Herkules Poirot raczy się czekoladą i słodkim rogalikiem na śniadanie, kiedy niespodziewanie pojawia się nieco zaniedbana i mocno rozkojarzona dziewczyna, nazwana potem przez detektywa Ofelią, rzuca zdawkowo, że wydaje się jej, że kogoś zabiła, po czym obraża gospodarza oceną, że jest za stary i znika. Ponieważ Londyn jest bardzo mały, już po pierwszym telefonie do znajomej pisarki, Ariadny Oliver, Poirot poznaje personalia dziewczyny i - ponieważ właśnie skończył pisanie książki, a nie prowadzi żadnej sprawy - zaczyna drążyć. Ofelia, a tak naprawdę Norma Restarick, jest córką przedsiębiorcy, który po latach wojaży wrócił z zagranicy, a kilkanaście lat wcześniej zostawił[1] wtedy 5-letnią Normę z matką. Aktualnie nie mieszka z ojcem, ponieważ nienawidzi młodej macochy i chodzą plotki, że próbowała ją otruć. W budynku, w którym wynajmuje mieszkanie z dwiema innymi dziewczętami (jako tytułowa “trzecia” lokatorka), niedawno starsza kobieta[2] popełniła samobójstwo, co daje detektywowi do myślenia. Pojawia się też wątek łowców odpraw, którzy udają zainteresowanie bogatymi dziewczynami w nadziei, że ich rodzina wyda okrągłą sumkę, żeby się niewłaściwej partii pozbyć oraz afera szpiegowska.
Jakkolwiek intryga jest szalenie skomplikowana (Abezn olłn cbqgehjnan anexbglxnzv, żrol łngjb wrw jzójvć, żr xbtbś mnovłn, n wrqan m ybxngberx gb gnx ancenjqę olłn wrw znpbpun, glyr żr vqrnyavr mzvravban mn cbzbpą crehxv v j znxvwnżh), autorka podpowiada pewne tropy - wiecznie spadające numery na drzwiach mieszkań czy wielokrotnie wspomniana kwestia peruki jako “wygodnego rozwiązania, zwłaszcza w podróży” (sic!). Wyłapałam też przed Poirotem imię, które detektyw “już gdzieś słyszał, ale nie kojarzył”. Po klasycznym finale z zebraniem wszystkich zainteresowanych w celu zdemaskowania mordercy(-ów), następuje happy end na miarę epoki - dwie pary oznajmiają, że wejdą w związek małżeński, co rozwiązuje wszystkie problemy (chociaż jedna para to młoda dziewczyna i prawie że ślepy 70-latek).
[1] Co jest przez wszystkich doskonale zrozumiałe: “Na mój rozum, nie bardzo kochała matkę, kobietę, jak wszystko wskazuje, ponurą i diabelnie nudną: klasyczny model szlachetnej męczennicy, skorej do samoudręczeń. Ojciec to, zdaje się, gość wesoły i z fantazją. Nie dziwię się, że miał dosyć małżeńskiej nudy”, więc zostawił żonę i 5-letnią córkę, wyjeżdżając do Afryki Południowej and they think it’s beautiful.
[2] “Nie pierwszej młodości”, czytaj czterdzieści, czterdzieści pięć lat.
Inne tej autorki tutaj, inne z tej serii.
#98
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek wrzesień 2, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, kryminal, 2021, z-jamnikiem
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Herkules Poirot raczy się czekoladą i słodkim rogalikiem na śniadanie, kiedy niespodziewanie pojawia się nieco zaniedbana i mocno rozkojarzona dziewczyna, nazwana potem przez detektywa Ofelią, rzuca zdawkowo, że wydaje się jej, że kogoś zabiła, po czym obraża gospodarza oceną, że jest za stary i znika. Ponieważ Londyn jest bardzo mały, już po pierwszym telefonie do znajomej pisarki, Ariadny Oliver, Poirot poznaje personalia dziewczyny i - ponieważ właśnie skończył pisanie książki, a nie prowadzi żadnej sprawy - zaczyna drążyć. Ofelia, a tak naprawdę Norma Restarick, jest córką przedsiębiorcy, który po latach wojaży wrócił z zagranicy, a kilkanaście lat wcześniej zostawił[1] wtedy 5-letnią Normę z matką. Aktualnie nie mieszka z ojcem, ponieważ nienawidzi młodej macochy i chodzą plotki, że próbowała ją otruć. W budynku, w którym wynajmuje mieszkanie z dwiema innymi dziewczętami (jako tytułowa “trzecia” lokatorka), niedawno starsza kobieta[2] popełniła samobójstwo, co daje detektywowi do myślenia. Pojawia się też wątek łowców odpraw, którzy udają zainteresowanie bogatymi dziewczynami w nadziei, że ich rodzina wyda okrągłą sumkę, żeby się niewłaściwej partii pozbyć oraz afera szpiegowska.
Jakkolwiek intryga jest szalenie skomplikowana (Abezn olłn cbqgehjnan anexbglxnzv, żrol łngjb wrw jzójvć, żr xbtbś mnovłn, n wrqan m ybxngberx gb gnx ancenjqę olłn wrw znpbpun, glyr żr vqrnyavr mzvravban mn cbzbpą crehxv v j znxvwnżh), autorka podpowiada pewne tropy - wiecznie spadające numery na drzwiach mieszkań czy wielokrotnie wspomniana kwestia peruki jako “wygodnego rozwiązania, zwłaszcza w podróży” (sic!). Wyłapałam też przed Poirotem imię, które detektyw “już gdzieś słyszał, ale nie kojarzył”. Po klasycznym finale z zebraniem wszystkich zainteresowanych w celu zdemaskowania mordercy(-ów), następuje happy end na miarę epoki - dwie pary oznajmiają, że wejdą w związek małżeński, co rozwiązuje wszystkie problemy (chociaż jedna para to młoda dziewczyna i prawie że ślepy 70-latek).
[1] Co jest przez wszystkich doskonale zrozumiałe: “Na mój rozum, nie bardzo kochała matkę, kobietę, jak wszystko wskazuje, ponurą i diabelnie nudną: klasyczny model szlachetnej męczennicy, skorej do samoudręczeń. Ojciec to, zdaje się, gość wesoły i z fantazją. Nie dziwię się, że miał dosyć małżeńskiej nudy”, więc zostawił żonę i 5-letnią córkę, wyjeżdżając do Afryki Południowej and they think it’s beautiful.
[2] “Nie pierwszej młodości”, czytaj czterdzieści, czterdzieści pięć lat.
Inne tej autorki tutaj, inne z tej serii.
#98
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek wrzesień 2, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, kryminal, 2021, z-jamnikiem
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[12.08.2021]
Czasem jest tak, że są świetne plany, ale nie wszystko wychodzi, jak trzeba. Otóż mamy w rodzinie schizmę w kwestii nawigacji. TŻ używa wynalazku o nazwie Sygic, którego nienawidzę, ponieważ trzeba mu podać dokładny adres w formie ulicy, najlepiej z numerem, a czasem chcę pojechać w miejsce, które takiego adresu nie ma. Dodatkowo Sygic ma paskudną cechę wybierania drogi Najkrótszej, ale Niekoniecznie Najlepszej, przez co jesteśmy ciągnięci przez bruk, czyjeś podwórko (prawie że zahaczając o suszące się na sznurach pranie) czy objazd polną drogą przez 8 kilometrów, ponieważ S. upiera się, żeby nie zawracać. Z kolei TŻ uparcie twierdzi, że Google Maps, którego używam do Planowania Tras i Znajdowania Miejsc, to nie nawigacja. Wracając do meritum, po zaparkowaniu pod zamkiem Hrubá Skála (za opłatą), chciałam wybrać się ma niezbyt zaawansowany spacer po górskich ścieżkach, bo punkty widokowe, ostańce, malownicze wąwozy, przeciski i inne formacje skalne. Problem w tym, że czasem dramatycznie się nie rozumiem z Google Maps i idąc w najbardziej logiczną stronę oddalam się od celu. Long story short, po przejściu kilometra stwierdziłam, że chyba nie idziemy na Mariánską vyhlídkę, tylko w drugą stronę, więc zarządziłam powrót, przyznawszy się, że ni cholery nie wiem, gdzie idę. Z pełnego irytacji braku konsensusu co do kierunku, wróciliśmy na kawę i lody na zamek, co poprawiło morale. Z zamku też widoki przepiękne, zwłaszcza z zamkowej wieży. Kawa pyszka, lody oryginalnie z Włoch. Zamku nie można zwiedzać, chyba że się jest gościem hotelowym, a żeby wejść do restauracji, należy wykupić bilet wstępu, co dla kilku osób dyskutujących pod budką z biletami było punktem zapalnym (swoją drogą zabawne, nie pamiętam, w jakim języku podsłuchiwałam, na pewno kłócący się nie mówili po polsku ani po angielsku, a rozumiałam). Na przyszłość chętnie przyjmę mapę, jak dojść do wspomnianej Mariánskej vyhlídki. Z perspektywy czasu mogliśmy zwyczajnie pójść losową drogą i na pewno coś byśmy zobaczyli, ale było upalnie, a młodzież tego dnia nie była chętna na spacery (nie żeby w inne dni była, po prawdzie); może warto było najpierw kawę, a potem plener? Sam zamek - koniecznie.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa wrzesień 1, 2021
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+, Maja -
Tagi:
czechy, hruba-skala
- 2 komentarze
- Skomentuj
[12.08.2021]
Czasem jest tak, że są świetne plany, ale nie wszystko wychodzi, jak trzeba. Otóż mamy w rodzinie schizmę w kwestii nawigacji. TŻ używa wynalazku o nazwie Sygic, którego nienawidzę, ponieważ trzeba mu podać dokładny adres w formie ulicy, najlepiej z numerem, a czasem chcę pojechać w miejsce, które takiego adresu nie ma. Dodatkowo Sygic ma paskudną cechę wybierania drogi Najkrótszej, ale Niekoniecznie Najlepszej, przez co jesteśmy ciągnięci przez bruk, czyjeś podwórko (prawie że zahaczając o suszące się na sznurach pranie) czy objazd polną drogą przez 8 kilometrów, ponieważ S. upiera się, żeby nie zawracać. Z kolei TŻ uparcie twierdzi, że Google Maps, którego używam do Planowania Tras i Znajdowania Miejsc, to nie nawigacja. Wracając do meritum, po zaparkowaniu pod zamkiem Hrubá Skála (za opłatą), chciałam wybrać się ma niezbyt zaawansowany spacer po górskich ścieżkach, bo punkty widokowe, ostańce, malownicze wąwozy, przeciski i inne formacje skalne. Problem w tym, że czasem dramatycznie się nie rozumiem z Google Maps i idąc w najbardziej logiczną stronę oddalam się od celu. Long story short, po przejściu kilometra stwierdziłam, że chyba nie idziemy na Mariánską vyhlídkę, tylko w drugą stronę, więc zarządziłam powrót, przyznawszy się, że ni cholery nie wiem, gdzie idę. Z pełnego irytacji braku konsensusu co do kierunku, wróciliśmy na kawę i lody na zamek, co poprawiło morale. Z zamku też widoki przepiękne, zwłaszcza z zamkowej wieży. Kawa pyszka, lody oryginalnie z Włoch. Zamku nie można zwiedzać, chyba że się jest gościem hotelowym, a żeby wejść do restauracji, należy wykupić bilet wstępu, co dla kilku osób dyskutujących pod budką z biletami było punktem zapalnym (swoją drogą zabawne, nie pamiętam, w jakim języku podsłuchiwałam, na pewno kłócący się nie mówili po polsku ani po angielsku, a rozumiałam). Na przyszłość chętnie przyjmę mapę, jak dojść do wspomnianej Mariánskej vyhlídki. Z perspektywy czasu mogliśmy zwyczajnie pójść losową drogą i na pewno coś byśmy zobaczyli, ale było upalnie, a młodzież tego dnia nie była chętna na spacery (nie żeby w inne dni była, po prawdzie); może warto było najpierw kawę, a potem plener? Sam zamek - koniecznie.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa wrzesień 1, 2021
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+, Maja -
Tagi:
czechy, hruba-skala
- 2 komentarze
- Skomentuj
Nie wiem nawet, jak trafiłam na tę książkę, pewnie ktoś polecał autorkę. Losowa próba nie zachwyciła, to dość miałka historia o krzywdzie i urazie ciągnącej się latami, bardziej thriller niż kryminał. Niestety, książka objętościowo jest spora, dużo wątków, czasem niekoniecznie wpływających na fabułę, więc jak już się przez większość przebiłam, przeczytałam do końca, choć niechętnie.
W nowojorskim penthousie Davida, dziedzica fortuny, spotykają jego dawni przyjaciele z czasów szkolnych - Natalie, dziennikarka uzależniona od valium, Steve z życiem złamanym pobytami w więzieniu, Mary, nieszczęśliwa w przemocowym małżeństwie, wreszcie Gina, żona zbankrutowanego lorda. Jest też Laura, prześliczna i elegancka modelka, partnerka Davida, które - mimo zewnętrznych oznak zamożności - nie wygląda na zakochaną i szczęśliwą. Uroczysta kolacja niespecjalnie się udaje, bo najpierw David obraża Laurę, a potem wprost pyta zebranych, które z nich chce go zabić, czym wszystkich zaskakuje, bo każde z nich przyjechało po zadośćuczynienie po krzywdach z przeszłości. Niedługo po tym David zostaje zastrzelony, a policja odpytując każdego z obecnych buduje obraz denata jako człowieka egoistycznego, ignorującego potrzeby innych i powodującego w życiu otoczenia same tragedie (mavfmpmlł bcvavę Tval, cemrm pb wrw hxbpunal mtvaął j jlcnqxh ybgavpmlz; j fąqmvr bqzójvł mrmanń mtbqalpu m mrmanavnzv Fgrir'n, cemrm pb gra gensvł qb jvęmvravn; mbfgnjvł Znel orm bcvrxv j abpalz ybxnyh cbqpmnf anybgh cbyvpwv, cemrm pb qmvrjpmlan mbfgnłn jlxbemlfgnan v mnfmłn j pvążę; jerfmpvr hpvrxł cbqpmnf jłnznavn, mbfgnjvnwąp Angnyvr an cnfgję tjnłpvpvryv v zbeqrepój). Wyjaśnienie, kto z obecnych feralnej nocy zabił, wcale nie przynosi satysfakcji dla czytelnika, zwłaszcza że zabójca popełnia samobójstwo.
#97
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek sierpień 30, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, kryminal, 2021
- 5 komentarzy
- Skomentuj
Nie wiem nawet, jak trafiłam na tę książkę, pewnie ktoś polecał autorkę. Losowa próba nie zachwyciła, to dość miałka historia o krzywdzie i urazie ciągnącej się latami, bardziej thriller niż kryminał. Niestety, książka objętościowo jest spora, dużo wątków, czasem niekoniecznie wpływających na fabułę, więc jak już się przez większość przebiłam, przeczytałam do końca, choć niechętnie.
W nowojorskim penthousie Davida, dziedzica fortuny, spotykają jego dawni przyjaciele z czasów szkolnych - Natalie, dziennikarka uzależniona od valium, Steve z życiem złamanym pobytami w więzieniu, Mary, nieszczęśliwa w przemocowym małżeństwie, wreszcie Gina, żona zbankrutowanego lorda. Jest też Laura, prześliczna i elegancka modelka, partnerka Davida, które - mimo zewnętrznych oznak zamożności - nie wygląda na zakochaną i szczęśliwą. Uroczysta kolacja niespecjalnie się udaje, bo najpierw David obraża Laurę, a potem wprost pyta zebranych, które z nich chce go zabić, czym wszystkich zaskakuje, bo każde z nich przyjechało po zadośćuczynienie po krzywdach z przeszłości. Niedługo po tym David zostaje zastrzelony, a policja odpytując każdego z obecnych buduje obraz denata jako człowieka egoistycznego, ignorującego potrzeby innych i powodującego w życiu otoczenia same tragedie (mavfmpmlł bcvavę Tval, cemrm pb wrw hxbpunal mtvaął j jlcnqxh ybgavpmlz; j fąqmvr bqzójvł mrmanń mtbqalpu m mrmanavnzv Fgrir'n, cemrm pb gra gensvł qb jvęmvravn; mbfgnjvł Znel orm bcvrxv j abpalz ybxnyh cbqpmnf anybgh cbyvpwv, cemrm pb qmvrjpmlan mbfgnłn jlxbemlfgnan v mnfmłn j pvążę; jerfmpvr hpvrxł cbqpmnf jłnznavn, mbfgnjvnwąp Angnyvr an cnfgję tjnłpvpvryv v zbeqrepój). Wyjaśnienie, kto z obecnych feralnej nocy zabił, wcale nie przynosi satysfakcji dla czytelnika, zwłaszcza że zabójca popełnia samobójstwo.
#97
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek sierpień 30, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, kryminal, 2021
- 5 komentarzy
- Skomentuj
Hercules Poirot podróżuje po Jerozolimie, co było modną wtedy - na równi z Egiptem - destynacją wakacyjną, tyle że wakacje nie trwały 2 tygodnie, a kilka miesięcy. Przypadkiem podsłuchuje, jak rodzeństwo Boyntonów w zdenerwowaniu rozważa morderstwo swojej toksycznej i manipulującej macochy, przydaje mu się to niebawem, kiedy starsza pani rzeczywiście zostaje znaleziona martwa u podnóża groty przy Petrze w pobliskiej Jordanii. Oprócz lokalnych pracowników biura podróży, określanych przez swojego brytyjskiego szefa mianem “moich tępaków z pustyni”, w okolicy jest tylko młoda lekarka, panna King, znany choć kontrowersyjny psychiatra, doktor Gerard, niepozorna stara panna Pierce, znana działaczka lady Westholme oraz rodzina Boyntonów - trójka pasierbów i córka zmarłej. Poirot odkrywa, że seniorka - wcześniej pracowała jako strażniczka więzienna - terroryzowała psychicznie rodzinę, mamiąc ich wizją spadku po ojcu; wycieczka w egzotyczne okolice pokazała młodym ludziom, jak bardzo zostali przez opiekunkę ograniczeni. Niestety, wszyscy z przesłuchiwanych kłamią bądź wzajemnie sobie zaprzeczają. Mimo to detektyw w lakierkach, które bezlitośnie niszczy wędrówką po skałach, wyjaśnia tajemnicę, a przyparty do muru morderca popełnia samobójstwo.
I kryminał sam w sobie jest całkiem ciekawy, natomiast warstwa obyczajowa już jest mocno przestarzała. Poza pełnym pychy kolonializmem - tubylcy mogą pełnić tylko role służebne (np. wnosić otyłą turystkę na górę w lektyce), a i wtedy trzeba ich pilnować, bo są zbyt głupi, żeby powierzyć im jakąkolwiek odpowiedzialność, sporo jest seksizmu i mizoginii, również wśród kobiet. Panna Sarah King, lekarka świeżo po dyplomie, odrzuca z niechęcią pre-feministyczne postulaty lady Westholme, która rzuca hasło “Jeśli coś ma być dokonane na tym świecie, dokonają tego kobiety”:
Po raz pierwszy z życiu Sarze zrobiło się przykro, że przynależy do płci piękniej.
(...) Wstydzę się, panie doktorze, ale naprawdę nie cierpię kobiet. Do furii doprowadzają mnie niezaradne idiotki, jak panna Pierce. A zaradne - w rodzaju lady Westholme są jeszcze gorsze.
Naczelnym mizoginem jest oczywiście doktor Gerard, znawca ludzkiej psychiki, rzucający krzywdzącymi hasłami typu “Angielki mają uraz na tle seksu” czy “Jest pani na wskroś nowoczesna. Publicznie i swobodnie posługuje się pani najordynarniejszymi wyrazami, jakie można znaleźć w słowniku. Jest pani nieskrępowana i swobodna.” (przy czym, na litość, panna King bynajmniej nie klnie, a jej swoboda polega na tym, że wybrała się samotnie w podróż). Sugeruje również, że ”(...) warto by wytruć mnóstwo kobiet. Wszystkie te, które stały się brzydkie i stare” oraz pieczołowicie kolekcjonuje wszystkie występki modowe podróżujących pań, bo ich wygląd rani go w estetykę.
Inne tej autorki tutaj, inne z tej serii.
#96
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 29, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, kryminal, 2021, z-jamnikiem
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Hercules Poirot podróżuje po Jerozolimie, co było modną wtedy - na równi z Egiptem - destynacją wakacyjną, tyle że wakacje nie trwały 2 tygodnie, a kilka miesięcy. Przypadkiem podsłuchuje, jak rodzeństwo Boyntonów w zdenerwowaniu rozważa morderstwo swojej toksycznej i manipulującej macochy, przydaje mu się to niebawem, kiedy starsza pani rzeczywiście zostaje znaleziona martwa u podnóża groty przy Petrze w pobliskiej Jordanii. Oprócz lokalnych pracowników biura podróży, określanych przez swojego brytyjskiego szefa mianem “moich tępaków z pustyni”, w okolicy jest tylko młoda lekarka, panna King, znany choć kontrowersyjny psychiatra, doktor Gerard, niepozorna stara panna Pierce, znana działaczka lady Westholme oraz rodzina Boyntonów - trójka pasierbów i córka zmarłej. Poirot odkrywa, że seniorka - wcześniej pracowała jako strażniczka więzienna - terroryzowała psychicznie rodzinę, mamiąc ich wizją spadku po ojcu; wycieczka w egzotyczne okolice pokazała młodym ludziom, jak bardzo zostali przez opiekunkę ograniczeni. Niestety, wszyscy z przesłuchiwanych kłamią bądź wzajemnie sobie zaprzeczają. Mimo to detektyw w lakierkach, które bezlitośnie niszczy wędrówką po skałach, wyjaśnia tajemnicę, a przyparty do muru morderca popełnia samobójstwo.
I kryminał sam w sobie jest całkiem ciekawy, natomiast warstwa obyczajowa już jest mocno przestarzała. Poza pełnym pychy kolonializmem - tubylcy mogą pełnić tylko role służebne (np. wnosić otyłą turystkę na górę w lektyce), a i wtedy trzeba ich pilnować, bo są zbyt głupi, żeby powierzyć im jakąkolwiek odpowiedzialność, sporo jest seksizmu i mizoginii, również wśród kobiet. Panna Sarah King, lekarka świeżo po dyplomie, odrzuca z niechęcią pre-feministyczne postulaty lady Westholme, która rzuca hasło “Jeśli coś ma być dokonane na tym świecie, dokonają tego kobiety”:
Po raz pierwszy z życiu Sarze zrobiło się przykro, że przynależy do płci piękniej.
(...) Wstydzę się, panie doktorze, ale naprawdę nie cierpię kobiet. Do furii doprowadzają mnie niezaradne idiotki, jak panna Pierce. A zaradne - w rodzaju lady Westholme są jeszcze gorsze.
Naczelnym mizoginem jest oczywiście doktor Gerard, znawca ludzkiej psychiki, rzucający krzywdzącymi hasłami typu “Angielki mają uraz na tle seksu” czy “Jest pani na wskroś nowoczesna. Publicznie i swobodnie posługuje się pani najordynarniejszymi wyrazami, jakie można znaleźć w słowniku. Jest pani nieskrępowana i swobodna.” (przy czym, na litość, panna King bynajmniej nie klnie, a jej swoboda polega na tym, że wybrała się samotnie w podróż). Sugeruje również, że ”(...) warto by wytruć mnóstwo kobiet. Wszystkie te, które stały się brzydkie i stare” oraz pieczołowicie kolekcjonuje wszystkie występki modowe podróżujących pań, bo ich wygląd rani go w estetykę.
