[19.07-25.08.2023]
To było dobre lato, lato przerwy, wychodzenia o poranku w słoneczną Wildę, popołudniowego słońca na Jeżycach, spontanicznych wyjazdów, bo mural na Ratajach. Nie było systematyczności, trzymania się planu jak pijany płotu, chociaż plany miałam (ale bez irysków, bo jeszcze mi plomba wypadnie). Moje lato w mieście. Ciąg dalszy nastąpi może nawet szybciej niż za rok.
GALERIA ZDJĘĆ i więcej kawałków Poznania:
listopad 2020 (1),
listopad 2020 (2),
listopad 2020 (3),
grudzień 2020 (4),
luty 2021 (5),
maj 2021 (6),
maj 2021 (7),
październik 2021 (8)
luty 2022 (9),
marzec 2022 (10),
październik 2022 (11),
styczeń 2023 (12),
kwiecień 2023 (13),
styczeń 2024 (14).
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota grudzień 7, 2024
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[19.07-25.08.2023]
To było dobre lato, lato przerwy, wychodzenia o poranku w słoneczną Wildę, popołudniowego słońca na Jeżycach, spontanicznych wyjazdów, bo mural na Ratajach. Nie było systematyczności, trzymania się planu jak pijany płotu, chociaż plany miałam (ale bez irysków, bo jeszcze mi plomba wypadnie). Moje lato w mieście. Ciąg dalszy nastąpi może nawet szybciej niż za rok.
GALERIA ZDJĘĆ i więcej kawałków Poznania:
listopad 2020 (1),
listopad 2020 (2),
listopad 2020 (3),
grudzień 2020 (4),
luty 2021 (5),
maj 2021 (6),
maj 2021 (7),
październik 2021 (8)
luty 2022 (9),
marzec 2022 (10),
październik 2022 (11),
styczeń 2023 (12),
kwiecień 2023 (13),
styczeń 2024 (14).
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota grudzień 7, 2024
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Już tytuł sugerował, że nie będzie to typowy kryminał z PRL-u i rzeczywiście. Akcja dzieje się na fikcyjnej tropikalnej wyspie, dawniej wypełnionej kasynami, ale na mocy międzynarodowego układu kasyna zlikwidowano, zaś wyspę przeznaczono pod uniwersytet, na którym studiuje najbardziej obiecująca młodzież świata, w tym Polka Barbara, zwana Rabarbarkiem. Kiedy jej narzeczony, Francuz Tony, wygrywa w konkursie wiedzy najnowszy model jaguara, młodzi są szczęśliwi, ale przez krótką chwilę, bo jeszcze tej samej nocy ktoś im kradnie samochód, a sąsiadowi Rabarbarka, znanemu jako Dziadziuś, wygrane w Totka dwa tysiące. Zgłaszają sprawę na milicję (bo tu jest milicja!), ale nieco rozczarowani obojętnym przyjęciem zaczynają śledztwo sami. Okazuje się, że spraw kradzieży wygranych było więcej i wygląda na to, że na wyspie działa wyjątkowo wredny gang złodziei.
Takie to nie wiadomo co, młodzieżowa przygodówka z tropem kryminalnym, niespecjalnie wpisuje się w serię (z drugiej strony wydano tu Samozwaniec czy Zientarową, więc). Nibylandia i jej mieszkańcy jest sielankowa, nie ma biedy, wszystko jest ładne i dostatnie. Studenci Uniwersytetu Międzynarodowego przyjaźnią się ze sobą od pierwszego wejrzenia, autorka tylko skwapliwie nadaje im stereotypowe cechy - Chińczyk jest szczupły i ma skośne oczy, Amerykanin ma duże ręce i jest ekstrawertyczny, Arab mówi Salem Alejkum i ciągle się kłania. Oczywiście wiodącą nacją są Polacy - śliczna i mądra Barbara, przystojny i inteligentny porucznik Skoczylas, delegowany z Warszawy czy wreszcie główny antagonista, cwany, choć pokojowo nastawiony, w finale okazuje się być również Polakiem.
