Narzekałam przy okazji poprzedniego tomu, że autor Hole’a nienawidzi? Uhm. Ostatni tom, mam nadzieję, że naprawdę ostatni, proszę, autorze, znajdź sobie innego bohatera, zaczyna się od tego, że Harry, którego Rakel wyrzuciła z domu, budzi się po kolejnej pijackiej nocy z urwanym filmem. Jest niby jak zwykle na kacu, ale gorzej, bo oprócz zatrucia alkoholowego ma dramatyczne flashbacki, a na ubraniu i rękach ślady krwi (tak, tu pojawiają się dywagacje o tym, czy to mogła być krew miesiączkowa). Chwilę później spełnia się najgorszy koszmar detektywa - zostaje poinformowany przez współpracowników, że ktoś zabił jego żonę. I jak to w takich śledztwach, it’s always a husband, więc automatycznie staje się podejrzany. Szczęśliwie ma alibi, ale ponieważ jest zaangażowany osobiście, nie może prowadzić śledztwa, pozostają mu działania nieoficjalne. W finale poprzedniego tomu pojawia się okrutny gwałciciel-sadysta, “Narzeczony”, spora część akcji dotyczy prób ujęcia go na gorącym uczynku, zwłaszcza że przestępca nadspodziewanie chętnie przyznaje się do zabicia Rakel. Ponieważ to solidnej grubości książka, to jedna z wielu zmyłek w śledztwie.
Oczywiście to pyszny deser dla fana powieści kryminalnej, mnóstwo technikaliów, analiz, podstępów w celu ujęcia zbrodniarza, podejrzani są wszyscy - sam Harry, “Narzeczony”, szef Rakel, eks-komandos z silnym PTSD, była kochanka Hole’a, również z wojskową przeszłością, nowy właściciel Jealousy, pubu zakupionego przez Hole’a w poprzednim tomie i inni. Myślałam, że po dramatycznej scenie ucieczki przez kanał, nie da się zrobić nic bardziej nadludzkim wysiłkiem, ale - jak zwykle u Nesbo - byłam w błędzie: w jednej z pierwszych scen nie mogący nic poradzić świadek obserwuje, jak samochód detektywa z nim samym w środku zanurza się w zamarzniętej rzece (i jeśli myślicie o tym, że to twórcza klisza z Jbqbfcnq Ervpuraonpu, to tak, macie rację).
Inne tego autora tu.
#24
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 7, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, kryminal, 2021
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Narzekałam przy okazji poprzedniego tomu, że autor Hole’a nienawidzi? Uhm. Ostatni tom, mam nadzieję, że naprawdę ostatni, proszę, autorze, znajdź sobie innego bohatera, zaczyna się od tego, że Harry, którego Rakel wyrzuciła z domu, budzi się po kolejnej pijackiej nocy z urwanym filmem. Jest niby jak zwykle na kacu, ale gorzej, bo oprócz zatrucia alkoholowego ma dramatyczne flashbacki, a na ubraniu i rękach ślady krwi (tak, tu pojawiają się dywagacje o tym, czy to mogła być krew miesiączkowa). Chwilę później spełnia się najgorszy koszmar detektywa - zostaje poinformowany przez współpracowników, że ktoś zabił jego żonę. I jak to w takich śledztwach, it’s always a husband, więc automatycznie staje się podejrzany. Szczęśliwie ma alibi, ale ponieważ jest zaangażowany osobiście, nie może prowadzić śledztwa, pozostają mu działania nieoficjalne. W finale poprzedniego tomu pojawia się okrutny gwałciciel-sadysta, “Narzeczony”, spora część akcji dotyczy prób ujęcia go na gorącym uczynku, zwłaszcza że przestępca nadspodziewanie chętnie przyznaje się do zabicia Rakel. Ponieważ to solidnej grubości książka, to jedna z wielu zmyłek w śledztwie.
Oczywiście to pyszny deser dla fana powieści kryminalnej, mnóstwo technikaliów, analiz, podstępów w celu ujęcia zbrodniarza, podejrzani są wszyscy - sam Harry, “Narzeczony”, szef Rakel, eks-komandos z silnym PTSD, była kochanka Hole’a, również z wojskową przeszłością, nowy właściciel Jealousy, pubu zakupionego przez Hole’a w poprzednim tomie i inni. Myślałam, że po dramatycznej scenie ucieczki przez kanał, nie da się zrobić nic bardziej nadludzkim wysiłkiem, ale - jak zwykle u Nesbo - byłam w błędzie: w jednej z pierwszych scen nie mogący nic poradzić świadek obserwuje, jak samochód detektywa z nim samym w środku zanurza się w zamarzniętej rzece (i jeśli myślicie o tym, że to twórcza klisza z Jbqbfcnq Ervpuraonpu, to tak, macie rację).
Inne tego autora tu.
#24
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 7, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, kryminal, 2021
- 0 komentarzy
- Skomentuj
W roku ZOZO przemykałam się ulicami, a Pan Peryskop mnie obserwował z murów. W roku ZOZI będzie obserwował też z wysokości gzymsów kamienic, bo - jak Wrocław krasnale, a Zielona Góra bachuski - tak Poznań ma kilkanaście figurek rozsianych po mieście. Można szukać z dzieckiem w ramach gry miejskiej. Znalazłam kilkanaście, niektóre można znaleźć w galerii. Jak chcecie listę lokalizacji - dajcie znać w komentarzach, jak to mawiają jutuberzy.
A ponieważ z wychodzeniem jest, jak jest - noszę maseczkę, ale nienawidzę, bo mi parują okulary, kupiłam sobie sztukę na wynos. Wiem, w pandemii nie jest to pewnie wydatek niezbędny, ale jeśli mogę wspomóc artystę w ciężkich czasach, to czemu by nie. Uwielbiam monochromatyczne kolory i mocną kreskę Noriakiego, aktualnie obraz robi czasem za tło podczas służbowych telekonferencji, ale niebawem znajdzie się na docelowej ścianie.
GALERIA ZDJĘĆ oraz zdjęcia z 2019.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek marzec 5, 2021
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
Tag:
murale
- 3 komentarze
- Skomentuj
W roku ZOZO przemykałam się ulicami, a Pan Peryskop mnie obserwował z murów. W roku ZOZI będzie obserwował też z wysokości gzymsów kamienic, bo - jak Wrocław krasnale, a Zielona Góra bachuski - tak Poznań ma kilkanaście figurek rozsianych po mieście. Można szukać z dzieckiem w ramach gry miejskiej. Znalazłam kilkanaście, niektóre można znaleźć w galerii. Jak chcecie listę lokalizacji - dajcie znać w komentarzach, jak to mawiają jutuberzy.
A ponieważ z wychodzeniem jest, jak jest - noszę maseczkę, ale nienawidzę, bo mi parują okulary, kupiłam sobie sztukę na wynos. Wiem, w pandemii nie jest to pewnie wydatek niezbędny, ale jeśli mogę wspomóc artystę w ciężkich czasach, to czemu by nie. Uwielbiam monochromatyczne kolory i mocną kreskę Noriakiego, aktualnie obraz robi czasem za tło podczas służbowych telekonferencji, ale niebawem znajdzie się na docelowej ścianie.
GALERIA ZDJĘĆ oraz zdjęcia z 2019.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek marzec 5, 2021
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
Tag:
murale
- 3 komentarze
- Skomentuj
Harry Hole na prośbę Rakel zrezygnował z pracy z policji, podobnie jak z alkoholu, albowiem ciężko żyje się z kimś, kto nieustająco naraża siebie i rodzinę na niebezpieczeństwo. Praca wykładowcy w szkole policyjnej jest zdecydowanie mniej stresująca. Do czasu, kiedy szef policji, Bellman, w trosce o własny wizerunek, prosi Hole’a o freelancing w śledztwie, gdzie morderca o wampirystycznych skłonnościach bestialsko kaleczy i morduje kobiety (oraz pije ich krew). Dodatkowo ktoś donosi o wszystkim prasie, co torpeduje wysiłki ekipy. Harry montuje małą ekipę, dodając do policjantów i techników również psychologa, specjalistę od wampiryzmu (chociaż jego dotychczasowy mentor, Aune, twierdzi, że nie ma wampirystów). Podejrzani są wszyscy, łącznie z policją, zwłaszcza kiedy się okazuje, że przestępca już był wcześniej Harry’emu znany. I jak w kilku poprzednich tomach, jest szukanie luk prawnych, żeby dopaść złoczyńcę, jest i nadludzkim wysiłkiem oraz jest osobiście, bo Rakel, żona Harry’ego, ląduje w śpiączce w szpitalu. Dodatkowo ujęcie trafnie wytypowanego podejrzanego wcale nie zamyka kręgu zbrodni, bo Hole domyśla się, że był ktoś jeszcze.
Niestety, co też już pojawiało się w poprzednich tomach, autor dramatycznie swojego bohatera nienawidzi. Tym razem musi wybierać między pracą a żoną, życie tej ostatniej jest zagrożone, przestępcy nie raz i nie dwa krzywdzą Harry’ego, obrywa też wielokrotnie, również na miejscu zbrodni, co finalnie przyczynia się do ujęcia właściwego sprawcy. Giną osoby związane z Harrym, sprawa się szybko robi osobista. Mimo to nie mogę nie docenić kunsztu autora - jak to się pysznie i sprawnie czyta, tropy są podrzucane sprawnie, a bohaterowie drugoplanowi są wielowymiarowi.
Inne tego autora tu.
#23
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 4, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, kryminal, 2021
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Harry Hole na prośbę Rakel zrezygnował z pracy z policji, podobnie jak z alkoholu, albowiem ciężko żyje się z kimś, kto nieustająco naraża siebie i rodzinę na niebezpieczeństwo. Praca wykładowcy w szkole policyjnej jest zdecydowanie mniej stresująca. Do czasu, kiedy szef policji, Bellman, w trosce o własny wizerunek, prosi Hole’a o freelancing w śledztwie, gdzie morderca o wampirystycznych skłonnościach bestialsko kaleczy i morduje kobiety (oraz pije ich krew). Dodatkowo ktoś donosi o wszystkim prasie, co torpeduje wysiłki ekipy. Harry montuje małą ekipę, dodając do policjantów i techników również psychologa, specjalistę od wampiryzmu (chociaż jego dotychczasowy mentor, Aune, twierdzi, że nie ma wampirystów). Podejrzani są wszyscy, łącznie z policją, zwłaszcza kiedy się okazuje, że przestępca już był wcześniej Harry’emu znany. I jak w kilku poprzednich tomach, jest szukanie luk prawnych, żeby dopaść złoczyńcę, jest i nadludzkim wysiłkiem oraz jest osobiście, bo Rakel, żona Harry’ego, ląduje w śpiączce w szpitalu. Dodatkowo ujęcie trafnie wytypowanego podejrzanego wcale nie zamyka kręgu zbrodni, bo Hole domyśla się, że był ktoś jeszcze.
Niestety, co też już pojawiało się w poprzednich tomach, autor dramatycznie swojego bohatera nienawidzi. Tym razem musi wybierać między pracą a żoną, życie tej ostatniej jest zagrożone, przestępcy nie raz i nie dwa krzywdzą Harry’ego, obrywa też wielokrotnie, również na miejscu zbrodni, co finalnie przyczynia się do ujęcia właściwego sprawcy. Giną osoby związane z Harrym, sprawa się szybko robi osobista. Mimo to nie mogę nie docenić kunsztu autora - jak to się pysznie i sprawnie czyta, tropy są podrzucane sprawnie, a bohaterowie drugoplanowi są wielowymiarowi.
Inne tego autora tu.
#23
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 4, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, kryminal, 2021
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Zima jest, więc rzadko wychodzę, zwłaszcza że od listopada do stycznia brakuje słońca, a dzień kończy się o 16, przynajmniej tak uważa mój organizm, który ciemność za oknem traktuje jako późny wieczór. Zdarzały mi się drobne epizody - od listopada 2020 do stycznia 2021 - kiedy byłam “gdzieś”. A to pojechałam odebrać nawynos (hurra, wyprawa!), kupić dzieło sztuki (będzie i o tym), spędzić trzy kwadranse na spacerze, podczas gdy młodzież uczyła się grać na instrumencie czy wreszcie pokręcić się po Rynku w mroźny, acz piękny poranek, czekając w plenerze na wyniki badań, bo trzeba się badać (będę żyć). Zapraszam na Dowbora-Muśnickiego, Stary Rynek i okolice, Ogrodową (kolejne podejście do “Żelazka”, kiedyś pokazywałam jego destrukcję, Zielone Ogródki (więcej tu), plac Wiosny Ludów ze Starym Marychem (od zawsze w serduszku), 27 grudnia, Dąbrowskiego, Teatralkę (więcej w Jeżyckich historiach), Noskowskiego (przy parku Wieniawskiego) i klasztor Dominikanów.
27 Grudnia
Stary Marych / Żelazko
Stary Rynek
Dziedziniec Szkoły Baletowej
Zamkowa / Zielone Ogródki im. Z. Zakrzewskiego
Widok z Teatralki na Bałtyk i Mercure
Noskowskiego / Torowisko opodal
Stary Rynek bladym świtkiem koło 9
Dominikanie
Arsenał i pomnik Św. Jana Nepomucena
Dominikanie / Teatralka
Zamkowa, widok spod Zamku Przemysła
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 28, 2021
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
- 6 komentarzy
- Skomentuj
Zima jest, więc rzadko wychodzę, zwłaszcza że od listopada do stycznia brakuje słońca, a dzień kończy się o 16, przynajmniej tak uważa mój organizm, który ciemność za oknem traktuje jako późny wieczór. Zdarzały mi się drobne epizody - od listopada 2020 do stycznia 2021 - kiedy byłam “gdzieś”. A to pojechałam odebrać nawynos (hurra, wyprawa!), kupić dzieło sztuki (będzie i o tym), spędzić trzy kwadranse na spacerze, podczas gdy młodzież uczyła się grać na instrumencie czy wreszcie pokręcić się po Rynku w mroźny, acz piękny poranek, czekając w plenerze na wyniki badań, bo trzeba się badać (będę żyć). Zapraszam na Dowbora-Muśnickiego, Stary Rynek i okolice, Ogrodową (kolejne podejście do “Żelazka”, kiedyś pokazywałam jego destrukcję, Zielone Ogródki (więcej tu), plac Wiosny Ludów ze Starym Marychem (od zawsze w serduszku), 27 grudnia, Dąbrowskiego, Teatralkę (więcej w Jeżyckich historiach), Noskowskiego (przy parku Wieniawskiego) i klasztor Dominikanów.
27 Grudnia
Stary Marych / Żelazko
Stary Rynek
Dziedziniec Szkoły Baletowej
Zamkowa / Zielone Ogródki im. Z. Zakrzewskiego
Widok z Teatralki na Bałtyk i Mercure
Noskowskiego / Torowisko opodal
Stary Rynek bladym świtkiem koło 9
Dominikanie
Arsenał i pomnik Św. Jana Nepomucena
Dominikanie / Teatralka
Zamkowa, widok spod Zamku Przemysła
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 28, 2021
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
- 6 komentarzy
- Skomentuj
Króciutka opowieść o starości matki autorki, Julii, przeplatana wspomnieniami bohaterki z czasów młodości w jej własnej narracji. Ze względu na ten podział mam odczucia ambiwalentne. Opowieść córki o matce, pełna empatii i czułości, mimo ewidentnych dziwactw i tendencji do zachowań dziwnych, jest urocza i pokazuje mnóstwo miłości. Historyjki wspominkowe, którymi dzieli się starsza pani, są z kolei przerażające - opowiadane nieco beznamiętnie albo nawet z uśmiechem, wszak zabawne i według pani Julii "wesołe", pokazują między wierszami ludzką małostkowość, nienawiść do innych, krańcową biedę, ból i przemoc, czy wreszcie niebezpieczną ignorancję. Dla porównania dwa wyimki:
Prawdopodobnie we wszystkich rodzinach odbywają się jakieś walki, więc i my toczymy tę nie kończącą się, bezkrwawą walkę z talerzykami, oraz ze wszystkim, co jest inne w nas i inne w naszej matce. Wcale nam to nie przeszkadza żyć. My z siostrą ciągle jeszcze rozumiemy, że każdy człowiek ma prawo być inny, nasza matka natomiast jest zdania, że każdy powinien być taki jak ona. Człowiek, który jest różny od niej, zasługuje tylko na jedno określenie „idyjota”.
