Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Dave Eggers - Hologram dla króla

Alan Clay, starzejący się konsultant z kiepską opinią, dostał życiową szansę od firmy Reliant - ma przygotować prezentację hologramowego połączenia z Londynem dla króla Abdullaha, władcy Arabii Saudyjskiej; kiedyś znał bratanka króla i liczy, że da mu to jakieś fory w przetargu. To wielkie wyróżnienie i ogromna okazja, problem w tym, że na miejscu okazuje się, że reklamowane jako najnowocześniejsze miasto, KAEC, to trzy budynki pośrodku pustyni z niewielką szansą na dokończenie wiecznej budowy[1], zamiast prestiżowej sali konferencyjnej firma Alana zostaje umieszczona w namiocie ze szwankującą klimatyzacją i kiepskim wifi, a dodatkowo nikt nie ma czasu, żeby z Reliantem rozmawiać, nie wspominając o tym, że król jest dość zajęty, a o jego planach na dany dzień pracownicy Alana dowiadują się jako ostatni, mają czekać w gotowości, aż może któregoś dnia król się pojawi. Doprowadza to Alana do szału, rzuca się więc w rozpamiętywanie wszystkich swoich życiowych porażek - rozwodu, utraty kolejnych posad, utraty zdolności kredytowej przez kartę Banana Republic, braku oszczędności, przez co nie może zapłacić za studia córki, pogardy ze strony ojca, wreszcie rosnącego guza na karku. Zaprzyjaźnia się Jusufem, kierowcą wożącym obcokrajowców, dzięki czemu poznaje Arabię od mniej formalnej strony oraz trafia do szpitala na usunięcie rozgrzebanego po pijaku guza. Prezentację finalnie się udaje przeprowadzić, po czym w zasadzie następuje koniec książki.

Można książkę odbierać jako studium porażki na różnych poziomach - osobistym (Alan i jego przyjaciel Charlie) i ogólnonarodowym (KAEC i ludzie żyjący w Arabii Saudyjskiej pod twardymi rządami monarchy absolutnego), można - absurdalnie - potraktować ją jako dającą nadzieję, że z każdej sytuacji da się znaleźć wyjście (również ostateczne, jak Charlie), a nieudane podejścia najwyżej zasypie pustynia. Czyta się bardzo dobrze, ale jak w przypadku innych książek tego autora, trudno powiedzieć, po co ta książka została napisana.

[1] I rzeczywiście - po śmierci króla projekt został zarzucony.

Inne tego autora.

#87

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek sierpień 5, 2022

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, beletrystyka, 2022 - 0 komentarzy - Skomentuj


Dave Eggers - Hologram dla króla

Alan Clay, starzejący się konsultant z kiepską opinią, dostał życiową szansę od firmy Reliant - ma przygotować prezentację hologramowego połączenia z Londynem dla króla Abdullaha, władcy Arabii Saudyjskiej; kiedyś znał bratanka króla i liczy, że da mu to jakieś fory w przetargu. To wielkie wyróżnienie i ogromna okazja, problem w tym, że na miejscu okazuje się, że reklamowane jako najnowocześniejsze miasto, KAEC, to trzy budynki pośrodku pustyni z niewielką szansą na dokończenie wiecznej budowy[1], zamiast prestiżowej sali konferencyjnej firma Alana zostaje umieszczona w namiocie ze szwankującą klimatyzacją i kiepskim wifi, a dodatkowo nikt nie ma czasu, żeby z Reliantem rozmawiać, nie wspominając o tym, że król jest dość zajęty, a o jego planach na dany dzień pracownicy Alana dowiadują się jako ostatni, mają czekać w gotowości, aż może któregoś dnia król się pojawi. Doprowadza to Alana do szału, rzuca się więc w rozpamiętywanie wszystkich swoich życiowych porażek - rozwodu, utraty kolejnych posad, utraty zdolności kredytowej przez kartę Banana Republic, braku oszczędności, przez co nie może zapłacić za studia córki, pogardy ze strony ojca, wreszcie rosnącego guza na karku. Zaprzyjaźnia się Jusufem, kierowcą wożącym obcokrajowców, dzięki czemu poznaje Arabię od mniej formalnej strony oraz trafia do szpitala na usunięcie rozgrzebanego po pijaku guza. Prezentację finalnie się udaje przeprowadzić, po czym w zasadzie następuje koniec książki.

