„Nasza rodzina jest rodziną światła” powtarza matka, ale tak naprawdę nikt z jej członków nie podniósł się po śmierci ojca, poprzedzonej okresem przemocy i choroby psychicznej. Ellen, jeszcze dziecko, nie mówi. Po części dlatego, że modliła się o śmierć ojca i teraz boi się komunikować ze światem, po części, bo nie wie, co mogłaby powiedzieć nadmiernie entuzjastycznej matce i wycofanemu bratu. Powieść, a w zasadzie nowela, nie ma jakiejś specjalnej fabuły, 11-letnia narratorka powoli wyjaśnia, co zaszło w jej rodzinie i jakie to miało konsekwencje dla wszystkich. Raczej ponura lektura, chociaż z przebłyskami nadziei w finale. Nie wiem, na ile to historia autobiograficzna autorki, ale z książek jej eks-męża wiadomo, że po latach dalej zmaga się z chorobą psychiczną.
#64
Napisane przez Zuzanka w dniu środa maj 20, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
„Nasza rodzina jest rodziną światła” powtarza matka, ale tak naprawdę nikt z jej członków nie podniósł się po śmierci ojca, poprzedzonej okresem przemocy i choroby psychicznej. Ellen, jeszcze dziecko, nie mówi. Po części dlatego, że modliła się o śmierć ojca i teraz boi się komunikować ze światem, po części, bo nie wie, co mogłaby powiedzieć nadmiernie entuzjastycznej matce i wycofanemu bratu. Powieść, a w zasadzie nowela, nie ma jakiejś specjalnej fabuły, 11-letnia narratorka powoli wyjaśnia, co zaszło w jej rodzinie i jakie to miało konsekwencje dla wszystkich. Raczej ponura lektura, chociaż z przebłyskami nadziei w finale. Nie wiem, na ile to historia autobiograficzna autorki, ale z książek jej eks-męża wiadomo, że po latach dalej zmaga się z chorobą psychiczną.
#64
Napisane przez Zuzanka w dniu środa maj 20, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[1-3.05.2026]
Można miasto zwiedzać od samego dołu, uczestnicząc w obiegu cyrkularnym, co od niedawna jest hobby nastolatki, która kilka lat temu z fazy hellokitty i brokatu przeszła konsekwentnie (choć z twistem) na stronę alternatywnego mroku. Niemieckie pchle targi dostarczają, dla mnie również ogromnej radości, zwłaszcza że nie zawsze dobrze rozumiem, czy ktoś powiedział fünfzig czy fünfzehn (tym razem miłe zaskoczenie). Ja oczywiście lubię bardziej strefę wzornictwa, jestem absolutną fanką ogromnych komód z solidnego drewna z milionem szufladek za jedyne 2000 euro. W Lipsku na majowy weekend było kilka opcji na zaawansowany thrifting, aktualną listę można znaleźć na stronie miasta. Te lokalizacje, które odwiedziłam, mają dodatkowy walor w postaci klimatu squatowego - zadbane zaniedbanie, murale i neony.
Adresy:
- Feinkost - Karl-Liebknecht-Straße 36
- Kiezflohmarkt - Karl-Heine-Straße 85-93
- HIT - Straße des 18. Oktober, Auf der alten Messe 44, to już typowa spożywka, ale na imponującej powierzchni
- DarXity Ranstädter Steinweg 5, sklep gotycki z nówkami
- Gothic thrift - Wolfgang-Heinze-Straße 18, secondhand
Można też miasto zwiedzać z góry, na przykład wjeżdżając na 31. piętro przy Augustusplatz za jedyne 5 euro od łebka (płatne na górze, nie u ochroniarza na dole - nie bądźcie jak ja), a na górze można kawę i co ino albo - zapewne po umówieniu się - zjechać rollercosterem. Nie, nie umawiałam się! Ponieważ majówka to co do zasady plener, a pogoda była obłędna, zaciągnęłam też już nieco mniej chętną rodzinę na wieżę widokową w lesie w środku miasta. Można podjechać do lasku samochodem, ale potem trzeba się nie dość, że wspiąć na wieżę (104 stopnie), ale jeszcze serpentynową ścieżką wejść na górkę. Niechęć nie była aż tak duża, do tego pięknie pachniało czosnkiem niedźwiedzim, co dało sumpt do dyskusji, czy niedźwiedzie walą czosnkiem, czy jednak raczej czosnek niedźwiedziem, muszę to wiedzieć. A widoki za milion euro, aczkolwiek wieża się nieco rylała, co nie wpływa pozytywnie na osoby z niejakim lękiem wysokości.
