 2, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Anna Walsh niespodziewanie rozstała się ze swoim długoletnim partnerem, Angelo i, co bardziej zaskakujące, z Nowym Jorkiem i swoją prestiżową pracą w agencji PR. Wróciła do Dublina, dziwiąc tym swoją głośną rodzinę, nie ukrywającą rozczarowania tym faktem. Znajomi, borykający się z ciężką chorobą nastoletniej córki, proszą ją w wsparcie - ktoś sabotuje budowę ośrodka, w który włożyli wszystkie oszczędności, a sami ze względu na okoliczności, nie są w stanie zadbać o ustalenie, komu przeszkadzają. Anna przyjeżdża do małej, sielskiej miejscowości, gdzie wszyscy się znają, wszyscy są przyjacielscy, ale jednak ktoś działa na niekorzyść jej przyjaciół; to zapewne degradacja po amerykańskim rynku elit branż kosmetycznych, ale jednocześnie odświeżające. Jedynym problemem jest konieczność bliskiej współpracy z Joeyem Armstrongiem, z którą łączy ją wieloletnia, zagmatwana historia, w wyniku której straciła przyjaciółkę. A, i rodzina planuje przyjechać do miasteczka, a wiadomo, jacy są Walshowie.
Tęskniłam! Nie wiem, czemu książki Keyes przestały się pojawiać w Polsce, od czasu “Przerwy” autorka napisała 4 (cztery!) nowe. Rzuciłam się w lotniskowej księgarni jak dzik na kartofle, bo - jak wspomniałam - oryginalnie zapomniałam zabrać na wyjazd czytnik. Doskonale sobie zdaję sprawę z pewnej bajkowości jej historii, gdzie dziewczyna finalnie ląduje ze swoim ukochanym, mimo że cały świat jest przeciwko nim, ale dzięki temu mamy 600 stron “will they, won’t they” i sceny romantycznych uniesień erotycznych. I ta Irlandia w tle. I chaotyczna rodzina Walshów. Jedynym słabszym punktem jest wątek z Jacqui, niegdyś ukochaną przyjaciółką; ze wszystkich wspomnień zbudował mi się obraz osoby toksycznej, bez której Annie ostatecznie było lepiej. Ale niech będzie, że jest sens ratować przyjaźnie sprzed lat, może nie każdy jest tak zgorzkniały jak ja. Anna na pewno nie jest.
Inne tej autorki.
#13
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 1, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2026
- 2 komentarze
- Skomentuj
Anna Walsh niespodziewanie rozstała się ze swoim długoletnim partnerem, Angelo i, co bardziej zaskakujące, z Nowym Jorkiem i swoją prestiżową pracą w agencji PR. Wróciła do Dublina, dziwiąc tym swoją głośną rodzinę, nie ukrywającą rozczarowania tym faktem. Znajomi, borykający się z ciężką chorobą nastoletniej córki, proszą ją w wsparcie - ktoś sabotuje budowę ośrodka, w który włożyli wszystkie oszczędności, a sami ze względu na okoliczności, nie są w stanie zadbać o ustalenie, komu przeszkadzają. Anna przyjeżdża do małej, sielskiej miejscowości, gdzie wszyscy się znają, wszyscy są przyjacielscy, ale jednak ktoś działa na niekorzyść jej przyjaciół; to zapewne degradacja po amerykańskim rynku elit branż kosmetycznych, ale jednocześnie odświeżające. Jedynym problemem jest konieczność bliskiej współpracy z Joeyem Armstrongiem, z którą łączy ją wieloletnia, zagmatwana historia, w wyniku której straciła przyjaciółkę. A, i rodzina planuje przyjechać do miasteczka, a wiadomo, jacy są Walshowie.
Tęskniłam! Nie wiem, czemu książki Keyes przestały się pojawiać w Polsce, od czasu “Przerwy” autorka napisała 4 (cztery!) nowe. Rzuciłam się w lotniskowej księgarni jak dzik na kartofle, bo - jak wspomniałam - oryginalnie zapomniałam zabrać na wyjazd czytnik. Doskonale sobie zdaję sprawę z pewnej bajkowości jej historii, gdzie dziewczyna finalnie ląduje ze swoim ukochanym, mimo że cały świat jest przeciwko nim, ale dzięki temu mamy 600 stron “will they, won’t they” i sceny romantycznych uniesień erotycznych. I ta Irlandia w tle. I chaotyczna rodzina Walshów. Jedynym słabszym punktem jest wątek z Jacqui, niegdyś ukochaną przyjaciółką; ze wszystkich wspomnień zbudował mi się obraz osoby toksycznej, bez której Annie ostatecznie było lepiej. Ale niech będzie, że jest sens ratować przyjaźnie sprzed lat, może nie każdy jest tak zgorzkniały jak ja. Anna na pewno nie jest.
Inne tej autorki.
#13
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 1, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2026
- 2 komentarze
- Skomentuj
Tuż przed 1. wojną światową. Richard Hannay, niegdyś robiący interesy w Rodezji, aktualnie wiodący nieco nudne życie angielskiego próżniaka, przypadkiem dowiaduje się o planach niemieckich szpiegów. Chcą wykraść plany brytyjskiego wywiadu i może ich powstrzymać tylko agent, któremu Hannay udziela gościny, ale ktoś go zabija. Hannay zwiewa, bo boi się być posądzonym o morderstwo, ale oczywiście chce pomóc krajowi i przypadkiem trafia w sam środek szajki złoczyńców, żeby wreszcie - po przebierankach i zmyłkach - doprowadzić do ich aresztowania. Wojna i tak wybucha, ale cóż.
