Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Dzień w mieście

"Made in India Expo" w Kupcu Poznańskim. Mam wrażenie, że coś więcej niż zwykły asortyment sklepu indyjskiego. I pewnie nikogo to nie zdziwi, że miękka jestem na widok opalizujących tkanin, sprzedawanych przez sympatycznego chłopaka z New Delhi ("it's nice weather here, back in New Delhi is 45 degrees!").

Ulewa przeczekana w Starym Browarze. Mieliśmy iść gdzie indziej, ale i tak było miło.

Golem i konwalie. Ktoś był na wystawie Cernego w Arsenale? Bo niżej podpisana zaspała i zapomniała.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela maj 23, 2010

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - - 6 komentarzy - Skomentuj


Dzień w mieście

"Made in India Expo" w Kupcu Poznańskim. Mam wrażenie, że coś więcej niż zwykły asortyment sklepu indyjskiego. I pewnie nikogo to nie zdziwi, że miękka jestem na widok opalizujących tkanin, sprzedawanych przez sympatycznego chłopaka z New Delhi ("it's nice weather here, back in New Delhi is 45 degrees!").

Ulewa przeczekana w Starym Browarze. Mieliśmy iść gdzie indziej, ale i tak było miło.

Golem i konwalie. Ktoś był na wystawie Cernego w Arsenale? Bo niżej podpisana zaspała i zapomniała.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela maj 23, 2010

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Dzień w mieście

"Made in India Expo" w Kupcu Poznańskim. Mam wrażenie, że coś więcej niż zwykły asortyment sklepu indyjskiego. I pewnie nikogo to nie zdziwi, że miękka jestem na widok opalizujących tkanin, sprzedawanych przez sympatycznego chłopaka z New Delhi ("it's nice weather here, back in New Delhi is 45 degrees!").

Ulewa przeczekana w Starym Browarze. Mieliśmy iść gdzie indziej, ale i tak było miło.

Golem i konwalie. Ktoś był na wystawie Cernego w Arsenale? Bo niżej podpisana zaspała i zapomniała.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela maj 23, 2010

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - - 6 komentarzy - Skomentuj


Tatko tak robił, tatko tatki tak robił

Maj 2010. Idę sobie opłotkiem miasta, z tyłu za główniejszą ulicą. Domki, ogródki, psy, koty, ptaki, bez kwitnie, droga na Ostrołękę. Nagle z jednego z domów wychodzi starsza pani z garnkiem, przechodzi na drugą stronę pod płot, za którym bujnie szerzy się nieużytek i wylewa tamże zawartość wspomnianego garnka. Zgaduję, że pomyje. Maj 2010.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 22, 2010

Link bezpośredni - Kategoria: Moje miasto - - 3 komentarze - Skomentuj


Tatko tak robił, tatko tatki tak robił

Maj 2010. Idę sobie opłotkiem miasta, z tyłu za główniejszą ulicą. Domki, ogródki, psy, koty, ptaki, bez kwitnie, droga na Ostrołękę. Nagle z jednego z domów wychodzi starsza pani z garnkiem, przechodzi na drugą stronę pod płot, za którym bujnie szerzy się nieużytek i wylewa tamże zawartość wspomnianego garnka. Zgaduję, że pomyje. Maj 2010.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 22, 2010

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Tatko tak robił, tatko tatki tak robił

Maj 2010. Idę sobie opłotkiem miasta, z tyłu za główniejszą ulicą. Domki, ogródki, psy, koty, ptaki, bez kwitnie, droga na Ostrołękę. Nagle z jednego z domów wychodzi starsza pani z garnkiem, przechodzi na drugą stronę pod płot, za którym bujnie szerzy się nieużytek i wylewa tamże zawartość wspomnianego garnka. Zgaduję, że pomyje. Maj 2010.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 22, 2010

Link bezpośredni - Kategoria: Moje miasto - - 3 komentarze - Skomentuj


Zajęcia trzecie, czyli film

Ja rozumiem, że filmy edukacyjne trzeba ubarwiać, żeby były ciekawe. Ale film z narracją w wykonaniu seksistowskiego czerwonego samochodu rozłożył mnie na łopatki.

Najpierw na zakupy pojechały dwie idiotki. W szpileczkach. Jedna zapomniała najpierw dokumentów, potem kluczyków. Druga - zabrać dziecka, a obie o tym, że dziecko jeździ w foteliku (musiał im o tym przypomnieć mąż jednej z pań, jako mężczyzna pamiętający o takich rzeczach). W drodze z zakupów oczywiście ułożyły wszystko na tylnym siedzeniu, zatrzymały się raptownie i... zostawiły do posprzątania samochód biednemu facetowi, który przez to nie pojechał na mecz.

Następnego dnia jechał mężczyzna. Oczywiście nie używał lusterek do stroszenia grzywki i poprawiania makijażu, tylko do obserwowania drogi. Zanim pojechał, chusteczkami wypolerował światła, żeby się świeciły jak psu niewymowne. Samochód chwalił go przy każdym manewrze, jaki to on mądry i w ogóle.

Kiedy za kierownicę wsiadła pani inżynier, samochód był nastawiony sceptycznie. Traktował ją jak idiotkę, mimo że za każdym razem robiła wszystko dobrze, jechała bezpiecznie, a nawet uratowała świat przed pijanym dróżnikiem. Dopiero pod koniec samochód przyznał, że pani inżynier dawała radę.

Była też scena bzykania na tylnym siedzeniu z rytmicznym ruszaniem samochodem i damską nóżką wystawioną przez okno. Fas-cy-nu-ją-ce.

Dużo się nauczyłam o prawidłowej i nieprawidłowej jeździe.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek maj 20, 2010

Link bezpośredni - Kategoria: Moje prawo jazdy - - 3 komentarze - Skomentuj


Zajęcia trzecie, czyli film

Ja rozumiem, że filmy edukacyjne trzeba ubarwiać, żeby były ciekawe. Ale film z narracją w wykonaniu seksistowskiego czerwonego samochodu rozłożył mnie na łopatki.

Najpierw na zakupy pojechały dwie idiotki. W szpileczkach. Jedna zapomniała najpierw dokumentów, potem kluczyków. Druga - zabrać dziecka, a obie o tym, że dziecko jeździ w foteliku (musiał im o tym przypomnieć mąż jednej z pań, jako mężczyzna pamiętający o takich rzeczach). W drodze z zakupów oczywiście ułożyły wszystko na tylnym siedzeniu, zatrzymały się raptownie i... zostawiły do posprzątania samochód biednemu facetowi, który przez to nie pojechał na mecz.

Następnego dnia jechał mężczyzna. Oczywiście nie używał lusterek do stroszenia grzywki i poprawiania makijażu, tylko do obserwowania drogi. Zanim pojechał, chusteczkami wypolerował światła, żeby się świeciły jak psu niewymowne. Samochód chwalił go przy każdym manewrze, jaki to on mądry i w ogóle.

Kiedy za kierownicę wsiadła pani inżynier, samochód był nastawiony sceptycznie. Traktował ją jak idiotkę, mimo że za każdym razem robiła wszystko dobrze, jechała bezpiecznie, a nawet uratowała świat przed pijanym dróżnikiem. Dopiero pod koniec samochód przyznał, że pani inżynier dawała radę.

Była też scena bzykania na tylnym siedzeniu z rytmicznym ruszaniem samochodem i damską nóżką wystawioną przez okno. Fas-cy-nu-ją-ce.

Dużo się nauczyłam o prawidłowej i nieprawidłowej jeździe.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek maj 20, 2010

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Zajęcia trzecie, czyli film

Ja rozumiem, że filmy edukacyjne trzeba ubarwiać, żeby były ciekawe. Ale film z narracją w wykonaniu seksistowskiego czerwonego samochodu rozłożył mnie na łopatki.

Najpierw na zakupy pojechały dwie idiotki. W szpileczkach. Jedna zapomniała najpierw dokumentów, potem kluczyków. Druga - zabrać dziecka, a obie o tym, że dziecko jeździ w foteliku (musiał im o tym przypomnieć mąż jednej z pań, jako mężczyzna pamiętający o takich rzeczach). W drodze z zakupów oczywiście ułożyły wszystko na tylnym siedzeniu, zatrzymały się raptownie i... zostawiły do posprzątania samochód biednemu facetowi, który przez to nie pojechał na mecz.

Następnego dnia jechał mężczyzna. Oczywiście nie używał lusterek do stroszenia grzywki i poprawiania makijażu, tylko do obserwowania drogi. Zanim pojechał, chusteczkami wypolerował światła, żeby się świeciły jak psu niewymowne. Samochód chwalił go przy każdym manewrze, jaki to on mądry i w ogóle.

Kiedy za kierownicę wsiadła pani inżynier, samochód był nastawiony sceptycznie. Traktował ją jak idiotkę, mimo że za każdym razem robiła wszystko dobrze, jechała bezpiecznie, a nawet uratowała świat przed pijanym dróżnikiem. Dopiero pod koniec samochód przyznał, że pani inżynier dawała radę.

Była też scena bzykania na tylnym siedzeniu z rytmicznym ruszaniem samochodem i damską nóżką wystawioną przez okno. Fas-cy-nu-ją-ce.

Dużo się nauczyłam o prawidłowej i nieprawidłowej jeździe.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek maj 20, 2010

Link bezpośredni - Kategoria: Moje prawo jazdy - - 3 komentarze - Skomentuj