Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Andaluzja 2025: Granada

[20.04.2025]

W Granadzie zapragnęłam obejrzeć wielkanocną procesję, ale się nieco spóźniłam i zobaczyłam już tylko, jak sprzątają ulice. Sądząc po wysiłku w czyszczeniu, Działo Się. Przez to też pobłądziliśmy w drodze na parking, bo kazało objeżdżać opłotkami, skoro główne ulice zamknięte, bo procesja. Plan miałam minimalny - punkty widokowe, katedra oraz jedzenie. Udało się dwa punkty z trzech, no, dwa i pół - na San Miguel Alto, gdzie rzut z góry na Alhambrę, da się wjechać samochodem na bogato, a na Mirador de la Churra da się wejść schodkami wprost z obiadu, ale w przypadku Mirador de San Nicolás okazało się, że wjeżdża się na górę wąskimi uliczkami przez gęstą zabudowę, nie ma parkingu, a potem się zjeżdża. Więc widoki podziwiałam z okna, na następny raz muszę wymyślić, jak się na samą górę dostać; wiem, można wejść, ale musiałybyście usłyszeć, jak rodzina wyrzekała na chodzenie pod górkę. Katedra też wymaga powtórki, bo weszłam tylko do bocznej kaplicy, gdzie nielicho dawało kadzidłem, do katedry właściwej była spora kolejka, a naród się domagał jedzenia. Granada nieustająco piękna, nawet przy załamaniu pogody - deszcz, grad i 10-13 stopni.

Adresy:

  • Parking Victoria - C. San Antón, 1 (jest znak zakazu wjazdu i drobnym maczkiem, że oprócz tych, co na parking)
  • Bab mansour - kuchnia marokańska, C. Elvira, 11, Albaicín, Granada
  • Mirador de San Miguel Alto - Cam. del Sacromonte
  • Mirador de San Nicolás - Plaza Mirador de San Nicolás 2
  • Mirador de la Churra - C. Almanzora Alta 32
  • Katedra w Grenadzie - Pl. de las Pasiegas
  • Chök Pastelería - C. Mesones 10

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek maj 1, 2025

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: hiszpania, andaluzja, granada - 1 komentarz - Skomentuj


Andaluzja 2025: Granada

[20.04.2025]

W Granadzie zapragnęłam obejrzeć wielkanocną procesję, ale się nieco spóźniłam i zobaczyłam już tylko, jak sprzątają ulice. Sądząc po wysiłku w czyszczeniu, Działo Się. Przez to też pobłądziliśmy w drodze na parking, bo kazało objeżdżać opłotkami, skoro główne ulice zamknięte, bo procesja. Plan miałam minimalny - punkty widokowe, katedra oraz jedzenie. Udało się dwa punkty z trzech, no, dwa i pół - na San Miguel Alto, gdzie rzut z góry na Alhambrę, da się wjechać samochodem na bogato, a na Mirador de la Churra da się wejść schodkami wprost z obiadu, ale w przypadku Mirador de San Nicolás okazało się, że wjeżdża się na górę wąskimi uliczkami przez gęstą zabudowę, nie ma parkingu, a potem się zjeżdża. Więc widoki podziwiałam z okna, na następny raz muszę wymyślić, jak się na samą górę dostać; wiem, można wejść, ale musiałybyście usłyszeć, jak rodzina wyrzekała na chodzenie pod górkę. Katedra też wymaga powtórki, bo weszłam tylko do bocznej kaplicy, gdzie nielicho dawało kadzidłem, do katedry właściwej była spora kolejka, a naród się domagał jedzenia. Granada nieustająco piękna, nawet przy załamaniu pogody - deszcz, grad i 10-13 stopni.

Adresy:

  • Parking Victoria - C. San Antón, 1 (jest znak zakazu wjazdu i drobnym maczkiem, że oprócz tych, co na parking)
  • Bab mansour - kuchnia marokańska, C. Elvira, 11, Albaicín, Granada
  • Mirador de San Miguel Alto - Cam. del Sacromonte
  • Mirador de San Nicolás - Plaza Mirador de San Nicolás 2
  • Mirador de la Churra - C. Almanzora Alta 32
  • Katedra w Grenadzie - Pl. de las Pasiegas
  • Chök Pastelería - C. Mesones 10

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek maj 1, 2025

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: hiszpania, andaluzja, granada - 1 komentarz - Skomentuj


Sigrid Nunez - Sempre Susan. Wspomnienie o Susan Sontag

Ogromnym zaskoczeniem dla mnie było, że Nunez okazała się OMC synową Sontag. Zaczynała jako asystentka pisarki, dzięki czemu trafiła do jej pełnego książek mieszkania, po czym przez dłuższy czas była w związku z synem Susan (zawsze Susan, nigdy pani Sontag, stąd tytuł), Davidem. Kiedy się rozeszli, to właśnie Susan najbardziej było żal, bo uwielbiała ten dziwny trójkąt. Nunez opowiada o pisarce, kontrowersjach z nią związanych, dzieli się anegdotami, raczej życzliwie, acz czasem zauważa, jak dziwnie zachowywała się jej mentorka i jak dziwne miała zwyczaje, zwłaszcza pod koniec życia. Sporą część zajmuje czas choroby nowotworowej Sontag, co daje sporo do myślenia w zestawieniu z inną książką Nunez - Pełnią miłości. Tu narratorka opowiada o umowie z terminalnie chorą przyjaciółką, której ma dotrzymać towarzystwa, zanim ta zdecyduje się na odejście. Ile w obu jest fikcji, ile prawdy - nie wiadomo.

Inne tej autorki tutaj.

#28

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwiecień 29, 2025

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, biografia, autobiografia, 2025 - 0 komentarzy - Skomentuj


Sigrid Nunez - Sempre Susan. Wspomnienie o Susan Sontag

Ogromnym zaskoczeniem dla mnie było, że Nunez okazała się OMC synową Sontag. Zaczynała jako asystentka pisarki, dzięki czemu trafiła do jej pełnego książek mieszkania, po czym przez dłuższy czas była w związku z synem Susan (zawsze Susan, nigdy pani Sontag, stąd tytuł), Davidem. Kiedy się rozeszli, to właśnie Susan najbardziej było żal, bo uwielbiała ten dziwny trójkąt. Nunez opowiada o pisarce, kontrowersjach z nią związanych, dzieli się anegdotami, raczej życzliwie, acz czasem zauważa, jak dziwnie zachowywała się jej mentorka i jak dziwne miała zwyczaje, zwłaszcza pod koniec życia. Sporą część zajmuje czas choroby nowotworowej Sontag, co daje sporo do myślenia w zestawieniu z inną książką Nunez - Pełnią miłości. Tu narratorka opowiada o umowie z terminalnie chorą przyjaciółką, której ma dotrzymać towarzystwa, zanim ta zdecyduje się na odejście. Ile w obu jest fikcji, ile prawdy - nie wiadomo.

Inne tej autorki tutaj.

#28

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwiecień 29, 2025

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, biografia, autobiografia, 2025 - 0 komentarzy - Skomentuj


Marta Dzido - Ślad po mamie

Lata 90. Narratorka ma 19 lat, właśnie zdaje maturę i po zaistnieniu kompletu - alkoholu, imprezy, braku rozwagi, na teście ciążowym pojawia się druga kreska. Wie, że z tym Grzegorzem to nie na poważnie, tym bardziej, że jego interesują studia na politechnice, a nie bycie ojcem, załatwi od ojca pieniądze na zabieg. Jaką decyzję podejmie dziewczyna, która właśnie straciła ukochaną matkę, a ojca nie znała, bo ten zwiał na wieść o tym, że ciąża? Patrząc na historię swojej matki, na jej wybory i życiowe opcje, zastanawiając się po wielokroć, czy nie lepiej by dla wszystkich było, gdyby się nie urodziła, wybiera aborcję. I zostaje sama ze swoimi myślami, bez możliwości upewnienia się, czy była to dobra decyzja. Na to nakłada się historia jej przyjaciółki/kochanki, Milenki, której świat się rozsypał w efekcie przemocy. Narkotyki, beznadzieja, przypadkowe znajomości, okres przełomu między nagle zakończonym dzieciństwem, a jeszcze niepełną dorosłością.

To trochę historia rozrachunkowa z epoki, trochę osobista - jak radzić sobie z życiowymi wyborami bez wsparcia, jakie znaczenie dla kobiety ma aborcja, zaufanie do siebie i świata, zrozumienie, jak nieodwracalna jest decyzja, czy lekarz jej nie skrzywdzi, czy ktoś się dowie i co wtedy? Nie jest to opowieść łatwa - jest gwałt, depresja, strata i poczucie, że może jakby podjęła inną decyzję, to nie byłoby łatwiej. To chyba pierwsza książka Dzido, jeszcze nie do końca tak bogata semantycznie jak kolejne, ale ważna. Zaistniała jako głos w dyskusji o aborcji, jako monodram z Marią Seweryn; nie daje recept, tylko zadaje pytania.

Inne tej autorki.

#27

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwiecień 29, 2025

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2025 - 0 komentarzy - Skomentuj


Marta Dzido - Ślad po mamie

Lata 90. Narratorka ma 19 lat, właśnie zdaje maturę i po zaistnieniu kompletu - alkoholu, imprezy, braku rozwagi, na teście ciążowym pojawia się druga kreska. Wie, że z tym Grzegorzem to nie na poważnie, tym bardziej, że jego interesują studia na politechnice, a nie bycie ojcem, załatwi od ojca pieniądze na zabieg. Jaką decyzję podejmie dziewczyna, która właśnie straciła ukochaną matkę, a ojca nie znała, bo ten zwiał na wieść o tym, że ciąża? Patrząc na historię swojej matki, na jej wybory i życiowe opcje, zastanawiając się po wielokroć, czy nie lepiej by dla wszystkich było, gdyby się nie urodziła, wybiera aborcję. I zostaje sama ze swoimi myślami, bez możliwości upewnienia się, czy była to dobra decyzja. Na to nakłada się historia jej przyjaciółki/kochanki, Milenki, której świat się rozsypał w efekcie przemocy. Narkotyki, beznadzieja, przypadkowe znajomości, okres przełomu między nagle zakończonym dzieciństwem, a jeszcze niepełną dorosłością.

To trochę historia rozrachunkowa z epoki, trochę osobista - jak radzić sobie z życiowymi wyborami bez wsparcia, jakie znaczenie dla kobiety ma aborcja, zaufanie do siebie i świata, zrozumienie, jak nieodwracalna jest decyzja, czy lekarz jej nie skrzywdzi, czy ktoś się dowie i co wtedy? Nie jest to opowieść łatwa - jest gwałt, depresja, strata i poczucie, że może jakby podjęła inną decyzję, to nie byłoby łatwiej. To chyba pierwsza książka Dzido, jeszcze nie do końca tak bogata semantycznie jak kolejne, ale ważna. Zaistniała jako głos w dyskusji o aborcji, jako monodram z Marią Seweryn; nie daje recept, tylko zadaje pytania.

Inne tej autorki.

#27

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwiecień 29, 2025

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2025 - 0 komentarzy - Skomentuj


Lauren Groff - Dzikie bezkresy

Bezimienna bohaterka, czasem kiedyś Lamentacją, ale nie wiem, czy to żartobliwe, czy złośliwe, ucieka z naprędce spakowanymi podstawowymi narzędziami - nożem, kocami, cynowym kubkiem i skradzionymi zmarłemu na ospę synowi szlachcica butami; miejsce, w którym się znalazła, nie jest bezpieczne. Dziewczyna jest sierotą, z przytułku zabrała ją dobra pani na służbę, do opieki nad swoją opóźnioną intelektualnie córeczką, niewiele młodszą od dziewczyny. I wszystko układało się dobrze do czasu, kiedy drugi mąż dobrej pani, pastor, dla odmiany niezbyt dobry, nie wpadł na pomysł wyjazdu do Ameryki. Rzecz się dzieje przed triumfalnym przyjazdem Mayflower, emigranci trafiają w skrajnie niesprzyjające warunki, statki z zapasami zatonęły, tubylcy - Powatanie - niekoniecznie są pozytywnie nastawieni, ostra zima i choroby zbierają srogie żniwo. W trakcie dramatycznej ucieczki dziewczyny, która widzi, że pozostając w coraz gorszych warunkach w osadzie, nie przeżyje, dowiadujemy się o wszystkich okropnych wydarzeniach, w jakich przypadkiem uczestniczyła. Nie ma tu bohaterstwa, nie ma chwały, jest survival - robaki do jedzenia, jątrzące się rany, niebezpieczne zwierzęta i ludzie, jeszcze bardziej bezwzględni. Dziewczyna próbuje dostać się do osad Francuzów, gdzieś w górę mapy, który kiedyś kątem oka widziała.

Węszę spisek wszechświata, bo tuż po przeczytaniu trudnej, posępnej książki o upadku cywilizacji, dla odprężenia wzięłam do ręki historię o prywatnym końcu świata w XVII-wiecznej Ameryce. Autorka nie oszczędza czytelniczki, serwując ponurą, traumatyczną opowieść o ostatecznej podróży na skraju zagłodzenia, w gorączce, pełną fizjologii i zupełnie bez nadziei. To nie jest kawałek historii, który Amerykanie świętują i się nim chwalą, to jest owszem, land of free, ale tylko w kwestii wyboru swojego końca. Jak najbardziej jest to książka czytalna, mimo makabry, ale raczej nie dla przyjemności.

Inne tej autorki tutaj.

#26

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek kwiecień 28, 2025

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2025 - 1 komentarz - Skomentuj


Lauren Groff - Dzikie bezkresy

Bezimienna bohaterka, czasem kiedyś Lamentacją, ale nie wiem, czy to żartobliwe, czy złośliwe, ucieka z naprędce spakowanymi podstawowymi narzędziami - nożem, kocami, cynowym kubkiem i skradzionymi zmarłemu na ospę synowi szlachcica butami; miejsce, w którym się znalazła, nie jest bezpieczne. Dziewczyna jest sierotą, z przytułku zabrała ją dobra pani na służbę, do opieki nad swoją opóźnioną intelektualnie córeczką, niewiele młodszą od dziewczyny. I wszystko układało się dobrze do czasu, kiedy drugi mąż dobrej pani, pastor, dla odmiany niezbyt dobry, nie wpadł na pomysł wyjazdu do Ameryki. Rzecz się dzieje przed triumfalnym przyjazdem Mayflower, emigranci trafiają w skrajnie niesprzyjające warunki, statki z zapasami zatonęły, tubylcy - Powatanie - niekoniecznie są pozytywnie nastawieni, ostra zima i choroby zbierają srogie żniwo. W trakcie dramatycznej ucieczki dziewczyny, która widzi, że pozostając w coraz gorszych warunkach w osadzie, nie przeżyje, dowiadujemy się o wszystkich okropnych wydarzeniach, w jakich przypadkiem uczestniczyła. Nie ma tu bohaterstwa, nie ma chwały, jest survival - robaki do jedzenia, jątrzące się rany, niebezpieczne zwierzęta i ludzie, jeszcze bardziej bezwzględni. Dziewczyna próbuje dostać się do osad Francuzów, gdzieś w górę mapy, który kiedyś kątem oka widziała.

Węszę spisek wszechświata, bo tuż po przeczytaniu trudnej, posępnej książki o upadku cywilizacji, dla odprężenia wzięłam do ręki historię o prywatnym końcu świata w XVII-wiecznej Ameryce. Autorka nie oszczędza czytelniczki, serwując ponurą, traumatyczną opowieść o ostatecznej podróży na skraju zagłodzenia, w gorączce, pełną fizjologii i zupełnie bez nadziei. To nie jest kawałek historii, który Amerykanie świętują i się nim chwalą, to jest owszem, land of free, ale tylko w kwestii wyboru swojego końca. Jak najbardziej jest to książka czytalna, mimo makabry, ale raczej nie dla przyjemności.

Inne tej autorki tutaj.

#26

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek kwiecień 28, 2025

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2025 - 1 komentarz - Skomentuj


Andaluzja 2025: Nerja

[19.04.2025]

W ubiegłym roku do Nerji wjechałam tylko na obiad, zerknęłam w stronę tarasu widokowego, zwanego Balkonem Europy i tyle; w tym roku chciałam więcej. Ale zanim zeszłam stromymi schodkami na plażę w urokliwej zatoczce, utknęliśmy w wąziutkich, jednokierunkowych uliczkach w drodze na parking, na który policja nie wpuszczała, bo na ten sam pomysł wpadli wszyscy mieszkańcy okolicy, jakby w przedświąteczną sobotę nie mieli co innego robić. Pro tip: można zaparkować dosłownie 750 metrów dalej na parkingu w Carrefourze (C. Antonio Ferrandis Chanquete, darmo przez dwie godziny) i się przespacerować zamiast się stresować w korku. Plaża jest prześliczna - w zasadzie to kilka odrębnych plaż po obu stronach tarasu, w sezonie zapchane pewnie po wręby, ale pewnie jakieś miejsce w zatoczce można sobie znaleźć. Nieco kamienista, ale widoki na turkus pierwsza klasa, woda w kwietniu jeszcze w temperaturze bałtyckiej.

Motril, Nerja za chwilę.

Adresy: Mum Nerja - kuchnia indyjska, C. Pintada 3, Nerja.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 27, 2025

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: hiszpania, andaluzja, nerja, motril - 1 komentarz - Skomentuj


Andaluzja 2025: Nerja

[19.04.2025]

W ubiegłym roku do Nerji wjechałam tylko na obiad, zerknęłam w stronę tarasu widokowego, zwanego Balkonem Europy i tyle; w tym roku chciałam więcej. Ale zanim zeszłam stromymi schodkami na plażę w urokliwej zatoczce, utknęliśmy w wąziutkich, jednokierunkowych uliczkach w drodze na parking, na który policja nie wpuszczała, bo na ten sam pomysł wpadli wszyscy mieszkańcy okolicy, jakby w przedświąteczną sobotę nie mieli co innego robić. Pro tip: można zaparkować dosłownie 750 metrów dalej na parkingu w Carrefourze (C. Antonio Ferrandis Chanquete, darmo przez dwie godziny) i się przespacerować zamiast się stresować w korku. Plaża jest prześliczna - w zasadzie to kilka odrębnych plaż po obu stronach tarasu, w sezonie zapchane pewnie po wręby, ale pewnie jakieś miejsce w zatoczce można sobie znaleźć. Nieco kamienista, ale widoki na turkus pierwsza klasa, woda w kwietniu jeszcze w temperaturze bałtyckiej.

Motril, Nerja za chwilę.

Adresy: Mum Nerja - kuchnia indyjska, C. Pintada 3, Nerja.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 27, 2025

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: hiszpania, andaluzja, nerja, motril - 1 komentarz - Skomentuj