Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Jak zaoszczędziłam dzisiaj prawie 600 zł

To proste. Znalazłam prześliczny naszyjnik i bransoletkę, z kamieni półszlachetnych i pereł słodkowodnych, obejrzałam metki z cenami, westchnęłam nabożnie, policzyłam, ile godzin pracy by mnie kosztowało wyciągnięcie wizuchny, przemyślałam te ostatnie przepracowane godziny i wetknęłam wizuchnę z powrotem do portfela, anonsując, że wrócę, jak dadzą premię. Poczułam się tak dojrzale z tą decyzją, że w Empikowej promocji 3 x 2 (na www działa jeszcze jutro, że kupuje się trzy książki, a płaci za dwie droższe) za zaoszczędzone pieniądze kupiliśmy z TŻ dwa albumy Beksińskiego, Nigellę "Ekspresowo", "Złe małpy" Matta Rufa, "Aniołów dnia powszedniego" Viewegha i "Prawo ślimaka" Kurkowa (i dwa prześlicznej urody pudełeczka Oral Fixation, do których mam przeraźliwą słabość, czego i Wam życzę). Czyż to nie przemyślne?

Poza tym mam wiosenne przesilenie. W tę kiepską stronę, w której się wraca z pracy i się kładzie płasko i się emituje, że nie może się ruszyć żadnym członkiem, a co rano rozważa, czy dziś jest na tyle słabo, żeby brać urlop na żądanie. Na razie poczucie obowiązku (bo nie duch ochotny) przeważa nad ciałem mdłym.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek kwiecień 24, 2009

Link bezpośredni - - 2 komentarze - Skomentuj


Jak zaoszczędziłam dzisiaj prawie 600 zł

To proste. Znalazłam prześliczny naszyjnik i bransoletkę, z kamieni półszlachetnych i pereł słodkowodnych, obejrzałam metki z cenami, westchnęłam nabożnie, policzyłam, ile godzin pracy by mnie kosztowało wyciągnięcie wizuchny, przemyślałam te ostatnie przepracowane godziny i wetknęłam wizuchnę z powrotem do portfela, anonsując, że wrócę, jak dadzą premię. Poczułam się tak dojrzale z tą decyzją, że w Empikowej promocji 3 x 2 (na www działa jeszcze jutro, że kupuje się trzy książki, a płaci za dwie droższe) za zaoszczędzone pieniądze kupiliśmy z TŻ dwa albumy Beksińskiego, Nigellę "Ekspresowo", "Złe małpy" Matta Rufa, "Aniołów dnia powszedniego" Viewegha i "Prawo ślimaka" Kurkowa (i dwa prześlicznej urody pudełeczka Oral Fixation, do których mam przeraźliwą słabość, czego i Wam życzę). Czyż to nie przemyślne?

Poza tym mam wiosenne przesilenie. W tę kiepską stronę, w której się wraca z pracy i się kładzie płasko i się emituje, że nie może się ruszyć żadnym członkiem, a co rano rozważa, czy dziś jest na tyle słabo, żeby brać urlop na żądanie. Na razie poczucie obowiązku (bo nie duch ochotny) przeważa nad ciałem mdłym.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek kwiecień 24, 2009

Link bezpośredni - - 2 komentarze - Skomentuj


Jak zaoszczędziłam dzisiaj prawie 600 zł

To proste. Znalazłam prześliczny naszyjnik i bransoletkę, z kamieni półszlachetnych i pereł słodkowodnych, obejrzałam metki z cenami, westchnęłam nabożnie, policzyłam, ile godzin pracy by mnie kosztowało wyciągnięcie wizuchny, przemyślałam te ostatnie przepracowane godziny i wetknęłam wizuchnę z powrotem do portfela, anonsując, że wrócę, jak dadzą premię. Poczułam się tak dojrzale z tą decyzją, że w Empikowej promocji 3 x 2 (na www działa jeszcze jutro, że kupuje się trzy książki, a płaci za dwie droższe) za zaoszczędzone pieniądze kupiliśmy z TŻ dwa albumy Beksińskiego, Nigellę "Ekspresowo", "Złe małpy" Matta Rufa, "Aniołów dnia powszedniego" Viewegha i "Prawo ślimaka" Kurkowa (i dwa prześlicznej urody pudełeczka Oral Fixation, do których mam przeraźliwą słabość, czego i Wam życzę). Czyż to nie przemyślne?

Poza tym mam wiosenne przesilenie. W tę kiepską stronę, w której się wraca z pracy i się kładzie płasko i się emituje, że nie może się ruszyć żadnym członkiem, a co rano rozważa, czy dziś jest na tyle słabo, żeby brać urlop na żądanie. Na razie poczucie obowiązku (bo nie duch ochotny) przeważa nad ciałem mdłym.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek kwiecień 24, 2009

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Sue Grafton - C jak cisza

Kinsey Millhone jest byłą policjantką, która znużona ciągłym udowadnianiem za niewielką płacę, że kobiety nadają się do pracy w policji, rozpoczęła pracę jako prywatny detektyw (trochę dowód nie wprost). Czasy są dość przedkomputerowe, więc śledztwo polegają na chodzeniu i zadawaniu pytań, ewentualnie zbieraniu danych w urzędach i biurach Kalifornii. W tym przypadku nie wiadomo, gdzie znaleźć punkt zaczepienia, bo usiłuje się dowiedzieć, czemu ponad 30 lat temu zaginęła matka klientki. Młoda, seksowna i rozrywkowa kobieta wyszła z domu dzień po kłótni z mężem i nie wróciła, zostawiając 9-letnią córkę. Mimo małej liczby tropów Kinsey odgrzebuje upiory przeszłości. Wartością dodaną są smakowite opisy posiłków, jakie Kinsey spożywa podczas śledztwa - liczę, że jest to jej znak firmowy, tak jak opisy kawiarniano-restauracyjne Maigreta czy drinki Phillipa Marlowe'a w barach Los Angeles.

Zapewne książki w cyklu *alfabetycznym* powinno czytać się w takiej kolejności, ale polskie wydania są nie dość, że wyrywkowe (wyszło raptem kilka tomów na 21 obecnie wydanych), to jeszcze tytuły poszczególnych spraw zostały przetłumaczone, co niejako wpływa na kolejność. "C jak cisza" ("S is for Silence") to tom 19 cyklu. Nie wiem, na ile przeszkadza to w lekturze, nie znalazłam zdradzania fabuł poprzednich tomów. Tak czy tak - pewnie warto w oryginale dla zachowania całego smaczku.

EDIT: Okazuje się, że nie tylko ja zauważyłam (i w zasadzie głównie dlatego kupiłam pierwszy tom), że Sue Grafton jest często cytowaną serialowo autorką kryminałów.

Inne tej autorki tutaj.

#10

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 19, 2009

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Sue Grafton - C jak cisza

Kinsey Millhone jest byłą policjantką, która znużona ciągłym udowadnianiem za niewielką płacę, że kobiety nadają się do pracy w policji, rozpoczęła pracę jako prywatny detektyw (trochę dowód nie wprost). Czasy są dość przedkomputerowe, więc śledztwo polegają na chodzeniu i zadawaniu pytań, ewentualnie zbieraniu danych w urzędach i biurach Kalifornii. W tym przypadku nie wiadomo, gdzie znaleźć punkt zaczepienia, bo usiłuje się dowiedzieć, czemu ponad 30 lat temu zaginęła matka klientki. Młoda, seksowna i rozrywkowa kobieta wyszła z domu dzień po kłótni z mężem i nie wróciła, zostawiając 9-letnią córkę. Mimo małej liczby tropów Kinsey odgrzebuje upiory przeszłości. Wartością dodaną są smakowite opisy posiłków, jakie Kinsey spożywa podczas śledztwa - liczę, że jest to jej znak firmowy, tak jak opisy kawiarniano-restauracyjne Maigreta czy drinki Phillipa Marlowe'a w barach Los Angeles.

Zapewne książki w cyklu *alfabetycznym* powinno czytać się w takiej kolejności, ale polskie wydania są nie dość, że wyrywkowe (wyszło raptem kilka tomów na 21 obecnie wydanych), to jeszcze tytuły poszczególnych spraw zostały przetłumaczone, co niejako wpływa na kolejność. "C jak cisza" ("S is for Silence") to tom 19 cyklu. Nie wiem, na ile przeszkadza to w lekturze, nie znalazłam zdradzania fabuł poprzednich tomów. Tak czy tak - pewnie warto w oryginale dla zachowania całego smaczku.

EDIT: Okazuje się, że nie tylko ja zauważyłam (i w zasadzie głównie dlatego kupiłam pierwszy tom), że Sue Grafton jest często cytowaną serialowo autorką kryminałów.

Inne tej autorki tutaj.

#10

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 19, 2009

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - - 0 komentarzy - Skomentuj


Sue Grafton - C jak cisza

Kinsey Millhone jest byłą policjantką, która znużona ciągłym udowadnianiem za niewielką płacę, że kobiety nadają się do pracy w policji, rozpoczęła pracę jako prywatny detektyw (trochę dowód nie wprost). Czasy są dość przedkomputerowe, więc śledztwo polegają na chodzeniu i zadawaniu pytań, ewentualnie zbieraniu danych w urzędach i biurach Kalifornii. W tym przypadku nie wiadomo, gdzie znaleźć punkt zaczepienia, bo usiłuje się dowiedzieć, czemu ponad 30 lat temu zaginęła matka klientki. Młoda, seksowna i rozrywkowa kobieta wyszła z domu dzień po kłótni z mężem i nie wróciła, zostawiając 9-letnią córkę. Mimo małej liczby tropów Kinsey odgrzebuje upiory przeszłości. Wartością dodaną są smakowite opisy posiłków, jakie Kinsey spożywa podczas śledztwa - liczę, że jest to jej znak firmowy, tak jak opisy kawiarniano-restauracyjne Maigreta czy drinki Phillipa Marlowe'a w barach Los Angeles.

Zapewne książki w cyklu *alfabetycznym* powinno czytać się w takiej kolejności, ale polskie wydania są nie dość, że wyrywkowe (wyszło raptem kilka tomów na 21 obecnie wydanych), to jeszcze tytuły poszczególnych spraw zostały przetłumaczone, co niejako wpływa na kolejność. "C jak cisza" ("S is for Silence") to tom 19 cyklu. Nie wiem, na ile przeszkadza to w lekturze, nie znalazłam zdradzania fabuł poprzednich tomów. Tak czy tak - pewnie warto w oryginale dla zachowania całego smaczku.

EDIT: Okazuje się, że nie tylko ja zauważyłam (i w zasadzie głównie dlatego kupiłam pierwszy tom), że Sue Grafton jest często cytowaną serialowo autorką kryminałów.

Inne tej autorki tutaj.

#10

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 19, 2009

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Mary Doria Russell - Dzieci Boga

Zdecydowanie nie polecam czytania przed lekturą "Wróbla", przede wszystkim dlatego, że pierwszy rozdział polega na zgrabnym streszczeniu tego, do czego przez kilkaset stron dochodził zarówno czytelnik, jak i ojciec Sandoz. Natomiast jak najbardziej warto czytać po pierwszym tomie, mimo że książka jest słabsza, mniej zaskakująca i bardziej antropologiczno-historyczna niż odkrywcza. Niespecjalnie przeszkadzało mi, że zupełnie deus ex machina została wskrzeszona jedna z osób, które w poprzednim tomie zginęły na planecie Rakhat, natomiast całość jest trochę chaotyczna i nie bardzo wiadomo, na ile ważne jest wysłanie kolejnej, tym razem komercyjnej, wyprawy. Mimo to czyta się gładko i sporo wnosi do pełniejszego obrazu całości.

Inne tej autorki tutaj.

#9

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 19, 2009

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, sf-f, 2009 - 0 komentarzy - Skomentuj


Mary Doria Russell - Dzieci Boga

Zdecydowanie nie polecam czytania przed lekturą "Wróbla", przede wszystkim dlatego, że pierwszy rozdział polega na zgrabnym streszczeniu tego, do czego przez kilkaset stron dochodził zarówno czytelnik, jak i ojciec Sandoz. Natomiast jak najbardziej warto czytać po pierwszym tomie, mimo że książka jest słabsza, mniej zaskakująca i bardziej antropologiczno-historyczna niż odkrywcza. Niespecjalnie przeszkadzało mi, że zupełnie deus ex machina została wskrzeszona jedna z osób, które w poprzednim tomie zginęły na planecie Rakhat, natomiast całość jest trochę chaotyczna i nie bardzo wiadomo, na ile ważne jest wysłanie kolejnej, tym razem komercyjnej, wyprawy. Mimo to czyta się gładko i sporo wnosi do pełniejszego obrazu całości.

Inne tej autorki tutaj.

#9

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 19, 2009

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, sf-f, 2009 - 0 komentarzy - Skomentuj


Mary Doria Russell - Dzieci Boga

Zdecydowanie nie polecam czytania przed lekturą "Wróbla", przede wszystkim dlatego, że pierwszy rozdział polega na zgrabnym streszczeniu tego, do czego przez kilkaset stron dochodził zarówno czytelnik, jak i ojciec Sandoz. Natomiast jak najbardziej warto czytać po pierwszym tomie, mimo że książka jest słabsza, mniej zaskakująca i bardziej antropologiczno-historyczna niż odkrywcza. Niespecjalnie przeszkadzało mi, że zupełnie deus ex machina została wskrzeszona jedna z osób, które w poprzednim tomie zginęły na planecie Rakhat, natomiast całość jest trochę chaotyczna i nie bardzo wiadomo, na ile ważne jest wysłanie kolejnej, tym razem komercyjnej, wyprawy. Mimo to czyta się gładko i sporo wnosi do pełniejszego obrazu całości.

Inne tej autorki tutaj.

#9

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 19, 2009

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Ambiwalencja

Bo ja tak średnio lubię wiosnę. Bardzo długo trwa ta część błotna, zimna, szaro-brązowa i nijaka. Już się zdążę znudzić, zniechęcić, wkurzyć, jak spadnie okazjonalny śnieg, potem znowu znudzić, zmęczyć i rozczarować. Ale z drugiej strony nagle następuje takie *pac* (zupełnie jak w "W Dolinie Muminków", kiedy Mama Muminka wrzuciła do czarodziejskiego cylindra cebulki bylin i liście) i nagle wszędzie jest zielono i zupełnie dobrze. Tylko czemu nie może być zielono i miło bez tego okresu wcześniej? Ja i tak docenię, nie ma dwóch zdań. Tylko tulipany mi słabo rosną.

A ponieważ mam niedowład intelektualny na wielu polach, to się posłużę wyciągiem ze słów kluczowych:

  • nasadki na penisa co myslicie o tym
  • czy zelki są kaloryczne
  • goldengate cyce
  • jak wyglądają puchacze
  • kazala mi lizac brudne
  • napisy do filmu frywolna lola
  • starty i londowania
  • chinski bazar w pradze churt
  • coś jest sliczne w kilku zdaniach
  • jak nauczyć kota żeby przychodził na kolana [a jak namówić, żeby nie cały czas?!]
  • jakie som boeing
  • jak trzeba otworzyc budke z pieczonymi kurczakami
  • film jak robic gladzie na mokro
  • piosenki sprośne o rybach

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek kwiecień 17, 2009

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 10 komentarzy - Skomentuj