Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

5 lat

#Oktawę urodzin zakończyliśmy dziś o poranku, kiedy to poinformowana, że właśnie dziś, ze znudzeniem odpowiedziała: "Ale ja już nie chcę". Za późno, 5 lat na pokładzie i to się nie zmieni.

113 cm kociej empatii. Wiezienie kota do weterynarza wyzwala w niej pokłady czułości i opiekuńczości. Nie bój się kotku, ja się tobą zaopiekuję. Najlepsza przyjaciółka pierdołowatej Koki, wielbicielka wszystkich psów i kotów, nawet na widok największego paskudztwa z futrem emituje zachwyt.

Ten rok to przede wszystkim nauka - samodzielne huśtanie nawet na stojąco, jazda na rowerze najpierw z bocznymi kółkami, a teraz już prawie bez dodatkowych kółek. Biega, nie chodzi. A jeśli nie biega - skacze.

Elokwentna i sprawna lingwistycznie. Wprawdzie nie mówi jeszcze sz, cz i dz, ale delikatne r już jest gdzieś pomiędzy l a dźwięcznym r. Natomiast nie kręci ją słowo pisane, woli liczyć.

Na zmianę pyta "ale sobie nic nie złamałam?!" lub "ale się nie otrułam?!" przy najlżejszym dotknięciu.

"Jestem pięknym kotem, wies?". Jesteś, mała.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 26, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Maja - - 6 komentarzy - Skomentuj


5 lat

#Oktawę urodzin zakończyliśmy dziś o poranku, kiedy to poinformowana, że właśnie dziś, ze znudzeniem odpowiedziała: "Ale ja już nie chcę". Za późno, 5 lat na pokładzie i to się nie zmieni.

113 cm kociej empatii. Wiezienie kota do weterynarza wyzwala w niej pokłady czułości i opiekuńczości. Nie bój się kotku, ja się tobą zaopiekuję. Najlepsza przyjaciółka pierdołowatej Koki, wielbicielka wszystkich psów i kotów, nawet na widok największego paskudztwa z futrem emituje zachwyt.

Ten rok to przede wszystkim nauka - samodzielne huśtanie nawet na stojąco, jazda na rowerze najpierw z bocznymi kółkami, a teraz już prawie bez dodatkowych kółek. Biega, nie chodzi. A jeśli nie biega - skacze.

Elokwentna i sprawna lingwistycznie. Wprawdzie nie mówi jeszcze sz, cz i dz, ale delikatne r już jest gdzieś pomiędzy l a dźwięcznym r. Natomiast nie kręci ją słowo pisane, woli liczyć.

Na zmianę pyta "ale sobie nic nie złamałam?!" lub "ale się nie otrułam?!" przy najlżejszym dotknięciu.

"Jestem pięknym kotem, wies?". Jesteś, mała.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 26, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Maja - - 6 komentarzy - Skomentuj


P. D. James - Czarna wieża

Adam Dalgliesh wyszedł ze szpitala po ciężkiej chorobie (aczkolwiek nie wiem, jakiej, bo albo autorka nie wyjaśniła, albo zgubiłam kolejność tomów) i w ramach rekonwalescencji udaje się do parafii swojego dawnego proboszcza, którego nie widział od trzydziestu lat. Ksiądz chciał z nim o czymś porozmawiać, niestety nie zdążył - umarł przed przyjazdem Dalgliesha. Mimo to policjant zostaje, mimo kiepskiego pokoju po księdzu i mimo tego, że towarzystwo mieszczącego się obok domu opieki nad nieuleczalnie chorymi (głównie ze stwardnieniem rozsianym) jest dość dziwne. Szybko się okazuje, że zdarzały się tu tajemnicze śmierci, a i teraz sytuacja jest rozwojowa. Oczywiście oszukuje się, że nie prowadzi śledztwa, bo odpoczywa. W efekcie o mało co nie ginie, próbując dowiedzieć się, kto zabija pacjentów.

Tom w zasadzie bez smaczków, taki snuj. Może następne będą wdzięczniejsze.

Inne tej autorki.

#88

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek sierpień 25, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, 2014, kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


P. D. James - Czarna wieża

Adam Dalgliesh wyszedł ze szpitala po ciężkiej chorobie (aczkolwiek nie wiem, jakiej, bo albo autorka nie wyjaśniła, albo zgubiłam kolejność tomów) i w ramach rekonwalescencji udaje się do parafii swojego dawnego proboszcza, którego nie widział od trzydziestu lat. Ksiądz chciał z nim o czymś porozmawiać, niestety nie zdążył - umarł przed przyjazdem Dalgliesha. Mimo to policjant zostaje, mimo kiepskiego pokoju po księdzu i mimo tego, że towarzystwo mieszczącego się obok domu opieki nad nieuleczalnie chorymi (głównie ze stwardnieniem rozsianym) jest dość dziwne. Szybko się okazuje, że zdarzały się tu tajemnicze śmierci, a i teraz sytuacja jest rozwojowa. Oczywiście oszukuje się, że nie prowadzi śledztwa, bo odpoczywa. W efekcie o mało co nie ginie, próbując dowiedzieć się, kto zabija pacjentów.

Tom w zasadzie bez smaczków, taki snuj. Może następne będą wdzięczniejsze.

Inne tej autorki.

#88

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek sierpień 25, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, 2014, kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Labirynt namiętności (Almodovar: 2)

Syn imperatora Tirany przechadza się incognito po Madrycie, a ponieważ jest aktywnym gejem, mruga zachęcająco do punkowych młodzieńców, którzy sztachają się lakierem do paznokci. Napotyka też na ulicy zalotnie mrugającego oczkiem Araba-zamachowca (w tej roli kędzierzawy, młodziutki Banderas), ale po upojnym tête-à-tête ucieka, zostawiając zakochanego i rozczarowanego młodzieńca, który nie wie, że właśnie się zakochał w obiekcie potencjalnego zamachu. Jednocześnie córka znanego lekarza zajmującego się płodnością, nimfomanka o imieniu Sexilla (zdrobniale Sexi) nurza się w rozpuście ("uczestniczyłam w orgii po koncercie, ale myślałam tylko o tobie") i czasem gra w zespole muzyki nowoczesnej. Na koncercie spotyka syna imperatora, który incognito śpiewa razem z samym reżyserem Almodovarem i zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Dalej jest - trochę jak w Benny Hillu - bieganie, wiele wątków (kręcenie filmu porno dla sadystów[1], poślizgnięcie na skórce od banana, wyszukiwanie za pomocą węchu, pozyskiwanie nasienia syna imperatora w celu prokreacji, psychiatra leczący lęk przed światłem czy elegancka odzież z naszytymi plastikowymi piersiami w strategicznych miejscach), a na końcu wszyscy spotykają się na lotnisku na wielki finał.

Graficznie - galeria postaci jak w "Misiu", ulice Madrytu przypominają peerelowską szarość (sprawdzić, czy nie Łódź). Świetnie skontrastowana jest arystokratka, ubrana i umalowana klasyczne w stylu Grace Kelly w zestawieniu ze szmaciarsko-eklektycznym stylem lat 80.

Ponieważ to drugi film Almodovara, scenariusz jeszcze jest nieco chaotyczny, dialogi dość kartonowe oraz są elementy fekalne, które jednak stanowią całkiem niezłą radę z filmu: nie zatrzymujcie kobiety, która wzięła środek przeczyszczający.

[1] Z wiertarką (A teraz twoja kwestia do telefonu: "sadystyczny zabójca dosłownie mnie rozdziera, jak przeżyję, to zadzwonię do ciebie i opowiem").

Inne filmy Almodovara.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 24, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 2 komentarze - Skomentuj


Labirynt namiętności (Almodovar: 2)

Syn imperatora Tirany przechadza się incognito po Madrycie, a ponieważ jest aktywnym gejem, mruga zachęcająco do punkowych młodzieńców, którzy sztachają się lakierem do paznokci. Napotyka też na ulicy zalotnie mrugającego oczkiem Araba-zamachowca (w tej roli kędzierzawy, młodziutki Banderas), ale po upojnym tête-à-tête ucieka, zostawiając zakochanego i rozczarowanego młodzieńca, który nie wie, że właśnie się zakochał w obiekcie potencjalnego zamachu. Jednocześnie córka znanego lekarza zajmującego się płodnością, nimfomanka o imieniu Sexilla (zdrobniale Sexi) nurza się w rozpuście ("uczestniczyłam w orgii po koncercie, ale myślałam tylko o tobie") i czasem gra w zespole muzyki nowoczesnej. Na koncercie spotyka syna imperatora, który incognito śpiewa razem z samym reżyserem Almodovarem i zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Dalej jest - trochę jak w Benny Hillu - bieganie, wiele wątków (kręcenie filmu porno dla sadystów[1], poślizgnięcie na skórce od banana, wyszukiwanie za pomocą węchu, pozyskiwanie nasienia syna imperatora w celu prokreacji, psychiatra leczący lęk przed światłem czy elegancka odzież z naszytymi plastikowymi piersiami w strategicznych miejscach), a na końcu wszyscy spotykają się na lotnisku na wielki finał.

Graficznie - galeria postaci jak w "Misiu", ulice Madrytu przypominają peerelowską szarość (sprawdzić, czy nie Łódź). Świetnie skontrastowana jest arystokratka, ubrana i umalowana klasyczne w stylu Grace Kelly w zestawieniu ze szmaciarsko-eklektycznym stylem lat 80.

Ponieważ to drugi film Almodovara, scenariusz jeszcze jest nieco chaotyczny, dialogi dość kartonowe oraz są elementy fekalne, które jednak stanowią całkiem niezłą radę z filmu: nie zatrzymujcie kobiety, która wzięła środek przeczyszczający.

[1] Z wiertarką (A teraz twoja kwestia do telefonu: "sadystyczny zabójca dosłownie mnie rozdziera, jak przeżyję, to zadzwonię do ciebie i opowiem").

Inne filmy Almodovara.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 24, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 2 komentarze - Skomentuj




Justyna Bargielska - Małe lisy

Trudno jest streścić fabułę tej poetyckiej prozy. Anglicy trafnie nazwaliby ją herstories, to opowieści kobiet o kobietach. Agnieszka, wolontariuszka, badaczko-działaczka, słucha. Słucha Magdy z depresją, która ma dwójkę dzieci. Wpada w windzie na Pomniczkową, której konkubent zabrał zasiłek po poronieniu i musiała go okraść, żeby postawić na cmentarzu pomnik. Fryzjerki, która nie może zajść w ciążę. Słucha siebie i nawet nieco się chwali, bo ma romans z gangsterem z lasu, niejakim Pajdą, który chodzi i śpiewa o pstrągu. Oraz że jechała autem z chłopakiem, którego już nie ma. Nie ma jakiejś spójnej linii narracyjnej, są myśli, sceny, spacery przechodzące w rozmowy. Lubię frazę, jaką Bargielska pisze, gładką, delikatną, czasem z barokowym zakrętasem.

Inne tej autorki.

#87

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek sierpień 22, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2014 - 0 komentarzy - Skomentuj


Justyna Bargielska - Małe lisy

Trudno jest streścić fabułę tej poetyckiej prozy. Anglicy trafnie nazwaliby ją herstories, to opowieści kobiet o kobietach. Agnieszka, wolontariuszka, badaczko-działaczka, słucha. Słucha Magdy z depresją, która ma dwójkę dzieci. Wpada w windzie na Pomniczkową, której konkubent zabrał zasiłek po poronieniu i musiała go okraść, żeby postawić na cmentarzu pomnik. Fryzjerki, która nie może zajść w ciążę. Słucha siebie i nawet nieco się chwali, bo ma romans z gangsterem z lasu, niejakim Pajdą, który chodzi i śpiewa o pstrągu. Oraz że jechała autem z chłopakiem, którego już nie ma. Nie ma jakiejś spójnej linii narracyjnej, są myśli, sceny, spacery przechodzące w rozmowy. Lubię frazę, jaką Bargielska pisze, gładką, delikatną, czasem z barokowym zakrętasem.

Inne tej autorki.

#87

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek sierpień 22, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2014 - 0 komentarzy - Skomentuj