- Pani Małgosiu - rzekła pani M. - parkuje pani zawodowo. - Ale za próbę rozjechania pieszych na pasach, przejazd na żółtym i skręcenie wbrew zaleceniom egzaminatora i to bez kierunkowskazu to chyba by pani egzaminu nie zdała.
Dziś po resztę papierów, a potem - jak Bogini da - złożyć podanie o egzamin.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek październik 19, 2010
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
- Pani Małgosiu - rzekła pani M. - parkuje pani zawodowo. - Ale za próbę rozjechania pieszych na pasach, przejazd na żółtym i skręcenie wbrew zaleceniom egzaminatora i to bez kierunkowskazu to chyba by pani egzaminu nie zdała.
Dziś po resztę papierów, a potem - jak Bogini da - złożyć podanie o egzamin.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek październik 19, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Moje prawo jazdy -
- 1 komentarz
- Skomentuj
- Pani Małgosiu - rzekła pani M. - parkuje pani zawodowo. - Ale za próbę rozjechania pieszych na pasach, przejazd na żółtym i skręcenie wbrew zaleceniom egzaminatora i to bez kierunkowskazu to chyba by pani egzaminu nie zdała.
Dziś po resztę papierów, a potem - jak Bogini da - złożyć podanie o egzamin.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek październik 19, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Moje prawo jazdy -
- 1 komentarz
- Skomentuj
Poznałam jakiś czas temu B., który - okazało się - pracował z dwoma moimi kolegami ze studiów. Bywałam u nich często z powodów towarzysko-prozaicznych (towarzysko - bo moja przyjaciółka P. kochała się w jednym z nich, prozaicznie - mieli komputery podłączone do internetu). Po latach okazuje się, że w świat poszła za mną fama, że u nich bywałam i zjadłam im kiełbasę. Trochę #facepalm.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek październik 19, 2010
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Poznałam jakiś czas temu B., który - okazało się - pracował z dwoma moimi kolegami ze studiów. Bywałam u nich często z powodów towarzysko-prozaicznych (towarzysko - bo moja przyjaciółka P. kochała się w jednym z nich, prozaicznie - mieli komputery podłączone do internetu). Po latach okazuje się, że w świat poszła za mną fama, że u nich bywałam i zjadłam im kiełbasę. Trochę #facepalm.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek październik 19, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 9 komentarzy
- Skomentuj
Poznałam jakiś czas temu B., który - okazało się - pracował z dwoma moimi kolegami ze studiów. Bywałam u nich często z powodów towarzysko-prozaicznych (towarzysko - bo moja przyjaciółka P. kochała się w jednym z nich, prozaicznie - mieli komputery podłączone do internetu). Po latach okazuje się, że w świat poszła za mną fama, że u nich bywałam i zjadłam im kiełbasę. Trochę #facepalm.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek październik 19, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 9 komentarzy
- Skomentuj
To książka o tym, czemu moje marzenie pt. "Chcę mieć małą, śliczną restauracyjkę z dobrym jedzeniem, a przy tym się specjalnie nie narobić" jest całkowicie absurdalne i jak najszybciej powinnam o nim zapomnieć. Bo na poły autobiografia, na poły poradnik dla początkujących kucharzy opisuje przede wszystkim to, że praca szefa kuchni to nie plaża, a ciężka orka przez kilkanaście godzin dziennie bez weekendów. Że łatwo o nałogi, łatwo o wrogów, łatwo o złą decyzję, która będzie kosztować sporo - od utraty klientów, autorytetu do upadku całej restauracji. Polubiłam autora za soczysty język, szczerość i tupet. Nie wiem tylko, czy chciałabym zjeść w jego restauracji.
To nie jest książka kucharska. Można sobie jednak z niej wyłuskać namiary na kilku kultowych autorów książek kulinarnych i zrobić małą listę restauracji, które warto odwiedzić w Nowym Jorku (oczywiście, jeśli jeszcze istnieją, bo główny trzon książki to bogate w wydarzenia lata 80.).
#36
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek październik 18, 2010
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
To książka o tym, czemu moje marzenie pt. "Chcę mieć małą, śliczną restauracyjkę z dobrym jedzeniem, a przy tym się specjalnie nie narobić" jest całkowicie absurdalne i jak najszybciej powinnam o nim zapomnieć. Bo na poły autobiografia, na poły poradnik dla początkujących kucharzy opisuje przede wszystkim to, że praca szefa kuchni to nie plaża, a ciężka orka przez kilkanaście godzin dziennie bez weekendów. Że łatwo o nałogi, łatwo o wrogów, łatwo o złą decyzję, która będzie kosztować sporo - od utraty klientów, autorytetu do upadku całej restauracji. Polubiłam autora za soczysty język, szczerość i tupet. Nie wiem tylko, czy chciałabym zjeść w jego restauracji.
To nie jest książka kucharska. Można sobie jednak z niej wyłuskać namiary na kilku kultowych autorów książek kulinarnych i zrobić małą listę restauracji, które warto odwiedzić w Nowym Jorku (oczywiście, jeśli jeszcze istnieją, bo główny trzon książki to bogate w wydarzenia lata 80.).
#36
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek październik 18, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, 2010, reportaz
- 5 komentarzy
- Skomentuj
To książka o tym, czemu moje marzenie pt. "Chcę mieć małą, śliczną restauracyjkę z dobrym jedzeniem, a przy tym się specjalnie nie narobić" jest całkowicie absurdalne i jak najszybciej powinnam o nim zapomnieć. Bo na poły autobiografia, na poły poradnik dla początkujących kucharzy opisuje przede wszystkim to, że praca szefa kuchni to nie plaża, a ciężka orka przez kilkanaście godzin dziennie bez weekendów. Że łatwo o nałogi, łatwo o wrogów, łatwo o złą decyzję, która będzie kosztować sporo - od utraty klientów, autorytetu do upadku całej restauracji. Polubiłam autora za soczysty język, szczerość i tupet. Nie wiem tylko, czy chciałabym zjeść w jego restauracji.
To nie jest książka kucharska. Można sobie jednak z niej wyłuskać namiary na kilku kultowych autorów książek kulinarnych i zrobić małą listę restauracji, które warto odwiedzić w Nowym Jorku (oczywiście, jeśli jeszcze istnieją, bo główny trzon książki to bogate w wydarzenia lata 80.).
#36
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek październik 18, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, 2010, reportaz
- 5 komentarzy
- Skomentuj
W prezencie od miasta dostałam taki gradientowy zachód słońca:
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek październik 18, 2010
Link bezpośredni -
- 0 komentarzy
- Skomentuj