Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

O cieple i braku śniegu

Całą dyskusję o tym, czy 6-latki nadają się do szkoły, podsumowuje mi widok mojej 6-letniej córki na scenie, śpiewającej razem z innymi aniołkami kolędę przed całą szkołą. Bez obaw, z zaangażowaniem, zaskakująco (zważywszy na moje geny) czystym i trafiającym w tonację głosem. Wzruszyłam się na widowni, mimo czarnego serduszka.

- Mamusiu, a jak będę miała dzieci, to też pójdą do tej szkoły, wiesz?

Napisane przez Zuzanka w dniu środa grudzień 23, 2015

Link bezpośredni - Kategorie: Różne, Maja - - 0 komentarzy - Skomentuj


O cieple i braku śniegu

Całą dyskusję o tym, czy 6-latki nadają się do szkoły, podsumowuje mi widok mojej 6-letniej córki na scenie, śpiewającej razem z innymi aniołkami kolędę przed całą szkołą. Bez obaw, z zaangażowaniem, zaskakująco (zważywszy na moje geny) czystym i trafiającym w tonację głosem. Wzruszyłam się na widowni, mimo czarnego serduszka.

- Mamusiu, a jak będę miała dzieci, to też pójdą do tej szkoły, wiesz?

Napisane przez Zuzanka w dniu środa grudzień 23, 2015

Link bezpośredni - Kategorie: Różne, Maja - - 0 komentarzy - Skomentuj


Jussi Adler-Olsen - Kobieta w klatce / Łowcy bażantów / Wybawienie

Carl Mørck właśnie wrócił do służby po nieudanej akcji, w której został ranny, jeden z jego kolegów zabity, a drugi sparaliżowany leży w szpitalu. Ponieważ nikt nie chce z nim pracować - nie bez powodu, albowiem Carl nie jest miły, lubi wytykać innym niekompetencję, a dodatkowo jest leniwy (polubiłam go od pierwszej minuty), szefostwo wpada na pomysł, żeby założyć Departament Q, w którym analizowane będą sprawy nierozwiązane. Ponieważ za założenie Departamentu policja ma dostać niebagatelną dotację, Mørck szantażuje szefa i dostaje biuro (wprawdzie w piwnicy) oraz współpracowników. W tomie pierwszym zjawia się Assad, emigrant z Syrii, teoretycznie sprzątacz i kierowca (w komplecie mop, rękawiczki i po pierwszej jeździe zakaz prowadzenia auta), a praktyce aktywny i mądry człowiek, który mimo nieznajomości duńskich zwyczajów i problemów lingwistycznych ma nieocenioną intuicję i ogromny zapał. W tomie drugim pojawia się Rose - wyrzucona z innego posterunku punkówa, krnąbrna, leniwa i pyskata. W trzecim - na zastępstwo przychodzi Yrsa, zupełnie niepodobna charakterem siostra bliźniaczka Rose; ten wątek, jakkolwiek zabawny, jest absolutnie niewiarygodny (Ebfr v Lefn gb gn fnzn bfbon, glyr żr mr fpuvmbseravą. Bjfmrz, wrfg pljvyaą jfcółcenpbjavpmxą, n avr rgngbją cbyvpwnagxą, nyr zn wrqra ahzre rjvqraplwal v gnxvr fnzr bqpvfxv cnypój, pb avr cemlxhjn avpmlwrw hjntv. Fcenję bqxeljn cemlcnqxvrz Pney, xvrql fcbq mzlgrtb cemlcnqxvrz ynxvreh an cnmabxpvh Lefl cbwnjvn fvę jmberx, wnxv fbovr xvyxn qav jpmrśavrw anznybjnłn znexrerz Ebfr). Wiarygodne za to są sytuacje biurowe - próby zdrzemnięcia się Carla w biurze, polowanie na muchę-plujkę, niechęć do nadgodzin czy przyjścia o 5 rano, żeby przygotować biuro na wizytację. Oboje współpracownicy kibicują mozolnym próbom zaciągnięcia do łóżka atrakcyjnej pani psycholog przez Carla.

"Kobieta w klatce" to pierwsza, przypadkiem wybrana sprawa - 5 lat wcześniej została porwała znana, młoda pani polityk - Merete. Płynęła ze swoim upośledzonym bratem promem do Niemiec i zniknęła. Akcja toczy się dwutorowo - Carl leniwie zabiera się do przeglądania akt sprawy, szukając niedociągnięć poprzedniego śledztwa, a Merete - ciągle żyjąca - opisuje tortury, jakim poddaje ją tajemniczy porywacz.

"Łowcy bażantów" to grupka zdemoralizowanej młodzieży z ekskluzywnej szkoły z internatem, którzy nabuzowani narkotykami biją lub mordują przypadkowych ludzi. Sprawę podrzuca na biurko Carlowi jeden z pracowników policji, syn oryginalnego śledczego sprzed 20 lat. Ponieważ większość absolwentów porobiła kariery, wznowienie sprawy jest dość niewygodne z punktu widzenia establishmentu, również w samej policji.

"Wybawienie" wchodzi w temat sekt - bezlitosny szantażysta zaprzyjaźnia się z dużymi rodzinami Świadków Jehowy, Kościołów Matki Bożej i podobnych zamkniętych środowisk, porywa dzieci, żąda okupu, a kiedy okup dostaje, zabija jedno z dzieci jako nauczkę. Ponieważ rodziny bardziej niż nad stratą boleją nad opinią w kongregacji, tuszują zniknięcie jednego z dzieci. Sprawa wypływa dosłownie po kilku latach, kiedy w Szkocji policja znajduje butelkę z listem napisanym krwią.

Cykl ma wiele wad - bardzo wydumane sprawy, kompletnie nielogiczne w rachunku zysków i strat, okrutną bezmyślność organów ścigania z nieśmiertelnym "pojedźmy we dwójkę na rekonesans i wpadnijmy na uzbrojoną bandę przestępców, a następnie cudem ujdźmy z życiem", ale jednocześnie to jeden z lepszych cykli kryminalnych, jakie ostatnio czytałam.

Wszystkie tomy zostały zekranizowane (w serii "Department Q").

Inne tego autora:

#99-#101

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 20, 2015

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Czytam, Seriale - Tagi: panowie, 2015, kryminal - 5 komentarzy - Skomentuj


Jussi Adler-Olsen - Kobieta w klatce / Łowcy bażantów / Wybawienie

Carl Mørck właśnie wrócił do służby po nieudanej akcji, w której został ranny, jeden z jego kolegów zabity, a drugi sparaliżowany leży w szpitalu. Ponieważ nikt nie chce z nim pracować - nie bez powodu, albowiem Carl nie jest miły, lubi wytykać innym niekompetencję, a dodatkowo jest leniwy (polubiłam go od pierwszej minuty), szefostwo wpada na pomysł, żeby założyć Departament Q, w którym analizowane będą sprawy nierozwiązane. Ponieważ za założenie Departamentu policja ma dostać niebagatelną dotację, Mørck szantażuje szefa i dostaje biuro (wprawdzie w piwnicy) oraz współpracowników. W tomie pierwszym zjawia się Assad, emigrant z Syrii, teoretycznie sprzątacz i kierowca (w komplecie mop, rękawiczki i po pierwszej jeździe zakaz prowadzenia auta), a praktyce aktywny i mądry człowiek, który mimo nieznajomości duńskich zwyczajów i problemów lingwistycznych ma nieocenioną intuicję i ogromny zapał. W tomie drugim pojawia się Rose - wyrzucona z innego posterunku punkówa, krnąbrna, leniwa i pyskata. W trzecim - na zastępstwo przychodzi Yrsa, zupełnie niepodobna charakterem siostra bliźniaczka Rose; ten wątek, jakkolwiek zabawny, jest absolutnie niewiarygodny (Ebfr v Lefn gb gn fnzn bfbon, glyr żr mr fpuvmbseravą. Bjfmrz, wrfg pljvyaą jfcółcenpbjavpmxą, n avr rgngbją cbyvpwnagxą, nyr zn wrqra ahzre rjvqraplwal v gnxvr fnzr bqpvfxv cnypój, pb avr cemlxhjn avpmlwrw hjntv. Fcenję bqxeljn cemlcnqxvrz Pney, xvrql fcbq mzlgrtb cemlcnqxvrz ynxvreh an cnmabxpvh Lefl cbwnjvn fvę jmberx, wnxv fbovr xvyxn qav jpmrśavrw anznybjnłn znexrerz Ebfr). Wiarygodne za to są sytuacje biurowe - próby zdrzemnięcia się Carla w biurze, polowanie na muchę-plujkę, niechęć do nadgodzin czy przyjścia o 5 rano, żeby przygotować biuro na wizytację. Oboje współpracownicy kibicują mozolnym próbom zaciągnięcia do łóżka atrakcyjnej pani psycholog przez Carla.

"Kobieta w klatce" to pierwsza, przypadkiem wybrana sprawa - 5 lat wcześniej została porwała znana, młoda pani polityk - Merete. Płynęła ze swoim upośledzonym bratem promem do Niemiec i zniknęła. Akcja toczy się dwutorowo - Carl leniwie zabiera się do przeglądania akt sprawy, szukając niedociągnięć poprzedniego śledztwa, a Merete - ciągle żyjąca - opisuje tortury, jakim poddaje ją tajemniczy porywacz.

"Łowcy bażantów" to grupka zdemoralizowanej młodzieży z ekskluzywnej szkoły z internatem, którzy nabuzowani narkotykami biją lub mordują przypadkowych ludzi. Sprawę podrzuca na biurko Carlowi jeden z pracowników policji, syn oryginalnego śledczego sprzed 20 lat. Ponieważ większość absolwentów porobiła kariery, wznowienie sprawy jest dość niewygodne z punktu widzenia establishmentu, również w samej policji.

"Wybawienie" wchodzi w temat sekt - bezlitosny szantażysta zaprzyjaźnia się z dużymi rodzinami Świadków Jehowy, Kościołów Matki Bożej i podobnych zamkniętych środowisk, porywa dzieci, żąda okupu, a kiedy okup dostaje, zabija jedno z dzieci jako nauczkę. Ponieważ rodziny bardziej niż nad stratą boleją nad opinią w kongregacji, tuszują zniknięcie jednego z dzieci. Sprawa wypływa dosłownie po kilku latach, kiedy w Szkocji policja znajduje butelkę z listem napisanym krwią.

Cykl ma wiele wad - bardzo wydumane sprawy, kompletnie nielogiczne w rachunku zysków i strat, okrutną bezmyślność organów ścigania z nieśmiertelnym "pojedźmy we dwójkę na rekonesans i wpadnijmy na uzbrojoną bandę przestępców, a następnie cudem ujdźmy z życiem", ale jednocześnie to jeden z lepszych cykli kryminalnych, jakie ostatnio czytałam.

Wszystkie tomy zostały zekranizowane (w serii "Department Q").

Inne tego autora:

#99-#101

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 20, 2015

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Czytam, Seriale - Tagi: panowie, 2015, kryminal - 5 komentarzy - Skomentuj


Amnestia

Z jednej strony ogromna ulga, bo sytuacje zaczęły być tak absurdalne i stresujące jak w thrillerze, a ja bez żadnego wpływu na, za to z odpowiedzialnością. Z drugiej - pamiętam to fantastyczne poczucie haju, na którym wracałam z rozmowy ("a czy może zacząć pani od zaraz?"), śpiewałam w samochodzie jakieś szlagiery z lat 80. i letni świat należał do mnie. W poniedziałek zdałam ruchomości, wyszłam, zostawiając za sobą stres w żołądku, zagnieżdżony już w pierwszym tygodniu; jednocześnie z poczuciem porażki, bo w końcu się starałam.

W każdym razie wróciłam w miasto, niestety zimowo szare, żadna radość być bezrobotnym polską porą słotno-śliską, z mżącym zimnym deszczykiem. Checklista spraw odkładanych z powodu 8-16 i zmęczenia potem. Wszystko idzie ku lepszemu, nie ma kryzysu, wszystko da się rozwiązać robiąc najpierw jeden krok, ale potrzebuję koloru i światła, żeby pozbyć się tego marazmu, do którego wplątał mnie stres ostatniego roku.

Zacznę od tego, że poukładam sobie książki na półkach. Nie, nie kolorami. Jeszcze nie wiem jak, ale poukładam.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek grudzień 17, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: SOA - - 6 komentarzy - Skomentuj


Amnestia

Z jednej strony ogromna ulga, bo sytuacje zaczęły być tak absurdalne i stresujące jak w thrillerze, a ja bez żadnego wpływu na, za to z odpowiedzialnością. Z drugiej - pamiętam to fantastyczne poczucie haju, na którym wracałam z rozmowy ("a czy może zacząć pani od zaraz?"), śpiewałam w samochodzie jakieś szlagiery z lat 80. i letni świat należał do mnie. W poniedziałek zdałam ruchomości, wyszłam, zostawiając za sobą stres w żołądku, zagnieżdżony już w pierwszym tygodniu; jednocześnie z poczuciem porażki, bo w końcu się starałam.

W każdym razie wróciłam w miasto, niestety zimowo szare, żadna radość być bezrobotnym polską porą słotno-śliską, z mżącym zimnym deszczykiem. Checklista spraw odkładanych z powodu 8-16 i zmęczenia potem. Wszystko idzie ku lepszemu, nie ma kryzysu, wszystko da się rozwiązać robiąc najpierw jeden krok, ale potrzebuję koloru i światła, żeby pozbyć się tego marazmu, do którego wplątał mnie stres ostatniego roku.

Zacznę od tego, że poukładam sobie książki na półkach. Nie, nie kolorami. Jeszcze nie wiem jak, ale poukładam.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek grudzień 17, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: SOA - - 6 komentarzy - Skomentuj


Ian Rankin - Stojąc w cudzym grobie

Emerytowany Rebus (podobno pochodzenia polskiego, co wyjaśnia nazwisko) pracuje dorywczo w edynburskim Wydziale Spraw Niewyjaśnionych. Przypadkiem trafia do niego kobieta, matka zaginionej przez kilkunastu laty dziewczyny i próbuje przekazać teorię, jakoby zaginięcie jej córki miało być jednym przypadkiem z całej serii, z których najświeższy miał miejsce kilka dni wcześniej. Rebus daje się wciągnąć w tę grę mimo zniechęcenia ze strony wszystkich - zwierzchnika-karierowicza czy koleżanki ze służby czynnej. Zasadniczo eks-policjant wiele sobie z tego nie robi, nie przeszkadza mu inwigilacja ze strony Wydziału Wewnętrznego, bo chętnie spotyka się w kolejnych pubach z lokalnym półswiatkiem. Zaskakująco dla przeciwników (a nieco mniej dla czytelników) ma rację - rzeczywiście jest wspólny mianownik dla większości zaginięć w okolicy trasy A9.

Wadą Rebusa jest to, że - oprócz tego, że jest człowiekiem wielu nałogów[1] i człowiekiem łatwo do siebie zrażającym wszystkich - jest absolutnie nijaki. Niby się angażuje w śledztwo, ale robi to z jakimś takim zniechęceniem. Ponieważ prawo czasem zawodzi, z braku dowodów i kompetencji nie może aresztować podejrzanego; wybiera "szarą strefę", korzystając z pomocy półświatka. Niby ze strony moralnej jest wszystko ostatecznie załatwione, bo morderca nie zostaje zabity przez mafię, a kieruje się w stronę posterunku, żeby zeznawać, to jednak niespecjalnie mi takie rozwiązanie pasuje.

Edynburg Rebusa jest, podobnie jak innego bohatera Rankina - Malcolma Foxa[2] - brzydki i szary. Niby w terenie jest ładniej (na wybrzeżu można z klifu obserwować baraszkujące delfiny), ale Rebus skupia się na drodze, a nie na widokach.

[1] Pali - od jednej do kilku paczek dziennie (silk cuty). Raczej nie je, a jeśli - fast foody (smażony kurczak, indyjskie na wynos, mięso w cieście z frytkami). Ograniczył picie - "parę piw wieczorem, a potem dwie, góra trzy szklaneczki whisky przed snem".

[2] Do połowy książki byłam przekonana, że już czytałam któryś z tomów cyklu o Rebusie, bo pamiętałam nudnego, depresyjnego i irytującego bohatera, ale nie - czytałam o Malcolmie Foxie, który różnił się chyba tylko tym, że nie pił.

Inne tego autora.

#98

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 13, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, 2015, kryminal - 2 komentarze - Skomentuj


Ian Rankin - Stojąc w cudzym grobie

Emerytowany Rebus (podobno pochodzenia polskiego, co wyjaśnia nazwisko) pracuje dorywczo w edynburskim Wydziale Spraw Niewyjaśnionych. Przypadkiem trafia do niego kobieta, matka zaginionej przez kilkunastu laty dziewczyny i próbuje przekazać teorię, jakoby zaginięcie jej córki miało być jednym przypadkiem z całej serii, z których najświeższy miał miejsce kilka dni wcześniej. Rebus daje się wciągnąć w tę grę mimo zniechęcenia ze strony wszystkich - zwierzchnika-karierowicza czy koleżanki ze służby czynnej. Zasadniczo eks-policjant wiele sobie z tego nie robi, nie przeszkadza mu inwigilacja ze strony Wydziału Wewnętrznego, bo chętnie spotyka się w kolejnych pubach z lokalnym półswiatkiem. Zaskakująco dla przeciwników (a nieco mniej dla czytelników) ma rację - rzeczywiście jest wspólny mianownik dla większości zaginięć w okolicy trasy A9.

Wadą Rebusa jest to, że - oprócz tego, że jest człowiekiem wielu nałogów[1] i człowiekiem łatwo do siebie zrażającym wszystkich - jest absolutnie nijaki. Niby się angażuje w śledztwo, ale robi to z jakimś takim zniechęceniem. Ponieważ prawo czasem zawodzi, z braku dowodów i kompetencji nie może aresztować podejrzanego; wybiera "szarą strefę", korzystając z pomocy półświatka. Niby ze strony moralnej jest wszystko ostatecznie załatwione, bo morderca nie zostaje zabity przez mafię, a kieruje się w stronę posterunku, żeby zeznawać, to jednak niespecjalnie mi takie rozwiązanie pasuje.

Edynburg Rebusa jest, podobnie jak innego bohatera Rankina - Malcolma Foxa[2] - brzydki i szary. Niby w terenie jest ładniej (na wybrzeżu można z klifu obserwować baraszkujące delfiny), ale Rebus skupia się na drodze, a nie na widokach.

[1] Pali - od jednej do kilku paczek dziennie (silk cuty). Raczej nie je, a jeśli - fast foody (smażony kurczak, indyjskie na wynos, mięso w cieście z frytkami). Ograniczył picie - "parę piw wieczorem, a potem dwie, góra trzy szklaneczki whisky przed snem".

[2] Do połowy książki byłam przekonana, że już czytałam któryś z tomów cyklu o Rebusie, bo pamiętałam nudnego, depresyjnego i irytującego bohatera, ale nie - czytałam o Malcolmie Foxie, który różnił się chyba tylko tym, że nie pił.

Inne tego autora.

#98

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 13, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, 2015, kryminal - 2 komentarze - Skomentuj


Ex Machina

Młody, rokujący programista, Caleb, wygrywa tydzień pobytu w posiadłości CEO firmy, która wyprodukowała największą na świecie wyszukiwarkę internetową (zupełnie bez skojarzeń). Ma miejscu okazuje się, że ekscentryczny bogacz, Nathan, całkowicie odcięty od świata (góry, brak internetu, dolot helikopterem, brama sterowana komputerowo, na miejscu CEO i służąca-niemowa) skonstruował AI i chce określić, czy robot przejdzie test Turinga. Przez tydzień Caleb rozmawia z Avą, robotem o twarzy pięknego anioła, stopniowo wpadając w coraz większą paranoję, że gra, w którą przypadkiem został wplątany, ma inne zasady niż przedstawione mu przez Nathana.

A klimat - mistrzostwo. Wąskie korytarze bez okien/stacja kosmiczna jak z Kubricka ("Lśnienie"/"Odyseja kosmiczna 2010"), narastające napięcie i kwestionowanie świadectwa własnych zmysłów jak u Dicka, doprawione lemowską filozofią o istocie inteligencji.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 6, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 1 komentarz - Skomentuj


Ex Machina

Młody, rokujący programista, Caleb, wygrywa tydzień pobytu w posiadłości CEO firmy, która wyprodukowała największą na świecie wyszukiwarkę internetową (zupełnie bez skojarzeń). Ma miejscu okazuje się, że ekscentryczny bogacz, Nathan, całkowicie odcięty od świata (góry, brak internetu, dolot helikopterem, brama sterowana komputerowo, na miejscu CEO i służąca-niemowa) skonstruował AI i chce określić, czy robot przejdzie test Turinga. Przez tydzień Caleb rozmawia z Avą, robotem o twarzy pięknego anioła, stopniowo wpadając w coraz większą paranoję, że gra, w którą przypadkiem został wplątany, ma inne zasady niż przedstawione mu przez Nathana.

A klimat - mistrzostwo. Wąskie korytarze bez okien/stacja kosmiczna jak z Kubricka ("Lśnienie"/"Odyseja kosmiczna 2010"), narastające napięcie i kwestionowanie świadectwa własnych zmysłów jak u Dicka, doprawione lemowską filozofią o istocie inteligencji.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 6, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 1 komentarz - Skomentuj