Tag:
Niemcy
[1-3.05.2026]
Można miasto zwiedzać od samego dołu, uczestnicząc w obiegu cyrkularnym, co od niedawna jest hobby nastolatki, która kilka lat temu z fazy hellokitty i brokatu przeszła konsekwentnie (choć z twistem) na stronę alternatywnego mroku. Niemieckie pchle targi dostarczają, dla mnie również ogromnej radości, zwłaszcza że nie zawsze dobrze rozumiem, czy ktoś powiedział fünfzig czy fünfzehn (tym razem miłe zaskoczenie). Ja oczywiście lubię bardziej strefę wzornictwa, jestem absolutną fanką ogromnych komód z solidnego drewna z milionem szufladek za jedyne 2000 euro. W Lipsku na majowy weekend było kilka opcji na zaawansowany thrifting, aktualną listę można znaleźć na stronie miasta. Te lokalizacje, które odwiedziłam, mają dodatkowy walor w postaci klimatu squatowego - zadbane zaniedbanie, murale i neony.
Adresy:
- Feinkost - Karl-Liebknecht-Straße 36
- Kiezflohmarkt - Karl-Heine-Straße 85-93
- HIT - Straße des 18. Oktober, Auf der alten Messe 44, to już typowa spożywka, ale na imponującej powierzchni
- DarXity Ranstädter Steinweg 5, sklep gotycki z nówkami
- Gothic thrift - Wolfgang-Heinze-Straße 18, secondhand
Można też miasto zwiedzać z góry, na przykład wjeżdżając na 31. piętro przy Augustusplatz za jedyne 5 euro od łebka (płatne na górze, nie u ochroniarza na dole - nie bądźcie jak ja), a na górze można kawę i co ino albo - zapewne po umówieniu się - zjechać rollercosterem. Nie, nie umawiałam się! Ponieważ majówka to co do zasady plener, a pogoda była obłędna, zaciągnęłam też już nieco mniej chętną rodzinę na wieżę widokową w lesie w środku miasta. Można podjechać do lasku samochodem, ale potem trzeba się nie dość, że wspiąć na wieżę (104 stopnie), ale jeszcze serpentynową ścieżką wejść na górkę. Niechęć nie była aż tak duża, do tego pięknie pachniało czosnkiem niedźwiedzim, co dało sumpt do dyskusji, czy niedźwiedzie walą czosnkiem, czy jednak raczej czosnek niedźwiedziem, muszę to wiedzieć. A widoki za milion euro, aczkolwiek wieża się nieco rylała, co nie wpływa pozytywnie na osoby z niejakim lękiem wysokości.
Adresy:
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek maj 18, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
niemcy
- 2 komentarze
- Skomentuj
[1-3.05.2026]
To, że mi się Lipsk spodobał, to mało powiedziane. Nie eksplorowałam dziedzictwa kulturowego - Bachów, Schummanów i Mendelssohnów, ale pokręciłam się po mieście i byłam zachwycona. Bo i starówka piękna, i całe miasto takie do życia. Znalazłam nowiutki apartament w zasadzie pod Lipskiem, w Seehausen, cicho i spokojnie, a do centrum kwadrans. Miałam oczywiście jakiś plan zwiedzania - a to największy dworzec kolejowy, zabytkowe pasaże handlowe, Muzeum Historii Naturalnej i inne muzea; ba, nawet miałam papierowy przewodnik Pascala po Saksonii, ale ze względu na połączenie tropikalnego upału i przeziębienia był raczej plan minimum - jedzenie, zakupy i wchodzenie wysoko (o czym w następnym odcinku).
Adresy:
- Brothers - Eisenbahnstraße 85, turecka śniadaniownia-piekarnia.
- Auszeit Cafe - Karl-Liebknecht-Straße 1A, śniadania mniej wyrafinowane
- Café Luise - Bosestraße 4, śniadania bardziej wyrafinowane (popularna miejscówka)
- Alfa Restaurant - Ratsfreischulstraße 8-10, grecka
- Elliniki - am Sachsenplatz, Reichsstraße 18, też grecka (mieliśmy iść do niemieckiej opodal, ale nie było wolnych stolików, nie szkodzi, bardzo dobre było)
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 16, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
niemcy
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[1.05.2026]
Majówkę zaczęłam na bogato, bo nie dość, że nastolatka sprzedała mi jakąś upierdliwą zarazę (drut kolczasty w gardle i wodospad w nosie), to jeszcze tuż przed niemiecką granicą zorientowałam się, że nie wzięłam ze sobą analogowych dokumentów. Tuż przed granicą, to znaczy zatrzymali do wyrywkowej kontroli samochód przed nami, a nasz puścili. Widać Bogini Przypału czuwa nad nieogarami, które planują wszystko poza tym, co niezbędne (żeby nie trzymać Was w niepewności, tym razem okazało się zbędne, pojechałam i wróciłam bez kłopotu). A poza tym było idealnie - anomalia pogodowa zaowocowała gorącym latem i pełnym słonkiem, a wybrany spacer po lipskim zoo okazał się fantastyczny, dopóki w większości zasmarkana wycieczka nie odmówiła kontynuacji mimo affogato, lemoniady i lodów. Tak, ja też nie naciskałam, żeby odwiedzić Gondwanaland, od którego powinniśmy byli zacząć, ale to tylko oznacza, że wrócimy i do Lipska, i do zoo. Było trochę żartów o opcjonalnych zwierzętach, bo się chowały w cieniu (“o, taki malutki słonik”), fantastyczne akwaria i chyba najdroższy i najlepszy na upał kubek z kostkami arbuza. Nastolatka wyszła przez sklepik z pluszowym gołębiem, roboczo i czule zwanym Sraluchem (potem przemianowaliśmy go na Siwego).
Adres: Pfaffendorfer Str. 29, naprzeciwko jest tani parking, toalety są w zoo, ale nie korzystałam (HTM zdecydowanie poluźnia smycz, IYKYK). Przy dwóch wizytach w zoo już się opłaca kupić roczny bilet!












GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maj 9, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
niemcy
- 2 komentarze
- Skomentuj
[26.02.2026]
... a kolacja będzie w Czechach, ale o tym później[1]. Zwykle najpierw załatwiałam główną atrakcję wyjazdu, w tym przypadku będzie to - wiem, znowu - Liberec, ale ponieważ skończyły mi się niemieckie kapsułki do prania, a mieliśmy wracać w niehandlową niedzielę, to tym razem zaczęłam od Niemiec. Jak się pewnie nietrudno domyślić, mam słabość do miast przedzielonych, piękny wiosenny dzień, po obiedzie tuż przed zachodem słońca namówiłam rodzinę na krótki spacer nad rzekę, gdzie po jednej stronie Polska, a po drugiej Niemcy. Kontrast niestety widać, drugą widoczną rzeczą po muralu na baszcie jest wielki napis ZIGARETTEN, tyle spojrzeń. Było trochę narzekania, bo ciągle pod górę, a przecież nawet nie zaproponowałam wejścia na którąś z wież (a są!), ale przez dobry obiad i zakupy - tym razem przemycałam z Niemiec dla kolegi Hubbę Bubbę, która u nas jest raczej niedostępna - nikt się nie obraził. Aż tak. Kuszą mnie jeszcze dwa wyglądające ciekawie muzea i chciałabym okazję, żeby pokrążyć trochę więcej po uliczkach starówki, bo bardzo urokliwe; to nie jest moje ostatnie słowo w kwestii Goerlitz.










Zapiekanka z ziemniaków, boczku, kapusty kiszonej i co ino. Z serem.
[1] Dobra, figura retoryczna, nie było kolacji, bo był późny obiad (i dużo!), ale mieliśmy kupione w niemieckim REWE przekąski i napoje.
GALERIA ZDJĘĆ i wcześniej:
2025 i 2024.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 8, 2026
Link bezpośredni -
Tag:
niemcy
- 1 komentarz
- Skomentuj
[13.12.2025]
Nie pisałam, bo byłam w Amsterdamie. Ale zanim o Amsterdamie, wrócę jeszcze na chwilę do zimowego Berlina, gdzie w dalszym ciągu darmo można sobie zarezerwować zwiedzanie Reichstagu. Poprzednio, w 2016, byłam w maju przed zachodem słońca, teraz mniej więcej też o tej samej porze, ale mamy grudzień i o 17:30 jest jak jest. W zasadzie nieco przegoniłam rodzinę, bo myślałam, że wchodzimy o 17:00, ale na szczęście mimo intensywnej kontroli (lista, dokumenty, bramki, młodzież dzwoniła łańcuchami) wpuścili nas wcześniej, nie trzeba było czekać na mrozie. Wchodzi się na kopułę, skąd można w dół patrzeć na salę obrad oraz na dach, skąd można na Berlin. W wielojęzycznej ulotce jest panorama 360 z rozpisanymi lokalizacjami, warto zabrać ze sobą na górę.










GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota grudzień 27, 2025
Link bezpośredni -
Tag:
niemcy
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[12-14.12.2025]
Serio, skąd to pytanie. To, że byłam w Berlinie jakieś 20 razy albo więcej, to, że jeżdżę co najmniej raz do roku, a czasem częściej, nie oznacza, że nie mogę chcieć jechać kolejny raz i znajdować nowe miejsca. Poproszę o pół roku w Berlinie, ale nie że workation, tylko pomieszkać i codziennie gdzieś, to wtedy może stwierdzę, że po co znowu do. Albo i nie.
Zaczęło się niefortunnie, bo najpierw przejechaliśmy się kawałkiem autostrady w jedną, a potem w drugą (zapomniany portfel, który jednak z nami jechał), potem wisiałam na wszystkich możliwych formach kontaktu z apartamentem i bookingiem (odezwali się następnego dnia, a wcześniej wystawiono mi “agenta AI”, nie polecam), bo recepcja kończyła pracę o 17, a ja nie dostałam kodu do skrzynki z kluczami. Jak już kod dotarł, okazało się, że mimo opłacenia parkingu, nie ma pilota do parkingu. Nazajutrz po pół godzinie wyjaśnień, w które zaangażowano trzy osoby z obsługi, okazało się, że zawiódł mityczny system, który opłatę za parking naliczył… za sierpień. Nie mam słów, ale dostałam zwrot nadpłaty za jeden dzień, zwróciła mi się autostrada i parkowanie na strefie. A potem już była plaża. Jeśli w grudniu może być plaża; było całkiem przyjemnie, było słonko, aczkolwiek młodzież narzekała na marznące ręce.
Spacer po Mall of Berlin, spacer do Figuyi i na jarmark Winterzauber na Gendanmensmarkt (stoisko z serami! stoisko z bombkami!), wizyta w galerii Abstract Sunday, do której wreszcie udało mi się dotrzeć w dzień otwarty i wspólnie kupiliśmy sobie w prezencie album i kalendarz, wieczorne zwiedzanie Reichstagu, o czym za chwilę, zakupy spożywki i niemieckiej chemii, bobrowanie po sklepach z czarną odzieżą i pchlim targu w Mauerpark; te same restauracje co zwykle z jednym wyjątkiem - pierwszy raz odwiedzona urocza japońska brunchownia “House of Small Wonder”. Nie mam bonusu od polecania, ale co mi szkodzi.
Mall of Berlin


Gendarmenmarkt

Stoisko z serami (zwłaszcza roquefort z gruszką)


Galeria Abstract Sunday
House of Small Wonders


Mitte / Alt-Berliner Wirtshaus
Szprewa / Stacja Friedrichstraße
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 21, 2025
Link bezpośredni -
Tag:
niemcy
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[14.12.2025]
W ramach “czegoś nowego” odwiedzam berlińskie muzea. Jeszcze mi na trochę starczy, bo nawet nie obejrzałam całej Wyspy Muzeów. W słoneczną niedzielę odwiedziłam zupełnie klasyczne Bode Museum; gmach zachwycał mnie od dawna, a w środku takie typowe muzeum-muzeum - trochę obrazów, trochę rzeźb, bogata kolekcja monet (również polskie!), czasem zabawne, czasem ciekawe. W środku kawiarnia z widokiem, dodatkowo jest jeszcze piękna biblioteka, ale w niedzielę była zamknięta. Młodzież wchodzi darmo. Można spacerkiem wzdłuż Szprewy.












GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek grudzień 18, 2025
Link bezpośredni -
Tag:
niemcy
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[15-18.08.2025]
Więc bywałam już w Berlinie latem, ale nie pamiętam, żeby takie upały, 35 i żadnej chmurki. Co ciekawe, poranki były raczej chmurne, chociaż już z tropikalnym klimatem. Pokręciłam się po znanych miejscach - Potsdammer Platz, Brama Brandenburska, Unter den Linden, gdzie odbywało się w sobotę jakieś kolorowe India Pride, przejechałam U5 z Unter den Linden do Museum Insel (gwiazdy na błękitnym suficie) z powrotem z Rottes Rathaus. Jadłam, obskoczyłam zakupy - no dobrze, głównie nastolatka obskoczyła swoje, pokręciłam się tu i ówdzie. B. zadowolona, chociaż podczas wyjazdu zaliczyłam całodniowy atak alergii i pęknięty ząb, czego nie polecam.
Adresy - pewnie niektóre już były, nie szkodzi:
- go asia - Friedrichstraße 140, ogromny market z azjatycką żywnością, również świeżą
- Bavaria Berlin - Hannah-Arendt-Straße 3, restauracja niemiecka, ale taka bardziej fusion, bo nie tylko Wursty
- Vamos - Winterfeldtstraße 42, restauracja meksykańska
- Alt-Berliner Wirtshaus - Wilhelmstraße 77, typowo niemieckie z takim wystrojem, że cesarz ściąga czapkę z głowy.
- La Femme QUALITY - Gleditschstraße 1, jeden z kilku oddziałów tureckiej śniadaniowni.
- YADA YADA "breakfast club" - Köpenicker Str. 93, śniadania
Bavaria Berlin / YADA YADA
La Femme Quality
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek wrzesień 16, 2025
Link bezpośredni -
Tag:
niemcy
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[18.08.2025]
Do zamku Steinhöfel przyjechałam na kawę w drodze z Berlina, bo to tuż przy Frankfurcie nad Odrą. Tyle że kawy nie było, bo jak stało napisane na drzwiach - zamek jest czynny, kiedy jest czynny, dowiadujcie się; serio, połowa sierpnia, szczyt sezonu, na usprawiedliwienie mogę tylko potwierdzić, że to był poniedziałek, a poniedziałki są dziwne. Można obejść dookoła, przed wejściem ktoś nie mógł się zdecydować, czy machnąć sfinksy czy amorki, więc odpowiedzią było “tak”, sielsko i zielono w sierpniu. Liczę, że kiedyś trafię na ten dzień, kiedy mi dadzą kawę.






GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota wrzesień 13, 2025
Link bezpośredni -
Tag:
niemcy
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[17.08.2025]
Tak jak przypadkowo reklamowane Humboldt Forum okazało się świetnym miejscem, tak niekoniecznie było w przypadku krążącej po Instagramie rolki z “Najpiękniejszymi miejscami w Wannsee”. Wcześniej byłam już na Pawiej Wyspie i na kąpielisku, bardzo mi się podobało, skusiłam się więc na “sielską miejscówkę na leniwe popołudnie”. I żeby nie było, wszystko się zgadza - piękna willa pośród pachnącego i brzęczącego ogrodu kwiatowego i warzywniaka, z sadem prowadzącym na brzeg jeziora, malarstwo nieznanego mi wcześniej Liebermanna, kawiarnia… Tyle że to muzeum, z płatnym - i to słono - wstępem. Albowiem spuśćmy zasłonę milczenia na to, że kiedy usłyszałam vier-und-zwanzig, radośnie wyjęłam 4 euro i 20 centów, dopiero pytające spojrzenie kasjerki dotarło do mnie, że za spacer po małym ogrodzie i możliwość wypicia kawy zapłacę 5 razy więcej (nie licząc kosztu spożycia), a dodatkowo na ten pomysł wpadła połowa Berlina i okolic, bo na posesji była, lekko licząc, jakaś setka odwiedzających. Zgadzam się, to piękne miejsce, takie Giverny z ogrodem Moneta (z zachowaniem proporcji), ale bynajmniej nie na sielski wypoczynek i płatne dość grubo za samo wejście. Myślę, że równie miło byłoby przespacerować się po okolicy, a na ogród i willę popatrzeć zza płotu.
PS Toaleta darmo w środku, parkowanie kłopotliwe, bo wszędzie wąziutkie podmiejskie uliczki; w niedzielę znaleźliśmy miejsce, ale nie powiem, że na 100% legalnie.









GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek wrzesień 11, 2025
Link bezpośredni -
Tag:
niemcy
- 0 komentarzy
- Skomentuj