Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Michał Rusinek - Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej

Wspominkowa opowieść o tym, jak Michał Rusinek przez kilkanaście lat sekretarzował pani Wisławie - od otrzymania przez nią Nagrody Nobla aż do śmierci jej (a nawet i dłużej). Nie jest to na szczęście ani hymn na cześć noblistki, ani lans autora - to sympatyczna, nie stroniąca od lekkiej ironii achronologiczna relacja z tego, jaki wpływ na twórczość i prywatność starszej pani miało przyznanie najbardziej prestiżowej nagrody. Zalew korespondencji i związane z tym trudności, podróże, w tym ta najważniejsza do Sztokholmu, okazje oficjalne, a gdzieś za tym wszystkim skromna i obdarzona ironicznym poczuciem humoru poetka, której przede wszystkim zależało na tym, że pisać w spokoju swoje wiersze.

Miałam w ręku wydanie z dołączonym audiobookiem, czytanym przez autora, więc dodatkowo przesłuchałam sobie w aucie w drodze do pracy.

Inne tego autora.

#18/#1

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek marzec 17, 2017

Link bezpośredni - Kategorie: Czytam, Słucham (literatury) - Tagi: panowie, beletrystyka, 2017 - 0 komentarzy - Skomentuj


Michał Rusinek - Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej

Wspominkowa opowieść o tym, jak Michał Rusinek przez kilkanaście lat sekretarzował pani Wisławie - od otrzymania przez nią Nagrody Nobla aż do śmierci jej (a nawet i dłużej). Nie jest to na szczęście ani hymn na cześć noblistki, ani lans autora - to sympatyczna, nie stroniąca od lekkiej ironii achronologiczna relacja z tego, jaki wpływ na twórczość i prywatność starszej pani miało przyznanie najbardziej prestiżowej nagrody. Zalew korespondencji i związane z tym trudności, podróże, w tym ta najważniejsza do Sztokholmu, okazje oficjalne, a gdzieś za tym wszystkim skromna i obdarzona ironicznym poczuciem humoru poetka, której przede wszystkim zależało na tym, że pisać w spokoju swoje wiersze.

Miałam w ręku wydanie z dołączonym audiobookiem, czytanym przez autora, więc dodatkowo przesłuchałam sobie w aucie w drodze do pracy.

Inne tego autora.

#18/#1

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek marzec 17, 2017

Link bezpośredni - Kategorie: Czytam, Słucham (literatury) - Tagi: panowie, beletrystyka, 2017 - 0 komentarzy - Skomentuj


Clueless

Znęcona bombową (choć dość eklektyczną - Brittany Murphy, Alicia Silverstone, Paul Rudd, Donald Faison) obsadą obejrzałam, no i nie porwało mnie. To przeraźliwie miałki pamiętnik 16-latki o dźwięcznym imieniu Cher, córki wziętego adwokata, której największym zmartwieniem jest to, czy ubrała się wystarczająco wystrzałowo. Kiedy okazuje się, że ma dostać słabszą ocenę z jednego z przedmiotów, decyduje się na "dobry uczynek" - rozkochanie w sobie dwójki nauczycieli, żeby zmiękczyć nauczyciela i podnieść ocenę bez wkładania w to pracy. Oczywiście plan działa, podobnie jak zrobienie z nowej, nijakiej koleżanki jednej z bardziej popularnych w szkole. O zgrozo, koleżanka okazuje się bardziej popularna od Cher, a kolega, z którym ją swatała, woli od swatanej damy właśnie Cher. Kiedy okazuje się, że koleżanka kocha się w jej przyrodnim (przez kolejne śluby ojca, nie przez geny) bracie, a Cher nie zdaje na prawo jazdy i nie udaje jej się egzaminatora przegadać, odkrywa, że musi przewartościować swoje życie (och!). W finale, w głębokim monologu wewnętrznym z przerwą na zakupy w butiku, oczywiście odkrywa, że sama się kocha w swoim przyrodnim bracie, na szczęście z wzajemnością.