Adresy:
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek maj 18, 2026
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
niemcy, lipsk, leipzig
- 2 komentarze
- Skomentuj
[1-3.05.2026]
Można miasto zwiedzać od samego dołu, uczestnicząc w obiegu cyrkularnym, co od niedawna jest hobby nastolatki, która kilka lat temu z fazy hellokitty i brokatu przeszła konsekwentnie (choć z twistem) na stronę alternatywnego mroku. Niemieckie pchle targi dostarczają, dla mnie również ogromnej radości, zwłaszcza że nie zawsze dobrze rozumiem, czy ktoś powiedział fünfzig czy fünfzehn (tym razem miłe zaskoczenie). Ja oczywiście lubię bardziej strefę wzornictwa, jestem absolutną fanką ogromnych komód z solidnego drewna z milionem szufladek za jedyne 2000 euro. W Lipsku na majowy weekend było kilka opcji na zaawansowany thrifting, aktualną listę można znaleźć na stronie miasta. Te lokalizacje, które odwiedziłam, mają dodatkowy walor w postaci klimatu squatowego - zadbane zaniedbanie, murale i neony.
Adresy:
- Feinkost - Karl-Liebknecht-Straße 36
- Kiezflohmarkt - Karl-Heine-Straße 85-93
- HIT - Straße des 18. Oktober, Auf der alten Messe 44, to już typowa spożywka, ale na imponującej powierzchni
- DarXity Ranstädter Steinweg 5, sklep gotycki z nówkami
- Gothic thrift - Wolfgang-Heinze-Straße 18, secondhand
Można też miasto zwiedzać z góry, na przykład wjeżdżając na 31. piętro przy Augustusplatz za jedyne 5 euro od łebka (płatne na górze, nie u ochroniarza na dole - nie bądźcie jak ja), a na górze można kawę i co ino albo - zapewne po umówieniu się - zjechać rollercosterem. Nie, nie umawiałam się! Ponieważ majówka to co do zasady plener, a pogoda była obłędna, zaciągnęłam też już nieco mniej chętną rodzinę na wieżę widokową w lesie w środku miasta. Można podjechać do lasku samochodem, ale potem trzeba się nie dość, że wspiąć na wieżę (104 stopnie), ale jeszcze serpentynową ścieżką wejść na górkę. Niechęć nie była aż tak duża, do tego pięknie pachniało czosnkiem niedźwiedzim, co dało sumpt do dyskusji, czy niedźwiedzie walą czosnkiem, czy jednak raczej czosnek niedźwiedziem, muszę to wiedzieć. A widoki za milion euro, aczkolwiek wieża się nieco rylała, co nie wpływa pozytywnie na osoby z niejakim lękiem wysokości.
Adresy:
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek maj 18, 2026
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
niemcy, lipsk, leipzig
- 2 komentarze
- Skomentuj
Pani Aniela Jaworska wraca od szwagra nieco pod wpływem śliwowicy, ale szybko trzeźwieje, kiedy do jej drzwi puka kuzynka nielubianej sąsiadki i pada martwa. Kuzynka, nie pani Aniela. Okazuje się, że ktoś zmyślnie zatruł pastę do zębów cyjankiem, za co oczywiście zostaje aresztowana kuzynka, salowa[1] Dorota Barańska. Sprawę wstępnie prowadzi kapitan Motycz[2], ale pechowo niebawem wpada pod samochód prowadzony przez pijanego kierowcę i ląduje w szpitalu. Dzięki temu śledztwo przejmuje porucznik Anna, na której presję wywiera mąż, lekarz ze szpitala, w którym Barańska pracuje, a do tego jej były kochanek. Barańskiej, nie Anny. Związek Anny i Pawła nie jest w najlepszym miejscu, on się irytuje o wszystko, bo w domu nienagotowane i nieposprzątane, a do tego Anna wraca późno i im parówki stygną. Anna zgadza się więc oczyścić Barańską z zarzutów, żeby zapunktować u męża. Okazuje się, że zamordowana kuzynka parała się szantażem, ale niedoszła ofiara szantażu decyduje się również na porcję cyjanku, żeby uniknąć blamażu. Wtedy pojawia się kolejny trop - hospitalizowany Motycz zaczyna opowiadać o cudotwórcy, który za drobną opłatą wysyła fluidy[3] w czasie operacji i jest większa szansa, że się uda. Okazuje się, że salowa Barańska była jedną z osób, które z dobrego serca łączyły potrzebujących z cudotwórcą, profesorem Mortinberem.
Się je: zimne parówki (na urodzinową kolację, były gorące, ale wystygły); bułki, twarożek, jajka na twardo, sałatę i szczypiorek (na śniadanie), kruche ciasteczka, kurczaka z rożna, pudełko sardynek i kawałek znakomitego keksu (w ramach “luksusowej” kolacji); najrozmaitsze przystawki, sardynki, łosoś, ryba w galarecie, pasztet z drobiu, potem pieczone i wędzone kurczęta z sałatą, na deser ciasta, kompoty, owoce (również na kolację, tym razem z okazji zakończenia śledztwa).
Się pije: wino, gorące mleko, herbatkę po angielsku i coca colę, śliwowicę, koniaczek “Hennessy” u hrabiny, białe wino, koniak gruziński.
Się ma toksyczny związek: “Moja cierpliwość ma swoje granice, doprowadzisz w końcu do tego, że cię pobiję”.
Się pali: na przykład “Sporty”, ogólnie się pali za dużo, również lekarze, ale się rzuca. W finale Anna wyrzuca symbolicznie paczkę “Winstonów” za okno.
[1] Wszyscy się dziwią, że jest tylko salową, wszak jest piękna, elegancka, a w domu ma srebrne łyżeczki i ciotkę-hrabinę, a do tego zaopatruje się we francuskie perfumy w Peweksie. Zagadnięta o źródła dochodu odpowiada arogancko, że może się kurwi.
[2]
Kapitan Władysław Motycz był z natury człowiekiem pogodnym i wesołym. Niezbyt pasował do Wydziału Zabójstw. Lubił muzykę, tańce, zabawę. Zawsze był w dobrym humorze, pamiętał masę najrozmaitszych kawałów, którymi przy lada okazji częstował swoich kolegów. W młodych latach uczył się śpiewu i podobno miał dobry głos. Złośliwi powiadali, że jest najlepszym śpiewakiem wśród detektywów i najlepszym detektywem wśród śpiewaków. Zrezygnował z kariery artystycznej, ponieważ miewał częste chrypki, co jest wprawdzie cenną zaletą u piosenkarzy jazzowych, ale wyraźnie przeszkadza w występach na scenach operowych, a Motycz miał właśnie takie operowe ambicje.
[3] Nawet w Związku Radzieckim zaczynają się naukowo zajmować telepatią.
Inne tego autora, inne z tej serii.
#63/#10
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela maj 17, 2026
Link bezpośredni -
Kategorie:
Czytam, Słucham (literatury) -
Tagi:
panowie, prl, kryminal, klub-srebrnego-klucza, 2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Pani Aniela Jaworska wraca od szwagra nieco pod wpływem śliwowicy, ale szybko trzeźwieje, kiedy do jej drzwi puka kuzynka nielubianej sąsiadki i pada martwa. Kuzynka, nie pani Aniela. Okazuje się, że ktoś zmyślnie zatruł pastę do zębów cyjankiem, za co oczywiście zostaje aresztowana kuzynka, salowa[1] Dorota Barańska. Sprawę wstępnie prowadzi kapitan Motycz[2], ale pechowo niebawem wpada pod samochód prowadzony przez pijanego kierowcę i ląduje w szpitalu. Dzięki temu śledztwo przejmuje porucznik Anna, na której presję wywiera mąż, lekarz ze szpitala, w którym Barańska pracuje, a do tego jej były kochanek. Barańskiej, nie Anny. Związek Anny i Pawła nie jest w najlepszym miejscu, on się irytuje o wszystko, bo w domu nienagotowane i nieposprzątane, a do tego Anna wraca późno i im parówki stygną. Anna zgadza się więc oczyścić Barańską z zarzutów, żeby zapunktować u męża. Okazuje się, że zamordowana kuzynka parała się szantażem, ale niedoszła ofiara szantażu decyduje się również na porcję cyjanku, żeby uniknąć blamażu. Wtedy pojawia się kolejny trop - hospitalizowany Motycz zaczyna opowiadać o cudotwórcy, który za drobną opłatą wysyła fluidy[3] w czasie operacji i jest większa szansa, że się uda. Okazuje się, że salowa Barańska była jedną z osób, które z dobrego serca łączyły potrzebujących z cudotwórcą, profesorem Mortinberem.