Inne z tej serii.
#106 / #24
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek grudzień 6, 2024
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, kryminal, z-jamnikiem, 2024
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Już tytuł sugerował, że nie będzie to typowy kryminał z PRL-u i rzeczywiście. Akcja dzieje się na fikcyjnej tropikalnej wyspie, dawniej wypełnionej kasynami, ale na mocy międzynarodowego układu kasyna zlikwidowano, zaś wyspę przeznaczono pod uniwersytet, na którym studiuje najbardziej obiecująca młodzież świata, w tym Polka Barbara, zwana Rabarbarkiem. Kiedy jej narzeczony, Francuz Tony, wygrywa w konkursie wiedzy najnowszy model jaguara, młodzi są szczęśliwi, ale przez krótką chwilę, bo jeszcze tej samej nocy ktoś im kradnie samochód, a sąsiadowi Rabarbarka, znanemu jako Dziadziuś, wygrane w Totka dwa tysiące. Zgłaszają sprawę na milicję (bo tu jest milicja!), ale nieco rozczarowani obojętnym przyjęciem zaczynają śledztwo sami. Okazuje się, że spraw kradzieży wygranych było więcej i wygląda na to, że na wyspie działa wyjątkowo wredny gang złodziei.
Takie to nie wiadomo co, młodzieżowa przygodówka z tropem kryminalnym, niespecjalnie wpisuje się w serię (z drugiej strony wydano tu Samozwaniec czy Zientarową, więc). Nibylandia i jej mieszkańcy jest sielankowa, nie ma biedy, wszystko jest ładne i dostatnie. Studenci Uniwersytetu Międzynarodowego przyjaźnią się ze sobą od pierwszego wejrzenia, autorka tylko skwapliwie nadaje im stereotypowe cechy - Chińczyk jest szczupły i ma skośne oczy, Amerykanin ma duże ręce i jest ekstrawertyczny, Arab mówi Salem Alejkum i ciągle się kłania. Oczywiście wiodącą nacją są Polacy - śliczna i mądra Barbara, przystojny i inteligentny porucznik Skoczylas, delegowany z Warszawy czy wreszcie główny antagonista, cwany, choć pokojowo nastawiony, w finale okazuje się być również Polakiem.
Inne z tej serii.
#106 / #24
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek grudzień 6, 2024
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, kryminal, z-jamnikiem, 2024
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Rzecz się dzieje w latach 1920, w Nowym Jorku. Do prokuratora zgłasza się jego znajomy z klubu golfowego, Greene, i prosi o wyjaśnienie zbrodni, która miała miejsce w jego domu - ktoś wszedł, zastrzelił najstarszą siostrę, ranił młodszą i zbiegł. Policja typuje włamywacza, któremu nie udał się rabunek, ale on przeczuwa, że to nie koniec zbrodni. I rzeczywiście - z grona piątki rodzeństwa Greene’ów (jedno adoptowane) i ich sparaliżowanej matki ubywają kolejne osoby, a policja nie radzi sobie z odkryciem, co się dzieje. Na szczęście do sprawy dokooptowany zostaje Philo Vance, nowojorski bon vivant i genialny detektyw amator, który jest o krok przed wszystkimi. Sprawę relacjonuje jego znajomy, Van Dine (dziwna zbieżność z pseudonimem autora).
Tu wprawdzie też mamy zabytkowe domiszcze z ograniczoną liczbą postaci - rodzinę Greene’ów, lekarza rodzinnego i kilka osób dość ekscentrycznej służby, ale całość wlecze się niesamowicie. Detektyw wysnuwa coraz to nowe teorie, co nie zapobiega kolejnym śmierciom. W domu rządzi matrona rodu, wdowa Greene, zgorzkniała, toksyczna i zwyczajnie przykra i skutecznie utrudnia śledztwo, blokując na przykład dostęp do zabytkowej biblioteki, jak się okazuje, pełnej dzieł kryminologicznych, ale że “należy do plutokracji”, to trzeba się z nią zawsze zgadzać. Wszyscy są flegmatyczni i niespecjalnie błyskotliwi (poza mordercą), przewracałam oczami przy kolejnym opisie typu “usłyszał strzał, wstał z łóżka, założył ranne pantofle, szlafrok i dopiero wtedy poszedł poszukać źródła hałasu”.
Inne z tej serii.
#105 / #23
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek grudzień 5, 2024
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, kryminal, z-jamnikiem, 2024
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Rzecz się dzieje w latach 1920, w Nowym Jorku. Do prokuratora zgłasza się jego znajomy z klubu golfowego, Greene, i prosi o wyjaśnienie zbrodni, która miała miejsce w jego domu - ktoś wszedł, zastrzelił najstarszą siostrę, ranił młodszą i zbiegł. Policja typuje włamywacza, któremu nie udał się rabunek, ale on przeczuwa, że to nie koniec zbrodni. I rzeczywiście - z grona piątki rodzeństwa Greene’ów (jedno adoptowane) i ich sparaliżowanej matki ubywają kolejne osoby, a policja nie radzi sobie z odkryciem, co się dzieje. Na szczęście do sprawy dokooptowany zostaje Philo Vance, nowojorski bon vivant i genialny detektyw amator, który jest o krok przed wszystkimi. Sprawę relacjonuje jego znajomy, Van Dine (dziwna zbieżność z pseudonimem autora).
Tu wprawdzie też mamy zabytkowe domiszcze z ograniczoną liczbą postaci - rodzinę Greene’ów, lekarza rodzinnego i kilka osób dość ekscentrycznej służby, ale całość wlecze się niesamowicie. Detektyw wysnuwa coraz to nowe teorie, co nie zapobiega kolejnym śmierciom. W domu rządzi matrona rodu, wdowa Greene, zgorzkniała, toksyczna i zwyczajnie przykra i skutecznie utrudnia śledztwo, blokując na przykład dostęp do zabytkowej biblioteki, jak się okazuje, pełnej dzieł kryminologicznych, ale że “należy do plutokracji”, to trzeba się z nią zawsze zgadzać. Wszyscy są flegmatyczni i niespecjalnie błyskotliwi (poza mordercą), przewracałam oczami przy kolejnym opisie typu “usłyszał strzał, wstał z łóżka, założył ranne pantofle, szlafrok i dopiero wtedy poszedł poszukać źródła hałasu”.
Inne z tej serii.
#105 / #23
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek grudzień 5, 2024
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, kryminal, z-jamnikiem, 2024
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Dwie zmyłki - rzecz nie ma nic wspólnego z Biblią, a mimo pochodzenia autora i serii, nie jest to kryminał osadzony w PRL-u, a klasyka w stylu angielskim. Terry Blain, samodzielny i nieco niesztampowy pracownik agencji detektywistycznej zamiast na urlop (łowienie łososi w Szkocji) dostaje zadanie ochrony Toma Devera, znanego przedsiębiorcy, na którego życie ktoś kilkukrotnie nastawał. Żeby zminimalizować zagrożenie, Dever zabiera detektywa i grupę znajomych na odciętą od świata wyspę, zwaną Arką Noego; przyjeżdża on, jego zaufana sekretarka, bratanek, doktor rodzinny i współpracujący z nim naukowiec wraz z małżonką. Na wyspę dociera też niespodziewanie młoda wychowanka Devera, której nikt się nie spodziewał. Mimo wszelkich zabezpieczeń trup pada szybko, ale niespodziewanie nie jest to milioner, a jego sekretarka. Niedługo potem znika doktor oraz ciało pierwszej ofiary, a łącze telefoniczne zostaje przerwane, więc nie można poprosić o wsparcie z lądu. Blain musi wyjaśnić, kto jest mordercą, zanim będzie za późno.
