Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Alias Grace / Margaret Atwood - Grace i Grace

Połowa XIX wieku. Grace Marks ma naście lat, kiedy za chlebem przybywa z Irlandii wraz z ojcem (matka umiera na statku w dramatycznych okolicznościach) i licznym rodzeństwem. Szybko zostaje wypchnięta na służbę, gdzie uczy się prac domowych i jednocześnie obserwuje, jak niezmienna jest dysproporcja między opcjami dla panów i podwładnych, mimo że w teorii to Nowy Świat i nowy początek. Zaprzyjaźnia się z Mary, nieco starszą od niej praczką, która przeprowadza ją przez pierwszą miesiączkę i wyjaśnia, jakie zagrożenia czekają na młode dziewczyny. Niestety, sama nie jest na nie odporna i zakochana w synu pani domu, co jest dyskretnie przemycone w narracji, zachodzi w ciążę i przy próbie usunięcia umiera, ku zgorszeniu wszystkich, którzy udawali, że problemu nie było. Grace, świadoma zagrożeń, przechodzi z domu do domu, wreszcie trafia do domu pana Kinneara, gdzie w teorii powinno jej być dobrze. Jest Nancy, przyjazna choć kapryśna gospodyni, pan domu zwykle w rozjazdach i niewymagający, przychodzi sympatyczny chłopiec na posyłki, jedynie w stajni pracuje wulgarny parobek. Już od początku wiadomo, że nastąpiła tragedia, a kilkanaście lat później odsiadująca wyrok za współudział w zabójstwie Grace odbywa terapeutyczne sesje z doktorem Jordanem, teraz można by go było nazwać psychologiem. Doktor Jordan chce zrozumieć, co się stało, że cicha, grzeczna i spokojna Grace trafiła do więzienia po bestialskim mordzie na dwóch osobach - czy była świadoma tego, co się stało, czy ją zmuszono, czy miała powody, żeby zabić i czy da się odtworzyć to, czego nie pamięta. A Grace nie pomaga, bo bardzo ostrożnie opowiada o przeszłości, wiedząc, że pan doktor może zwyczajnie nie rozumieć, jakie były przed nią wybory. Do tego ma świadomość, że mimo deklaracji o chęci pomocy czy szukaniu okoliczności łagodzących, w grę wchodzą też interesy osób, które się nią “opiekują”. Są trzy tropy wyjaśnienia zachowania Grace - nadnaturalny, gdzie dusza zmarłej Mary wstępowała w jej ciało i robiła rzeczy, których Grace nie była świadoma; psychologiczny - jako mechanizm obronny przed przemocą, w tym seksualną, pojawiła się druga osobowość, która w trauymatycznych momentach przejmowała kontrolę, pozostawiając Grace nieświadomą; wreszcie, że jest cyniczną kłamczuchą i amnezją wymiguje się od odpowiedzialności.

Najpierw obejrzałam miniserial, potem przeczytałam książkę. Niewiele się od siebie różnią, chociaż książka raczej skupia się na tym, jakie są motywacje do mówienia prawdy i kto na tym zyskuje bądź traci oraz jak bardzo ograniczona jest percepcja osób z innej “kasty”, zaś serial - mam wrażenie - wchodzi w nieco bardziej ezoteryczne teorie o wielu osobowościach, co miałoby sugerować brak odpowiedzialności Grace za zaistniałe wydarzenia. Bez względu na to, co rzeczywiście miało miejsce, opisana przez Atwood rzeczywistość osoby z klasy niższej, uzależnionej od dobrej woli “państwa” i zwyczajnie szczęścia, jest przerażająca brakiem wolnego wyboru. Odrzucenie awansów ze strony pracodawcy oznacza wyrzucenie bez referencji, wymuszona zgoda może prowadzić do ciąży i wygnania albo śmierci. Analogiczna jest sytuacja z doktorem Jordanem, który również zaskakująco mocno interesuje się cnotą Grace i szczegółowym rejestrem jej niedoli, i od tego, czy będzie współpracować, uzależnia pomoc; Grace jak Szecherezada podejmuje grę i opowiada pieczołowicie przygotowane cudności tak długo, jak jest w stanie utrzymać zainteresowanie. Podobną nutą też brzmi finał, gdzie Grace dostaje propozycję małżeństwa jako zadośćuczynienia za krzywdy, ale w dalszym ciągu to wybór pozorny, bo co innego ma robić. I nie jest w finale istotne, czy w wieku lat 16 została morderczynią, bo od początku była ofiarą systemu.

Ciekawa analiza.

Inne tej autorki.

#110

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota grudzień 14, 2024

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Czytam, Seriale - Tagi: panie, beletrystyka, 2024 - 0 komentarzy - Skomentuj


Alias Grace / Margaret Atwood - Grace i Grace

Połowa XIX wieku. Grace Marks ma naście lat, kiedy za chlebem przybywa z Irlandii wraz z ojcem (matka umiera na statku w dramatycznych okolicznościach) i licznym rodzeństwem. Szybko zostaje wypchnięta na służbę, gdzie uczy się prac domowych i jednocześnie obserwuje, jak niezmienna jest dysproporcja między opcjami dla panów i podwładnych, mimo że w teorii to Nowy Świat i nowy początek. Zaprzyjaźnia się z Mary, nieco starszą od niej praczką, która przeprowadza ją przez pierwszą miesiączkę i wyjaśnia, jakie zagrożenia czekają na młode dziewczyny. Niestety, sama nie jest na nie odporna i zakochana w synu pani domu, co jest dyskretnie przemycone w narracji, zachodzi w ciążę i przy próbie usunięcia umiera, ku zgorszeniu wszystkich, którzy udawali, że problemu nie było. Grace, świadoma zagrożeń, przechodzi z domu do domu, wreszcie trafia do domu pana Kinneara, gdzie w teorii powinno jej być dobrze. Jest Nancy, przyjazna choć kapryśna gospodyni, pan domu zwykle w rozjazdach i niewymagający, przychodzi sympatyczny chłopiec na posyłki, jedynie w stajni pracuje wulgarny parobek. Już od początku wiadomo, że nastąpiła tragedia, a kilkanaście lat później odsiadująca wyrok za współudział w zabójstwie Grace odbywa terapeutyczne sesje z doktorem Jordanem, teraz można by go było nazwać psychologiem. Doktor Jordan chce zrozumieć, co się stało, że cicha, grzeczna i spokojna Grace trafiła do więzienia po bestialskim mordzie na dwóch osobach - czy była świadoma tego, co się stało, czy ją zmuszono, czy miała powody, żeby zabić i czy da się odtworzyć to, czego nie pamięta. A Grace nie pomaga, bo bardzo ostrożnie opowiada o przeszłości, wiedząc, że pan doktor może zwyczajnie nie rozumieć, jakie były przed nią wybory. Do tego ma świadomość, że mimo deklaracji o chęci pomocy czy szukaniu okoliczności łagodzących, w grę wchodzą też interesy osób, które się nią “opiekują”. Są trzy tropy wyjaśnienia zachowania Grace - nadnaturalny, gdzie dusza zmarłej Mary wstępowała w jej ciało i robiła rzeczy, których Grace nie była świadoma; psychologiczny - jako mechanizm obronny przed przemocą, w tym seksualną, pojawiła się druga osobowość, która w trauymatycznych momentach przejmowała kontrolę, pozostawiając Grace nieświadomą; wreszcie, że jest cyniczną kłamczuchą i amnezją wymiguje się od odpowiedzialności.

Najpierw obejrzałam miniserial, potem przeczytałam książkę. Niewiele się od siebie różnią, chociaż książka raczej skupia się na tym, jakie są motywacje do mówienia prawdy i kto na tym zyskuje bądź traci oraz jak bardzo ograniczona jest percepcja osób z innej “kasty”, zaś serial - mam wrażenie - wchodzi w nieco bardziej ezoteryczne teorie o wielu osobowościach, co miałoby sugerować brak odpowiedzialności Grace za zaistniałe wydarzenia. Bez względu na to, co rzeczywiście miało miejsce, opisana przez Atwood rzeczywistość osoby z klasy niższej, uzależnionej od dobrej woli “państwa” i zwyczajnie szczęścia, jest przerażająca brakiem wolnego wyboru. Odrzucenie awansów ze strony pracodawcy oznacza wyrzucenie bez referencji, wymuszona zgoda może prowadzić do ciąży i wygnania albo śmierci. Analogiczna jest sytuacja z doktorem Jordanem, który również zaskakująco mocno interesuje się cnotą Grace i szczegółowym rejestrem jej niedoli, i od tego, czy będzie współpracować, uzależnia pomoc; Grace jak Szecherezada podejmuje grę i opowiada pieczołowicie przygotowane cudności tak długo, jak jest w stanie utrzymać zainteresowanie. Podobną nutą też brzmi finał, gdzie Grace dostaje propozycję małżeństwa jako zadośćuczynienia za krzywdy, ale w dalszym ciągu to wybór pozorny, bo co innego ma robić. I nie jest w finale istotne, czy w wieku lat 16 została morderczynią, bo od początku była ofiarą systemu.

Ciekawa analiza.

Inne tej autorki.

#110

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota grudzień 14, 2024

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Czytam, Seriale - Tagi: panie, beletrystyka, 2024 - 0 komentarzy - Skomentuj


Agatha Christie - Morderstwo w Mezopotamii

Znamy wszyscy podejście autorki do egzotyki - dzielni archeolodzy robią poważną pracę naukową w zastanym brudzie i hałasie, a do tego muszą pilnować krnąbrnych i brudnych lokalesów, żeby wykonywali swoje obowiązki oraz dziwić się ich dzikim zwyczajom. Znamy też podejście do kobiet - intrygantek, kłamczuch, histeryczek i kapryśnic, które - jeśli są dwie w jednym pomieszczeniu - naturalnie się ze sobą kłócą i przeciwko sobie zeznają. Tu jeszcze pojawia się trzeci archetyp - wielka miłość, w imię której się chce zabić.

Narratorką historii jest pielęgniarka Leathean, która została zatrudniona do opieki nad panią Leidner, żoną kierownika wykopalisk. Pani Leidner oczywiście ma zwidy, twierdząc, że ktoś chce ją zabić; nawet kiedy pokazuje anonimy, które wyglądają jak wysłane przez nieżyjącego pierwszego męża, nikt jej nie wierzy. Po czym oczywiście dama ginie, teren był odizolowany, a wszyscy obecni mają alibi, na szczęście do akcji wkracza przypadkowo podróżujący po okolicy Hercules Poirot, który z pomocą wścibskiej pielęgniarki odkrywa osobę podwójnego mordercy. Rozwiązanie jest nawet jak na Christie karkołomne: bgóż qehtv ząż wrfg wrqabpmrśavr cvrejfmlz zężrz, fxnmnalz mn fmcvrtbfgjb, xgóel phqrz havxaął xnel v cemlwął abją gbżfnzbść. N mnovwn, ob hxbpunan cb cvrejfmlz mnhebpmravh cemrfxbpmlłn mnvagrerfbjnavrz an xbpunaxn, pmrtb whż avr zótł wrw jlonpmlć. Ab avr jvremę, anjrg ovbeąp cbq hjntę, żr zvaęłb xvyxnqmvrfvąg yng, żr żban avr cbmanwr cbqpmnf xvyxhyrgavrtb cbżlpvn fjbwrtb olłrtb, mjłnfmpmn żr j teę avr jpubqmvłn bcrenpwn cynfglpman.

Inne tej autorki.

#109 / #26

Napisane przez Zuzanka w dniu środa grudzień 11, 2024

Link bezpośredni - Kategorie: Czytam, Słucham (literatury) - Tagi: panie, kryminal, 2024 - 0 komentarzy - Skomentuj


Agatha Christie - Morderstwo w Mezopotamii

Znamy wszyscy podejście autorki do egzotyki - dzielni archeolodzy robią poważną pracę naukową w zastanym brudzie i hałasie, a do tego muszą pilnować krnąbrnych i brudnych lokalesów, żeby wykonywali swoje obowiązki oraz dziwić się ich dzikim zwyczajom. Znamy też podejście do kobiet - intrygantek, kłamczuch, histeryczek i kapryśnic, które - jeśli są dwie w jednym pomieszczeniu - naturalnie się ze sobą kłócą i przeciwko sobie zeznają. Tu jeszcze pojawia się trzeci archetyp - wielka miłość, w imię której się chce zabić.

Narratorką historii jest pielęgniarka Leathean, która została zatrudniona do opieki nad panią Leidner, żoną kierownika wykopalisk. Pani Leidner oczywiście ma zwidy, twierdząc, że ktoś chce ją zabić; nawet kiedy pokazuje anonimy, które wyglądają jak wysłane przez nieżyjącego pierwszego męża, nikt jej nie wierzy. Po czym oczywiście dama ginie, teren był odizolowany, a wszyscy obecni mają alibi, na szczęście do akcji wkracza przypadkowo podróżujący po okolicy Hercules Poirot, który z pomocą wścibskiej pielęgniarki odkrywa osobę podwójnego mordercy. Rozwiązanie jest nawet jak na Christie karkołomne: bgóż qehtv ząż wrfg wrqabpmrśavr cvrejfmlz zężrz, fxnmnalz mn fmcvrtbfgjb, xgóel phqrz havxaął xnel v cemlwął abją gbżfnzbść. N mnovwn, ob hxbpunan cb cvrejfmlz mnhebpmravh cemrfxbpmlłn mnvagrerfbjnavrz an xbpunaxn, pmrtb whż avr zótł wrw jlonpmlć. Ab avr jvremę, anjrg ovbeąp cbq hjntę, żr zvaęłb xvyxnqmvrfvąg yng, żr żban avr cbmanwr cbqpmnf xvyxhyrgavrtb cbżlpvn fjbwrtb olłrtb, mjłnfmpmn żr j teę avr jpubqmvłn bcrenpwn cynfglpman.

Inne tej autorki.

#109 / #26

Napisane przez Zuzanka w dniu środa grudzień 11, 2024

Link bezpośredni - Kategorie: Czytam, Słucham (literatury) - Tagi: panie, kryminal, 2024 - 0 komentarzy - Skomentuj


Patrick Quentin - Rodzinne szkielety

Książka wydana też pod tytułem “Sprawa Virginii Denham”.

Lewis Denham został włączony w rodzinę Denhamów; z jednej strony dawało mu to zasoby finansowe, z drugiej zmuszało do znoszenia pretensjonalnych zachowań jej członków. Po śmierci pierwszej żony, Beth, ma zgryz, bo właśnie ożenił się ze spotkaną w Meksyku śliczną Angielką, Virginią. Niby był wdowcem odpowiednio długo, ale nowojorska elita może nie zaakceptować biednej dziewczyny. I rzeczywiście, kiedy sprawa wychodzi na jaw, słyszy ostrzeżenia i plotki o tym, że jego żona ma za sobą niechlubną przeszłość. Do tego sam obserwuje jej nie do końca zrozumiałe zachowanie w klubie nocnym, gdzie do stolika jego eks-teściowej przysiada się obcesowy muzyk, Olsen. I już następnego dnia zwłoki tego muzyka znajduje we własnym domu. Facet okazuje się nie dość, że szantażystą i typem spod ciemnej gwiazdy, to jeszcze jest byłym mężem Virginii. Lewis bardzo usiłuje wierzyć we wszystko, co mówi jego żona, ale czasem wątpliwości - zwłaszcza że podsycane przez kolejnych członków rodziny Dehnamów - stają się coraz bardziej silne. Do tego natrętny detektyw Trant z nowojorskiej policji depcze mu po piętach i niedwuznacznie sugeruje, że i on, i jego żona mają związek ze śmiercią Olsena.

Do samego końca jest bardzo intensywnie - Lewis prowadzi samodzielne śledztwo, po kolei przechodząc z jednej hipotezy do kolejnej, narażając się reszcie Denhamów, aż do zaskakującego rozwiązania. Virginia okazuje się być kimś zupełnie innym, niż się spodziewał; to częsty motyw w książkach tego autora. Do tego, zaskakujące, ma polskie pochodzenie i tu autor lepiej sobie poradził z nazwiskami - bo jej rodzice to Wanda Kolińska i Stefan Grzegorzewicz - lepiej, niż współcześnie (tak, Atkinson i Galbraith, to o was). Gdzieś tam plączą się potomkowie rosyjskiej arystokracji, kuzyni Romanowów, okradzeni z majątku wielkości połowy Ukrainy.

Inne tego autora.

#108/#25

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek grudzień 10, 2024

Link bezpośredni - Kategorie: Czytam, Słucham (literatury) - Tagi: panowie, kryminal, 2024 - 0 komentarzy - Skomentuj


Patrick Quentin - Rodzinne szkielety

Książka wydana też pod tytułem “Sprawa Virginii Denham”.

Lewis Denham został włączony w rodzinę Denhamów; z jednej strony dawało mu to zasoby finansowe, z drugiej zmuszało do znoszenia pretensjonalnych zachowań jej członków. Po śmierci pierwszej żony, Beth, ma zgryz, bo właśnie ożenił się ze spotkaną w Meksyku śliczną Angielką, Virginią. Niby był wdowcem odpowiednio długo, ale nowojorska elita może nie zaakceptować biednej dziewczyny. I rzeczywiście, kiedy sprawa wychodzi na jaw, słyszy ostrzeżenia i plotki o tym, że jego żona ma za sobą niechlubną przeszłość. Do tego sam obserwuje jej nie do końca zrozumiałe zachowanie w klubie nocnym, gdzie do stolika jego eks-teściowej przysiada się obcesowy muzyk, Olsen. I już następnego dnia zwłoki tego muzyka znajduje we własnym domu. Facet okazuje się nie dość, że szantażystą i typem spod ciemnej gwiazdy, to jeszcze jest byłym mężem Virginii. Lewis bardzo usiłuje wierzyć we wszystko, co mówi jego żona, ale czasem wątpliwości - zwłaszcza że podsycane przez kolejnych członków rodziny Dehnamów - stają się coraz bardziej silne. Do tego natrętny detektyw Trant z nowojorskiej policji depcze mu po piętach i niedwuznacznie sugeruje, że i on, i jego żona mają związek ze śmiercią Olsena.

Do samego końca jest bardzo intensywnie - Lewis prowadzi samodzielne śledztwo, po kolei przechodząc z jednej hipotezy do kolejnej, narażając się reszcie Denhamów, aż do zaskakującego rozwiązania. Virginia okazuje się być kimś zupełnie innym, niż się spodziewał; to częsty motyw w książkach tego autora. Do tego, zaskakujące, ma polskie pochodzenie i tu autor lepiej sobie poradził z nazwiskami - bo jej rodzice to Wanda Kolińska i Stefan Grzegorzewicz - lepiej, niż współcześnie (tak, Atkinson i Galbraith, to o was). Gdzieś tam plączą się potomkowie rosyjskiej arystokracji, kuzyni Romanowów, okradzeni z majątku wielkości połowy Ukrainy.

Inne tego autora.

#108/#25

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek grudzień 10, 2024

Link bezpośredni - Kategorie: Czytam, Słucham (literatury) - Tagi: panowie, kryminal, 2024 - 0 komentarzy - Skomentuj


The Letdown

Nie wiem, czy każdy kraj musi mieć swój serial o oswajaniu macierzyństwa (patrz: ”Working Mums” z Kanady czy brytyjski ”Motherland”), ale widać tak. Tym razem rzecz się dzieje w Australii. Audrey, która od urodzenia dziecka w zasadzie nie śpi, dołącza do samopomocowej grupy matek. Grupa jest wyjątkowo no-bulshit i pozwala na wyjawienie realnych problemów kiedy już Audrey i inne matki (oraz jeden ojciec) przestają udawać, że wszystko jest w porządku. Nic nowego - macierzyństwo zmienia, można nie dawać rady, nie jest się już tą samą osobą, co przed urodzeniem dziecka, zmienia się małżeństwo, ambicje i priorytety, a decyzje o kolejnych dzieciach są albo trudne, albo bardzo trudne. Trochę więcej tu ojców, którzy też borykają się z problemami - opcją wyjazdu za intratną pracą, pozostaniem w domu jako opiekun dziecka, angażowania się lub nie. Niestety całość jest mocno podlana żenującymi scenkami, da się obejrzeć, ale czasem z przewracaniem oczami.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek grudzień 9, 2024

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 2 komentarze - Skomentuj


The Letdown

Nie wiem, czy każdy kraj musi mieć swój serial o oswajaniu macierzyństwa (patrz: ”Working Mums” z Kanady czy brytyjski ”Motherland”), ale widać tak. Tym razem rzecz się dzieje w Australii. Audrey, która od urodzenia dziecka w zasadzie nie śpi, dołącza do samopomocowej grupy matek. Grupa jest wyjątkowo no-bulshit i pozwala na wyjawienie realnych problemów kiedy już Audrey i inne matki (oraz jeden ojciec) przestają udawać, że wszystko jest w porządku. Nic nowego - macierzyństwo zmienia, można nie dawać rady, nie jest się już tą samą osobą, co przed urodzeniem dziecka, zmienia się małżeństwo, ambicje i priorytety, a decyzje o kolejnych dzieciach są albo trudne, albo bardzo trudne. Trochę więcej tu ojców, którzy też borykają się z problemami - opcją wyjazdu za intratną pracą, pozostaniem w domu jako opiekun dziecka, angażowania się lub nie. Niestety całość jest mocno podlana żenującymi scenkami, da się obejrzeć, ale czasem z przewracaniem oczami.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek grudzień 9, 2024

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 2 komentarze - Skomentuj


Joanna Chmielewska - Romans wszechczasów[1]

Joanna wpada w sam środek zamieszania za sprawą wiosennych badyli i peruki (jak w “Całym zdaniu”) - kiedy z rozmazanym makijażem i przekrzywioną peruką wraca od znajomych, natyka się na mężczyznę, na którym robi piorunujące wrażenie. Jak się okazuje, jest podobna do jego flamy, Basieńki Maciejak, i absztyfikant prosi ją o nietypową przysługę - ma przez kilka tygodni udawać Basieńkę przed… jej mężem, z którym dama jest w separacji. Jest to na wskroś idiotyczne, ale oczywiście “to się przyda do prozy”, Chmielewska się zgadza. Mnóstwo stresu, nic nie dogadane, ale podstęp udaje się całkiem gładko, narratorka wskakuje w skórę chorobliwie uporządkowanej Maciejakowej, po czym dociera do niej, że nie tylko ona jest podstawiona, ale i jej “mąż”. Razem zaczynają ustalać, w co tak naprawdę zostali wrobieni, a dodatkowo pisarka poznaje podczas obowiązkowych spacerów na skwerku oszałamiającego i jednocześnie tajemniczego blondyna.

Jak to u Chmielewskiej, mocne są dialogi, a i cała akcja zaskakująco ma dużo sensu, zwłaszcza jak się potraktuje rzecz nieco bajkowo (zaufany oficer milicji, te sprawy). Nieco mniej ma sensu psychologicznie, wszyscy przed wszystkimi mają tajemnice, nikt nikomu nic nie mówi, w efekcie robi się komedia pomyłek. Po latach to już mnie nieco męczy, aczkolwiek czyta się bardzo przyjemnie.

Bawiąc-uczyć: flokowanie materiałów.

[1] Później wydawany jako “wszech czasów”, ale ja czytałam jeszcze w takiej formie i mi się utrwaliło.

Inne tej autorki, inne z tej serii.

#107

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 8, 2024

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, prl, kryminal, z-jamnikiem, 2024 - 2 komentarze - Skomentuj


Joanna Chmielewska - Romans wszechczasów[1]

Joanna wpada w sam środek zamieszania za sprawą wiosennych badyli i peruki (jak w “Całym zdaniu”) - kiedy z rozmazanym makijażem i przekrzywioną peruką wraca od znajomych, natyka się na mężczyznę, na którym robi piorunujące wrażenie. Jak się okazuje, jest podobna do jego flamy, Basieńki Maciejak, i absztyfikant prosi ją o nietypową przysługę - ma przez kilka tygodni udawać Basieńkę przed… jej mężem, z którym dama jest w separacji. Jest to na wskroś idiotyczne, ale oczywiście “to się przyda do prozy”, Chmielewska się zgadza. Mnóstwo stresu, nic nie dogadane, ale podstęp udaje się całkiem gładko, narratorka wskakuje w skórę chorobliwie uporządkowanej Maciejakowej, po czym dociera do niej, że nie tylko ona jest podstawiona, ale i jej “mąż”. Razem zaczynają ustalać, w co tak naprawdę zostali wrobieni, a dodatkowo pisarka poznaje podczas obowiązkowych spacerów na skwerku oszałamiającego i jednocześnie tajemniczego blondyna.

Jak to u Chmielewskiej, mocne są dialogi, a i cała akcja zaskakująco ma dużo sensu, zwłaszcza jak się potraktuje rzecz nieco bajkowo (zaufany oficer milicji, te sprawy). Nieco mniej ma sensu psychologicznie, wszyscy przed wszystkimi mają tajemnice, nikt nikomu nic nie mówi, w efekcie robi się komedia pomyłek. Po latach to już mnie nieco męczy, aczkolwiek czyta się bardzo przyjemnie.

Bawiąc-uczyć: flokowanie materiałów.

[1] Później wydawany jako “wszech czasów”, ale ja czytałam jeszcze w takiej formie i mi się utrwaliło.

Inne tej autorki, inne z tej serii.

#107

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 8, 2024

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, prl, kryminal, z-jamnikiem, 2024 - 2 komentarze - Skomentuj