Się je: zimne parówki (na urodzinową kolację, były gorące, ale wystygły); bułki, twarożek, jajka na twardo, sałatę i szczypiorek (na śniadanie), kruche ciasteczka, kurczaka z rożna, pudełko sardynek i kawałek znakomitego keksu (w ramach “luksusowej” kolacji); najrozmaitsze przystawki, sardynki, łosoś, ryba w galarecie, pasztet z drobiu, potem pieczone i wędzone kurczęta z sałatą, na deser ciasta, kompoty, owoce (również na kolację, tym razem z okazji zakończenia śledztwa).
Się pije: wino, gorące mleko, herbatkę po angielsku i coca colę, śliwowicę, koniaczek “Hennessy” u hrabiny, białe wino, koniak gruziński.
Się ma toksyczny związek: “Moja cierpliwość ma swoje granice, doprowadzisz w końcu do tego, że cię pobiję”.
Się pali: na przykład “Sporty”, ogólnie się pali za dużo, również lekarze, ale się rzuca. W finale Anna wyrzuca symbolicznie paczkę “Winstonów” za okno.
[1] Wszyscy się dziwią, że jest tylko salową, wszak jest piękna, elegancka, a w domu ma srebrne łyżeczki i ciotkę-hrabinę, a do tego zaopatruje się we francuskie perfumy w Peweksie. Zagadnięta o źródła dochodu odpowiada arogancko, że może się kurwi.
[2]
Kapitan Władysław Motycz był z natury człowiekiem pogodnym i wesołym. Niezbyt pasował do Wydziału Zabójstw. Lubił muzykę, tańce, zabawę. Zawsze był w dobrym humorze, pamiętał masę najrozmaitszych kawałów, którymi przy lada okazji częstował swoich kolegów. W młodych latach uczył się śpiewu i podobno miał dobry głos. Złośliwi powiadali, że jest najlepszym śpiewakiem wśród detektywów i najlepszym detektywem wśród śpiewaków. Zrezygnował z kariery artystycznej, ponieważ miewał częste chrypki, co jest wprawdzie cenną zaletą u piosenkarzy jazzowych, ale wyraźnie przeszkadza w występach na scenach operowych, a Motycz miał właśnie takie operowe ambicje.
[3] Nawet w Związku Radzieckim zaczynają się naukowo zajmować telepatią.
Inne tego autora, inne z tej serii.
#63/#10
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela maj 17, 2026
Link bezpośredni -
Kategorie:
Czytam, Słucham (literatury) -
Tagi:
panowie, prl, kryminal, klub-srebrnego-klucza, 2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[1-3.05.2026]
To, że mi się Lipsk spodobał, to mało powiedziane. Nie eksplorowałam dziedzictwa kulturowego - Bachów, Schummanów i Mendelssohnów, ale pokręciłam się po mieście i byłam zachwycona. Bo i starówka piękna, i całe miasto takie do życia. Znalazłam nowiutki apartament w zasadzie pod Lipskiem, w Seehausen, cicho i spokojnie, a do centrum kwadrans. Miałam oczywiście jakiś plan zwiedzania - a to największy dworzec kolejowy, zabytkowe pasaże handlowe, Muzeum Historii Naturalnej i inne muzea; ba, nawet miałam papierowy przewodnik Pascala po Saksonii, ale ze względu na połączenie tropikalnego upału i przeziębienia był raczej plan minimum - jedzenie, zakupy i wchodzenie wysoko (o czym w następnym odcinku).
Adresy:
- Brothers - Eisenbahnstraße 85, turecka śniadaniownia-piekarnia.
- Auszeit Cafe - Karl-Liebknecht-Straße 1A, śniadania mniej wyrafinowane
- Café Luise - Bosestraße 4, śniadania bardziej wyrafinowane (popularna miejscówka)
- Alfa Restaurant - Ratsfreischulstraße 8-10, grecka
- Elliniki - am Sachsenplatz, Reichsstraße 18, też grecka (mieliśmy iść do niemieckiej opodal, ale nie było wolnych stolików, nie szkodzi, bardzo dobre było)
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 16, 2026
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
niemcy, lipsk, leipzig
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[1-3.05.2026]
To, że mi się Lipsk spodobał, to mało powiedziane. Nie eksplorowałam dziedzictwa kulturowego - Bachów, Schummanów i Mendelssohnów, ale pokręciłam się po mieście i byłam zachwycona. Bo i starówka piękna, i całe miasto takie do życia. Znalazłam nowiutki apartament w zasadzie pod Lipskiem, w Seehausen, cicho i spokojnie, a do centrum kwadrans. Miałam oczywiście jakiś plan zwiedzania - a to największy dworzec kolejowy, zabytkowe pasaże handlowe, Muzeum Historii Naturalnej i inne muzea; ba, nawet miałam papierowy przewodnik Pascala po Saksonii, ale ze względu na połączenie tropikalnego upału i przeziębienia był raczej plan minimum - jedzenie, zakupy i wchodzenie wysoko (o czym w następnym odcinku).
Adresy:
- Brothers - Eisenbahnstraße 85, turecka śniadaniownia-piekarnia.
- Auszeit Cafe - Karl-Liebknecht-Straße 1A, śniadania mniej wyrafinowane
- Café Luise - Bosestraße 4, śniadania bardziej wyrafinowane (popularna miejscówka)
- Alfa Restaurant - Ratsfreischulstraße 8-10, grecka
- Elliniki - am Sachsenplatz, Reichsstraße 18, też grecka (mieliśmy iść do niemieckiej opodal, ale nie było wolnych stolików, nie szkodzi, bardzo dobre było)
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 16, 2026
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
niemcy, lipsk, leipzig
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Emerytowany policjant z Chicago, Cal Hopper, osiedla się na irlandzkiej prowincji. Chce wyremontować zrujnowany dom, który kupił i chce spokoju. Problem w tym, że na jego progu pojawia się nastoletni dzieciak i od słowa do słowa okazuje się, że starszy brat zaginął kilka miesięcy wcześniej, matka twierdzi, że wyjechał, ale to nie możliwe, żeby tak bez pożegnania. Oczywiście Cal się ogania, już nie jest policjantem, nie ma żadnego umocowania prawnego, chce tynkować, heblować, łowić ryby i strzelać do królików (brr, w ogóle temat przemocy wobec zwierząt nie jest tu absolutnie niezbędny), a do tego ma wścibskiego sąsiada i jest swatany z siostrą właścicielki sklepu. I jak się łatwo domyślić, sielska okolica wcale taka sielska nie jest.
Miałam się wstrzymać, aż całość cyklu będzie dostępna po polsku, ale A. mi pożyczyła (dziękuję!) i kimże jestem, żeby się opierać. Tom 2 ma się pojawić już w październiku, nie mogę się doczekać. Nie wiem, jak autorka to robi, ale od żadnej z jej książek nie mogę się oderwać. Nawet jeśli bohater jest antypatyczny, a Cal tak naprawdę nie budzi specjalnej sympatii, to cały drugi i trzeci plan są pełne życia.
Inne tej autorki.
#62
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek maj 15, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, kryminal, 2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Emerytowany policjant z Chicago, Cal Hopper, osiedla się na irlandzkiej prowincji. Chce wyremontować zrujnowany dom, który kupił i chce spokoju. Problem w tym, że na jego progu pojawia się nastoletni dzieciak i od słowa do słowa okazuje się, że starszy brat zaginął kilka miesięcy wcześniej, matka twierdzi, że wyjechał, ale to nie możliwe, żeby tak bez pożegnania. Oczywiście Cal się ogania, już nie jest policjantem, nie ma żadnego umocowania prawnego, chce tynkować, heblować, łowić ryby i strzelać do królików (brr, w ogóle temat przemocy wobec zwierząt nie jest tu absolutnie niezbędny), a do tego ma wścibskiego sąsiada i jest swatany z siostrą właścicielki sklepu. I jak się łatwo domyślić, sielska okolica wcale taka sielska nie jest.
Miałam się wstrzymać, aż całość cyklu będzie dostępna po polsku, ale A. mi pożyczyła (dziękuję!) i kimże jestem, żeby się opierać. Tom 2 ma się pojawić już w październiku, nie mogę się doczekać. Nie wiem, jak autorka to robi, ale od żadnej z jej książek nie mogę się oderwać. Nawet jeśli bohater jest antypatyczny, a Cal tak naprawdę nie budzi specjalnej sympatii, to cały drugi i trzeci plan są pełne życia.
Inne tej autorki.
#62
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek maj 15, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, kryminal, 2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj