Concordia
A konkretnie odbicie w budynku Sheratona.

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu
A konkretnie odbicie w budynku Sheratona.

A konkretnie odbicie w budynku Sheratona.

To nie tak, że mnie nic nie cieszy. Bo cieszy. A to nowa torebka w oranżach i czerwieniach, a to zakup ostatniej już chyba paczki pieluch, bo tylko na noc a i to typowo asekuracyjnie, bo nic się w nocy nie dzieje. A to pan na parkingu, który mnie co dzień wita per "kochaniutka", nastawiając dość pozytywnie na przedziwne czasem wyzwania, jakie rzuca mi świat korporacji. A to słońce, które nagle jest i opala, a nie podrażnia. Ale jakoś najbardziej emocjonuje mnie ostatnio spanie i dwa odcinki serialu co wieczór. Nie mogę zacząć Projektu Jeżyce, bo zwyczajnie nie chce mi się, chociaż chcę. I tak się zastanawiam, czy to, że mam poczucie, że za mało cieszę się latem, smakiem zimnego arbuza, że od dwóch dni czekają w koszyku składniki na vichyssoise, ale się jakoś nie chce samo ugotować, to już zaczyna być wiek średni? Że zaczynam wyrastać z moich mentalnych 25 lat? Nie chcę. Mnie tu dobrze.
O, i serwis niemodnepolki mnie ucieszył, mimo że nawet po wnikliwym tentegowaniu w głowie okazało się, że mam t-shirt Zary (ze Zwierzakiem; miałam też buty, ale mi ukradli z samochodem). Wreszcie poczułam się targetem, a w rozbielonym kolorze mint mi nie do twarzy.
To nie tak, że mnie nic nie cieszy. Bo cieszy. A to nowa torebka w oranżach i czerwieniach, a to zakup ostatniej już chyba paczki pieluch, bo tylko na noc a i to typowo asekuracyjnie, bo nic się w nocy nie dzieje. A to pan na parkingu, który mnie co dzień wita per "kochaniutka", nastawiając dość pozytywnie na przedziwne czasem wyzwania, jakie rzuca mi świat korporacji. A to słońce, które nagle jest i opala, a nie podrażnia. Ale jakoś najbardziej emocjonuje mnie ostatnio spanie i dwa odcinki serialu co wieczór. Nie mogę zacząć Projektu Jeżyce, bo zwyczajnie nie chce mi się, chociaż chcę. I tak się zastanawiam, czy to, że mam poczucie, że za mało cieszę się latem, smakiem zimnego arbuza, że od dwóch dni czekają w koszyku składniki na vichyssoise, ale się jakoś nie chce samo ugotować, to już zaczyna być wiek średni? Że zaczynam wyrastać z moich mentalnych 25 lat? Nie chcę. Mnie tu dobrze.
O, i serwis niemodnepolki mnie ucieszył, mimo że nawet po wnikliwym tentegowaniu w głowie okazało się, że mam t-shirt Zary (ze Zwierzakiem; miałam też buty, ale mi ukradli z samochodem). Wreszcie poczułam się targetem, a w rozbielonym kolorze mint mi nie do twarzy.
Zbiorek felietonów powstał z tekstów drukowanych w latach 2000-2004 w Wysokich Obcasach. Każdy tekst jest inny, ale podoba mi się spojrzenie z boku na rzeczy zwykłe, niby zwyczajne i takie, koło których zwykle się przechodzi nie zauważając. Najbardziej chyba mnie ujęła "Mamusia", tak osobiście. Bo chyba najbardziej chcę, żeby dziecko mi rysowało jak najładniejszą łąkę. I widziało we mnie dziewczynę. Oczywiście poza innymi ważnymi rzeczami, ale kwiaty i dziewczyna są też całkiem ważne.
#50
Zbiorek felietonów powstał z tekstów drukowanych w latach 2000-2004 w Wysokich Obcasach. Każdy tekst jest inny, ale podoba mi się spojrzenie z boku na rzeczy zwykłe, niby zwyczajne i takie, koło których zwykle się przechodzi nie zauważając. Najbardziej chyba mnie ujęła "Mamusia", tak osobiście. Bo chyba najbardziej chcę, żeby dziecko mi rysowało jak najładniejszą łąkę. I widziało we mnie dziewczynę. Oczywiście poza innymi ważnymi rzeczami, ale kwiaty i dziewczyna są też całkiem ważne.
#50
Wprawdzie w książce ginie policjant, ale - absurdalnie - posądzony o to młody człowiek nie jest sprawcą, wbrew założeniom aparatu sprawiedliwości. Po stronie zdrowego rozsądku są Martin Beck, Sten Kolberg i Gunvald Larsson, którzy nie dają wytoczyć armaty na muchy (chociaż podczas szturmu na mieszkanie pewnego rabusia bankowego zostaje skaleczony pies oraz pogryziona konkubina rabusia). Wprawdzie cały czas prowadzą śledztwo w sprawie zaginionej kobiety, ale mimochodem rozwiązują też i dwie inne sprawy. Sąsiadem zaginionej jest oskarżony o morderstwo Roseanny, ale do samego końca Beck szuka dowodu, że tak jest naprawdę.
Prywatnie Beck jest w szczęśliwym związku z Rheą Nielsen, bo i po rozwodzie można zacząć nowe życie. Kolberg rezygnuje z pracy w policji, bo nie podoba mu się kierunek, w jakim aparat podąża, a Larsson, jak to Larsson, jest opryskliwy i tępi głupotę.
Inne tego autora tu.
#49
Wprawdzie w książce ginie policjant, ale - absurdalnie - posądzony o to młody człowiek nie jest sprawcą, wbrew założeniom aparatu sprawiedliwości. Po stronie zdrowego rozsądku są Martin Beck, Sten Kolberg i Gunvald Larsson, którzy nie dają wytoczyć armaty na muchy (chociaż podczas szturmu na mieszkanie pewnego rabusia bankowego zostaje skaleczony pies oraz pogryziona konkubina rabusia). Wprawdzie cały czas prowadzą śledztwo w sprawie zaginionej kobiety, ale mimochodem rozwiązują też i dwie inne sprawy. Sąsiadem zaginionej jest oskarżony o morderstwo Roseanny, ale do samego końca Beck szuka dowodu, że tak jest naprawdę.
Prywatnie Beck jest w szczęśliwym związku z Rheą Nielsen, bo i po rozwodzie można zacząć nowe życie. Kolberg rezygnuje z pracy w policji, bo nie podoba mu się kierunek, w jakim aparat podąża, a Larsson, jak to Larsson, jest opryskliwy i tępi głupotę.
Inne tego autora tu.
#49
Kay wraca na Bermudy, na ślub swojej siostrzenicy z bogatym Ivorem. W bagażu wiezie dla niej suknię ślubną i pamiętnik byłej żony narzeczonego siostrzenicy, która w tajemniczych okolicznościach popełniła samobójstwo. Dodatkowo przez krótki czas Kay była również narzeczoną Ivora, ale przejrzała na oczy i zwiała. Po powrocie okazuje się, że Ivor się nie zmienił, dalej jest zarozumiałym gburem i pewnym siebie manipulantem, tym łatwiejsze więc wydaje się zadanie Kay. Tyle że chwilę przed północą zostają znalezione zwłoki Ivora i nagle cała historia nie staje się łatwa. Każdy - nawet do tej pory zachwyceni zięciem Maud i Gilbert, zakochana w nim sąsiadka Simone, lekarz sądowy mieszkający opodal i podwładny Ivora, młody Don - ma powód, żeby sprzątnąć bogacza. I każdy kłamie. Czasem, żeby dać komuś alibi, czasem dla własnego bezpieczeństwa, czasem ze strachu, nawet Kay. Major Clifford z lokalnej policji pojawia się i znika, czasem podpuszczając uczestników dramatu, czasem pozwalając im wyjaśnić sprawy między sobą.
Dość przewidywalny, chociaż w schemacie "wyspa" trudno wymyślić coś ożywczego. Ale miło się czyta ze względu na duszny, gorący klimat egzotycznych Bermudów.
Inne tego autora, inne z tej serii:
#48
Kay wraca na Bermudy, na ślub swojej siostrzenicy z bogatym Ivorem. W bagażu wiezie dla niej suknię ślubną i pamiętnik byłej żony narzeczonego siostrzenicy, która w tajemniczych okolicznościach popełniła samobójstwo. Dodatkowo przez krótki czas Kay była również narzeczoną Ivora, ale przejrzała na oczy i zwiała. Po powrocie okazuje się, że Ivor się nie zmienił, dalej jest zarozumiałym gburem i pewnym siebie manipulantem, tym łatwiejsze więc wydaje się zadanie Kay. Tyle że chwilę przed północą zostają znalezione zwłoki Ivora i nagle cała historia nie staje się łatwa. Każdy - nawet do tej pory zachwyceni zięciem Maud i Gilbert, zakochana w nim sąsiadka Simone, lekarz sądowy mieszkający opodal i podwładny Ivora, młody Don - ma powód, żeby sprzątnąć bogacza. I każdy kłamie. Czasem, żeby dać komuś alibi, czasem dla własnego bezpieczeństwa, czasem ze strachu, nawet Kay. Major Clifford z lokalnej policji pojawia się i znika, czasem podpuszczając uczestników dramatu, czasem pozwalając im wyjaśnić sprawy między sobą.
Dość przewidywalny, chociaż w schemacie "wyspa" trudno wymyślić coś ożywczego. Ale miło się czyta ze względu na duszny, gorący klimat egzotycznych Bermudów.
Inne tego autora, inne z tej serii:
#48