To bardzo uczciwa zagadka, nawet dość oczywista, domyśliłam się fabularnego twistu dość szybko. Lubię, jak rzecz dzieje się w zamkniętym miejscu, z ograniczoną liczbą uczestników i nie ma żadnych cudów, tylko badanie śladów, poszlak i ludzkich motywacji. Dever, na którego życie się ktoś zasadza, jest osobą niespecjalnie sympatyczną, dziś powiedzielibyśmy, że to atencjusz i pracoholik, który uważa, że jest najważniejszy, sen jest dla słabszych, a że przy okazji jego agresywnego procesu inwestycyjnego zamknięto jakąś elektrownię w Brazylii, trudno. Autor przemyca trochę szydery z kobiet, co są plotkarkami, histeryczkami i podrywaczkami/łowczyniami posagów. Nie to, co mężczyźni.
inne z tej serii.
#104 / #22
Napisane przez Zuzanka w dniu środa grudzień 4, 2024
Link bezpośredni -
Kategorie:
Czytam, Słucham (literatury) -
Tagi:
panowie, kryminal, klub-srebrnego-klucza, 2024
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Dwie zmyłki - rzecz nie ma nic wspólnego z Biblią, a mimo pochodzenia autora i serii, nie jest to kryminał osadzony w PRL-u, a klasyka w stylu angielskim. Terry Blain, samodzielny i nieco niesztampowy pracownik agencji detektywistycznej zamiast na urlop (łowienie łososi w Szkocji) dostaje zadanie ochrony Toma Devera, znanego przedsiębiorcy, na którego życie ktoś kilkukrotnie nastawał. Żeby zminimalizować zagrożenie, Dever zabiera detektywa i grupę znajomych na odciętą od świata wyspę, zwaną Arką Noego; przyjeżdża on, jego zaufana sekretarka, bratanek, doktor rodzinny i współpracujący z nim naukowiec wraz z małżonką. Na wyspę dociera też niespodziewanie młoda wychowanka Devera, której nikt się nie spodziewał. Mimo wszelkich zabezpieczeń trup pada szybko, ale niespodziewanie nie jest to milioner, a jego sekretarka. Niedługo potem znika doktor oraz ciało pierwszej ofiary, a łącze telefoniczne zostaje przerwane, więc nie można poprosić o wsparcie z lądu. Blain musi wyjaśnić, kto jest mordercą, zanim będzie za późno.
To bardzo uczciwa zagadka, nawet dość oczywista, domyśliłam się fabularnego twistu dość szybko. Lubię, jak rzecz dzieje się w zamkniętym miejscu, z ograniczoną liczbą uczestników i nie ma żadnych cudów, tylko badanie śladów, poszlak i ludzkich motywacji. Dever, na którego życie się ktoś zasadza, jest osobą niespecjalnie sympatyczną, dziś powiedzielibyśmy, że to atencjusz i pracoholik, który uważa, że jest najważniejszy, sen jest dla słabszych, a że przy okazji jego agresywnego procesu inwestycyjnego zamknięto jakąś elektrownię w Brazylii, trudno. Autor przemyca trochę szydery z kobiet, co są plotkarkami, histeryczkami i podrywaczkami/łowczyniami posagów. Nie to, co mężczyźni.
inne z tej serii.
#104 / #22
Napisane przez Zuzanka w dniu środa grudzień 4, 2024
Link bezpośredni -
Kategorie:
Czytam, Słucham (literatury) -
Tagi:
panowie, kryminal, klub-srebrnego-klucza, 2024
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Trylogia to trzy autobiograficzne historie, kiedyś wydane w odrębnych książkach, gdzie autorka szczerze i bez wygładzania opisuje swoje dzieciństwo, młodość i uzależnienie, przypadające na okres burzliwych małżeństw. Nie wiem, która z tych części jest najbardziej drastyczna, nawet biorąc pod uwagę czasy. Dorastanie w biedzie w robotniczej dzielnicy Kopenhagi w latach 1930, z przemocowymi rodzicami, matką skupioną na sobie i zahukanym, często bezrobotnym ojcem zatrzymuje się w momencie końca szkoły podstawowej, na której Tove przymusowo kończy edukację mimo uzdolnień i zamiłowania do pisania i czytania. Ma przed sobą prostą drogę - idzie na służbę w wieku 14 lat, ma nie zajść w ciążę do ślubu (bo matka wyrzuci ją z domu), a na męża ma znaleźć kogoś, kto ją utrzyma. Nie obdarzona talentem czy nawet umiejętnością sprzątania, traci jedną pracę za drugą, wreszcie przechodzi do pracy biurowej, do której też nie ma zamiłowania, ale zyskuje więcej czasu na poznawanie chłopów i pisanie. To już czasy przed drugą wojną światową, nad Danią gromadzą się brunatne chmury. Pierwsze małżeństwo z rozsądku, żeby opublikować książkę, drugie z miłości, trzecie - efekt przypadkowego romansu na jedną noc i ciąży - w celu uzyskania dostępu do opiatów, czwarte znowu z miłości, z osobą, która usiłowała ją uratować z wyniszczającego nałogu.
Mimo że to książka opisująca czas sprzed kilkudziesięciu lat, niektóre tematy są dalej codziennością wielu kobiet - brak możliwości skupienia nad pasją, sprowadzenie do roli żony i matki, praca zarobkowa kontra talent, sprzeczne oczekiwania otoczenia, toksyczna rodzina czy partner. Tove, wychowana bez wsparcia, bez perspektyw, do wszystkiego musi dochodzić sama, ciężką pracą, wyrzeczeniem, czasem ze szkodą dla siebie, kiedy chce awansować społecznie. Niby znak czasów, ale nie do końca; nie czytałam Virginii Woolf, ale mam wrażenie, że to pokrewny typ literatury.
#103
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek grudzień 3, 2024
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, biografia, 2024
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Trylogia to trzy autobiograficzne historie, kiedyś wydane w odrębnych książkach, gdzie autorka szczerze i bez wygładzania opisuje swoje dzieciństwo, młodość i uzależnienie, przypadające na okres burzliwych małżeństw. Nie wiem, która z tych części jest najbardziej drastyczna, nawet biorąc pod uwagę czasy. Dorastanie w biedzie w robotniczej dzielnicy Kopenhagi w latach 1930, z przemocowymi rodzicami, matką skupioną na sobie i zahukanym, często bezrobotnym ojcem zatrzymuje się w momencie końca szkoły podstawowej, na której Tove przymusowo kończy edukację mimo uzdolnień i zamiłowania do pisania i czytania. Ma przed sobą prostą drogę - idzie na służbę w wieku 14 lat, ma nie zajść w ciążę do ślubu (bo matka wyrzuci ją z domu), a na męża ma znaleźć kogoś, kto ją utrzyma. Nie obdarzona talentem czy nawet umiejętnością sprzątania, traci jedną pracę za drugą, wreszcie przechodzi do pracy biurowej, do której też nie ma zamiłowania, ale zyskuje więcej czasu na poznawanie chłopów i pisanie. To już czasy przed drugą wojną światową, nad Danią gromadzą się brunatne chmury. Pierwsze małżeństwo z rozsądku, żeby opublikować książkę, drugie z miłości, trzecie - efekt przypadkowego romansu na jedną noc i ciąży - w celu uzyskania dostępu do opiatów, czwarte znowu z miłości, z osobą, która usiłowała ją uratować z wyniszczającego nałogu.
Mimo że to książka opisująca czas sprzed kilkudziesięciu lat, niektóre tematy są dalej codziennością wielu kobiet - brak możliwości skupienia nad pasją, sprowadzenie do roli żony i matki, praca zarobkowa kontra talent, sprzeczne oczekiwania otoczenia, toksyczna rodzina czy partner. Tove, wychowana bez wsparcia, bez perspektyw, do wszystkiego musi dochodzić sama, ciężką pracą, wyrzeczeniem, czasem ze szkodą dla siebie, kiedy chce awansować społecznie. Niby znak czasów, ale nie do końca; nie czytałam Virginii Woolf, ale mam wrażenie, że to pokrewny typ literatury.
#103
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek grudzień 3, 2024
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, biografia, 2024
- 0 komentarzy
- Skomentuj