Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Day after day

Końcówka lutego zaskoczyła mnie tym, że w poniedziałek o 17 już szarzało, a w taką środę prawie pod sam dom zajechałam w kolorowym zachodzie słońca. Początek marca za to zaskoczył mnie 10 centymetrami śniegu, który skrzętnie przykrył wschodzące w ogrodzie kiełki chyba hiacyntów i tulipanów.

Nie pamiętam, kiedy miałam aparat w ręku (telefon miewam częściej, owszem). 2 tygodnie lutego przechorowałam, resztę spędziłam chodząc na obficie wyrojone kinderbale, ponieważ moje dziecko ma o wiele bogatsze życie osobiste niż ja.

Kot Koka dobija do 15 lat, niestety w kiepskim stanie, więc pewnie niedługo się pożegnamy z kotem.

Bloga przenoszę, TŻ mi coś ofiarnie rzeźbi w liniach kodu. Dam znać.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 1, 2016

Link bezpośredni - Kategorie: Koty, Z głowy, czyli z niczego - - 3 komentarze - Skomentuj


Day after day

Końcówka lutego zaskoczyła mnie tym, że w poniedziałek o 17 już szarzało, a w taką środę prawie pod sam dom zajechałam w kolorowym zachodzie słońca. Początek marca za to zaskoczył mnie 10 centymetrami śniegu, który skrzętnie przykrył wschodzące w ogrodzie kiełki chyba hiacyntów i tulipanów.

Nie pamiętam, kiedy miałam aparat w ręku (telefon miewam częściej, owszem). 2 tygodnie lutego przechorowałam, resztę spędziłam chodząc na obficie wyrojone kinderbale, ponieważ moje dziecko ma o wiele bogatsze życie osobiste niż ja.

Kot Koka dobija do 15 lat, niestety w kiepskim stanie, więc pewnie niedługo się pożegnamy z kotem.

Bloga przenoszę, TŻ mi coś ofiarnie rzeźbi w liniach kodu. Dam znać.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 1, 2016

Link bezpośredni - Kategorie: Koty, Z głowy, czyli z niczego - - 3 komentarze - Skomentuj


Marek Krajewski, Mariusz Czubaj - Aleja samobójców / Róże cmentarne

Aleja samobójców.

Trójmiasto, upalny czerwiec 2006, strajk śmieciarzy. Komisarz Pater, zwany ze względu na mało ujmującą osobowość i czepialstwo językowe "Antypaterem", zostaje wezwany do Domu Seniora "Eden", gdzie jeden z pensjonariuszy został znaleziony zamordowany (i oskalpowany), a drugi zniknął. Policja szybko zostaje od sprawy odsunięta, bo na scenie zbrodni pojawia się ABW i każe im oddalić się rączo. Oczywiście to irytuje Patra (nigdy Patera), który z kolegami zaczyna śledztwo na przekór konkurencji, a do tego poznaje w "Edenie" uroczą pielęgniarkę Joannę, która - po ponad 3-letniej abstynencji od rozwodu - sprawia, że serce mu zaczyna bić szybciej. W wątkach pobocznych autorzy pokazują, że znają się na środowisku graczy w pokera i lotkarzy oraz że w policyjnej stołówce podają pierogi odgrzane w mikrofali.

Najbardziej mnie rozczarował humorystyczny (tak bardzo, że aż bolesny) epizod z życia prywatnego Patra - nieudane gotowanie rosołu (półsurowe mięso z cebulą, nie posolone, ale obficie zasypane przyprawą meksykańską) zakończone zatarciem okolic intymnych nieumytą ręką po ostrej przyprawie. Miało to zapewne podkreślić brak umiejętności utrzymania gospodarstwa przez śledczego, ale pokazało tylko, że jest moronem.

Róże cmentarne.

