[16/19.07.2026]
W stronę do Czarnogóry trafił nam się szponciarz Wojciech, który najpierw poprosił o podniesienie rąk wszystkich, którzy lecą pierwszy raz, po czym wyjaśnił, że kapitan też. To od razu wprowadziło atmosferę wesołego autokaru, nawet kiedy się przyznał, że z tym kapitanem żartował, to jego drugi lot. Mistrzowsko zachwalał zdrapki i wolnocłówkę, myślę, że mógł iść na konkurs z Gardło Sobie Podrzynam Dibblerem, nawet nastolatka uśmiechnęła się pod wąsem raz i drugi. Ponieważ wylądowaliśmy grubo przed czasem, były fanfary i klaskane. Z powrotem mieliśmy w obsłudze rodowitego Poznaniaka, który mówił gwarą, już nie taki żartowniś, ale był lokalny akcent, chociaż powrót bez fanfar. Oraz wprawdzie nastolatka zajmuje miejsce przy oknie, ale czasem pozwala mi usiąść na czas startu i lądowania, z czego skwapliwie skorzystałam, bo widoki na góry i jeziora przepięknie.










PS Mówcie mi Mistrzyni Pakowania, bo w drodze powrotnej z Malagi spakowałam w ciemno walizkę na 20,0 kg.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek sierpień 7, 2026
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
czarnogora, podgorica
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Hybryda robota i człowieka, elektronika i białko, zwana Jednostką Ochroniarską (JedO), zostaje wynajęta po taniości do ochrony grupy naukowców na dość niebezpiecznej planecie. Po taniości, bo to nienajnowszy model, do tego z odzysku, był naprawiany i miał czyszczoną pamięć. JedO jest własnością Rubieży Korporacyjnej i dla bezpieczeństwa ma założoną blokadę, więc powinno[1] tylko wypełniać polecenia. Ale jakoś udaje się onu zdjąć blokadę, dzięki czemu może bez kontroli spędzać czas na ulubionym zajęciu, to znaczy na oglądaniu tysięcy odcinków ulubionej space opery. To jednak trochę wpływa onu na zdolność do wykonywania obowiązków, dodatkowo miewa też jakieś dziwne przebłyski pamięci z sytuacji, z której wynika, że zabijało ludzi. A, i zaczyna rozwijać empatię, najgorzej. I mimo że samo siebie nazywa Mordbotem, wcale nie zamierza nikogo mordować, nawet jeśli nie lubi kontaktu wzrokowego i ludzie w masie jednak irytują.
Pierwszy sezon oparty jest na pierwszej książce, w Polsce wyszły chyba trzy, w oryginale więcej. Alexander Skarsgård jest uroczym androidem, sarkastycznym, ale lojalnym, a lecący w tle serial z mydlaną operą w kosmosie jest prześmieszny. Całość naszkicowana jest na szerszym planie trochę w stylu “Firefly” - międzygwiezdna korporacja, która niekoniecznie przejmuje się dobrem kogokolwiek, tylko zyskami kontra idealiści-naukowcy, którzy przypadkiem wpadli w zawirowania finansowo-polityczne.
[1] Po angielsku to oczywiście nie brzmi, JedO jest adresowany jako “it”, bo nie ma płci, a do tego jest własnością RK, ale po polsku używa się pięknej frazy typu “zauważyłom”, “pomyślałom”.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek sierpień 6, 2026
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Dany Longo niespodziewanie dostaje fuchę - jej szef prosi, żeby na cito przepisała z notatek prezentację dla ważnego klienta, a że rzecz jest pilna, to zaprasza ją do siebie do domu, żeby mogła pracować przez całą noc. Dany się cieszy, bo Anita, żona szefa, jest jej dawną przyjaciółką, ale zamiast miłych wspomnień atmosfera jest nerwowa, skupia się więc na pracy. Następnego dnia szef zabiera prawie kompletny maszynopis z jej rąk i pogania ją, żeby pojechała z nim i Anitą na lotnisko, bo się spóźnią na samolot, po czym wręcza jej kluczyki od luksusowego thunderbirda i każe odwieźć go do siebie do domu. Dany pomimo pewnego oporu wsiada, ale nagle wpada na dziki pomysł - skoro ma urlop i samochód, a szef wraca dopiero za kilka dni, pojedzie na wybrzeże na mini-wakacje. Po czym następuje seria dziwnych wydarzeń - ktoś twierdzi, że Dany spędziła noc w hotelu, w którym nigdy nie była, ktoś rozpoznaje ją na stacji benzynowej, ktoś znienacka ją atakuje i uszkadza rękę… Dziewczyna zaczyna podejrzewać, że niechcący się w coś wplątała i zaczyna prowadzić amatorskie śledztwo, podczas którego trafia na atrakcyjnego oszusta, zwłoki, tytułową strzelbę i dwóch sympatycznych zawodowych kierowców.
Czyta się sympatycznie, aczkolwiek cała intryga jest karkołomna - żban fmrsn mnovłn fjbwrtb xbpunaxn, n fmrs pupvnł wą jebovć j zbeqrefgjb, glyr żr wrw fcbagnavpman qrplmwn b cbżlpmravh fnzbpubqh v jlwrźqmvr cbxemlżbjnłn zh cynal. Jako że rzecz się dzieje w latach 70. XX wieku (albo i wcześniej), śledzenie kogoś, kto niespodziewanie wyjechał w nieplanowaną podróż, nie jest trywialne, zwłaszcza jeśli rzecz należy trzymać w tajemnicy.
Się pali: gitany.
Się je: drożdżówki i tabliczkę czekolady, rostbef, owoce, baraninę z pomidorami po prowansalsku, sałatę, maliny z cukrem, precelki, rogalik (na śniadanie), poziomki z kremem, hamburgera, mrożony melon, smażona barwena, coś w rodzaju ratatui, krewetki; zraziki cielęce, zwane „skowronkami bez głowy" (to istnieje! ^dees mi znalazła przepis!).
Się pije: czerwone wino, kawę, aperitif, wino prowansalskie (nie kręci się tak w głowie jak po czerwonym), sok owocowy, mocny koniak w szklaneczce z podziałką z różowych świnek różnej wielkości, wino alzackie.
Inne tego autora, inne z tej serii.
#98
Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpień 5, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, kryminal, z-jamnikiem, 2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Film braci Coen składa się z 6 nowelek, dziejących się na Dzikim Zachodzie, utrzymanych w estetyce “Bracie, gdzie jesteś?” Niektóre bardziej zabawne - stąd pochodzi zdjęcie z mema “First time?”, niektóre mniej, a nawet dość refleksyjne, żeby nie powiedzieć, ponure. Łowcy nagród podróżują dyliżansem ze swoim łupem; złodziej bankowy ucieka śmierci, ale trafia na bydłokrada; podróżujący impresario znajduje mityczną złotą kurę; śpiewający zawadiaka spotyka innego, śpiewającego lepiej; brat z siostrą jadą z konwojem w poszukiwaniu lepszego życia; poszukiwacz złota trafia na bogatą żyłę. Zwyczajne dni na Zachodzie. Świetna obsada, błyskotliwe dialogi, nagłe zwroty akcji i czasem tryskająca krew tuż przed nagłym końcem. Akcent polski - wspomniany jest polski przedsiębiorca o nazwisku, nie żartuję, Cipolski.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 4, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
W redakcji “Wiadomości porannych” zamordowano jednego z dziennikarzy, Grzegorza Hofmana. Milicja umieszcza incognito swojego człowieka, Jana Kowalskiego, specjalistę od literatury, żeby zinfiltrował środowisko od środka i odkrył, komu zależało na śmierci Hofmana. Umieszczenie jest proste, wystarczy powiedzieć, że z nadania, gorzej ze zrozumieniem, co się w bałaganiarskiej redakcji, pełnej klik i układów dzieje oraz na czym tak naprawdę polega praca. Kowalski jest przerażony, bo trudno mu się wpasować w obowiązującą nowomowę, a to, co pojawia się ostatecznie w prasie, nie jest tym, co dziennikarze oddają do druku. Ale nic to, jest młody i dzielny, chętnie stawia wódeczkę, ludziom się języki rozwiązują, gorzej, że po wódce też nadwyręża się nieco przykrywka oficera.
Jakkolwiek opis frywolnych praktyk w PRL-owskiej redakcji jest absurdalnie zabawny i jestem w stanie uwierzyć, że każda z historii miala oparcie w rzeczywistości, tak jest to książka mocno postmodernistyczna - wydany współcześnie “zaginiony maszynopis”. Zupełnie nie rozumiem zabiegu wprowadzenia starego islandzkiego rybaka, który jest narratorem historii, bo miała się ona jakoby dziać na Islandii, a w polskie realia została przeniesiona dla ułatwienia czytelnikowi zrozumienia istoty sprawy. Jeśli taki był oryginalny zamysł autorów, takie puszczenie oka do cenzury - akceptuję, ale w książce wydanej współcześnie to już tylko element chaosu. Dużo mrugnięć okiem do czytelnika - pojawiają się między innymi wspomnienia o innych książkach duetu, oczywiście w bardzo pozytywnym tonie. Zabawna humoreska o minionych czasach, sprawa kryminalna jest potraktowana dość marginalnie, ale chyba zyskałaby na wycięciu sztafażu “islandzkiego”.
Się pije: żytnią z kłosem, coca-colę, wodę mineralną, kawę, koniaczek, gruzińskie wino Cinandali, piwo Żywieckie, martini z ginem i cytryną, czystą z colą, Veuve Clicquot Ponsardin, koniak Pliska, Napoleon Brandy.
Się zagryza: słonymi paluszkami, byczkami w tomacie, migdałami prażonymi.
Się odmierza: wódkę za pomocą pudełka zapałek (“najkrótszego boku nikt nie używał, bo i po co”).
Się je: ciągutki; szynkę, polędwicę i schab; naleśniki z barszczem zabielanym, pasztecik (bo “Alkohol tylko do konsumpcji”), chleb ze smalcem i ogórkiem kiszonym.
Bawiąc-uczyć: jak rozpoznać klasę społeczną po konsumowanym alkoholu.
Inne tych autorów.
#97
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek sierpień 3, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, prl, kryminal, 2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[16-19.07.2026]
Wspominałam, że Czarnogóra nie jest za duża? To i muzea są raczej kameralne, takie na kwadrans oglądania. Oraz - ponieważ nie jesteśmy w Unii - młodzież płaci, skromnie, ale płaci, ale ze względu na tempo zwiedzania nie narzeka specjalnie. Odwiedziliśmy maleńkie Muzeum Historii Naturalnej z odrobiną lokalnych muszli, kamieni, owadów i wypchanych zwierząt (klimatyzowane!).



Sztukę ogląda się w podobnie mikroskopijnych porcjach w czterech różnych lokalizacjach na jednym bilecie; odwiedziliśmy dwie - galerię przy deptaku i muzeum Sztuki Współczesnej w parku Petrovica. Trochę malarstwa, trochę rzeźby, trochę instalacji wideo, mój ulubiony obraz to Kobieta z Birkenstockiem.










No i jedzenie - tanie, pyszne, bałkańskie. Z niespotykanych zjawisk - rachunek jest przynoszony od razu po zamówieniu.
Adresy:
Your Time
La Cultura
Marenda / Skopski Merak
Gloria Jean's Coffee / La Cultura / Your Time
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 2, 2026
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
sztuka, czarnogora, podgorica
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Zbiorek trzech opowiadań ze wspólnym motywem relacji między rodzeństwem, i - nie zaskakujące - nie ma tu współpracy, miłości i zaufania, tylko zazdrość, niechęć i nienawiść. To nie są historie brutalne, ale przez to, że są takie zwykłe, codzienne, a jednocześnie pełne negatywnych emocji, uderzają w miękkie.
Kuba ma 6 lat i starszego brata Martina, lubianego i wysportowanego, oczko w głowie ojca, tyle że Martin go wcale nie lubi, za to uwielbia straszyć i prześladować. Kiedy Martin któregoś dnia nie wraca do domu, Kuba myśli, że teraz będzie miał rodziców dla siebie, bo wcześniej tylko mama się nim interesowała. Tyle że nie, bo zniknięcie brata niszczy całą rodzinę.
Vojta mieszka z mamą i przyrodnią siostrą, Pavlą. Pavla jest głupia, ale ma ojca w Stanach i dostaje od niego paczki. Mama twierdzi, że Vojta nie ma czego żałować, bo jego ojciec pracuje za granicą, podobno w Szwecji, kiedyś wysłał mu okręt do składania, co zapoczątkowało pasję Vojty do wycinania modeli. Wszystko się sypie, kiedy wprowadza się babcia i zaczyna wprowadzać swoje porządki, zaczynając od wyrzucenia ukochanej koszulki chłopca.
Helena i Hana od zawsze rywalizowały, również o matkę, może dlatego, że miały różnych ojców? Po tragicznej śmierci matki Helena ucieka z domu i przez 20 lat nie spotyka się z młodszą siostrą. Wtem Hana wysyła zawiadomienie, że umarł jej ojciec, znienawidzony ojczym Heleny. Ta wzrusza ramionami, wcale Vladimira nie lubiła, ale decyduje się przyjechać. Po czym orientuje się, że matka chyba nie była z nią do końca szczera.
Inne tej autorki.
#96
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota sierpień 1, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, opowiadania, 2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Zbiorek trzech opowiadań ze wspólnym motywem relacji między rodzeństwem, i - nie zaskakujące - nie ma tu współpracy, miłości i zaufania, tylko zazdrość, niechęć i nienawiść. To nie są historie brutalne, ale przez to, że są takie zwykłe, codzienne, a jednocześnie pełne negatywnych emocji, uderzają w miękkie.
Kuba ma 6 lat i starszego brata Martina, lubianego i wysportowanego, oczko w głowie ojca, tyle że Martin go wcale nie lubi, za to uwielbia straszyć i prześladować. Kiedy Martin któregoś dnia nie wraca do domu, Kuba myśli, że teraz będzie miał rodziców dla siebie, bo wcześniej tylko mama się nim interesowała. Tyle że nie, bo zniknięcie brata niszczy całą rodzinę.
Vojta mieszka z mamą i przyrodnią siostrą, Pavlą. Pavla jest głupia, ale ma ojca w Stanach i dostaje od niego paczki. Mama twierdzi, że Vojta nie ma czego żałować, bo jego ojciec pracuje za granicą, podobno w Szwecji, kiedyś wysłał mu okręt do składania, co zapoczątkowało pasję Vojty do wycinania modeli. Wszystko się sypie, kiedy wprowadza się babcia i zaczyna wprowadzać swoje porządki, zaczynając od wyrzucenia ukochanej koszulki chłopca.
Helena i Hana od zawsze rywalizowały, również o matkę, może dlatego, że miały różnych ojców? Po tragicznej śmierci matki Helena ucieka z domu i przez 20 lat nie spotyka się z młodszą siostrą. Wtem Hana wysyła zawiadomienie, że umarł jej ojciec, znienawidzony ojczym Heleny. Ta wzrusza ramionami, wcale Vladimira nie lubiła, ale decyduje się przyjechać. Po czym orientuje się, że matka chyba nie była z nią do końca szczera.
Inne tej autorki.
#96
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota sierpień 1, 2026
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, beletrystyka, opowiadania, 2026
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Zmęczyłam ostatnio czwarty sezon “From”, który składał się z dłużyzn, powtórzeń i opowiadania tego, co się właśnie wydarzyło, a co najgorsze, totalnie odpłynął w schizy i mitologie. Z wielką radością dla odmiany obejrzałam uczciwy horror, gdzie nikt nie udaje, że jest jakieś realne wytłumaczenie, a do tego jest wartka akcja (chociaż czasem są jump scare’y).
Mała wyspa na wschodnim wybrzeżu USA, aktualny burmistrz chciałby zrobić z niej prestiżową destynację typu Martha’s Vineyard, ale wszystko układa się na przekór - a to dusząca mgła, a to biją dzwony, a ksiądz kracze o nieszczęściu, a to po miasteczku krąży ociekająca wodą zjawa, a jedyny hotel jest nawiedzony; jak w takich warunkach reklamować dziennikarzowi uroki wyspy? Do tego załoga ratusza nie jest specjalnie rzutka, raczej klimaty “Parks and Recreation”, co chwila ktoś torpeduje plany burmistrza, nawet nie ze złośliwości, ale z nieporadności. Oraz nieprzewidywalny syn, który pali za dużo trawy i znika z domu nocą. Mimo to udaje się uzyskać pochlebny artykuł w liczącej się prasie i turyści zaczynają napływać. Tyle że już wiadomo, że na miasteczko została rzucona klątwa i zamiast skupić się na ekspresie do cappuccino czy reklamie, trzeba iść walczyć z potworami.
Może nie jest to serial wybitny, ale zgrabnie łączy wątki komediowe i straszne, mimo że czasem rozwiązania fabularne są bardzo przewidywalne. Bohaterowie, których łatwo polubić, są też i tacy irytujący, oczywiście. I - co niespotykane - rozmawiają ze sobą, dlatego w ciągu jednego sezonu udaje się tajemnicę wyspy wyjaśnić. Czekam na drugi sezon z przyjemnością, a nie z irytacją.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 31, 2026
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Zmęczyłam ostatnio czwarty sezon “From”, który składał się z dłużyzn, powtórzeń i opowiadania tego, co się właśnie wydarzyło, a co najgorsze, totalnie odpłynął w schizy i mitologie. Z wielką radością dla odmiany obejrzałam uczciwy horror, gdzie nikt nie udaje, że jest jakieś realne wytłumaczenie, a do tego jest wartka akcja (chociaż czasem są jump scare’y).
Mała wyspa na wschodnim wybrzeżu USA, aktualny burmistrz chciałby zrobić z niej prestiżową destynację typu Martha’s Vineyard, ale wszystko układa się na przekór - a to dusząca mgła, a to biją dzwony, a ksiądz kracze o nieszczęściu, a to po miasteczku krąży ociekająca wodą zjawa, a jedyny hotel jest nawiedzony; jak w takich warunkach reklamować dziennikarzowi uroki wyspy? Do tego załoga ratusza nie jest specjalnie rzutka, raczej klimaty “Parks and Recreation”, co chwila ktoś torpeduje plany burmistrza, nawet nie ze złośliwości, ale z nieporadności. Oraz nieprzewidywalny syn, który pali za dużo trawy i znika z domu nocą. Mimo to udaje się uzyskać pochlebny artykuł w liczącej się prasie i turyści zaczynają napływać. Tyle że już wiadomo, że na miasteczko została rzucona klątwa i zamiast skupić się na ekspresie do cappuccino czy reklamie, trzeba iść walczyć z potworami.
Może nie jest to serial wybitny, ale zgrabnie łączy wątki komediowe i straszne, mimo że czasem rozwiązania fabularne są bardzo przewidywalne. Bohaterowie, których łatwo polubić, są też i tacy irytujący, oczywiście. I - co niespotykane - rozmawiają ze sobą, dlatego w ciągu jednego sezonu udaje się tajemnicę wyspy wyjaśnić. Czekam na drugi sezon z przyjemnością, a nie z irytacją.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 31, 2026
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj