Tag:
panowie
Tytuł mówi za siebie - Ozzy opowiada[1] o tym, jak z niezbyt rozgarniętego chłopaka z przemysłowego angielskiego miasteczka został międzynarodową gwiazdą rocka (ale rozumu mu nie przybyło). Dużo anegdot, często już za tą granicą, gdzie jest dobry smak[2], co jednak niespecjalnie dziwi, jeśli mowa o człowieku, który - przypadkiem! - odgryzł głowę nietoperzowi. Co mnie zastanawia, to ile z tego, co się (eks) wokaliście Black Sabbath przydarzyło, nie zostało w książce z różnych przyczyn opisane.
[1] W zasadzie to już na wstępie wyjaśnia, czemu sam książki nie napisał oraz że nie gwarantuje prawdziwości czy rzetelności czegokolwiek ze względu na zaawansowane i wieloletnie korzystanie ze środków odurzających.
[2] Nie żebym się czegoś innego spodziewała, wszak nie od wczoraj cenię w muzyce ludzi, jakby to powiedzieć, ekscentrycznych.
#20
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 27, 2016
Link bezpośredni -
Tag:
panowie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Wieś pod Sandomierzem, lata 80. (i później). Skoruń - urwis, ladaco i nic dobrego, bezimienny mały chłopiec dorasta wśród sadów i z pozoru leniwej Wisły między religijną matką i skomplikowanym, trudnym w kontakcie ojcem. 7 opowiadań, zazębiajacych się w kolejne ogniwa łańcucha pór roku - zbiór jabłek, spotkanie z handlarzem wodą sodową w miasteczku, budzenie się dojrzałości płciowej, dygresyjna historia powodzi sprzed lat, która zaznaczyła życie ojca, matka użądlona przez pszczołę, śmierć starej sąsiadki; wszystko to splata się w niezbyt łatwe dojrzewanie. Co mnie zachwyciło przede wszystkim, to język. Mocne, gęste znaczeniowo zdania, niespotykane zbyt często słowa; widziałam kolory, czułam zapachy, a na języku smak potu. Jednocześnie nie jest to rzecz do szybkiego czytania, rozkładałam sobie lekturę na kilka miesięcy.
Doskonale się czyta książki napisane przez znajomych (ludzie, ilu ja mam pięknie piszących znajomych, nieustająco mnie to zachwyca), ale niesamowicie trudno się je opisuje. Z wrodzonego lenistwa dodam link do wnikliwej recenzji.
Maciek, czekam na następną.
Inne tego autora:
#19
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 20, 2016
Link bezpośredni -
Tag:
panowie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Zaczyna się obiecująco, bo podczas zebrania w warszawskiej korporacji (szkło i chrom) zostaje zabity celnym strzałem z karabinku dyrektor-buc. Podejrzani są pracownicy, niestety komisarz Konstanty Podbiał błyskawicznie uznaje, że nie zabił go nikt z pracowników, więc obiecujący wątek na tym się kończy, mimo szumnych zapowiedzi na okładce. Morderstwa, a jest ich kilka, rozgrywają się głównie w starych kinach (lub miejscach, gdzie kina zburzono, vide biurowiec korporacji) i są odtwarzanymi scenami śmierci z klasycznych filmów. Podbiał przez całą akcję głównie myśli o nadchodzącym rozwodzie z żoną, znaną aktorką Rawską[1], rzucając czasem wszystko, żeby iść postać i posiorbać tęsknie pod studiem. Śledztwo wyjaśnia się absolutnym cudem[2], bo przypadkowy świadek rozpoznał mordercę na niewyraźnym obrazie z kamery ochrony.
Jest trochę zdrowego, polskiego rasizmu (ciemnoskórzy goście w hotelu zachowują się jak na targu w Mogadiszu), a poza tym jest... miernie. Intryga się specjalnie nie klei, zarówno Podbiał, jak i jego asystent, wegetarianin Nowak, idą bez zabezpieczeń za potencjalnym mordercą i regularnie obrywają w głowę lub - szantażowani - łykają w ciemno tabletki i idą jak owce na rzeź. Miałam czasem poczucie, że czytam pamiętnik autora, któremu się w Warszawie wszystko nie podoba - światła na placu Wilsona, dzwoniący komórkami w metrze (oraz śmierdzący czosnkiem), budowa wieżowców zamiast renowacji starych budynków, zabrakło mi tylko wątku #słoików. Jest i narzekanie na utratę prywatności przez gremialne zakładanie kont na naszej-klasie (do danych na której policja ma oczywiście pełen dostęp) oraz paparazzi chodzący za skandalizującym[1] policjantem-celebrytą[1]. Autor miejscami sili się na wątki komiczne, typu słabo zarabiający policjant, który prawie jak Kobieta Pracująca, co to żadnej pracy się nie boi, co chwila plącze się w śledztwie, dorabiając roznoszeniem ulotek w durnym kostiumie, kelnerując w klubie ze striptizem czy wreszcie myjąc sedesy nowobogackim.
Policja je kebab na grubym cieście(?) oraz falafela w cienkim cieście(??), za to z ostrym sosem.
[1] Srsly, komisarz policji poślubiający aktorkę, po czym oboje lądują w prasie kolorowej. Bardziej przeglądem życia codziennego Warszawy sprzed ładnych kilku lat już nie można jechać.
[2] Jak wiele sytuacji, które rozwiązują się w książce przez nagłą utratę przytomności, pijany Podbiał, który zobaczył ciemność w metrze, obudził się w służbowym samochodzie podczas odbywającego się właśnie aktu poświęcenia i zwymiotował tuż obok butów swojego zwierzchnika (i księdza z kropidłem).
#17
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marzec 8, 2016
Link bezpośredni -
Tag:
panowie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Więc z przykrością muszę stwierdzić, że jak pierwszy tom miał dużo ożywczego humoru, językowego i sytuacyjnego, tak tutaj w zasadzie nie ma nic. Pamiętnik Marii przeplata się z listami do Maxa Launa, który mieszka dwa zamki dalej (a w zasadzie to w leśniczówce, bo w zamku się pozostali krewni biją) i w obu arystokratka opisuje to, co w zamku dzień po dniu się dzieje. Ślub fanów Vondrackovej, Józef ukrywający się w kazamatach przed turystami, pan Spock (ogrodnik) nadużywający prozaku, ojciec skrzętnie liczący pieniądze i narzekający na to, że pracownicy chcą wynagrodzenia i matka, w dalszym ciągu nie mówiąca po czesku, za to chętna na spotkanie z księżną Dianą (która już od lat nie żyje, ale w Kostce mamy rok 1996). Wszystko jest zabawne, ale w sposób tak przewidywalny, że nie zaskakuje. Oczywiście ten rom kończy się równie nagle, co - mimo braku zachwytu lekturą - odnotowałam z pewnym smutkiem.
Inne tego autora.
#16
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marzec 6, 2016
Link bezpośredni -
Tag:
panowie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Aleja samobójców.
Trójmiasto, upalny czerwiec 2006, strajk śmieciarzy. Komisarz Pater, zwany ze względu na mało ujmującą osobowość i czepialstwo językowe "Antypaterem", zostaje wezwany do Domu Seniora "Eden", gdzie jeden z pensjonariuszy został znaleziony zamordowany (i oskalpowany), a drugi zniknął. Policja szybko zostaje od sprawy odsunięta, bo na scenie zbrodni pojawia się ABW i każe im oddalić się rączo. Oczywiście to irytuje Patra (nigdy Patera), który z kolegami zaczyna śledztwo na przekór konkurencji, a do tego poznaje w "Edenie" uroczą pielęgniarkę Joannę, która - po ponad 3-letniej abstynencji od rozwodu - sprawia, że serce mu zaczyna bić szybciej. W wątkach pobocznych autorzy pokazują, że znają się na środowisku graczy w pokera i lotkarzy oraz że w policyjnej stołówce podają pierogi odgrzane w mikrofali.
Najbardziej mnie rozczarował humorystyczny (tak bardzo, że aż bolesny) epizod z życia prywatnego Patra - nieudane gotowanie rosołu (półsurowe mięso z cebulą, nie posolone, ale obficie zasypane przyprawą meksykańską) zakończone zatarciem okolic intymnych nieumytą ręką po ostrej przyprawie. Miało to zapewne podkreślić brak umiejętności utrzymania gospodarstwa przez śledczego, ale pokazało tylko, że jest moronem.
Róże cmentarne.
Pater usiłuje zabrać na wakacje do Grecji pielęgniarkę Joannę, niestety zamiast tego prowadzi śledztwo w sprawie seryjnego mordercy, który naśladuje znanych zabójców z przeszłości. Jedna ze zbrodni niebezpiecznie blisko przypomina podwójne zabójstwo dwóch dziewcząt, którego nie udało się Patrowi przed laty wyjaśnić i kosztowało go związek z żoną. Zwierzchnik Patra organizuje bogatą w personalia grupę roboczą, składającą się z językoznawczyni (Artemidy Prociw-Bury) i policyjnego psychologa (Zygryda Marksa), która w zasadzie do niczego się nie przydaje, a komizm nazwisk też jest po nic.
Niestety, jak cenię książki obu panów, tak koprodukcja wyszła dość miernie, miałam wrażenie schematyczności i jechania sztampą; bardziej przypominało to połączone w całość kilka szkiców z dobrze zrobionym researchem niż samodzielną powieść.
#14-15
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek luty 29, 2016
Link bezpośredni -
Tag:
panowie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Częściowo sparaliżowana żona milionera prosi Archera o wyśledzenie, gdzie jest jej mąż. Milioner zniknął pijany z lotniska i nie wiadomo, czy sam się oddalił w tajemniczym celu, czy ktoś mu w tym pomógł. Po jakimś czasie pojawia się żądanie okupu, wiadomo więc już, że ktoś mu w zniknięciu pomógł. Archer szybko domyśla się, że wplątany jest ktoś z domu zaginionego bogacza, nie wie tylko, kto. Wykonuje dobry kawał detektywistycznej roboty, idąc tropami, okazjonalnie obrywając (kilka razy, również z utratą przytomności), ale i zawisając ustami na ustach napotkanych w śledztwie kobiet[1]. Trup się ściele, wszyscy strasznie dużo gadają, a na końcu nie ma happy endu.
Trivia: za 10 centów można kupić kawę.
[1] Książka została zekranizowana, Archera gra Paul Newman, co uwiarygodnia powodzenie u płci pięknej.
Inne tego autora.
#12
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek luty 11, 2016
Link bezpośredni -
Tag:
panowie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Montevista, piękna miejscowość letniskowa pod Los Angeles. Lew Archer zostaje zatrudniony przez Petera, młodego człowieka z nadwagą i pieniędzmi, w celu wyśledzenia, czemu jego niedoszła narzeczona, Ginny, puściła go w trąbę i prowadza się z tajemniczym panem Martelem. Martel jest podobno pochodzenia francuskiego i ma sporo pieniędzy, ale jego tożsamości zdaje się nic nie potwierdzać[1]. Szybko okazuje się, że nie tylko Archer śledzi tajemniczego dżentelmena - chodzi za nim też drobny cwaniaczek Harrison, który jednak szybko ląduje pobity w bagażniku własnego auta. Potem rozpoczyna się fala morderstw - ginie matka Ginny, potem jej właśnie zaślubiony mąż, a do tego Archer odkopuje kilka faktów, które świadczą o tym, że samobójstwo ojca Ginny przez siedmioma laty nie było samobójstwem.
Detektyw, mimo że dobiera do 50-tki, ma ciągle branie u pań, ale jest dość wybred^W^W^Wma takie zasady, że nie idzie do łóżka z paniami, które mają więcej problemów niż on. Mimo że po śmierci Martela Ginny jest znowu wolna i w zasadzie nie ma potrzeby prowadzić dalej śledztwa co do pochodzenia mężczyzny, drąży dalej, doprowadzając do rozwiązania wszystkich trzech zbrodni. I tylko raz dostaje w twarz.
[1] Archer testuje go wprawdzie na okoliczność bycia Francuzem za pomocą pytań od lokalnego nauczyciela romanistyki, między innymi pytając, kto napisał książkę "Niebezpieczne związki", ale ten test zda średnio oczytany Europejczyk, więc.
Inne tego autora.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 3, 2016
Link bezpośredni -
Tag:
panowie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Zacznę od tego, że miałam cierpliwie poczekać, aż wyjdzie kontynuacja (a ma wyjść w styczniu tego roku), bo niczego tak nie lubię, jak doczytać książkę do połowy, po czym czekać, co dalej. Ale jak wiadomo, silna wola robi ze mną, co zechce, więc nie poczekałam i nie żałuję.
Niespełna 20-letnia Mary Kostka dowiaduje się nagle, że jej rodzina to ostatni właściciele zamku gdzieś na czeskiej prowincji; nie wahają się długo, rzucają całe dotychczasowe życie (kota o dźwięcznym imieniu Caryca porzucić im się nie udało, mimo próby i utraty 300 dolarów) i z pomocą uczynnego czeskiego prawnika przejmują zamek. I pewnie sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby byli bogatymi Amerykanami, ale nie są. Zamek jest - nic niespodziewanego - mocno zaniedbany, pełen przeciągów i uszkodzeń, wymagający grubych nakładów na inwestycje oraz na pensje dla służby. Wspomaga ich adwokat, ale i tak nie da się utrzymać zamku bez udostępnienia go do zwiedzania. Nie pomaga to, że wszyscy mają amerykańskie przyzwyczajenia (zwłaszcza matka), niespecjalnie znają i chcą się uczyć czeskiego (również matka), popijają (matka i ojciec) oraz kolekcjonują fakty z historii rodu, które wyjaśniają, czemu nie odziedziczyli pieniędzy (ojciec).
Książka jest prześmieszna[1] i piszę to z pełnym przekonaniem, a nie że tak napisali na okładce - z gatunku takich, że cytuje się domownikom fragmenty, zarykując się ze śmiechu. Bardzo pomaga, że beznamiętną i nie zaangażowaną narratorką jest Maria (dawniej Mary), której dwie imienniczki nie dożyły 20. urodzin - jedna została pochowana żywcem w krypcie, druga eksplodowała podczas eksperymentu. Znając potencjalną przyszłość, Maria nie przejmuje się specjalnie tym, że wypchany kucyk w sypialni śmierdzi i toczy go robactwo, a w apartamencie Himmlera w łazience są kafelki ze swastykami czy że w zamku obok inna rodzina toczy otwartą wojnę o dziedzictwo.
[1] Kilka akapitów poświęconych jest nabijaniu się z edukacji waldorfskiej, temat bardzo na czasie, łezka mi spłynęła po licu.
Inne tego autora:
#6
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek styczeń 26, 2016
Link bezpośredni -
Tag:
panowie
- 11 komentarzy
- Skomentuj
Carl Mørck właśnie wrócił do służby po nieudanej akcji, w której został ranny, jeden z jego kolegów zabity, a drugi sparaliżowany leży w szpitalu. Ponieważ nikt nie chce z nim pracować - nie bez powodu, albowiem Carl nie jest miły, lubi wytykać innym niekompetencję, a dodatkowo jest leniwy (polubiłam go od pierwszej minuty), szefostwo wpada na pomysł, żeby założyć Departament Q, w którym analizowane będą sprawy nierozwiązane. Ponieważ za założenie Departamentu policja ma dostać niebagatelną dotację, Mørck szantażuje szefa i dostaje biuro (wprawdzie w piwnicy) oraz współpracowników. W tomie pierwszym zjawia się Assad, emigrant z Syrii, teoretycznie sprzątacz i kierowca (w komplecie mop, rękawiczki i po pierwszej jeździe zakaz prowadzenia auta), a praktyce aktywny i mądry człowiek, który mimo nieznajomości duńskich zwyczajów i problemów lingwistycznych ma nieocenioną intuicję i ogromny zapał. W tomie drugim pojawia się Rose - wyrzucona z innego posterunku punkówa, krnąbrna, leniwa i pyskata. W trzecim - na zastępstwo przychodzi Yrsa, zupełnie niepodobna charakterem siostra bliźniaczka Rose; ten wątek, jakkolwiek zabawny, jest absolutnie niewiarygodny (Ebfr v Lefn gb gn fnzn bfbon, glyr żr mr fpuvmbseravą. Bjfmrz, wrfg pljvyaą jfcółcenpbjavpmxą, n avr rgngbją cbyvpwnagxą, nyr zn wrqra ahzre rjvqraplwal v gnxvr fnzr bqpvfxv cnypój, pb avr cemlxhjn avpmlwrw hjntv. Fcenję bqxeljn cemlcnqxvrz Pney, xvrql fcbq mzlgrtb cemlcnqxvrz ynxvreh an cnmabxpvh Lefl cbwnjvn fvę jmberx, wnxv fbovr xvyxn qav jpmrśavrw anznybjnłn znexrerz Ebfr). Wiarygodne za to są sytuacje biurowe - próby zdrzemnięcia się Carla w biurze, polowanie na muchę-plujkę, niechęć do nadgodzin czy przyjścia o 5 rano, żeby przygotować biuro na wizytację. Oboje współpracownicy kibicują mozolnym próbom zaciągnięcia do łóżka atrakcyjnej pani psycholog przez Carla.
"Kobieta w klatce" to pierwsza, przypadkiem wybrana sprawa - 5 lat wcześniej została porwała znana, młoda pani polityk - Merete. Płynęła ze swoim upośledzonym bratem promem do Niemiec i zniknęła. Akcja toczy się dwutorowo - Carl leniwie zabiera się do przeglądania akt sprawy, szukając niedociągnięć poprzedniego śledztwa, a Merete - ciągle żyjąca - opisuje tortury, jakim poddaje ją tajemniczy porywacz.
"Łowcy bażantów" to grupka zdemoralizowanej młodzieży z ekskluzywnej szkoły z internatem, którzy nabuzowani narkotykami biją lub mordują przypadkowych ludzi. Sprawę podrzuca na biurko Carlowi jeden z pracowników policji, syn oryginalnego śledczego sprzed 20 lat. Ponieważ większość absolwentów porobiła kariery, wznowienie sprawy jest dość niewygodne z punktu widzenia establishmentu, również w samej policji.
"Wybawienie" wchodzi w temat sekt - bezlitosny szantażysta zaprzyjaźnia się z dużymi rodzinami Świadków Jehowy, Kościołów Matki Bożej i podobnych zamkniętych środowisk, porywa dzieci, żąda okupu, a kiedy okup dostaje, zabija jedno z dzieci jako nauczkę. Ponieważ rodziny bardziej niż nad stratą boleją nad opinią w kongregacji, tuszują zniknięcie jednego z dzieci. Sprawa wypływa dosłownie po kilku latach, kiedy w Szkocji policja znajduje butelkę z listem napisanym krwią.
Cykl ma wiele wad - bardzo wydumane sprawy, kompletnie nielogiczne w rachunku zysków i strat, okrutną bezmyślność organów ścigania z nieśmiertelnym "pojedźmy we dwójkę na rekonesans i wpadnijmy na uzbrojoną bandę przestępców, a następnie cudem ujdźmy z życiem", ale jednocześnie to jeden z lepszych cykli kryminalnych, jakie ostatnio czytałam.
Wszystkie tomy zostały zekranizowane (w serii "Department Q").
Inne tego autora:
#99-#101
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 20, 2015
Link bezpośredni -
Tag:
panowie
- 5 komentarzy
- Skomentuj
Emerytowany Rebus (podobno pochodzenia polskiego, co wyjaśnia nazwisko) pracuje dorywczo w edynburskim Wydziale Spraw Niewyjaśnionych. Przypadkiem trafia do niego kobieta, matka zaginionej przez kilkunastu laty dziewczyny i próbuje przekazać teorię, jakoby zaginięcie jej córki miało być jednym przypadkiem z całej serii, z których najświeższy miał miejsce kilka dni wcześniej. Rebus daje się wciągnąć w tę grę mimo zniechęcenia ze strony wszystkich - zwierzchnika-karierowicza czy koleżanki ze służby czynnej. Zasadniczo eks-policjant wiele sobie z tego nie robi, nie przeszkadza mu inwigilacja ze strony Wydziału Wewnętrznego, bo chętnie spotyka się w kolejnych pubach z lokalnym półswiatkiem. Zaskakująco dla przeciwników (a nieco mniej dla czytelników) ma rację - rzeczywiście jest wspólny mianownik dla większości zaginięć w okolicy trasy A9.
Wadą Rebusa jest to, że - oprócz tego, że jest człowiekiem wielu nałogów[1] i człowiekiem łatwo do siebie zrażającym wszystkich - jest absolutnie nijaki. Niby się angażuje w śledztwo, ale robi to z jakimś takim zniechęceniem. Ponieważ prawo czasem zawodzi, z braku dowodów i kompetencji nie może aresztować podejrzanego; wybiera "szarą strefę", korzystając z pomocy półświatka. Niby ze strony moralnej jest wszystko ostatecznie załatwione, bo morderca nie zostaje zabity przez mafię, a kieruje się w stronę posterunku, żeby zeznawać, to jednak niespecjalnie mi takie rozwiązanie pasuje.
Edynburg Rebusa jest, podobnie jak innego bohatera Rankina - Malcolma Foxa[2] - brzydki i szary. Niby w terenie jest ładniej (na wybrzeżu można z klifu obserwować baraszkujące delfiny), ale Rebus skupia się na drodze, a nie na widokach.
[1] Pali - od jednej do kilku paczek dziennie (silk cuty). Raczej nie je, a jeśli - fast foody (smażony kurczak, indyjskie na wynos, mięso w cieście z frytkami). Ograniczył picie - "parę piw wieczorem, a potem dwie, góra trzy szklaneczki whisky przed snem".
[2] Do połowy książki byłam przekonana, że już czytałam któryś z tomów cyklu o Rebusie, bo pamiętałam nudnego, depresyjnego i irytującego bohatera, ale nie - czytałam o Malcolmie Foxie, który różnił się chyba tylko tym, że nie pił.
Inne tego autora.
#98
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 13, 2015
Link bezpośredni -
Tag:
panowie
- 2 komentarze
- Skomentuj