Można książkę odbierać jako studium porażki na różnych poziomach - osobistym (Alan i jego przyjaciel Charlie) i ogólnonarodowym (KAEC i ludzie żyjący w Arabii Saudyjskiej pod twardymi rządami monarchy absolutnego), można - absurdalnie - potraktować ją jako dającą nadzieję, że z każdej sytuacji da się znaleźć wyjście (również ostateczne, jak Charlie), a nieudane podejścia najwyżej zasypie pustynia. Czyta się bardzo dobrze, ale jak w przypadku innych książek tego autora, trudno powiedzieć, po co ta książka została napisana.

[1] I rzeczywiście - po śmierci króla projekt został zarzucony.

Inne tego autora.

#87

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek sierpień 5, 2022

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, beletrystyka, 2022 - 0 komentarzy - Skomentuj


The Tourist

Gdzieś czytałam teorię, że siła aktorstwa Jamiego Dormana drzemie w brodzie. Nie ma brody - jest drewno w “Fifty shades”, jest broda - są perełki typu “The Fall” czy właśnie “The Tourist”.

Australia. Mężczyzna ulega wypadkowi, wygląda na to, że ktoś chciał go zabić, niestety nie jest w stanie powiedzieć, kto i dlaczego, ponieważ ma amnezję; nie pamięta też, kim jest i czym się w życiu zajmował. Jego sprawą zajmuje się Helen, policjantka drogowa, która szkoli się na detektywa. Jej zainteresowanie zaczyna wykraczać poza profesjonalizm, co wytyka jej toksyczny narzeczony, mimo to Helen decyduje się pomóc mężczyźnie podążać śladami nielicznych poszlak, jakie ma - karteczki z nazwą restauracji i datą spotkania. Ze szpitala wychodzą chwilę wcześniej, zanim pojawia się mężczyzna w kapeluszu, który - jak widać na flashbackach - chciał mężczyznę z amnezją zabić. W restauracji pracuje barmanka Luci, między nią i mężczyzną coś iskrzy od pierwszego wejrzenia. Do skomplikowanego układu dochodzi mężczyzna w beczce, zakopany gdzieś w interiorze. Poszkodowany bohater musi szybko odkryć, kim jest, bo mężczyzna w kapeluszu idzie jego śladem.

Krótki, 6-odcinkowy serial, chociaż podobno ma być drugi sezon, bardzo dynamiczny i wciągający. Jest kilka niedociągnięć fabularnych (chociażby to, że nikt nie sprawdza odcisków palców NN, mimo że oczywiste jest, że to przyjezdny i biuro paszportowe powinno jakiś wynik wypluć), kwestie finansowe są potraktowane nieco po macoszemu (Helen pożycza mężczyźnie pieniądze na podróż i nocleg, ale wtem za tę kwotę da się przejechać pół Australii), jest trochę scen typu “zabili go, ale uciekł” i nieco scen typu “gore”, gdzie krew tryska jak w tanim horrorze. Finał jest zapowiadany w zasadzie od początku, bo wszyscy ostrzegają mężczyznę z amnezją, że może wcale nie chce się dowiedzieć, kim jest.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek sierpień 4, 2022

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 1 komentarz - Skomentuj


The Tourist

Gdzieś czytałam teorię, że siła aktorstwa Jamiego Dormana drzemie w brodzie. Nie ma brody - jest drewno w “Fifty shades”, jest broda - są perełki typu “The Fall” czy właśnie “The Tourist”.

Australia. Mężczyzna ulega wypadkowi, wygląda na to, że ktoś chciał go zabić, niestety nie jest w stanie powiedzieć, kto i dlaczego, ponieważ ma amnezję; nie pamięta też, kim jest i czym się w życiu zajmował. Jego sprawą zajmuje się Helen, policjantka drogowa, która szkoli się na detektywa. Jej zainteresowanie zaczyna wykraczać poza profesjonalizm, co wytyka jej toksyczny narzeczony, mimo to Helen decyduje się pomóc mężczyźnie podążać śladami nielicznych poszlak, jakie ma - karteczki z nazwą restauracji i datą spotkania. Ze szpitala wychodzą chwilę wcześniej, zanim pojawia się mężczyzna w kapeluszu, który - jak widać na flashbackach - chciał mężczyznę z amnezją zabić. W restauracji pracuje barmanka Luci, między nią i mężczyzną coś iskrzy od pierwszego wejrzenia. Do skomplikowanego układu dochodzi mężczyzna w beczce, zakopany gdzieś w interiorze. Poszkodowany bohater musi szybko odkryć, kim jest, bo mężczyzna w kapeluszu idzie jego śladem.

Krótki, 6-odcinkowy serial, chociaż podobno ma być drugi sezon, bardzo dynamiczny i wciągający. Jest kilka niedociągnięć fabularnych (chociażby to, że nikt nie sprawdza odcisków palców NN, mimo że oczywiste jest, że to przyjezdny i biuro paszportowe powinno jakiś wynik wypluć), kwestie finansowe są potraktowane nieco po macoszemu (Helen pożycza mężczyźnie pieniądze na podróż i nocleg, ale wtem za tę kwotę da się przejechać pół Australii), jest trochę scen typu “zabili go, ale uciekł” i nieco scen typu “gore”, gdzie krew tryska jak w tanim horrorze. Finał jest zapowiadany w zasadzie od początku, bo wszyscy ostrzegają mężczyznę z amnezją, że może wcale nie chce się dowiedzieć, kim jest.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek sierpień 4, 2022

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 1 komentarz - Skomentuj


Kto wymyślił nazwę "Wdzydze"?!

[13.07.2022]

Abstrahując, kto wymyślił, język sobie połamać można, co - jak się okazuje - na Kaszubach jest częstą przypadłością. Skąd Kaszuby, pytacie (no dobra, nie pytacie). Ponieważ w dalszym ciągu odmawiam latania samolotami, nie tylko ze względu na maseczki, ale i konieczność przebywania w małym pomieszczeniu z dużą liczbą obcych osób, kontynuję nową świecką tradycję objeżdżania tych kawałków Polski, w których jeszcze nie byłam. A że nie byłam w wielu, to starczy mi na lata, ale niekoniecznie chciałabym, żeby pandemia jeszcze tyle trwała[1]. Po Kaszubach kręciłam się umiarkowanie, bo akurat wstrzeliłam się w ten tydzień, kiedy było tak sobie. A że wszyscy chwalili Wdzydze Kiszewskie i Muzeum - Kaszubski Park Etnograficzny we Wdzydzach Kiszewskich, to pojechałam. I nie że jestem rozczarowana, ale nieco rozbestwiona Wielkopolską i skansenem na przykład w takich Dziekanowicach, gdzie i dworek, i domy, i ogrody, i wiatraki, i owce, kozy i żywina wszelaka, miałam trochę poczucie "no w porządku, skansen, ale skąd ten zachwyt". Dla mnie to miejsce, które odwiedza się raz, ze stosunkowo młodym dzieckiem, a potem już nie. Przyjemne na spacer.

GALERIA ZDJĘĆ.

[1] Dla tych, co twierdzą, że nie ma pandemii, serdeczne pozdrowienia znad pozytywnego testu.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpień 3, 2022

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: polska, wdzydze, kaszuby - 5 komentarzy - Skomentuj


Kto wymyślił nazwę "Wdzydze"?!

[13.07.2022]

Abstrahując, kto wymyślił, język sobie połamać można, co - jak się okazuje - na Kaszubach jest częstą przypadłością. Skąd Kaszuby, pytacie (no dobra, nie pytacie). Ponieważ w dalszym ciągu odmawiam latania samolotami, nie tylko ze względu na maseczki, ale i konieczność przebywania w małym pomieszczeniu z dużą liczbą obcych osób, kontynuję nową świecką tradycję objeżdżania tych kawałków Polski, w których jeszcze nie byłam. A że nie byłam w wielu, to starczy mi na lata, ale niekoniecznie chciałabym, żeby pandemia jeszcze tyle trwała[1]. Po Kaszubach kręciłam się umiarkowanie, bo akurat wstrzeliłam się w ten tydzień, kiedy było tak sobie. A że wszyscy chwalili Wdzydze Kiszewskie i Muzeum - Kaszubski Park Etnograficzny we Wdzydzach Kiszewskich, to pojechałam. I nie że jestem rozczarowana, ale nieco rozbestwiona Wielkopolską i skansenem na przykład w takich Dziekanowicach, gdzie i dworek, i domy, i ogrody, i wiatraki, i owce, kozy i żywina wszelaka, miałam trochę poczucie "no w porządku, skansen, ale skąd ten zachwyt". Dla mnie to miejsce, które odwiedza się raz, ze stosunkowo młodym dzieckiem, a potem już nie. Przyjemne na spacer.

GALERIA ZDJĘĆ.

[1] Dla tych, co twierdzą, że nie ma pandemii, serdeczne pozdrowienia znad pozytywnego testu.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpień 3, 2022

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: polska, wdzydze, kaszuby - 5 komentarzy - Skomentuj


Madeline Miller - Kirke

Jeśli, tak jak ja, wielokrotnie czytaliście w dzieciństwie "Mitologię" Parandowskiego (albo, alternatywnie, Markowską) czy "Opowieści z Zaczarowanego Lasu" Hawthorne'a, to jest to książka dla Was. Autorce udało się zebrać mity o Kirke w nowoczesną, spójną powieść; powstała szczera spowiedź kobiety, wychowanej w toksycznym środowisku pozaolimpijskich bogów, obdarzonej mocami magicznymi, ale pogardzanej przez otoczenie. Fabularnie nie ma zaskoczeń - córka tytana Heliosa i nimfy Perseidy, najbrzydsza z rodzeństwa, zamieniła ukochanego rybaka Glaukosa w boga, a kiedy nią wzgardził i wybrał uroczą Scyllę, zamieniła ją w potwora, za co została wygnana na wyspę Ajaję, gdzie odwiedzał ją czasem szelma Hermes oraz przypadkowi podróżnicy. Z czasem zaczęto jej przysyłać krnąbrne nimfy i boginki, żeby odbyły u niej swoją karę. Z aresztu wypuszczono ją raz, by pomogła w trudnym, acz słynnym, porodzie swojej siostrze, Pazyfae; na Krecie poznała Dedala, w którym się zakochała. Po powrocie na wyspę miała równie słynną przygodę z Odyseuszem, bynajmniej nie zatrzymywała go siłą, w przeciwieństwie do nimfy Kalipso. Mimo wielu potyczek z olimpijskimi bogami, urodziła i wychowała syna Telegonosa, a w finale zaprzyjaźniła się z wdową po Odyseuszu, Penelopą oraz jej synem Telemachem, z którym weszła w harmonijny związek.

Jakby nie znane imiona, czyta się jak doskonałe fantasy - nieśmiertelni bogowie, znudzeni wiecznym życiem, wyzuci z norm moralnych i chętni do zabawy kosztem innych, również innych bogów, wpływają na życie śmiertelników, czy to zapładniając wybrane kobiety, czy to wpływając na losy wojen. Kirke jest trochę z boku, z wyglądu bogini, ale obdarzona ludzkim głosem oraz nie wyposażona w boskie moce, ale z umiejętnością warzenia czarodziejskich naparów i rzucania zaklęć, buntuje się przeciwko światowi, w którym żyje. Trochę girls power, trochę wyjście z traumy przez mozolne poznawanie siebie i nauczenie się życia ze sobą w zgodzie. Bardzo przyjemna lektura na wakacje. Oraz idę poszukać Hawthorne'a na półce.

#86

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 2, 2022

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, sf-f, 2022 - 1 komentarz - Skomentuj


Madeline Miller - Kirke

Jeśli, tak jak ja, wielokrotnie czytaliście w dzieciństwie "Mitologię" Parandowskiego (albo, alternatywnie, Markowską) czy "Opowieści z Zaczarowanego Lasu" Hawthorne'a, to jest to książka dla Was. Autorce udało się zebrać mity o Kirke w nowoczesną, spójną powieść; powstała szczera spowiedź kobiety, wychowanej w toksycznym środowisku pozaolimpijskich bogów, obdarzonej mocami magicznymi, ale pogardzanej przez otoczenie. Fabularnie nie ma zaskoczeń - córka tytana Heliosa i nimfy Perseidy, najbrzydsza z rodzeństwa, zamieniła ukochanego rybaka Glaukosa w boga, a kiedy nią wzgardził i wybrał uroczą Scyllę, zamieniła ją w potwora, za co została wygnana na wyspę Ajaję, gdzie odwiedzał ją czasem szelma Hermes oraz przypadkowi podróżnicy. Z czasem zaczęto jej przysyłać krnąbrne nimfy i boginki, żeby odbyły u niej swoją karę. Z aresztu wypuszczono ją raz, by pomogła w trudnym, acz słynnym, porodzie swojej siostrze, Pazyfae; na Krecie poznała Dedala, w którym się zakochała. Po powrocie na wyspę miała równie słynną przygodę z Odyseuszem, bynajmniej nie zatrzymywała go siłą, w przeciwieństwie do nimfy Kalipso. Mimo wielu potyczek z olimpijskimi bogami, urodziła i wychowała syna Telegonosa, a w finale zaprzyjaźniła się z wdową po Odyseuszu, Penelopą oraz jej synem Telemachem, z którym weszła w harmonijny związek.

