Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

O poranku

... soczysta plotka z Fabryki. Mój następca, który przejął po moim zespole produkty informatyczne i miał je rozwijać z nowym zespołem (niekoniecznie w taki sposób, jaki planowałam, ale naprawdę to już nie moja sprawa), złożył wymówienie, albowiem dostał ofertę skądinąd. Wprawdzie i tak spodziewałam się, że zrezygnuje z rozwijania tych produktów maksymalnie w ciągu 6 miesięcy, ale i tak czuję się należycie przewidująca.

Sypią się zręby, kruszą podwaliny.

Nie ma ludzi niezastępowalnych. Nawet kilkakrotnie.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 6, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: SOA - - 3 komentarze - Skomentuj


O poranku

... soczysta plotka z Fabryki. Mój następca, który przejął po moim zespole produkty informatyczne i miał je rozwijać z nowym zespołem (niekoniecznie w taki sposób, jaki planowałam, ale naprawdę to już nie moja sprawa), złożył wymówienie, albowiem dostał ofertę skądinąd. Wprawdzie i tak spodziewałam się, że zrezygnuje z rozwijania tych produktów maksymalnie w ciągu 6 miesięcy, ale i tak czuję się należycie przewidująca.

Sypią się zręby, kruszą podwaliny.

Nie ma ludzi niezastępowalnych. Nawet kilkakrotnie.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 6, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: SOA - - 3 komentarze - Skomentuj


Zygmunt Zeydler-Zborowski - Dwie lewe nogi #90

Spis osób:

  • Euzebiusz Kopacz - szewc, co woli kefir niż śliwowicę
  • sierżant Kazimierz Kopacz - wybrał mundur zamiast szewskiego kopyta, umie w hydraulikę
  • Wiktoria Kopaczowa - w przeciwieństwie do męża lubi wypić, szybka w mowie
  • Romek Fabiszewski - opóźniony w rozwoju psychicznym[1], ale rozwinięty fizycznie
  • Helena Fabiszewska - ponad 100 kilo żywej wagi
  • Zbigniew Fabiszewski - krępy i z sumiastym, wypomadowanym wąsem
  • Grażyna - sekretarka pułkownika
  • pułkownik Leśniewski - w dobrych stosunkach z kontrwywiadem
  • Mariola Vauban (Emma von Schellendorf) - dorodna blondyna o aksamitnych oczach i niezwykle atrakcyjnym biuście
  • Wiktor Bodzicki - młody naukowiec, bardzo szczupły, niezwykle ruchliwy, o niepokojąco bystrym spojrzeniu
  • Porucznik Stanisław Olszewski - dla dobra śledztwa wtula się w ramiona ładnej pani
  • sierżant Pakuła
  • major Stefan Downar
  • Henryk Krauzer - pracuje w Polskich Liniach Oceanicznych, Gdańsk
  • Karol Wasicki - emeryt z piękną willą w Leśnej Podkowie
  • Wasicka - lubi się elegancko ubrać i pachnieć konwaliami
  • pułkownik Jan Stasiak - potężny chłop, można go było wziąć za zapaśnika ciężkiej wagi, kontrwywiad
  • Emil Steinberg - zleca kradzież walizki i znika
  • Boby - młody osiłek o krótko przystrzyżonych jasnych włosach i tępej twarzy zawodowego boksera
  • Krauzer - łysy mężczyzna o przesadnie owłosionych rękach
  • Hans Glostetz - inwalida bez nogi

Po tytule łatwo się domyślić, że będzie o szewcu, i to nietypowym, bo niepijącym. Pan Euzebiusz Kopacz, który tylko raz do roku wypijał dwa kieliszki wódki na urodzinach szwagra Józefa, zatrudnia w swoim warsztacie upośledzonego syna sąsiadów, Romcia. Zatrudnia dlatego, że własny syn mu się nie udał, bo zamiast zelować buty poszedł do milicji. Romek pod nieobecność majstra przyjmuje zamówienie na naprawę dwóch lewych męskich butów. Zaciekawiony majster każe mu iść za zabandażowaną klientką, która te buty odebrała, niestety, Romek nie wraca. Państwo Kopaczowie wysyłają na komisariat, w którym pracuje syn-milicjant, rodziców Romcia:

