Joan była grubym dzieckiem, które - ku utrapieniu swojej matki - wyrosło na grubą i niezgrabną nastolatkę, czującą się w domu jak w klatce, z matką kłującą ją bolesnym prętem niechęci i braku akceptacji. Potem, w wyniku zapisu w testamencie ukochanej ciotki, dostała całkiem zgrabną sumę pieniędzy, pod warunkiem, że schudnie. Schudła, po czym już piękna (widzicie to, piękna, bo szczupła) rudowłosa 19-latka zniknęła z domu rodzinnego i - po przeniesieniu się z zaściankowego Toronto do Londynu - zdecydowała, że chce być kimś zupełnie innym. Problem w tym, że nawet jako ktoś zupełnie inny, nie mogła być sobą. Przed mężczyznami, którzy przewinęli się przez jej życie, musiała udawać kogoś, kim nie była i kogo nawet niespecjalnie lubiła. Zawiązaniem fabuły jest jej ucieczka po upozorowanej śmierci do Włoch, gdzie na tarasie wynajętego domu, z obciętymi i przefarbowanymi włosami, jeszcze pełna przerażenia po tym, co się stało, próbuje posklejać siebie samą.
Historia opowiadana przez Joan, przeplatana fragmentami jej książek (tych gotyckich romansideł, pisanych pod pseudonimem oraz tytułowej "Pani wyroczni", zaakceptowanej przez krytyków i budzącej irytację zazdrosnego męża) jest niby lekka, bardzo autoironiczna, nieco ramotkowata (było parę miejsc, gdzie miałam na końcu języka sugestię "a może być to, kochana, sprawdziła w internecie, zanim się rzucisz głową do przodu", ale to wszak lata 60. i 70.), ale jednocześnie brutalnie prawdziwie pokazująca to, co większość kobiet w życiu i teraz robi: gra role, w które wtłacza je konwenans, strach, wygoda, czasem - jak Joan - kilka jednocześnie.
Dees kazała mi przeczytać, więc musiałam. Ja się nastawiłam na feministyczny moralitet, pomna jakichś przebłysków z lektury "Opowieści Podręcznej" sprzed chyba 15 lat. A tymczasem to przyzwoita obyczajówka, należycie wielotorowa i z doskonale narysowanymi bohaterami.
Przeczytałam też w międzyczasie po raz kolejny, z niezaprzeczalną przyjemnością Nie licząc psa Connie Willis, już zupełnie bez okazji.
Inne tej autorki:
#22-#23
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek kwiecień 3, 2017
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2017, kanada
- 6 komentarzy
- Skomentuj
Joan była grubym dzieckiem, które - ku utrapieniu swojej matki - wyrosło na grubą i niezgrabną nastolatkę, czującą się w domu jak w klatce, z matką kłującą ją bolesnym prętem niechęci i braku akceptacji. Potem, w wyniku zapisu w testamencie ukochanej ciotki, dostała całkiem zgrabną sumę pieniędzy, pod warunkiem, że schudnie. Schudła, po czym już piękna (widzicie to, piękna, bo szczupła) rudowłosa 19-latka zniknęła z domu rodzinnego i - po przeniesieniu się z zaściankowego Toronto do Londynu - zdecydowała, że chce być kimś zupełnie innym. Problem w tym, że nawet jako ktoś zupełnie inny, nie mogła być sobą. Przed mężczyznami, którzy przewinęli się przez jej życie, musiała udawać kogoś, kim nie była i kogo nawet niespecjalnie lubiła. Zawiązaniem fabuły jest jej ucieczka po upozorowanej śmierci do Włoch, gdzie na tarasie wynajętego domu, z obciętymi i przefarbowanymi włosami, jeszcze pełna przerażenia po tym, co się stało, próbuje posklejać siebie samą.
Historia opowiadana przez Joan, przeplatana fragmentami jej książek (tych gotyckich romansideł, pisanych pod pseudonimem oraz tytułowej "Pani wyroczni", zaakceptowanej przez krytyków i budzącej irytację zazdrosnego męża) jest niby lekka, bardzo autoironiczna, nieco ramotkowata (było parę miejsc, gdzie miałam na końcu języka sugestię "a może być to, kochana, sprawdziła w internecie, zanim się rzucisz głową do przodu", ale to wszak lata 60. i 70.), ale jednocześnie brutalnie prawdziwie pokazująca to, co większość kobiet w życiu i teraz robi: gra role, w które wtłacza je konwenans, strach, wygoda, czasem - jak Joan - kilka jednocześnie.
Dees kazała mi przeczytać, więc musiałam. Ja się nastawiłam na feministyczny moralitet, pomna jakichś przebłysków z lektury "Opowieści Podręcznej" sprzed chyba 15 lat. A tymczasem to przyzwoita obyczajówka, należycie wielotorowa i z doskonale narysowanymi bohaterami.
Przeczytałam też w międzyczasie po raz kolejny, z niezaprzeczalną przyjemnością Nie licząc psa Connie Willis, już zupełnie bez okazji.
Inne tej autorki:
#22-#23
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek kwiecień 3, 2017
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2017, kanada
- 6 komentarzy
- Skomentuj
1962. Niemcy i Japonia wygrały II wojnę światową, w wyniku czego Stany Zjednoczone zostały podzielone na trzy części - Zachód to Japońskie Stany Pacyfiku, Wschód - Wielka Nazistowska Rzesza, a gdzieś po środku jest Strefa Neutralna. Juliana, młoda mieszkanka San Francisco, przypadkiem wplątuje się w przemytniczą akcję Ruchu Oporu. Dostaje od przyrodniej siostry, zamordowanej chwilę potem przez tajną policję, taśmę z tajemniczym filmem, pokazującym zupełnie inną rzeczywistość, w której wojna zakończyła się przegraną Nazistów. Nie jest w stanie wrócić do swojego życia, zwłaszcza że policja osacza ją i jej bliskich. Rusza do Strefy Neutralnej, żeby odkryć, kim jest zbierający te filmy Pan z Wysokiego Zamku i skąd się biorą. Dookoła Juliany plącze się kilka innych wątków - Joe Blake z Nowego Jorku wiezie również taśmę do Strefy Neutralnej, wpływowy dostojnik Rzeszy, Obergruppenführer Smith ze swoją rodziną żyje nową American Way of Life na przedmieściach NJ, narzeczony Juliany, Frank, po utracie rodziny decyduje, że również włączy się do Ruchu Oporu, a japoński Minister Handlu, pan Tagomi, podczas medytacji jest w stanie przenieść się do alternatywnej rzeczywistości.
Nie mogłam zweryfikować treści, bo WTEM okazało się, że nie mam akurat tej książki na półce. Ale luźne wspomnienia z lektury (bo czytałam, tak? chyba?) sugerują raczej inspirację niż związek fabularny. Co jest niezaprzeczalnie, to doskonale oddana atmosfera paranoi i narastającej nierealności, w której bohaterowie powątpiewają w to, co widzą. Owszem, całość (na razie dwa sezony, trzeci w planach), nieco się wlecze, wielowątkowość i wprowadzenie dużej polityki niespecjalnie pomaga, ale i tak warto obejrzeć nawet tylko dla fantastycznej scenografii, która w widoki San Francisco, Nowego Jorku czy Berlina wbudowuje drobnymi zmianami całkiem nowy świat.
Paranoid z kolei to angielski, jednosezonowy, kryminał. W prowincjonalnym miasteczku ktoś brutalnie zabija lokalną internistkę, na placu zabaw, w tłumie rodziców, na oczach jej małego synka. Podejrzenie pada na schizofrenika, który niedługo potem zostaje znaleziony martwy. Barwna ekipa policji - Nina, pod 40-tkę, właśnie rzucona przez narzeczonego, z którym bardzo chciała mieć dziecko (bo zegar tyka), Alec, młody, ambitny i elokwentny, choć dość prostolinijny przystojniak oraz Bobby, zgorzkniały 50-latek z atakami paniki, łatanymi łykaniem garści tabletek - nie biorą najprostszych wyjaśnień jako właściwych, tylko szukają odpowiedzi, mimo że śledztwo często prowadzi w ich życie prywatne oraz zdecydowanie wykracza poza skalę lokalną.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 2, 2017
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 3 komentarze
- Skomentuj
1962. Niemcy i Japonia wygrały II wojnę światową, w wyniku czego Stany Zjednoczone zostały podzielone na trzy części - Zachód to Japońskie Stany Pacyfiku, Wschód - Wielka Nazistowska Rzesza, a gdzieś po środku jest Strefa Neutralna. Juliana, młoda mieszkanka San Francisco, przypadkiem wplątuje się w przemytniczą akcję Ruchu Oporu. Dostaje od przyrodniej siostry, zamordowanej chwilę potem przez tajną policję, taśmę z tajemniczym filmem, pokazującym zupełnie inną rzeczywistość, w której wojna zakończyła się przegraną Nazistów. Nie jest w stanie wrócić do swojego życia, zwłaszcza że policja osacza ją i jej bliskich. Rusza do Strefy Neutralnej, żeby odkryć, kim jest zbierający te filmy Pan z Wysokiego Zamku i skąd się biorą. Dookoła Juliany plącze się kilka innych wątków - Joe Blake z Nowego Jorku wiezie również taśmę do Strefy Neutralnej, wpływowy dostojnik Rzeszy, Obergruppenführer Smith ze swoją rodziną żyje nową American Way of Life na przedmieściach NJ, narzeczony Juliany, Frank, po utracie rodziny decyduje, że również włączy się do Ruchu Oporu, a japoński Minister Handlu, pan Tagomi, podczas medytacji jest w stanie przenieść się do alternatywnej rzeczywistości.
Nie mogłam zweryfikować treści, bo WTEM okazało się, że nie mam akurat tej książki na półce. Ale luźne wspomnienia z lektury (bo czytałam, tak? chyba?) sugerują raczej inspirację niż związek fabularny. Co jest niezaprzeczalnie, to doskonale oddana atmosfera paranoi i narastającej nierealności, w której bohaterowie powątpiewają w to, co widzą. Owszem, całość (na razie dwa sezony, trzeci w planach), nieco się wlecze, wielowątkowość i wprowadzenie dużej polityki niespecjalnie pomaga, ale i tak warto obejrzeć nawet tylko dla fantastycznej scenografii, która w widoki San Francisco, Nowego Jorku czy Berlina wbudowuje drobnymi zmianami całkiem nowy świat.
Paranoid z kolei to angielski, jednosezonowy, kryminał. W prowincjonalnym miasteczku ktoś brutalnie zabija lokalną internistkę, na placu zabaw, w tłumie rodziców, na oczach jej małego synka. Podejrzenie pada na schizofrenika, który niedługo potem zostaje znaleziony martwy. Barwna ekipa policji - Nina, pod 40-tkę, właśnie rzucona przez narzeczonego, z którym bardzo chciała mieć dziecko (bo zegar tyka), Alec, młody, ambitny i elokwentny, choć dość prostolinijny przystojniak oraz Bobby, zgorzkniały 50-latek z atakami paniki, łatanymi łykaniem garści tabletek - nie biorą najprostszych wyjaśnień jako właściwych, tylko szukają odpowiedzi, mimo że śledztwo często prowadzi w ich życie prywatne oraz zdecydowanie wykracza poza skalę lokalną.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 2, 2017
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 3 komentarze
- Skomentuj
Życie Laurel zmieniło się, kiedy miała 16 lat. Podczas piknikowej imprezy rodzinnej ukrywa się w domku na drzewie, skąd widzi, jak jej matka, Dorothy, zabija nożem mężczyznę, który przypadkiem tego dnia pojawił się na podwórku. Zeznaje na korzyść matki, że samoobrona, sprawa zostaje przez policję jakoś wyjaśniona (chory psychicznie mężczyzna, już wcześniej atakował), rodzice nie mówią o tym nikomu, a sama Laurel stara się do tego dnia nawet w myślach nie wracać. Mija kilkadziesiąt lat, czwórka dzieci Dorothy spotyka się przy umierającej matce, a Laurel odkrywa kilka faktów, które zmuszają ją do prześledzenia, co się wtedy, w letni dzień w 1961 roku, zdarzyło. Współczesne poszukiwania przeplatane są epizodami z życia Dorothy w wojennym Londynie.