Jakby nie znane imiona, czyta się jak doskonałe fantasy - nieśmiertelni bogowie, znudzeni wiecznym życiem, wyzuci z norm moralnych i chętni do zabawy kosztem innych, również innych bogów, wpływają na życie śmiertelników, czy to zapładniając wybrane kobiety, czy to wpływając na losy wojen. Kirke jest trochę z boku, z wyglądu bogini, ale obdarzona ludzkim głosem oraz nie wyposażona w boskie moce, ale z umiejętnością warzenia czarodziejskich naparów i rzucania zaklęć, buntuje się przeciwko światowi, w którym żyje. Trochę girls power, trochę wyjście z traumy przez mozolne poznawanie siebie i nauczenie się życia ze sobą w zgodzie. Bardzo przyjemna lektura na wakacje. Oraz idę poszukać Hawthorne'a na półce.

#86

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 2, 2022

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, sf-f, 2022 - 1 komentarz - Skomentuj


Hacks

Młoda, obiecująca scenarzystka Ava przestała być właśnie obiecująca, bo opublikowała kontrowersyjny tweet i nikt nie chce z nią pracować. Jej agent, nieco sfrustrowany, kieruje ją do Las Vegas, gdzie ma drugą, równie kłopotliwą klientkę - Deborah, starzejącą się gwiazdę stand-upu. Między paniami od początku nie ma chemii, Ava gardzi humorem, jaki prezentuje Deborah, Deborah z kolei uważa Avę za niedoświadczone dziecko, nie akceptuje żadnego z jej pomysłów czy tekstów. Wiadomo, to serial komediowy, więc panie zaczynają w pewnym momencie wzajemnie siebie akceptować i powoli rozumieć. Ava jest typową roszczeniową millenialką, która nie umie zadbać o siebie i swoje potrzeby, nie umie w związki, nadużywa social mediów, narkotyków i alkoholu, a jej kontakty z rodziną są oględnie mówiąc trudne i to nie tylko z winy Avy. Deborah z kolei neguje fakt, że się starzeje, a im dalej w las, tym bardziej widać, że zrobiła swoją karierę kosztem rodziny, związku, przyjaźni i siebie.

Oczywiście przede wszystkim serial to szydera z szeroko pojętego amerykańskiego show businessu, z agencjami zainteresowanymi, żeby klient przynosił pieniądz, a jak nie przynosi, to cóż – parlando. Poza tym pracoholizm kontra niska etyka pracy, romanse w pracy i poza, fenomen Las Vegas, dorosłe dzieci toksycznych rodziców, nepotyzm, nieheteronormatywność - bardzo przyjemny zestaw na lekką, komediową historię z rysem tragicznym.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 29, 2022

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Hacks

Młoda, obiecująca scenarzystka Ava przestała być właśnie obiecująca, bo opublikowała kontrowersyjny tweet i nikt nie chce z nią pracować. Jej agent, nieco sfrustrowany, kieruje ją do Las Vegas, gdzie ma drugą, równie kłopotliwą klientkę - Deborah, starzejącą się gwiazdę stand-upu. Między paniami od początku nie ma chemii, Ava gardzi humorem, jaki prezentuje Deborah, Deborah z kolei uważa Avę za niedoświadczone dziecko, nie akceptuje żadnego z jej pomysłów czy tekstów. Wiadomo, to serial komediowy, więc panie zaczynają w pewnym momencie wzajemnie siebie akceptować i powoli rozumieć. Ava jest typową roszczeniową millenialką, która nie umie zadbać o siebie i swoje potrzeby, nie umie w związki, nadużywa social mediów, narkotyków i alkoholu, a jej kontakty z rodziną są oględnie mówiąc trudne i to nie tylko z winy Avy. Deborah z kolei neguje fakt, że się starzeje, a im dalej w las, tym bardziej widać, że zrobiła swoją karierę kosztem rodziny, związku, przyjaźni i siebie.

Oczywiście przede wszystkim serial to szydera z szeroko pojętego amerykańskiego show businessu, z agencjami zainteresowanymi, żeby klient przynosił pieniądz, a jak nie przynosi, to cóż – parlando. Poza tym pracoholizm kontra niska etyka pracy, romanse w pracy i poza, fenomen Las Vegas, dorosłe dzieci toksycznych rodziców, nepotyzm, nieheteronormatywność - bardzo przyjemny zestaw na lekką, komediową historię z rysem tragicznym.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 29, 2022

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj