Do boju, Polsko! - chciałoby się zakrzyknąć przed pierwszym meczem, patrząc na "Frytkę". Agnieszka Frykowska (28 l.), tak jak my wszyscy, wierzy w zwycięstwo biało-czerwonych nad Ekwadorem, ale słynna modelka ma do zaoferowania coś więcej! - Wygrajcie, a zrzucę z siebie ciuszki! - obiecuje "Frytka".
Mam wrażenie, że Frytka niczego nie ryzykowała.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 9, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Do boju, Polsko! - chciałoby się zakrzyknąć przed pierwszym meczem, patrząc na "Frytkę". Agnieszka Frykowska (28 l.), tak jak my wszyscy, wierzy w zwycięstwo biało-czerwonych nad Ekwadorem, ale słynna modelka ma do zaoferowania coś więcej! - Wygrajcie, a zrzucę z siebie ciuszki! - obiecuje "Frytka".
Mam wrażenie, że Frytka niczego nie ryzykowała.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 9, 2006
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Do boju, Polsko! - chciałoby się zakrzyknąć przed pierwszym meczem, patrząc na "Frytkę". Agnieszka Frykowska (28 l.), tak jak my wszyscy, wierzy w zwycięstwo biało-czerwonych nad Ekwadorem, ale słynna modelka ma do zaoferowania coś więcej! - Wygrajcie, a zrzucę z siebie ciuszki! - obiecuje "Frytka".
Mam wrażenie, że Frytka niczego nie ryzykowała.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 9, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Barbara Gordon "Adresat nieznany" - stary ni to kryminał, ni to przygodówka. Ślad jak zwykle prowadzi w przeszłość, do małego miasteczka przyjeżdża siostrzeniec starszej pani kioskarki, żeby odkryć, czy jego zmarły w czasie wojny ojciec nie zostawił w miasteczku skarbu. Przy okazji poszukiwań skarbu giną ludzie, milicję myli (oczywiście nieumyślnie) prywatne śledztwo bohaterów. Mało socjalistyczne.
Inne tej autorki.
Wanda Falkowska "I kłamstwo zabija" - bardziej socjalistyczne, pieśniarka (huhu) Paula Piano zostaje zastrzelona po koncercie. Dzielny milicjant chodzi po mieście, odpytuje, wyciąga informacje, aż znajduje mordercę. Trochę deux ex machina.
Inne tej autorki:
Natalia Rolleczek - Kuba znad Morza Emskiego i Choinka z Monte Bello. Niby powieść dla dzieci i takich trochę starszych dzieci, ale tak naprawdę dla dorosłych. Kuba ma 7-8 lat i zaskakująco mało łapie z tego, co się dzieje w dorosłym świecie. Co chwilę wpada w tarapaty, z których wyciąga go szacowna krakowska rodzina, która chwilę pokwęka, nawet jak przestępstwo jest sporego kalibru (wyciąganie pieniędzy od chorych, których dziadek-lekarz przyjmuje darmo, bo to socjalizm). W zasadzie obie książki są o rodzinie - "Choinka" to opis oczekiwania na Wigilię, która początkowo ma się nie odbyć, potem jednak jest zaplanowana, bo ma przyjechać brat dziadka, który po wojnie został w Anglii. Każdy z dorosłych członków rodziny przeżywa jakąś dziwną przygodę, a mały Kuba plącze się tu i ówdzie. W "Kubie" przy budowie nowego domu chcą zabrać rodzinie ogród, tytułowe Morze Emskie, zarośnięty i zaniedbany, ale stanowiący kwintesencję szczęśliwego dzieciństwa - zardzewiały wodociąg, stare jabłonie, krzaki porzeczek i malin. W tamtych czasach (uwaga dla młodszych czytelników) nie było czegoś takiego jak własność prywatna i jak komitet uznał, że na terenie ogrodu doktora Kępy ma być postawiony dom, to był. Mimo wszystko, książki są pozytywne i ciepłe, a scena Wigilii poruszająca.
Inne tej autorki.