Książka z twistem - owszem, jest tu dość niespodziewany twist - ale największym zaskoczeniem dla mnie była jej uroda. Połączenie realistycznej warstwy Atkinson (wojenny Londyn podczas nalotów) z klimatem historii Pilcher (sielska wieś angielska) plus odkrywanie po latach historii przodków to idealna lektura na leniwe popołudnia.
Inne tej autorki:
#21
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 27, 2017
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2017
- 2 komentarze
- Skomentuj
Życie Laurel zmieniło się, kiedy miała 16 lat. Podczas piknikowej imprezy rodzinnej ukrywa się w domku na drzewie, skąd widzi, jak jej matka, Dorothy, zabija nożem mężczyznę, który przypadkiem tego dnia pojawił się na podwórku. Zeznaje na korzyść matki, że samoobrona, sprawa zostaje przez policję jakoś wyjaśniona (chory psychicznie mężczyzna, już wcześniej atakował), rodzice nie mówią o tym nikomu, a sama Laurel stara się do tego dnia nawet w myślach nie wracać. Mija kilkadziesiąt lat, czwórka dzieci Dorothy spotyka się przy umierającej matce, a Laurel odkrywa kilka faktów, które zmuszają ją do prześledzenia, co się wtedy, w letni dzień w 1961 roku, zdarzyło. Współczesne poszukiwania przeplatane są epizodami z życia Dorothy w wojennym Londynie.
Książka z twistem - owszem, jest tu dość niespodziewany twist - ale największym zaskoczeniem dla mnie była jej uroda. Połączenie realistycznej warstwy Atkinson (wojenny Londyn podczas nalotów) z klimatem historii Pilcher (sielska wieś angielska) plus odkrywanie po latach historii przodków to idealna lektura na leniwe popołudnia.
Inne tej autorki:
#21
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 27, 2017
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2017
- 2 komentarze
- Skomentuj
Tytułowe opowiadanie zostało zekranizowane jako Arrival (Nowy początek), co chyba najlepiej pokazuje, jak ciekawe pomysły ma autor. Absurdalnie, to jedyne opowiadanie o Obcych i statkach kosmicznych, reszta ma źródło w zjawiskach trywialnych (semantyka, matematyka, wiara) lub historii. Jest świat starożytnego Babilonu, gdzie tysiące robotników stawiają wieżę Babel, która pozwoli im na przebicie do nieba i spotkanie z bogiem. W "Zrozum" pojawia się bardzo dickowska w wymowie idea sztucznego rozwinięcia intelektu aż do bycia nadczłowiekiem; podobnie jak u Dicka czy Keyesa intelektu przybywa kosztem empatii. W "Dzieleniu przez zero" bohaterka udowadnia wewnętrzną sprzeczność aktualnie znanej algebry, z czym nie umie sobie psychicznie poradzić. "Siedziemdziesiąt dwie litery" są o sile sprawczej słowa w świecie, w którym słowo powołuje do życia maszyny (na kanwie legendy o golemie, powoływanym do życia za sprawą zwoju ze Słowem). Short o "Ewolucji ludzkiej nauki" (o różnicy między dorobkiem ludźmi i nadludźmi) i quasi-reportaż o tym, czy warto byłoby wyłączyć umiejętność postrzegania piękna ludzi z życia codziennego, są stosunkowo najsłabsze. Moje ulubione opowiadanie to mistyczne "Piekło to nieobecność Boga", opisujące świat, w którym podobnie jak u nas klęski żywiołowe występują nawiedzenia lub spotkania istot nadprzyrodzonych. Można mieć szczęście - zstępujący anioł może świadków uzdrowić, można mieć pecha - świadkowie giną lub zostają okaleczeni. Wiadomo też, co się dzieje z ludźmi po śmierci - widać, czy idą do nieba czy do piekła. W warstwie fabularnej to historia męża, którego żona zginęła jako przypadkowy świadek pojawienia się anioła, poszła do nieba, a on - aby się z nią połączyć - chciał wykrzesać w sobie miłość do boga.
Dalej nie jestem fanką opowiadań ze względu na ich nieskomplikowanie fabularne (np. "Historia twojego życia" jest jednak zbyt skrótowa, przez co ma dla mnie mniejszą dawkę emocji niż film), ale Chiang potrafi ładnie nakreślić świat nawet na kilkudziesięciu stronach.
#20
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 21, 2017
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, sf-f, 2017
- 3 komentarze
- Skomentuj
Tytułowe opowiadanie zostało zekranizowane jako Arrival (Nowy początek), co chyba najlepiej pokazuje, jak ciekawe pomysły ma autor. Absurdalnie, to jedyne opowiadanie o Obcych i statkach kosmicznych, reszta ma źródło w zjawiskach trywialnych (semantyka, matematyka, wiara) lub historii. Jest świat starożytnego Babilonu, gdzie tysiące robotników stawiają wieżę Babel, która pozwoli im na przebicie do nieba i spotkanie z bogiem. W "Zrozum" pojawia się bardzo dickowska w wymowie idea sztucznego rozwinięcia intelektu aż do bycia nadczłowiekiem; podobnie jak u Dicka czy Keyesa intelektu przybywa kosztem empatii. W "Dzieleniu przez zero" bohaterka udowadnia wewnętrzną sprzeczność aktualnie znanej algebry, z czym nie umie sobie psychicznie poradzić. "Siedziemdziesiąt dwie litery" są o sile sprawczej słowa w świecie, w którym słowo powołuje do życia maszyny (na kanwie legendy o golemie, powoływanym do życia za sprawą zwoju ze Słowem). Short o "Ewolucji ludzkiej nauki" (o różnicy między dorobkiem ludźmi i nadludźmi) i quasi-reportaż o tym, czy warto byłoby wyłączyć umiejętność postrzegania piękna ludzi z życia codziennego, są stosunkowo najsłabsze. Moje ulubione opowiadanie to mistyczne "Piekło to nieobecność Boga", opisujące świat, w którym podobnie jak u nas klęski żywiołowe występują nawiedzenia lub spotkania istot nadprzyrodzonych. Można mieć szczęście - zstępujący anioł może świadków uzdrowić, można mieć pecha - świadkowie giną lub zostają okaleczeni. Wiadomo też, co się dzieje z ludźmi po śmierci - widać, czy idą do nieba czy do piekła. W warstwie fabularnej to historia męża, którego żona zginęła jako przypadkowy świadek pojawienia się anioła, poszła do nieba, a on - aby się z nią połączyć - chciał wykrzesać w sobie miłość do boga.
Dalej nie jestem fanką opowiadań ze względu na ich nieskomplikowanie fabularne (np. "Historia twojego życia" jest jednak zbyt skrótowa, przez co ma dla mnie mniejszą dawkę emocji niż film), ale Chiang potrafi ładnie nakreślić świat nawet na kilkudziesięciu stronach.
#20
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 21, 2017
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, sf-f, 2017
- 3 komentarze
- Skomentuj
Uwaga, zdradzam pointę; ponad 15 lat po premierze chyba już można.
Dresiarz Silny, pan dzielnicy, ma umysł umiejący radzić sobie z wieloma wątkami - analizuje przyczyny tego, że Polska musi iść na wojnę z Ruskimi (bo rozkradają polski piasek i sprzedają fałszowane papierosy, więc to obowiązek każdego Prawdziwego Polaka) i rozważa swój związek z Magdą, która okazuje się wiarołomną puszczalską, więc w związku z tym podejmuje zdecydowane akcje - wciąga koks i z zemsty pobiera kolejną pannę z listy. Pada na Andżelę, 17-letnią gotkę, która źle reaguje na narkotyki, a do tego okazuje się dziewicą. Niespecjalnie to poprawia mu humor, bo nie dość, że panna plami wersalkę jego matki, to jeszcze w tym czasie umiera pies Silnego, na pewno za sprawą Ruskich. Silny, podkręcony kolejną porcją speeda, odbija koledze Alę - pretensjonalną studentkę w okularach, golfie i ortopedycznych sandałach, ale poza chwilową ulgą, kiedy sika do klatki z jej papużką, dalej odczuwa niepokój egzystencjalny. Przy okazji burdy na festynie zgarnia go policja, a przesłuchuje młoda stażystka, Masłoska, która wie o nim zaskakująco dużo, chociaż chyba jest psychiczna. W finale Silny, pod wpływem tłumaczenia Masłoskiej, że to wszystko są dekoracje, wali głową w ścianę, ląduje w szpitalu, gdzie umiera, a potem idzie do piekła.
Uczciwie przyznam, że prawdopodobnie nie przeczytałabym tej książki; audiobook to doskonałe rozwiązanie dla mnie. Monolog wewnętrzny Silnego, przerywany z rzadka dialogami z otoczeniem (ale nie jestem pewna, czy część z nich i tak nie odbywa się w głowie Silnego) jest niesamowity zarówno w warstwie językowej - melodia nowomowy, której frazy powstały ze zlepek zdań usłyszanych w telewizji czy przeczytanych w gazecie - wpada w ucho, jak i treściowej - schizoidalna rzeczywistość przemyśleń dresiarza, podkręcona narkotykami, jest zaskakująco spójna i logiczna. Nie zrozumiałam wtrąconego pod koniec książki monologu autorki, zupełnie odklejonego od reszty, ale - jak już pisałam przy okazji "Kochanie..." - nie znam się na literaturze współczesnej.
Inne tej autorki tutaj.
#19/#2
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota marzec 18, 2017
Link bezpośredni -
Kategorie:
Czytam, Słucham (literatury) -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2017
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Uwaga, zdradzam pointę; ponad 15 lat po premierze chyba już można.
Dresiarz Silny, pan dzielnicy, ma umysł umiejący radzić sobie z wieloma wątkami - analizuje przyczyny tego, że Polska musi iść na wojnę z Ruskimi (bo rozkradają polski piasek i sprzedają fałszowane papierosy, więc to obowiązek każdego Prawdziwego Polaka) i rozważa swój związek z Magdą, która okazuje się wiarołomną puszczalską, więc w związku z tym podejmuje zdecydowane akcje - wciąga koks i z zemsty pobiera kolejną pannę z listy. Pada na Andżelę, 17-letnią gotkę, która źle reaguje na narkotyki, a do tego okazuje się dziewicą. Niespecjalnie to poprawia mu humor, bo nie dość, że panna plami wersalkę jego matki, to jeszcze w tym czasie umiera pies Silnego, na pewno za sprawą Ruskich. Silny, podkręcony kolejną porcją speeda, odbija koledze Alę - pretensjonalną studentkę w okularach, golfie i ortopedycznych sandałach, ale poza chwilową ulgą, kiedy sika do klatki z jej papużką, dalej odczuwa niepokój egzystencjalny. Przy okazji burdy na festynie zgarnia go policja, a przesłuchuje młoda stażystka, Masłoska, która wie o nim zaskakująco dużo, chociaż chyba jest psychiczna. W finale Silny, pod wpływem tłumaczenia Masłoskiej, że to wszystko są dekoracje, wali głową w ścianę, ląduje w szpitalu, gdzie umiera, a potem idzie do piekła.
Uczciwie przyznam, że prawdopodobnie nie przeczytałabym tej książki; audiobook to doskonałe rozwiązanie dla mnie. Monolog wewnętrzny Silnego, przerywany z rzadka dialogami z otoczeniem (ale nie jestem pewna, czy część z nich i tak nie odbywa się w głowie Silnego) jest niesamowity zarówno w warstwie językowej - melodia nowomowy, której frazy powstały ze zlepek zdań usłyszanych w telewizji czy przeczytanych w gazecie - wpada w ucho, jak i treściowej - schizoidalna rzeczywistość przemyśleń dresiarza, podkręcona narkotykami, jest zaskakująco spójna i logiczna. Nie zrozumiałam wtrąconego pod koniec książki monologu autorki, zupełnie odklejonego od reszty, ale - jak już pisałam przy okazji "Kochanie..." - nie znam się na literaturze współczesnej.
Inne tej autorki tutaj.
#19/#2
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota marzec 18, 2017
Link bezpośredni -
Kategorie:
Czytam, Słucham (literatury) -
Tagi:
panie, beletrystyka, 2017
- 0 komentarzy
- Skomentuj