Martin Beck dostał od córki na gwiazdkę płytę pt. Śmiejący się policjant, ale ani jemu, ani reszcie wydziału nie było do śmiechu, bo ktoś ostrzelał autobus piętrowy z ośmioma osobami na pokładzie i zwiał bez śladu. Żeby był większy obciach dla sztokholmskiej policji, w autobusie został zabity jeden z młodszych policjantów - Stenström. W autobusie zginęła tak na oko zupełnie przypadkowa grupa ludzi - babcia wracająca od wnuka, biznesmen jadący do kochanki, kierowca, zaniedbany mężczyzna bez dokumentów, młoda pielęgniarka, pracownik zarządu dróg, Arab z Algieru i prawie 60-letni majster. Tropów mnóstwo, ale wbrew zapowiedziom zwierzchnictwa do sprawy przydzielono kilka osób, a nie kilkaset, bo reszta pacyfikuje manifestację przeciwko wojnie w Wietnamie.
Absurdalnie, do rozwiązania sprawy przyczyniło się to, że zamordowany śledczy Stenström zrobił swojej narzeczonej serię półpornograficznych zdjęć oraz w ciągu ostatnich kilku miesięcy bardzo obficie uprawiał pożycie intymne. Martin Beck był chory, patrolujący okolice Solnej Kristiansson i Kvant niezdarni i bałaganiarscy, a Gunvald Larsson jak zwykle opryskliwy i niegrzeczny.
Inne tych autorów, inne z tej serii.
#7
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 16, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, panowie, 2012, mwa, cwa, kryminal, z-jamnikiem
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Martin Beck dostał od córki na gwiazdkę płytę pt. Śmiejący się policjant, ale ani jemu, ani reszcie wydziału nie było do śmiechu, bo ktoś ostrzelał autobus piętrowy z ośmioma osobami na pokładzie i zwiał bez śladu. Żeby był większy obciach dla sztokholmskiej policji, w autobusie został zabity jeden z młodszych policjantów - Stenström. W autobusie zginęła tak na oko zupełnie przypadkowa grupa ludzi - babcia wracająca od wnuka, biznesmen jadący do kochanki, kierowca, zaniedbany mężczyzna bez dokumentów, młoda pielęgniarka, pracownik zarządu dróg, Arab z Algieru i prawie 60-letni majster. Tropów mnóstwo, ale wbrew zapowiedziom zwierzchnictwa do sprawy przydzielono kilka osób, a nie kilkaset, bo reszta pacyfikuje manifestację przeciwko wojnie w Wietnamie.
Absurdalnie, do rozwiązania sprawy przyczyniło się to, że zamordowany śledczy Stenström zrobił swojej narzeczonej serię półpornograficznych zdjęć oraz w ciągu ostatnich kilku miesięcy bardzo obficie uprawiał pożycie intymne. Martin Beck był chory, patrolujący okolice Solnej Kristiansson i Kvant niezdarni i bałaganiarscy, a Gunvald Larsson jak zwykle opryskliwy i niegrzeczny.
Inne tych autorów, inne z tej serii.
#7
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 16, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, panowie, 2012, mwa, cwa, kryminal, z-jamnikiem
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Zostawiłam Maja z TŻ-em (albowiem dziecko me odmawia zabaw na dworze), wyszłam w śnieg. Poranne zakupy - znowu kupiłam samochód (niestety w przeciwieństwie do bułek nie można dostać od razu do ręki, tylko trzeba czekać do kwietnia i to przy dobrych wiatrach). I wróciłam okrężną drogą.



Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 15, 2012
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
Tag:
złotniki
- 5 komentarzy
- Skomentuj
Zostawiłam Maja z TŻ-em (albowiem dziecko me odmawia zabaw na dworze), wyszłam w śnieg. Poranne zakupy - znowu kupiłam samochód (niestety w przeciwieństwie do bułek nie można dostać od razu do ręki, tylko trzeba czekać do kwietnia i to przy dobrych wiatrach). I wróciłam okrężną drogą.



Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 15, 2012
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
Tag:
złotniki
- 5 komentarzy
- Skomentuj
Zasadniczy i dość upierdliwy kapitan milicji, którego głównym celem jest na każdym kroku poddawać w wątpliwość sensowność postępowania jego podwładnego, chorążego Popielasa, zostaje wezwany do powieszonego. Niby samobójstwo, ale mieszkanie jest wyczyszczone, a przy zwłokach 51-letniego szefa rachuby znaleziono kartkę treści "zaległy wyrok" i przekazy na korzyść pewnego inżyniera.
Kapitan niespecjalnie dba o tajemnicę śledztwa i wszystkie szczegóły konsultuje z kolegą - dziennikarzem. I gdyby nie te konsultacje, sprawy by nie rozwiązał, mógłby tylko aresztować dwie niewinne osoby.
Jest to pierwszy kryminał, który prowadzi do Włocławka. Adresat przekazów, inżynier Woroński, mimo że ma piękną żonę, romansuje sobie z żoną kolegi z nadwiślańskiego miasta. Zatrzymuje się we włocławskim hotelu Victoria[1], idzie do kina do pobliskiego kina na "Ojca chrzestnego" i wielce zawstydzony wyznaje, że pod nieobecność męża spędził z nadobną kochanką miłe chwile.
Autor chyba trochę zapatrzył się na Chandlera, bo co jakiś czas przemyca błyskotliwe metafory: Kawiarnia "Capri" nie różni się niczym specjalnym, prócz cen, od pozostałych stołecznych lokali. Ta sama lura, zimna jak twarz kelnerki. Leciutko podkochuje się w dystyngowanej i eleganckiej żonie Worońskiego, a na widok jej czystego i gustownie urządzonego mieszkania patrzy introwertycznie na swoje obuwie: I ta czystość. Czułem się tak, jakbym w zabłoconych buciorach wlazł do salonu. A przecież to był pokój, w którym zwyczajnie mieszkali.
[1] Mieszkałam tam pół życia, a nie pamiętam hotelu Victoria. W kinie bywałam, i owszem.
Inne tego autora:
#6
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 14, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, prl, 2012, kryminal, klub-srebrnego-klucza
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Zasadniczy i dość upierdliwy kapitan milicji, którego głównym celem jest na każdym kroku poddawać w wątpliwość sensowność postępowania jego podwładnego, chorążego Popielasa, zostaje wezwany do powieszonego. Niby samobójstwo, ale mieszkanie jest wyczyszczone, a przy zwłokach 51-letniego szefa rachuby znaleziono kartkę treści "zaległy wyrok" i przekazy na korzyść pewnego inżyniera.
Kapitan niespecjalnie dba o tajemnicę śledztwa i wszystkie szczegóły konsultuje z kolegą - dziennikarzem. I gdyby nie te konsultacje, sprawy by nie rozwiązał, mógłby tylko aresztować dwie niewinne osoby.
Jest to pierwszy kryminał, który prowadzi do Włocławka. Adresat przekazów, inżynier Woroński, mimo że ma piękną żonę, romansuje sobie z żoną kolegi z nadwiślańskiego miasta. Zatrzymuje się we włocławskim hotelu Victoria[1], idzie do kina do pobliskiego kina na "Ojca chrzestnego" i wielce zawstydzony wyznaje, że pod nieobecność męża spędził z nadobną kochanką miłe chwile.
Autor chyba trochę zapatrzył się na Chandlera, bo co jakiś czas przemyca błyskotliwe metafory: Kawiarnia "Capri" nie różni się niczym specjalnym, prócz cen, od pozostałych stołecznych lokali. Ta sama lura, zimna jak twarz kelnerki. Leciutko podkochuje się w dystyngowanej i eleganckiej żonie Worońskiego, a na widok jej czystego i gustownie urządzonego mieszkania patrzy introwertycznie na swoje obuwie: I ta czystość. Czułem się tak, jakbym w zabłoconych buciorach wlazł do salonu. A przecież to był pokój, w którym zwyczajnie mieszkali.
[1] Mieszkałam tam pół życia, a nie pamiętam hotelu Victoria. W kinie bywałam, i owszem.
Inne tego autora:
#6
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 14, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, prl, 2012, kryminal, klub-srebrnego-klucza
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Weekend kondycyjny. Maj zdrowieje z kolejnego przeziębienia, ja się właśnie rozkładam. Im bardziej czuję się słabo, tym bardziej ubolewam, że nie mogę wyjść (a nawet jeśli bym wyszła, to Maj niespecjalnie chce uczestniczyć; moja krew - "pójdziemi, jak będzie ciepjej"). Za oknem słonko, leniwy niedzielny poranek nie wdziera się w dzień jakoś gwałtownie. Poranne tarzanie się w łóżku, nagromadzona po nocy elokwencja i czułość najczęściej trafia w koty, do których powoli dociera, że jest trzecia osoba chętna do głaskania. W domu pachnie herbatą.
I już w połowie lutego rozebrałam choinkę.
Szlifuję jazdę C5, pożyczanym od TŻ-a, który cierpliwie jeździ do pracy z kolegą. Do tego wykupili mi czerwone C3 w salonie. Teraz nie wiem, brać czarne, czekać do kwietnia? (Dla porządku dodam, że nie zamierzam zmieniać marki, z góry dziękuję). Decyzje, decyzje. Z policji dostałam zawiadomienie, a starostwo powiatowe w celu wyrejestrowania potrzebuje zaświadczenia. Semantyka na poziomie papieru, nie lubię.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 12, 2012
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Maja -
- 9 komentarzy
- Skomentuj
Weekend kondycyjny. Maj zdrowieje z kolejnego przeziębienia, ja się właśnie rozkładam. Im bardziej czuję się słabo, tym bardziej ubolewam, że nie mogę wyjść (a nawet jeśli bym wyszła, to Maj niespecjalnie chce uczestniczyć; moja krew - "pójdziemi, jak będzie ciepjej"). Za oknem słonko, leniwy niedzielny poranek nie wdziera się w dzień jakoś gwałtownie. Poranne tarzanie się w łóżku, nagromadzona po nocy elokwencja i czułość najczęściej trafia w koty, do których powoli dociera, że jest trzecia osoba chętna do głaskania. W domu pachnie herbatą.
I już w połowie lutego rozebrałam choinkę.
Szlifuję jazdę C5, pożyczanym od TŻ-a, który cierpliwie jeździ do pracy z kolegą. Do tego wykupili mi czerwone C3 w salonie. Teraz nie wiem, brać czarne, czekać do kwietnia? (Dla porządku dodam, że nie zamierzam zmieniać marki, z góry dziękuję). Decyzje, decyzje. Z policji dostałam zawiadomienie, a starostwo powiatowe w celu wyrejestrowania potrzebuje zaświadczenia. Semantyka na poziomie papieru, nie lubię.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 12, 2012
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Maja -
- 9 komentarzy
- Skomentuj
Mam słabość do ekranizacji komiksów, zwłaszcza jeśli pojawia się w nich cyniczny detektyw, dużo biegania i rzucania się wzajemnie podczas potyczek oraz tajemniczy artefakt. Wprawdzie oryginalnie bohater rozwiązuje sprawy w mglistym Londynie, ale zmiana lokalizacji na Amerykę Północną całkiem nieźle się sprawdziła.
Dylan Dog, uroczy brunet w dżinsach i z gęstymi brwiami okazuje się być detektywem, który od kilku lat prowadzi sprawy nudne, bo od śmierci swojej dziewczyny przestał zajmować się sprawami paranormalnymi. I wprawdzie początkowo odrzuca śledztwo w sprawie zabójstwa przez wilkołaka, ale kiedy sprawa staje się osobista, wraca do świata nieumarłych. Jest atrakcyjna blondynka, klub sprzedający wampirzą krew uzależnionym, zorganizowane mafijnie wilkołaki prowadzące rzeźnię i grożąca całemu światu zagłada.
Niezbędna porcja przymrużenia oka - na samym początku ginie współpracownik Dylana, ale w Nowym Orleanie to dopiero początek, bo Marcus budzi się w kostnicy wprawdzie bez ręki ("miał taką miękką skórę, dbał o siebie"), ale za to jako zombie. Trudno mu to zaakceptować, zwłaszcza że zapasową rękę (kupioną w placówce o dźwięcznej nazwie "Body Parts") ma afroamerykańską, a dieta złożona z robaków i zgnilizny budzi w nim moralny opór. Obowiązkowo jest zebranie Zombie Anonymous ("I'm Markus and I'm dead. Hi, Markus!"), brakuje tylko wielkiego hasła "Dumny, bo z trumny".
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 12, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 1 komentarz
- Skomentuj
Mam słabość do ekranizacji komiksów, zwłaszcza jeśli pojawia się w nich cyniczny detektyw, dużo biegania i rzucania się wzajemnie podczas potyczek oraz tajemniczy artefakt. Wprawdzie oryginalnie bohater rozwiązuje sprawy w mglistym Londynie, ale zmiana lokalizacji na Amerykę Północną całkiem nieźle się sprawdziła.
Dylan Dog, uroczy brunet w dżinsach i z gęstymi brwiami okazuje się być detektywem, który od kilku lat prowadzi sprawy nudne, bo od śmierci swojej dziewczyny przestał zajmować się sprawami paranormalnymi. I wprawdzie początkowo odrzuca śledztwo w sprawie zabójstwa przez wilkołaka, ale kiedy sprawa staje się osobista, wraca do świata nieumarłych. Jest atrakcyjna blondynka, klub sprzedający wampirzą krew uzależnionym, zorganizowane mafijnie wilkołaki prowadzące rzeźnię i grożąca całemu światu zagłada.
Niezbędna porcja przymrużenia oka - na samym początku ginie współpracownik Dylana, ale w Nowym Orleanie to dopiero początek, bo Marcus budzi się w kostnicy wprawdzie bez ręki ("miał taką miękką skórę, dbał o siebie"), ale za to jako zombie. Trudno mu to zaakceptować, zwłaszcza że zapasową rękę (kupioną w placówce o dźwięcznej nazwie "Body Parts") ma afroamerykańską, a dieta złożona z robaków i zgnilizny budzi w nim moralny opór. Obowiązkowo jest zebranie Zombie Anonymous ("I'm Markus and I'm dead. Hi, Markus!"), brakuje tylko wielkiego hasła "Dumny, bo z trumny".
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 12, 2012
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 1 komentarz
- Skomentuj