- W jakim wieku dziecko? - indagował porucznik.
- W marcu skończył dwadzieścia lat.
- Pije?
- Romcio? Pije? - oburzyła się Fabiszewska. - Nigdy w świecie. Jak żyje, nie miał kropli wódki w ustach. On tylko lody, ciastka i cukierki...
Porucznik spojrzał uważnie na rozgorączkowaną kobietę.
- Czy państwa syn jest zupełnie normalny? - spytał.
- Niezupełnie - odparła pospiesznie pani Helena. - Ale czytać umie.
- Jakie tam czytanie - skrzywił się sceptycznie Fabiszewski.
Pani Helena spojrzała ze złością na męża.
- Ty także nie jesteś znowu taki bardzo oczytany.

Zupełnie niezależnie syn pana Euzebiusza, sierżant Kazimierz Kopacz, zostaje zatrudniony w roli kelnera-tajniaka w hotelu Forum, ponieważ ktoś okrada gości. Wprawdzie Kazio nie ma zdolności językowych ("Rozmowy po niemiecku, angielsku, francusku oraz w przeróżnych narzeczach murzyńskich i arabskich. Niestety Kazio w latach szkolnych zapoznał się jedynie trochę z rosyjskim, a i to pobieżnie"), za to umiał rozpoznać postawną, dorodną blondynę o ciemnych, aksamitnych oczach i niezwykle atrakcyjnym biuście. Pani Mariola wpadła w oko "specjalnemu agentowi", nie tylko ze względów fizjologicznych, ale dlatego, że łaziła po wielu piętrach hotelu. Tajność oczywiście była iluzoryczna, bo wtem piękna pani Mariola poprosiła go w tajemnicy o spotkanie, potrzebując pomocy milicji. Niestety, na randce się nie pojawiła (a Kazio pożyczył 300 zł, bo miał w portfelu tylko 100), za to chwilę później znaleziono ją zastrzeloną, a potem wyłowiono z Wisły ciało zaginionego asystenta szewca.

Tajemnicę dwóch lewych butów udało się rozwiązać dzięki znalezionej u hotelowego złodziejaszka walizce, w której leżała proteza prawej nogi, pasująca do butów naprawianych u niepijącego szewca. A w protezie - dokumenty szpiegowskie.

W śledztwie pojawił się też Downar, który wrócił z urlopu z Mazur ("Lepiej niż w Bułgarii. A jakie dziewczyny...") i pomógł znaleźć w protezie dokumenty obcego wywiadu. Ponieważ milicja polubiła przebieranki, sierżant Kopacz udaje najpierw hydraulika, a potem przebiera się za hipisa, śledzi podejrzanych, dostaje w łeb i zostaje wyzwany od polnische Schwein!

Porucznik Olszewski organizuje "kocioł" w opuszczonej willi, do której po luksusowe fatałaszki wraca pani domu i akcja rozwija się bardzo szczęśliwie nie tylko dla organów: Olszewski coraz bardziej poddawał się urokowi księżycowej nocy oraz pachnącej konwaliami młodej kobiety. To dla dobra śledztwa - powtarzał w duchu. To dla dobra śledztwa.

[1]

Fabiszewski spojrzał z nie ukrywanym niesmakiem na żonę.
- Dajże spokój. A któż by tam zabijał takiego durnia?
- A niby kto winien, że dureń? - zaperzyła się. - Kto winien? Nie trzeba ci było po pijanemu leźć do mnie pod pierzynę! Wszystko przez ciebie! - Chciała coś jeszcze mówić, ale Fabiszewski energicznie zamachał rękami.

Inne tego autora tu.

#19

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 6, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, prl, 2014, kryminal - 6 komentarzy - Skomentuj


Zygmunt Zeydler-Zborowski - Dwie lewe nogi #90

Spis osób:

  • Euzebiusz Kopacz - szewc, co woli kefir niż śliwowicę
  • sierżant Kazimierz Kopacz - wybrał mundur zamiast szewskiego kopyta, umie w hydraulikę
  • Wiktoria Kopaczowa - w przeciwieństwie do męża lubi wypić, szybka w mowie
  • Romek Fabiszewski - opóźniony w rozwoju psychicznym[1], ale rozwinięty fizycznie
  • Helena Fabiszewska - ponad 100 kilo żywej wagi
  • Zbigniew Fabiszewski - krępy i z sumiastym, wypomadowanym wąsem
  • Grażyna - sekretarka pułkownika
  • pułkownik Leśniewski - w dobrych stosunkach z kontrwywiadem
  • Mariola Vauban (Emma von Schellendorf) - dorodna blondyna o aksamitnych oczach i niezwykle atrakcyjnym biuście
  • Wiktor Bodzicki - młody naukowiec, bardzo szczupły, niezwykle ruchliwy, o niepokojąco bystrym spojrzeniu
  • Porucznik Stanisław Olszewski - dla dobra śledztwa wtula się w ramiona ładnej pani
  • sierżant Pakuła
  • major Stefan Downar
  • Henryk Krauzer - pracuje w Polskich Liniach Oceanicznych, Gdańsk
  • Karol Wasicki - emeryt z piękną willą w Leśnej Podkowie
  • Wasicka - lubi się elegancko ubrać i pachnieć konwaliami
  • pułkownik Jan Stasiak - potężny chłop, można go było wziąć za zapaśnika ciężkiej wagi, kontrwywiad
  • Emil Steinberg - zleca kradzież walizki i znika
  • Boby - młody osiłek o krótko przystrzyżonych jasnych włosach i tępej twarzy zawodowego boksera
  • Krauzer - łysy mężczyzna o przesadnie owłosionych rękach
  • Hans Glostetz - inwalida bez nogi

Po tytule łatwo się domyślić, że będzie o szewcu, i to nietypowym, bo niepijącym. Pan Euzebiusz Kopacz, który tylko raz do roku wypijał dwa kieliszki wódki na urodzinach szwagra Józefa, zatrudnia w swoim warsztacie upośledzonego syna sąsiadów, Romcia. Zatrudnia dlatego, że własny syn mu się nie udał, bo zamiast zelować buty poszedł do milicji. Romek pod nieobecność majstra przyjmuje zamówienie na naprawę dwóch lewych męskich butów. Zaciekawiony majster każe mu iść za zabandażowaną klientką, która te buty odebrała, niestety, Romek nie wraca. Państwo Kopaczowie wysyłają na komisariat, w którym pracuje syn-milicjant, rodziców Romcia:

- W jakim wieku dziecko? - indagował porucznik.
- W marcu skończył dwadzieścia lat.
- Pije?
- Romcio? Pije? - oburzyła się Fabiszewska. - Nigdy w świecie. Jak żyje, nie miał kropli wódki w ustach. On tylko lody, ciastka i cukierki...
Porucznik spojrzał uważnie na rozgorączkowaną kobietę.
- Czy państwa syn jest zupełnie normalny? - spytał.
- Niezupełnie - odparła pospiesznie pani Helena. - Ale czytać umie.
- Jakie tam czytanie - skrzywił się sceptycznie Fabiszewski.
Pani Helena spojrzała ze złością na męża.
- Ty także nie jesteś znowu taki bardzo oczytany.

Zupełnie niezależnie syn pana Euzebiusza, sierżant Kazimierz Kopacz, zostaje zatrudniony w roli kelnera-tajniaka w hotelu Forum, ponieważ ktoś okrada gości. Wprawdzie Kazio nie ma zdolności językowych ("Rozmowy po niemiecku, angielsku, francusku oraz w przeróżnych narzeczach murzyńskich i arabskich. Niestety Kazio w latach szkolnych zapoznał się jedynie trochę z rosyjskim, a i to pobieżnie"), za to umiał rozpoznać postawną, dorodną blondynę o ciemnych, aksamitnych oczach i niezwykle atrakcyjnym biuście. Pani Mariola wpadła w oko "specjalnemu agentowi", nie tylko ze względów fizjologicznych, ale dlatego, że łaziła po wielu piętrach hotelu. Tajność oczywiście była iluzoryczna, bo wtem piękna pani Mariola poprosiła go w tajemnicy o spotkanie, potrzebując pomocy milicji. Niestety, na randce się nie pojawiła (a Kazio pożyczył 300 zł, bo miał w portfelu tylko 100), za to chwilę później znaleziono ją zastrzeloną, a potem wyłowiono z Wisły ciało zaginionego asystenta szewca.

Tajemnicę dwóch lewych butów udało się rozwiązać dzięki znalezionej u hotelowego złodziejaszka walizce, w której leżała proteza prawej nogi, pasująca do butów naprawianych u niepijącego szewca. A w protezie - dokumenty szpiegowskie.

W śledztwie pojawił się też Downar, który wrócił z urlopu z Mazur ("Lepiej niż w Bułgarii. A jakie dziewczyny...") i pomógł znaleźć w protezie dokumenty obcego wywiadu. Ponieważ milicja polubiła przebieranki, sierżant Kopacz udaje najpierw hydraulika, a potem przebiera się za hipisa, śledzi podejrzanych, dostaje w łeb i zostaje wyzwany od polnische Schwein!

Porucznik Olszewski organizuje "kocioł" w opuszczonej willi, do której po luksusowe fatałaszki wraca pani domu i akcja rozwija się bardzo szczęśliwie nie tylko dla organów: Olszewski coraz bardziej poddawał się urokowi księżycowej nocy oraz pachnącej konwaliami młodej kobiety. To dla dobra śledztwa - powtarzał w duchu. To dla dobra śledztwa.

[1]

Fabiszewski spojrzał z nie ukrywanym niesmakiem na żonę.
- Dajże spokój. A któż by tam zabijał takiego durnia?
- A niby kto winien, że dureń? - zaperzyła się. - Kto winien? Nie trzeba ci było po pijanemu leźć do mnie pod pierzynę! Wszystko przez ciebie! - Chciała coś jeszcze mówić, ale Fabiszewski energicznie zamachał rękami.

Inne tego autora.

#19

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 6, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, prl, 2014, kryminal - 6 komentarzy - Skomentuj


Obiegówka, epizod 1

Wyniosłam z zakładu dwie skrzynki badziewia, którego nazbierałam przez lata (to i tak ułamek tego, bo dużą część wyniosłam wcześniej). Oddałam laptop, telefon nabiurkowy, monitor i przesiedziałam dwa kwadranse, czekając aż wyjaśni się kwestia drugiej stacji dokującej, którą podobno miałam. Wyjaśniła się.

Zabawnie jest obserwować podświadome zdziwienie ludzi, kiedy idę korytarzem. Niby wszystko ok, bo mój widok to niby rzecz normalna, ale gdzieś już coś im świta, że nie do końca. Czasem mija kilka chwil, zanim informacja usłyszana/przeczytana w kuluarach wypłynie do świadomości. Zwykle mówią, że zazdroszczą. I że też by chcieli. Złota klatka.

Na obiegówce mam jeszcze do odkreślenia jakieś biblioteki, podpisy zwierzchnika o oddaniu wszystkiego, dostępach i ostatecznym końcu. Kolejna kartka papieru w dobie elektroniki, mam nie zgubić.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 4, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: SOA - - 6 komentarzy - Skomentuj


Obiegówka, epizod 1

Wyniosłam z zakładu dwie skrzynki badziewia, którego nazbierałam przez lata (to i tak ułamek tego, bo dużą część wyniosłam wcześniej). Oddałam laptop, telefon nabiurkowy, monitor i przesiedziałam dwa kwadranse, czekając aż wyjaśni się kwestia drugiej stacji dokującej, którą podobno miałam. Wyjaśniła się.

Zabawnie jest obserwować podświadome zdziwienie ludzi, kiedy idę korytarzem. Niby wszystko ok, bo mój widok to niby rzecz normalna, ale gdzieś już coś im świta, że nie do końca. Czasem mija kilka chwil, zanim informacja usłyszana/przeczytana w kuluarach wypłynie do świadomości. Zwykle mówią, że zazdroszczą. I że też by chcieli. Złota klatka.

Na obiegówce mam jeszcze do odkreślenia jakieś biblioteki, podpisy zwierzchnika o oddaniu wszystkiego, dostępach i ostatecznym końcu. Kolejna kartka papieru w dobie elektroniki, mam nie zgubić.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 4, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: SOA - - 6 komentarzy - Skomentuj


Zygmunt Zeydler-Zborowski - Kukułka bez zegara #79

Spis osób:

  • Jurek - dziennikarz, mąż Elżbiety, nie dotrzymuje słowa
  • Elżbieta - żona Jurka, z wykształcenia stomatolog
  • Wanda Wołczewska - niegdyś śpiewaczka operowa, aktualnie podobno widzi duchy
  • Helena Krajnowska - sąsiadka matki Elżbiety, zatroskana stanem psychicznym pani Wandeczki
  • Michał Sztyroń - śp. czwarty mąż pani Wandeczki, pojawia się jako duch, za życia świnia
  • Stefan Downar - znajomy Jurka, śledczy
  • Panna Stefa - sekretarka naczelnego w redakcji
  • Doktor Buczyński - kardiolog i internista, dwa w jednym
  • porucznik Stanisław Olszewski - nosi na akcję szkło powiększające
  • Antoni Michalski - dawny adorator pani Wandeczki, farmaceuta
  • Lucyna Mielczak - córka Sztyronia, pasierbica Wandeczki, blondyna obdarzona trywialnym seksem
  • Ryszard Mielczak - mąż Lucyny, lekarz, lubi sobie podjeść
  • Stefa - siostrzenica Sztyronia
  • Lucjan Kozielski - lekarz gastrolog, bez problemu przepisuje leki recepturowe
  • Zdzisław Czarnowski - sąsiad Wołczewskiej, fotografik i perwert
  • Lola Stachowiak - dziewczyna Czarnowskiego, czarna i postawna, ale podobno ma krzywe nogi
  • Piotrowski - dozorca, zniechęconym do świata i ludzi, zapewne z powodu chorej wątroby
  • Sierżant Pakuła - nie przepada za coca-colą
  • Brygida Wiśniewska - kolejna flama Czarnowskiego, pożera desery w Hortexie
  • Wacio Rowecki - chętny na fotografię artystyczną (i przygodny seks)
  • zegarmistrz z Kościelnej - może i bez przednich zębów, ale na zegarach się zna

Elżbieta, żona Jurka (dziennikarza, znajomego majora Downara), przygotowywała właśnie sałatkę z wędzonej makreli, papryki, pietruszki, jajka na twardo i majonezu, bo taką sałatkę jej mąż lubił najbardziej, kiedy pojawiła się z wizytą sąsiadka jej matki. Narzekała, że starsza pani twierdzi, jakoby widziała duchy i powinna się udać do psychiatry. Niestety, kiedy mąż wrócił - późno, bo o 22 - to nie dość, że śmierdziało od niego alkoholem, to jeszcze zbagatelizował jej troskę i wyśmiał. Sałatka została w lodówce niezjedzona. Następnego dnia Jurek przygotował kolację (ale sałatka pewnie dalej stała w lodówce), posłał tapczan i wyrzucił śmieci. Niestety, żona zamiast pożycia intymnego, które między wierszami autor przemycał (Jurek przyciągnął ją do siebie. - Chodź - szepnął, dotykając wargami jej włosów), zdenerwowała się po kolejnym telefonie matki, która znowu widziała ducha. I słusznie, bo kiedy na miejscu z zaprzyjaźnioną milicją wyłamali zamki, znaleźli panią Wandeczkę martwą, jednakowoż nie z powodu ataku serca, a przedawkowania leków.

Świętej pamięci mamusia Elżbiety była nieźle trzymającą się śpiewaczką w operetce, pochowała czterech mężów i na starość zajmowała się głównie podróżami, podczas których na małą skalę robiła przemytnicze interesy. Tym dziwniejsze było, że w jej domu nie znaleziono ani książeczek oszczędnościowych, ani dolarów, ani cennej biżuterii. Znaleziono niebawem za to drugie zwłoki - fotografa mieszkającego za ścianą denatki. W mieszkaniu fotografa milicja odkryła zdjęcia gołych babek (w tym pasierbicy denatki) i męża denatki (ubranego), właśnie tego, co się jej ukazywał. I kukułkę bez zegara. Kukułka okazała się być nafaszerowana biżuterią. Nietrudno już było odkryć, w jaki sposób pojawiał się duch i kto pobrał walory starszej pani.

Milicja oczywiście nie jest oziębła:

Downar z zainteresowaniem obserwował postawną, dobrze zbudowaną blondynkę, która miała w sobie dużo dość trywialnego seksu. To była kobieta mogąca podobać się mężczyznom. On jednak wolał mniej agresywny typ urody.

Olszewski dla odmiany umawia się z pulchną blondyną w Horteksie i za porcję ambrozji (i kremu) dowiaduje się wszystkiego o podejrzanych. Pakuła z kolei jeździ po wszystkich warszawskich komisach i zegarmistrzach i z poświęceniem szuka zegara.

Kulinarnie: dziennikarz Jurek trzyma armeński koniak schowany w starych kapciach, milicja zaparza herbatę Madras, a na kolację w Stowarzyszeniu Dziennikarzy panowie spożywają po jednej wódce, na zakąskę śledzia w śmietanie, coś na gorąco, piwo i czarną kawę. Pasierbica denatki, blondyna z trywialnym seksem, popija courvoisier. A Pakuła nie pije coca-coli, uważając ją za apteczną miksturę.

Inne tego autora tu.

#18

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 2, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, prl, 2014, kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Zygmunt Zeydler-Zborowski - Kukułka bez zegara #79

Spis osób:

  • Jurek - dziennikarz, mąż Elżbiety, nie dotrzymuje słowa
  • Elżbieta - żona Jurka, z wykształcenia stomatolog
  • Wanda Wołczewska - niegdyś śpiewaczka operowa, aktualnie podobno widzi duchy
  • Helena Krajnowska - sąsiadka matki Elżbiety, zatroskana stanem psychicznym pani Wandeczki
  • Michał Sztyroń - śp. czwarty mąż pani Wandeczki, pojawia się jako duch, za życia świnia
  • Stefan Downar - znajomy Jurka, śledczy
  • Panna Stefa - sekretarka naczelnego w redakcji
  • Doktor Buczyński - kardiolog i internista, dwa w jednym
  • porucznik Stanisław Olszewski - nosi na akcję szkło powiększające
  • Antoni Michalski - dawny adorator pani Wandeczki, farmaceuta
  • Lucyna Mielczak - córka Sztyronia, pasierbica Wandeczki, blondyna obdarzona trywialnym seksem
  • Ryszard Mielczak - mąż Lucyny, lekarz, lubi sobie podjeść
  • Stefa - siostrzenica Sztyronia
  • Lucjan Kozielski - lekarz gastrolog, bez problemu przepisuje leki recepturowe
  • Zdzisław Czarnowski - sąsiad Wołczewskiej, fotografik i perwert
  • Lola Stachowiak - dziewczyna Czarnowskiego, czarna i postawna, ale podobno ma krzywe nogi
  • Piotrowski - dozorca, zniechęconym do świata i ludzi, zapewne z powodu chorej wątroby
  • Sierżant Pakuła - nie przepada za coca-colą
  • Brygida Wiśniewska - kolejna flama Czarnowskiego, pożera desery w Hortexie
  • Wacio Rowecki - chętny na fotografię artystyczną (i przygodny seks)
  • zegarmistrz z Kościelnej - może i bez przednich zębów, ale na zegarach się zna

Elżbieta, żona Jurka (dziennikarza, znajomego majora Downara), przygotowywała właśnie sałatkę z wędzonej makreli, papryki, pietruszki, jajka na twardo i majonezu, bo taką sałatkę jej mąż lubił najbardziej, kiedy pojawiła się z wizytą sąsiadka jej matki. Narzekała, że starsza pani twierdzi, jakoby widziała duchy i powinna się udać do psychiatry. Niestety, kiedy mąż wrócił - późno, bo o 22 - to nie dość, że śmierdziało od niego alkoholem, to jeszcze zbagatelizował jej troskę i wyśmiał. Sałatka została w lodówce niezjedzona. Następnego dnia Jurek przygotował kolację (ale sałatka pewnie dalej stała w lodówce), posłał tapczan i wyrzucił śmieci. Niestety, żona zamiast pożycia intymnego, które między wierszami autor przemycał (Jurek przyciągnął ją do siebie. - Chodź - szepnął, dotykając wargami jej włosów), zdenerwowała się po kolejnym telefonie matki, która znowu widziała ducha. I słusznie, bo kiedy na miejscu z zaprzyjaźnioną milicją wyłamali zamki, znaleźli panią Wandeczkę martwą, jednakowoż nie z powodu ataku serca, a przedawkowania leków.

Świętej pamięci mamusia Elżbiety była nieźle trzymającą się śpiewaczką w operetce, pochowała czterech mężów i na starość zajmowała się głównie podróżami, podczas których na małą skalę robiła przemytnicze interesy. Tym dziwniejsze było, że w jej domu nie znaleziono ani książeczek oszczędnościowych, ani dolarów, ani cennej biżuterii. Znaleziono niebawem za to drugie zwłoki - fotografa mieszkającego za ścianą denatki. W mieszkaniu fotografa milicja odkryła zdjęcia gołych babek (w tym pasierbicy denatki) i męża denatki (ubranego), właśnie tego, co się jej ukazywał. I kukułkę bez zegara. Kukułka okazała się być nafaszerowana biżuterią. Nietrudno już było odkryć, w jaki sposób pojawiał się duch i kto pobrał walory starszej pani.

Milicja oczywiście nie jest oziębła:

Downar z zainteresowaniem obserwował postawną, dobrze zbudowaną blondynkę, która miała w sobie dużo dość trywialnego seksu. To była kobieta mogąca podobać się mężczyznom. On jednak wolał mniej agresywny typ urody.

Olszewski dla odmiany umawia się z pulchną blondyną w Horteksie i za porcję ambrozji (i kremu) dowiaduje się wszystkiego o podejrzanych. Pakuła z kolei jeździ po wszystkich warszawskich komisach i zegarmistrzach i z poświęceniem szuka zegara.

Kulinarnie: dziennikarz Jurek trzyma armeński koniak schowany w starych kapciach, milicja zaparza herbatę Madras, a na kolację w Stowarzyszeniu Dziennikarzy panowie spożywają po jednej wódce, na zakąskę śledzia w śmietanie, coś na gorąco, piwo i czarną kawę. Pasierbica denatki, blondyna z trywialnym seksem, popija courvoisier. A Pakuła nie pije coca-coli, uważając ją za apteczną miksturę.

Inne tego autora.

#18

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 2, 2014

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, prl, 2014, kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


O tym, że po bułki można pojechać przez kilka wsi

[1.03.2014]

Jest taki moment, że nie narzekam, że w sobotę o 7:54 dziecko zapala światło w łazience, korzysta z nocnika i anonsuje, że właśnie zaczęło dzień. Wystarczy, że za oknem jest mgła. I słońce. Wtedy wywlekam dres, na poranny rozkurz na głowie nawlekam czapkę i zwiewam z domu, że bułki i na pocztę. Jest takie miejsce wcale nie daleko, gdzie widać świat po horyzont. A kiedy jest mgła - widać mleczną poświatę w miejsce horyzontu. Macie gdzieś w okolicy miejsce, gdzie można popatrzeć w dal?

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 2, 2014

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Tag: złotniki - 6 komentarzy - Skomentuj


O tym, że po bułki można pojechać przez kilka wsi

[1.03.2014]

Jest taki moment, że nie narzekam, że w sobotę o 7:54 dziecko zapala światło w łazience, korzysta z nocnika i anonsuje, że właśnie zaczęło dzień. Wystarczy, że za oknem jest mgła. I słońce. Wtedy wywlekam dres, na poranny rozkurz na głowie nawlekam czapkę i zwiewam z domu, że bułki i na pocztę. Jest takie miejsce wcale nie daleko, gdzie widać świat po horyzont. A kiedy jest mgła - widać mleczną poświatę w miejsce horyzontu. Macie gdzieś w okolicy miejsce, gdzie można popatrzeć w dal?

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 2, 2014

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Tag: złotniki - 6 komentarzy - Skomentuj