Inne tej autorki tutaj, inne z tej serii.
#96
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 29, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, kryminal, 2021, z-jamnikiem
- 0 komentarzy
- Skomentuj
"Eryk" to bardziej nowelka niż pełnowartościowa książka, wprawdzie w większym formacie, ale sporo zajmują całostronicowe grafiki. Rincewind, po wypadkach opisanych w "Czarodzicielstwie", ląduje gdzieś w Piekielnych Wymiarach, słychać go tylko w postaci dziwnego pogłosu na Niewidocznym Uniwersytecie. Motywuje to magów do kolejnego rytuału Ashk-Ente, który - poza przykuciem uwagi Śmierci - niczego nie wyjaśnia (i kończy wątek NU, szkoda). Wracając do Rincewinda, zostaje przywołany z powrotem do świata żywych przez Eryka, który nie jest wcale sprawnym magiem, a znudzonym 14-latkiem, szukającym życia wiecznego, najpiękniejszej kobiety i panowania nad światem. Razem przenoszą się przez historię, odwiedzając dyskowy odpowiednik krainy Majów, gdzie poznają podróżnika Ponce'a da Quirma i dowiadują się, w jaki sposób należy pić wodę ze Źródła Młodości (cemrtbgbjnaą); Eryk odkrywa, że Helena z Tsortu może i była najpiękniejszą kobietą, ale od tego czasu minęło trochę lat; wreszcie spotkanie ze stwórcą i obserwowanie początku świata nie jest takie fascynujące, jakby się wydawało (oraz co może zdziałać kanapka z rzeżuchą, ale bez majonezu). Całość przeplatana jest celnie przedstawioną historią rewolucji biurokratycznej w piekle.
To pozycja raczej dla fanów Świata Dysku i literatury, niezależnie czytania niespecjalnie się broni.
Inne tego autora.
#95
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota sierpień 28, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, sf-f, 2021
- 0 komentarzy
- Skomentuj
"Eryk" to bardziej nowelka niż pełnowartościowa książka, wprawdzie w większym formacie, ale sporo zajmują całostronicowe grafiki. Rincewind, po wypadkach opisanych w "Czarodzicielstwie", ląduje gdzieś w Piekielnych Wymiarach, słychać go tylko w postaci dziwnego pogłosu na Niewidocznym Uniwersytecie. Motywuje to magów do kolejnego rytuału Ashk-Ente, który - poza przykuciem uwagi Śmierci - niczego nie wyjaśnia (i kończy wątek NU, szkoda). Wracając do Rincewinda, zostaje przywołany z powrotem do świata żywych przez Eryka, który nie jest wcale sprawnym magiem, a znudzonym 14-latkiem, szukającym życia wiecznego, najpiękniejszej kobiety i panowania nad światem. Razem przenoszą się przez historię, odwiedzając dyskowy odpowiednik krainy Majów, gdzie poznają podróżnika Ponce'a da Quirma i dowiadują się, w jaki sposób należy pić wodę ze Źródła Młodości (cemrtbgbjnaą); Eryk odkrywa, że Helena z Tsortu może i była najpiękniejszą kobietą, ale od tego czasu minęło trochę lat; wreszcie spotkanie ze stwórcą i obserwowanie początku świata nie jest takie fascynujące, jakby się wydawało (oraz co może zdziałać kanapka z rzeżuchą, ale bez majonezu). Całość przeplatana jest celnie przedstawioną historią rewolucji biurokratycznej w piekle.
To pozycja raczej dla fanów Świata Dysku i literatury, niezależnie czytania niespecjalnie się broni.
Inne tego autora.
#95
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota sierpień 28, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, sf-f, 2021
- 0 komentarzy
- Skomentuj