#26-28
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 9, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, prl, kryminal, klub-srebrnego-klucza
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Barbara Gordon "Adresat nieznany" - stary ni to kryminał, ni to przygodówka. Ślad jak zwykle prowadzi w przeszłość, do małego miasteczka przyjeżdża siostrzeniec starszej pani kioskarki, żeby odkryć, czy jego zmarły w czasie wojny ojciec nie zostawił w miasteczku skarbu. Przy okazji poszukiwań skarbu giną ludzie, milicję myli (oczywiście nieumyślnie) prywatne śledztwo bohaterów. Mało socjalistyczne.
Inne tej autorki.
Wanda Falkowska "I kłamstwo zabija" - bardziej socjalistyczne, pieśniarka (huhu) Paula Piano zostaje zastrzelona po koncercie. Dzielny milicjant chodzi po mieście, odpytuje, wyciąga informacje, aż znajduje mordercę. Trochę deux ex machina.
Inne tej autorki:
Natalia Rolleczek - Kuba znad Morza Emskiego i Choinka z Monte Bello. Niby powieść dla dzieci i takich trochę starszych dzieci, ale tak naprawdę dla dorosłych. Kuba ma 7-8 lat i zaskakująco mało łapie z tego, co się dzieje w dorosłym świecie. Co chwilę wpada w tarapaty, z których wyciąga go szacowna krakowska rodzina, która chwilę pokwęka, nawet jak przestępstwo jest sporego kalibru (wyciąganie pieniędzy od chorych, których dziadek-lekarz przyjmuje darmo, bo to socjalizm). W zasadzie obie książki są o rodzinie - "Choinka" to opis oczekiwania na Wigilię, która początkowo ma się nie odbyć, potem jednak jest zaplanowana, bo ma przyjechać brat dziadka, który po wojnie został w Anglii. Każdy z dorosłych członków rodziny przeżywa jakąś dziwną przygodę, a mały Kuba plącze się tu i ówdzie. W "Kubie" przy budowie nowego domu chcą zabrać rodzinie ogród, tytułowe Morze Emskie, zarośnięty i zaniedbany, ale stanowiący kwintesencję szczęśliwego dzieciństwa - zardzewiały wodociąg, stare jabłonie, krzaki porzeczek i malin. W tamtych czasach (uwaga dla młodszych czytelników) nie było czegoś takiego jak własność prywatna i jak komitet uznał, że na terenie ogrodu doktora Kępy ma być postawiony dom, to był. Mimo wszystko, książki są pozytywne i ciepłe, a scena Wigilii poruszająca.
Inne tej autorki.
#26-28
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 9, 2006
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Barbara Gordon "Adresat nieznany" - stary ni to kryminał, ni to przygodówka. Ślad jak zwykle prowadzi w przeszłość, do małego miasteczka przyjeżdża siostrzeniec starszej pani kioskarki, żeby odkryć, czy jego zmarły w czasie wojny ojciec nie zostawił w miasteczku skarbu. Przy okazji poszukiwań skarbu giną ludzie, milicję myli (oczywiście nieumyślnie) prywatne śledztwo bohaterów. Mało socjalistyczne.
Inne tej autorki.
Wanda Falkowska "I kłamstwo zabija" - bardziej socjalistyczne, pieśniarka (huhu) Paula Piano zostaje zastrzelona po koncercie. Dzielny milicjant chodzi po mieście, odpytuje, wyciąga informacje, aż znajduje mordercę. Trochę deux ex machina.
Inne tej autorki:
Natalia Rolleczek - Kuba znad Morza Emskiego i Choinka z Monte Bello. Niby powieść dla dzieci i takich trochę starszych dzieci, ale tak naprawdę dla dorosłych. Kuba ma 7-8 lat i zaskakująco mało łapie z tego, co się dzieje w dorosłym świecie. Co chwilę wpada w tarapaty, z których wyciąga go szacowna krakowska rodzina, która chwilę pokwęka, nawet jak przestępstwo jest sporego kalibru (wyciąganie pieniędzy od chorych, których dziadek-lekarz przyjmuje darmo, bo to socjalizm). W zasadzie obie książki są o rodzinie - "Choinka" to opis oczekiwania na Wigilię, która początkowo ma się nie odbyć, potem jednak jest zaplanowana, bo ma przyjechać brat dziadka, który po wojnie został w Anglii. Każdy z dorosłych członków rodziny przeżywa jakąś dziwną przygodę, a mały Kuba plącze się tu i ówdzie. W "Kubie" przy budowie nowego domu chcą zabrać rodzinie ogród, tytułowe Morze Emskie, zarośnięty i zaniedbany, ale stanowiący kwintesencję szczęśliwego dzieciństwa - zardzewiały wodociąg, stare jabłonie, krzaki porzeczek i malin. W tamtych czasach (uwaga dla młodszych czytelników) nie było czegoś takiego jak własność prywatna i jak komitet uznał, że na terenie ogrodu doktora Kępy ma być postawiony dom, to był. Mimo wszystko, książki są pozytywne i ciepłe, a scena Wigilii poruszająca.
Inne tej autorki.
#26-28
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwiec 9, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, prl, kryminal, klub-srebrnego-klucza
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Dlaczego zwykle na mnie trafiają wszelkiej maści platfusy umysłowe? Od tygodnia tłumaczę cielątku z Innego Portalu ("informatykowi"), że: nie mam możliwości zgadnięcia, skąd pobierają dane, jeśli pokaże mi kawałek strony na ich serwerze, a nie zna nazwy pliku u nas; nie mam możliwości modyfikacji pliku, który znajduje się na ich serwerze; nie, nie jestem złośliwa - średnio rozgarnięta małpa umie poznać, skąd są pobierane dane do skryptu, a przynajmniej umie zapytać kogoś, kto cokolwiek wie. I nie, nie interesuje mnie, że u nich rotacja jak na mLinii, co trzy miesiące są nowi ludzie i nie wiedzą, co robili poprzedni.
Kolega kierownik in-spe położył dzisiaj bazę danych, bo skasował jeden z ważnych katalogów, po czym się uprzejmie zdziwił, że to było ważne.
Wesoly misiek z marketingu spycha na mnie korespondencję w kwestii, o której nie mam pojęcia (słowa kluczowe w google'u, jakieś umowy, rozróżnienia, stawki), ponieważ nie jest w stanie spamiętać, że w linku ma być "&gg=2" (tyle technikaliów).
Wesoły misiek z działu "edukacji" prowadzi projekt. Polega to na tym, że krok po kroku należy mu wyjaśnić: jak projekt do tej pory działał, co oznaczają poszczególne opcje w skrypcie (np. "Usuń"), że maile trzeba przygotować w HTML-u, a nie w Wordzie ("nie umiem HTML-a"), że funkcjonalność opisana jako "użytkownik ma mieć możliwość zaznaczenia, że chce fakturę" oznacza pole w formularzu, w które można wstawić ptaszka, a nie system do wpisania danych do faktury z możliwością edycji i weryfikacją poprawności, który na żądanie wypluje gotową do wydruku fakturę w pdf-ie.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 8, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
SOA -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Dlaczego zwykle na mnie trafiają wszelkiej maści platfusy umysłowe? Od tygodnia tłumaczę cielątku z Innego Portalu ("informatykowi"), że: nie mam możliwości zgadnięcia, skąd pobierają dane, jeśli pokaże mi kawałek strony na ich serwerze, a nie zna nazwy pliku u nas; nie mam możliwości modyfikacji pliku, który znajduje się na ich serwerze; nie, nie jestem złośliwa - średnio rozgarnięta małpa umie poznać, skąd są pobierane dane do skryptu, a przynajmniej umie zapytać kogoś, kto cokolwiek wie. I nie, nie interesuje mnie, że u nich rotacja jak na mLinii, co trzy miesiące są nowi ludzie i nie wiedzą, co robili poprzedni.
Kolega kierownik in-spe położył dzisiaj bazę danych, bo skasował jeden z ważnych katalogów, po czym się uprzejmie zdziwił, że to było ważne.
Wesoly misiek z marketingu spycha na mnie korespondencję w kwestii, o której nie mam pojęcia (słowa kluczowe w google'u, jakieś umowy, rozróżnienia, stawki), ponieważ nie jest w stanie spamiętać, że w linku ma być "&gg=2" (tyle technikaliów).
Wesoły misiek z działu "edukacji" prowadzi projekt. Polega to na tym, że krok po kroku należy mu wyjaśnić: jak projekt do tej pory działał, co oznaczają poszczególne opcje w skrypcie (np. "Usuń"), że maile trzeba przygotować w HTML-u, a nie w Wordzie ("nie umiem HTML-a"), że funkcjonalność opisana jako "użytkownik ma mieć możliwość zaznaczenia, że chce fakturę" oznacza pole w formularzu, w które można wstawić ptaszka, a nie system do wpisania danych do faktury z możliwością edycji i weryfikacją poprawności, który na żądanie wypluje gotową do wydruku fakturę w pdf-ie.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 8, 2006
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Dlaczego zwykle na mnie trafiają wszelkiej maści platfusy umysłowe? Od tygodnia tłumaczę cielątku z Innego Portalu ("informatykowi"), że: nie mam możliwości zgadnięcia, skąd pobierają dane, jeśli pokaże mi kawałek strony na ich serwerze, a nie zna nazwy pliku u nas; nie mam możliwości modyfikacji pliku, który znajduje się na ich serwerze; nie, nie jestem złośliwa - średnio rozgarnięta małpa umie poznać, skąd są pobierane dane do skryptu, a przynajmniej umie zapytać kogoś, kto cokolwiek wie. I nie, nie interesuje mnie, że u nich rotacja jak na mLinii, co trzy miesiące są nowi ludzie i nie wiedzą, co robili poprzedni.
Kolega kierownik in-spe położył dzisiaj bazę danych, bo skasował jeden z ważnych katalogów, po czym się uprzejmie zdziwił, że to było ważne.
Wesoly misiek z marketingu spycha na mnie korespondencję w kwestii, o której nie mam pojęcia (słowa kluczowe w google'u, jakieś umowy, rozróżnienia, stawki), ponieważ nie jest w stanie spamiętać, że w linku ma być "&gg=2" (tyle technikaliów).
Wesoły misiek z działu "edukacji" prowadzi projekt. Polega to na tym, że krok po kroku należy mu wyjaśnić: jak projekt do tej pory działał, co oznaczają poszczególne opcje w skrypcie (np. "Usuń"), że maile trzeba przygotować w HTML-u, a nie w Wordzie ("nie umiem HTML-a"), że funkcjonalność opisana jako "użytkownik ma mieć możliwość zaznaczenia, że chce fakturę" oznacza pole w formularzu, w które można wstawić ptaszka, a nie system do wpisania danych do faktury z możliwością edycji i weryfikacją poprawności, który na żądanie wypluje gotową do wydruku fakturę w pdf-ie.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 8, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
SOA -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Trochę za bardzo na serio, bardziej niż prawie komediowe X-2. Krew się lała, mało tekstów Rosomaka, dużo łomotania, walk, trochę fajnych mutantów, efekty specjalne jak zwykle mocne.
Poza tym postuluję zakaz wypuszczania dzieci poniżj 15 roku życia z domu samych, bez nadzoru rodziców. Pod kinem na oko 11-latek żebrał o 1 zł na bilet, bo mu brakowało. W kinie siedziała obok nas para - 10-12 lat, przez cały film wiercili się, kręcili, kladli na zmianę nogi na oparcie, kłócili się, co jakiś czas pytali o godzinę. Ja się pytam, gdzie są troskliwi rodzice, którzy pozwalają oglądać trailery Omenu czy innych tryskających krwią horrorów...
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 4, 2006
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 1 komentarz
- Skomentuj