Nie wiem, co ta książka robi w obu top100 najlepszych kryminałów, ale nawet jak na ramotkę jest zwyczajnie miałka i nudna. Wszystko dzieje się przypadkowo, wrogowie są wszechwiedzący i podążają za nim krok w krok, nadludzkim wysiłkiem. Zaleta - jest krótka, przesłuchałam, żebyście nie musiały.
#12/#4
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota styczeń 31, 2026
Link bezpośredni -
Kategorie:
Czytam, Słucham (literatury) -
Tagi:
panowie, mwa, cwa, kryminal, 2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Tuż przed 1. wojną światową. Richard Hannay, niegdyś robiący interesy w Rodezji, aktualnie wiodący nieco nudne życie angielskiego próżniaka, przypadkiem dowiaduje się o planach niemieckich szpiegów. Chcą wykraść plany brytyjskiego wywiadu i może ich powstrzymać tylko agent, któremu Hannay udziela gościny, ale ktoś go zabija. Hannay zwiewa, bo boi się być posądzonym o morderstwo, ale oczywiście chce pomóc krajowi i przypadkiem trafia w sam środek szajki złoczyńców, żeby wreszcie - po przebierankach i zmyłkach - doprowadzić do ich aresztowania. Wojna i tak wybucha, ale cóż.
Nie wiem, co ta książka robi w obu top100 najlepszych kryminałów, ale nawet jak na ramotkę jest zwyczajnie miałka i nudna. Wszystko dzieje się przypadkowo, wrogowie są wszechwiedzący i podążają za nim krok w krok, nadludzkim wysiłkiem. Zaleta - jest krótka, przesłuchałam, żebyście nie musiały.
#12/#4
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota styczeń 31, 2026
Link bezpośredni -
Kategorie:
Czytam, Słucham (literatury) -
Tagi:
panowie, mwa, cwa, kryminal, 2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
12.2012 - 2.2017 - 28.01.2026
Pani Pyza pojawiła się późno, jako 4-latka. I od razu oddała swoje serduszko wtedy jeszcze Pani Kierowniczce, a dziś już Nastolatce; tak zostało do dziś, dla niej była kotkiem rasy ragdoll, pluszaczkiem i przytulanką bez żadnych protestów. Nazywałam ją Kotem Figurką, bo potrafiła bez ruchu stać i obserwować. Nazywałam ją brudasem, bo miała zaskakującą umiejętność znalezienia w ogrodzie jakiegoś syfu i usmyrania całego białego futerka na czarno. Nazywałam ją Strażniczką Ogrodu, bo potrafiła w krzakowej zaczajce spędzać całe dni, wracając tylko na posiłki. Nazywałam ją czasem mniej ładnie, bo była kotkiem kłopotliwym, bo kapryśnym toaletowo, ale była przy tym tak urocza, że nikt się nie gniewał, szło się i sprzątało, niechcący przecież. Była doskonałym kotkiem do spania, cichutkim, moszczącym się w zagięciu nóg, obciążającym kołderkę i posapującym cichutko przez sen. Była osobna, ale zawsze z czułością obok. I zapewne zaabsorbowana Burszykiem przegapiłam początki choroby, a potem poszło szybko, chociaż do ostatniej chwili łudziłam się, że skoro dało się naprawić nerkę, to i da się zwalczyć infekcję bakteryjną, i cukrzycę. Niestety. Pusto w domu, pierwszy raz od 25 lat nie ma kota…






Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek styczeń 29, 2026
Link bezpośredni -
Kategorie:
Koty, Fotografia+ -
- 5 komentarzy
- Skomentuj
12.2012 - 2.2017 - 28.01.2026
Pani Pyza pojawiła się późno, jako 4-latka. I od razu oddała swoje serduszko wtedy jeszcze Pani Kierowniczce, a dziś już Nastolatce; tak zostało do dziś, dla niej była kotkiem rasy ragdoll, pluszaczkiem i przytulanką bez żadnych protestów. Nazywałam ją Kotem Figurką, bo potrafiła bez ruchu stać i obserwować. Nazywałam ją brudasem, bo miała zaskakującą umiejętność znalezienia w ogrodzie jakiegoś syfu i usmyrania całego białego futerka na czarno. Nazywałam ją Strażniczką Ogrodu, bo potrafiła w krzakowej zaczajce spędzać całe dni, wracając tylko na posiłki. Nazywałam ją czasem mniej ładnie, bo była kotkiem kłopotliwym, bo kapryśnym toaletowo, ale była przy tym tak urocza, że nikt się nie gniewał, szło się i sprzątało, niechcący przecież. Była doskonałym kotkiem do spania, cichutkim, moszczącym się w zagięciu nóg, obciążającym kołderkę i posapującym cichutko przez sen. Była osobna, ale zawsze z czułością obok. I zapewne zaabsorbowana Burszykiem przegapiłam początki choroby, a potem poszło szybko, chociaż do ostatniej chwili łudziłam się, że skoro dało się naprawić nerkę, to i da się zwalczyć infekcję bakteryjną, i cukrzycę. Niestety. Pusto w domu, pierwszy raz od 25 lat nie ma kota…






Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek styczeń 29, 2026
Link bezpośredni -
Kategorie:
Koty, Fotografia+ -
- 5 komentarzy
- Skomentuj