Pater usiłuje zabrać na wakacje do Grecji pielęgniarkę Joannę, niestety zamiast tego prowadzi śledztwo w sprawie seryjnego mordercy, który naśladuje znanych zabójców z przeszłości. Jedna ze zbrodni niebezpiecznie blisko przypomina podwójne zabójstwo dwóch dziewcząt, którego nie udało się Patrowi przed laty wyjaśnić i kosztowało go związek z żoną. Zwierzchnik Patra organizuje bogatą w personalia grupę roboczą, składającą się z językoznawczyni (Artemidy Prociw-Bury) i policyjnego psychologa (Zygryda Marksa), która w zasadzie do niczego się nie przydaje, a komizm nazwisk też jest po nic.

Niestety, jak cenię książki obu panów, tak koprodukcja wyszła dość miernie, miałam wrażenie schematyczności i jechania sztampą; bardziej przypominało to połączone w całość kilka szkiców z dobrze zrobionym researchem niż samodzielną powieść.

#14-15

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek luty 29, 2016

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: 2016, panowie, kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Marek Krajewski, Mariusz Czubaj - Aleja samobójców / Róże cmentarne

Aleja samobójców.

Trójmiasto, upalny czerwiec 2006, strajk śmieciarzy. Komisarz Pater, zwany ze względu na mało ujmującą osobowość i czepialstwo językowe "Antypaterem", zostaje wezwany do Domu Seniora "Eden", gdzie jeden z pensjonariuszy został znaleziony zamordowany (i oskalpowany), a drugi zniknął. Policja szybko zostaje od sprawy odsunięta, bo na scenie zbrodni pojawia się ABW i każe im oddalić się rączo. Oczywiście to irytuje Patra (nigdy Patera), który z kolegami zaczyna śledztwo na przekór konkurencji, a do tego poznaje w "Edenie" uroczą pielęgniarkę Joannę, która - po ponad 3-letniej abstynencji od rozwodu - sprawia, że serce mu zaczyna bić szybciej. W wątkach pobocznych autorzy pokazują, że znają się na środowisku graczy w pokera i lotkarzy oraz że w policyjnej stołówce podają pierogi odgrzane w mikrofali.

Najbardziej mnie rozczarował humorystyczny (tak bardzo, że aż bolesny) epizod z życia prywatnego Patra - nieudane gotowanie rosołu (półsurowe mięso z cebulą, nie posolone, ale obficie zasypane przyprawą meksykańską) zakończone zatarciem okolic intymnych nieumytą ręką po ostrej przyprawie. Miało to zapewne podkreślić brak umiejętności utrzymania gospodarstwa przez śledczego, ale pokazało tylko, że jest moronem.

Róże cmentarne.

Pater usiłuje zabrać na wakacje do Grecji pielęgniarkę Joannę, niestety zamiast tego prowadzi śledztwo w sprawie seryjnego mordercy, który naśladuje znanych zabójców z przeszłości. Jedna ze zbrodni niebezpiecznie blisko przypomina podwójne zabójstwo dwóch dziewcząt, którego nie udało się Patrowi przed laty wyjaśnić i kosztowało go związek z żoną. Zwierzchnik Patra organizuje bogatą w personalia grupę roboczą, składającą się z językoznawczyni (Artemidy Prociw-Bury) i policyjnego psychologa (Zygryda Marksa), która w zasadzie do niczego się nie przydaje, a komizm nazwisk też jest po nic.

Niestety, jak cenię książki obu panów, tak koprodukcja wyszła dość miernie, miałam wrażenie schematyczności i jechania sztampą; bardziej przypominało to połączone w całość kilka szkiców z dobrze zrobionym researchem niż samodzielną powieść.

#14-15

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek luty 29, 2016

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: 2016, panowie, kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Inside Amy Schumer

Podobnie jak Louie, serial pokazuje fragmenty stand-upu Amy, przeplatane wywiadami ("Amy goes deep"), sondami ulicznymi i scenkami. Nie są to scenki składające się w jakąś całość, raczej krótkie, czasem absurdalne, czasem przegięte historie w stylu Benny Hilla, gdzie czasem ktoś komuś oderwie rękę, ale głównie jest dużo o pożyciu intymnym z perspektywy kobiety. Jak to czasem się w eks-pracy określało szczególnie ostrą wymianę maili lub nieświeży żart - chamskie, ale dobre. Doskonały, niezobowiązujący serial na zakończenie wieczoru.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 21, 2016

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Inside Amy Schumer

Podobnie jak Louie, serial pokazuje fragmenty stand-upu Amy, przeplatane wywiadami ("Amy goes deep"), sondami ulicznymi i scenkami. Nie są to scenki składające się w jakąś całość, raczej krótkie, czasem absurdalne, czasem przegięte historie w stylu Benny Hilla, gdzie czasem ktoś komuś oderwie rękę, ale głównie jest dużo o pożyciu intymnym z perspektywy kobiety. Jak to czasem się w eks-pracy określało szczególnie ostrą wymianę maili lub nieświeży żart - chamskie, ale dobre. Doskonały, niezobowiązujący serial na zakończenie wieczoru.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 21, 2016

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Jessica Jones

Jessica prowadzi agencję detektywistyczną, a ponieważ jest nadludzko silna oraz umie wysoko skakać bez strat własnych, ma całkiem niezłe osiągnięcia w śledzeniu niewiernych małżonków i dłużników. Nadużywanie alkoholu i problemy związane z utratą przytomności oraz brak przyjaciół zdają się jej nie przeszkadzać. Do czasu. Kiedy pojawia się w drzwiach (wprawdzie wyłamanych, ale w dalszym ciągu drzwiach) jej biura para zdesperowanych rodziców, którzy poszukują zaginionej córki, okazuje się, że porwał ją ktoś, kto Jess skrzywdził i w dalszym ciągu jej zagraża. Kilgrave, psychopata, umiejący oddziaływać na ludzi swoim głosem, zaczyna się bawić z nią kotka i myszkę. I tak przez cały sezon, mimo wsparcia w człowieku o niezniszczalnej skórze, byłym komandosie, cynicznej i manipulującej prawniczce oraz jedynej przyjaciółce - prezenterce radiowej.

Serial jest zrealizowany jest obłędnie ładnie - jest trochę efektów specjalnych, ale zwykle są one tuż poza kadrem, co wzmacnia napięcie. Oryginalny komiks dzieje się w świcie Avengersów, ale wyjęcie Jones i dwójki innych superbohaterów zdecydowanie odświeża całość i wzmacnia efekt. Co jest nietypowe, główne role grają panie. Silne, mądre, zdecydowane, przedsiębiorcze, nie czekają na bohatera, który je uratuje. Niby nic nowego, ale przyjrzyjcie się większości filmów o superbohaterach, gdzie ładna panna jest kwiatkiem przy kożuchu - zapiszczy, robi za plecaczek w środku komunikacji, a na końcu prawie doprowadzi do upadku herosa przez swoje roztargnienie. Mnie się podoba.

A złego gra David Tennant. Ale jest tak zły, że doskonały.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 21, 2016

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 4 komentarze - Skomentuj


Jessica Jones

Jessica prowadzi agencję detektywistyczną, a ponieważ jest nadludzko silna oraz umie wysoko skakać bez strat własnych, ma całkiem niezłe osiągnięcia w śledzeniu niewiernych małżonków i dłużników. Nadużywanie alkoholu i problemy związane z utratą przytomności oraz brak przyjaciół zdają się jej nie przeszkadzać. Do czasu. Kiedy pojawia się w drzwiach (wprawdzie wyłamanych, ale w dalszym ciągu drzwiach) jej biura para zdesperowanych rodziców, którzy poszukują zaginionej córki, okazuje się, że porwał ją ktoś, kto Jess skrzywdził i w dalszym ciągu jej zagraża. Kilgrave, psychopata, umiejący oddziaływać na ludzi swoim głosem, zaczyna się bawić z nią kotka i myszkę. I tak przez cały sezon, mimo wsparcia w człowieku o niezniszczalnej skórze, byłym komandosie, cynicznej i manipulującej prawniczce oraz jedynej przyjaciółce - prezenterce radiowej.

Serial jest zrealizowany jest obłędnie ładnie - jest trochę efektów specjalnych, ale zwykle są one tuż poza kadrem, co wzmacnia napięcie. Oryginalny komiks dzieje się w świcie Avengersów, ale wyjęcie Jones i dwójki innych superbohaterów zdecydowanie odświeża całość i wzmacnia efekt. Co jest nietypowe, główne role grają panie. Silne, mądre, zdecydowane, przedsiębiorcze, nie czekają na bohatera, który je uratuje. Niby nic nowego, ale przyjrzyjcie się większości filmów o superbohaterach, gdzie ładna panna jest kwiatkiem przy kożuchu - zapiszczy, robi za plecaczek w środku komunikacji, a na końcu prawie doprowadzi do upadku herosa przez swoje roztargnienie. Mnie się podoba.

A złego gra David Tennant. Ale jest tak zły, że doskonały.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 21, 2016

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 4 komentarze - Skomentuj


Tove Jansson - Wiadomość

Wspominałam, że nie czuję opowiadań i każdy tom to dla mnie rozczarowanie? Otóż tutaj zupełnie nie. Nie wiem, jak to Jansson robi, ale każde, nawet kilkustronicowe opowiadanie, jest całością. Zwykle melancholijną, opowiedzianą z perspektywy nieco poza bohaterami historią o rzeczach zwykłych. Emerytowana pisarka, sama na wysepce, usiłuje tak nawiązać kontakt z wiewiórką, żeby jej nie oswoić. Malarka po latach wraca do swojej pracowni, w której mieszka jej dawna znajoma, żyjąca w przerażający sposób w dalszym ciągu jej życiem. Kilkunastolatka opływa szkier kajakiem. Tove pisze listy do swojej przyjaciółki Evy (pochodzenia żydowskiego), która w obawie przed hitlerowcami wyemigrowała do Ameryki. Matka z córką spędzają lato na Lazurowym Wybrzeżu w willi zajmowanej przez ekscentrycznego Anglika, którego nie ma. Każde jest o czymś innym, ale jakoś się ze sobą łączą.

Inne tej autorki tutaj.

#13

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 16, 2016

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: 2016, panie, beletrystyka, opowiadania - 1 komentarz - Skomentuj


Tove Jansson - Wiadomość

Wspominałam, że nie czuję opowiadań i każdy tom to dla mnie rozczarowanie? Otóż tutaj zupełnie nie. Nie wiem, jak to Jansson robi, ale każde, nawet kilkustronicowe opowiadanie, jest całością. Zwykle melancholijną, opowiedzianą z perspektywy nieco poza bohaterami historią o rzeczach zwykłych. Emerytowana pisarka, sama na wysepce, usiłuje tak nawiązać kontakt z wiewiórką, żeby jej nie oswoić. Malarka po latach wraca do swojej pracowni, w której mieszka jej dawna znajoma, żyjąca w przerażający sposób w dalszym ciągu jej życiem. Kilkunastolatka opływa szkier kajakiem. Tove pisze listy do swojej przyjaciółki Evy (pochodzenia żydowskiego), która w obawie przed hitlerowcami wyemigrowała do Ameryki. Matka z córką spędzają lato na Lazurowym Wybrzeżu w willi zajmowanej przez ekscentrycznego Anglika, którego nie ma. Każde jest o czymś innym, ale jakoś się ze sobą łączą.

Inne tej autorki tutaj.

#13

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 16, 2016

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: 2016, panie, beletrystyka, opowiadania - 1 komentarz - Skomentuj