Jak już było po chrzcinach, po wszystkim, to Zosię kołysał raz dziadek... To była taka łamaga straszna, ten dziadek. To tak kołysał ją prędko, ze złości, bo się darła, że aż kołyskę wywrócił do góry nogami, no to kręgosłup złamała i potem wyrósł jej garb. Miała takie krzywe ramię. Dziesięć lat miała, jak jeszcze żyła. To chłopczyska ją tłukły, bo ich było trzech. A nic tylko po tym garbie. To ona się żaliła Hance:
– Mamo! Tak mnie biją! Boli mnie to ramię...
A Hanka, była przecież waryjat straszny i złośnik, jeszcze ją dotłukła:
– A niek cie biją! To po coś jest tako krzywo??! Niech cię nawet zatłuką! I tak żadnego pożytku z ciebie, bo cie nikt nie weźmie na babę z takim garbem!
Wspomnienia o matce to przyczynek do rozmyślań o starości - o tym, że starsi ludzie, którym szwankuje ciało, w dalszym ciągu chcieliby czuć się potrzebni, mieć na co oczekiwać i - w przypadku matki autorki - umieć bezszwowo wpasować się w aktualne czasy.
Inne tej autorki tutaj.
#22
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 27, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2021
- 2 komentarze
- Skomentuj
Króciutka opowieść o starości matki autorki, Julii, przeplatana wspomnieniami bohaterki z czasów młodości w jej własnej narracji. Ze względu na ten podział mam odczucia ambiwalentne. Opowieść córki o matce, pełna empatii i czułości, mimo ewidentnych dziwactw i tendencji do zachowań dziwnych, jest urocza i pokazuje mnóstwo miłości. Historyjki wspominkowe, którymi dzieli się starsza pani, są z kolei przerażające - opowiadane nieco beznamiętnie albo nawet z uśmiechem, wszak zabawne i według pani Julii "wesołe", pokazują między wierszami ludzką małostkowość, nienawiść do innych, krańcową biedę, ból i przemoc, czy wreszcie niebezpieczną ignorancję. Dla porównania dwa wyimki:
Prawdopodobnie we wszystkich rodzinach odbywają się jakieś walki, więc i my toczymy tę nie kończącą się, bezkrwawą walkę z talerzykami, oraz ze wszystkim, co jest inne w nas i inne w naszej matce. Wcale nam to nie przeszkadza żyć. My z siostrą ciągle jeszcze rozumiemy, że każdy człowiek ma prawo być inny, nasza matka natomiast jest zdania, że każdy powinien być taki jak ona. Człowiek, który jest różny od niej, zasługuje tylko na jedno określenie „idyjota”.
Jak już było po chrzcinach, po wszystkim, to Zosię kołysał raz dziadek... To była taka łamaga straszna, ten dziadek. To tak kołysał ją prędko, ze złości, bo się darła, że aż kołyskę wywrócił do góry nogami, no to kręgosłup złamała i potem wyrósł jej garb. Miała takie krzywe ramię. Dziesięć lat miała, jak jeszcze żyła. To chłopczyska ją tłukły, bo ich było trzech. A nic tylko po tym garbie. To ona się żaliła Hance:
– Mamo! Tak mnie biją! Boli mnie to ramię...
A Hanka, była przecież waryjat straszny i złośnik, jeszcze ją dotłukła:
– A niek cie biją! To po coś jest tako krzywo??! Niech cię nawet zatłuką! I tak żadnego pożytku z ciebie, bo cie nikt nie weźmie na babę z takim garbem!
Wspomnienia o matce to przyczynek do rozmyślań o starości - o tym, że starsi ludzie, którym szwankuje ciało, w dalszym ciągu chcieliby czuć się potrzebni, mieć na co oczekiwać i - w przypadku matki autorki - umieć bezszwowo wpasować się w aktualne czasy.
Inne tej autorki tutaj.
#22
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 27, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2021
- 2 komentarze
- Skomentuj