Już po obejrzeniu doczytałam, że jest to luźna adaptacja "Emmy" Jane Austen, co wyjaśnia pretekstową fabułę, brak jakiegokolwiek drugiego dna i choćby śladu ironii i drewniane postaci.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 14, 2017

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 3 komentarze - Skomentuj


Clueless

Znęcona bombową (choć dość eklektyczną - Brittany Murphy, Alicia Silverstone, Paul Rudd, Donald Faison) obsadą obejrzałam, no i nie porwało mnie. To przeraźliwie miałki pamiętnik 16-latki o dźwięcznym imieniu Cher, córki wziętego adwokata, której największym zmartwieniem jest to, czy ubrała się wystarczająco wystrzałowo. Kiedy okazuje się, że ma dostać słabszą ocenę z jednego z przedmiotów, decyduje się na "dobry uczynek" - rozkochanie w sobie dwójki nauczycieli, żeby zmiękczyć nauczyciela i podnieść ocenę bez wkładania w to pracy. Oczywiście plan działa, podobnie jak zrobienie z nowej, nijakiej koleżanki jednej z bardziej popularnych w szkole. O zgrozo, koleżanka okazuje się bardziej popularna od Cher, a kolega, z którym ją swatała, woli od swatanej damy właśnie Cher. Kiedy okazuje się, że koleżanka kocha się w jej przyrodnim (przez kolejne śluby ojca, nie przez geny) bracie, a Cher nie zdaje na prawo jazdy i nie udaje jej się egzaminatora przegadać, odkrywa, że musi przewartościować swoje życie (och!). W finale, w głębokim monologu wewnętrznym z przerwą na zakupy w butiku, oczywiście odkrywa, że sama się kocha w swoim przyrodnim bracie, na szczęście z wzajemnością.

Już po obejrzeniu doczytałam, że jest to luźna adaptacja "Emmy" Jane Austen, co wyjaśnia pretekstową fabułę, brak jakiegokolwiek drugiego dna i choćby śladu ironii i drewniane postaci.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 14, 2017

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 3 komentarze - Skomentuj


Mary Kubica - Grzeczna dziewczynka

Do Eve, żony znanego sędziego, dzwoni znajoma jej dorosłej córki i informuje, że Mia nie pojawiła się w pracy. Eve wpada w panikę, mimo że jej mąż jest sceptyczny i "zaginięcie" traktuje jako kolejny wybryk nieudanego, sprawiającego wcześniej liczne problemy, 25-letniego dziecka; policja traktuje sprawę poważnie i wybrany do prowadzenia prestiżowej sprawy (sędzia jest znany) detektyw, Gabe, angażuje się również osobiście. Narracja prowadzona jest z punktu widzenia trzech postaci - Eve, Gabe'a i Colina, który rzeczywiście Mię porwał i przetrzymuje w zrujnowanej chatce gdzieś pośród lasu w Minnesocie. Dodatkowo akcja prowadzona jest dwutorowo - przed odnalezieniem Mii oraz po jej odnalezieniu.

Powieść z twistem - bohaterka odzywa się dopiero w epilogu i wyjaśnia jeden szczegół, który totalnie burzy wszystko. Dodatkowym pikantnym elementem jest wydawnictwo Harlequin, w którym się "Grzeczna dziewczynka" ukazała - jest to chyba ostatnia książka, którą można by pod tę markę podciągnąć: porwanie, przemoc, syndrom sztokholmski, prawdopodobnie gwałt, rodzina patologiczna, bieda i spisek raczej nie kojarzą się z różową estetyką.

Inne tej autorki:

#17

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 13, 2017

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, 2017, kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Mary Kubica - Grzeczna dziewczynka

Do Eve, żony znanego sędziego, dzwoni znajoma jej dorosłej córki i informuje, że Mia nie pojawiła się w pracy. Eve wpada w panikę, mimo że jej mąż jest sceptyczny i "zaginięcie" traktuje jako kolejny wybryk nieudanego, sprawiającego wcześniej liczne problemy, 25-letniego dziecka; policja traktuje sprawę poważnie i wybrany do prowadzenia prestiżowej sprawy (sędzia jest znany) detektyw, Gabe, angażuje się również osobiście. Narracja prowadzona jest z punktu widzenia trzech postaci - Eve, Gabe'a i Colina, który rzeczywiście Mię porwał i przetrzymuje w zrujnowanej chatce gdzieś pośród lasu w Minnesocie. Dodatkowo akcja prowadzona jest dwutorowo - przed odnalezieniem Mii oraz po jej odnalezieniu.

Powieść z twistem - bohaterka odzywa się dopiero w epilogu i wyjaśnia jeden szczegół, który totalnie burzy wszystko. Dodatkowym pikantnym elementem jest wydawnictwo Harlequin, w którym się "Grzeczna dziewczynka" ukazała - jest to chyba ostatnia książka, którą można by pod tę markę podciągnąć: porwanie, przemoc, syndrom sztokholmski, prawdopodobnie gwałt, rodzina patologiczna, bieda i spisek raczej nie kojarzą się z różową estetyką.

Inne tej autorki:

#17

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 13, 2017

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, 2017, kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Ryszard Ćwirlej - Tam ci będzie lepiej

Międzywojnie, Poznań. Komisarz Antoni Fischer, weteran I wojny światowej, zostaje grzecznościowo poproszony przez kolegę z wojska o rozpytanie się o zaginionego oficera, który miał przygotować zestaw wrażliwych materiałów, ale zamiast tego zaginął. Niebawem zwłoki odziane w mundur znajdują się na budowie na Targach Poznańskich. Wprawdzie Fischer prowadzi też sprawę bestialskich morderstw prostytutek, ale szybko okazuje się, że obie sprawy się łączą.

Niespecjalnie trafił do mnie kryminał w innym entourage'u niż PRL (podobne odczucia miałam przy Jedynym wyjściu). Owszem, research był zrobiony należycie, czasem uzasadnia to akcja (pewnie ciężej byłoby w PRL-u podróżować między Polską z Niemcami), nieco rekompensują to bohaterowie (Fischer to przodek Marcinkowskiego, Tolek Grubiński niewiele się różni od wnuka, Szwartz pracuje na kolei w Pile, a epizodycznie wspomniany jest delikwent o nazwisku Olkiewicz, przeżywający postrzał w brzuch po zaprawie spirytusem), ale brakuje soczystości powojennej milicji.

Akcja książki dzieje się między 3 marca (1924) a 14 marca. Przypadek, że zaczęłam czytać na początku marca? Nie przypuszczam![1]

[1] Swoją drogą chętnie bym przygarnęła kalendarz z zaznaczonym czasem akcji kryminałów, większość współczesnych dzieje się w dość dobrze opisanej czasoprzestrzeni. Dla Ćwirleja zrobiłam taki (na bazie 2017) na Google Calendar, chętnym mogę udostępnić.

Inne tego autora.

#16

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 12, 2017

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, 2017, kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Ryszard Ćwirlej - Tam ci będzie lepiej

Międzywojnie, Poznań. Komisarz Antoni Fischer, weteran I wojny światowej, zostaje grzecznościowo poproszony przez kolegę z wojska o rozpytanie się o zaginionego oficera, który miał przygotować zestaw wrażliwych materiałów, ale zamiast tego zaginął. Niebawem zwłoki odziane w mundur znajdują się na budowie na Targach Poznańskich. Wprawdzie Fischer prowadzi też sprawę bestialskich morderstw prostytutek, ale szybko okazuje się, że obie sprawy się łączą.

Niespecjalnie trafił do mnie kryminał w innym entourage'u niż PRL (podobne odczucia miałam przy Jedynym wyjściu). Owszem, research był zrobiony należycie, czasem uzasadnia to akcja (pewnie ciężej byłoby w PRL-u podróżować między Polską z Niemcami), nieco rekompensują to bohaterowie (Fischer to przodek Marcinkowskiego, Tolek Grubiński niewiele się różni od wnuka, Szwartz pracuje na kolei w Pile, a epizodycznie wspomniany jest delikwent o nazwisku Olkiewicz, przeżywający postrzał w brzuch po zaprawie spirytusem), ale brakuje soczystości powojennej milicji.

Akcja książki dzieje się między 3 marca (1924) a 14 marca. Przypadek, że zaczęłam czytać na początku marca? Nie przypuszczam![1]

[1] Swoją drogą chętnie bym przygarnęła kalendarz z zaznaczonym czasem akcji kryminałów, większość współczesnych dzieje się w dość dobrze opisanej czasoprzestrzeni. Dla Ćwirleja zrobiłam taki (na bazie 2017) na Google Calendar, chętnym mogę udostępnić.

Inne tego autora.

#16

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 12, 2017

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, 2017, kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


O piątkach i o ryzyku wchodzenia na klatki schodowe

Piątkowa przygoda jest konsekwencją dwóch czynników - po pierwsze w piątki pracodawca wypuszcza mnie z pracy o 16 w myśl filozofii "get-a-life", po drugie - mamy w pałacu remont, nie ma kuchni w piwnicy oraz przeniosłam się z pierwszego pietra na parter. Wychodzę więc wcześniej z poczuciem, że jeszcze jest dzień, a nie wieczór. Wprawdzie pada i jest szaro, ale wystarczy widok-klucz: otwarte drzwi do secesyjnej kamienicy, żebym na piątkowym asapie przyparkowała samochód gdziekolwiek i poszła w miasto, a konkretnie na klatkę schodową. Nie jest to oczywiście rozrywka bezpieczna, ostrzegam. Klatka schodowa na Wyspiańskiego okazała się oczywiście mieć wszystko, co tylko secesyjna klatka schodowa powinna mieć - witraże, tralki, mozaiki i spiralne schody o skomplikowanym kształcie. Wchodzę na samą górę, bo wiadomo - z góry widać więcej, kiedy wtem łapie mnie skurcz w udzie. Ale taki skurcz, jaki ostatnio mnie złapał w 2006 podczas schodzenia z minaretu w Egerze. Do tej pory mnie udo boli, jak siadam. Posłuchajcie rady ciotki Zuzanki i trenujcie chodzenie po schodach przed wysokogórską wyprawą fotograficzną na secesyjne klatki schodowe Łazarza.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota marzec 11, 2017

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - - 1 komentarz - Skomentuj


O piątkach i o ryzyku wchodzenia na klatki schodowe

Piątkowa przygoda jest konsekwencją dwóch czynników - po pierwsze w piątki pracodawca wypuszcza mnie z pracy o 16 w myśl filozofii "get-a-life", po drugie - mamy w pałacu remont, nie ma kuchni w piwnicy oraz przeniosłam się z pierwszego pietra na parter. Wychodzę więc wcześniej z poczuciem, że jeszcze jest dzień, a nie wieczór. Wprawdzie pada i jest szaro, ale wystarczy widok-klucz: otwarte drzwi do secesyjnej kamienicy, żebym na piątkowym asapie przyparkowała samochód gdziekolwiek i poszła w miasto, a konkretnie na klatkę schodową. Nie jest to oczywiście rozrywka bezpieczna, ostrzegam. Klatka schodowa na Wyspiańskiego okazała się oczywiście mieć wszystko, co tylko secesyjna klatka schodowa powinna mieć - witraże, tralki, mozaiki i spiralne schody o skomplikowanym kształcie. Wchodzę na samą górę, bo wiadomo - z góry widać więcej, kiedy wtem łapie mnie skurcz w udzie. Ale taki skurcz, jaki ostatnio mnie złapał w 2006 podczas schodzenia z minaretu w Egerze. Do tej pory mnie udo boli, jak siadam. Posłuchajcie rady ciotki Zuzanki i trenujcie chodzenie po schodach przed wysokogórską wyprawą fotograficzną na secesyjne klatki schodowe Łazarza.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota marzec 11, 2017

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - - 1 komentarz - Skomentuj