Kategoria:
rozne
Przyroda ruszyła, znęcona wczorajszym słoneczkiem. Wzdłuż Rycerskiej kwitną na biało i różowo drzewa, czasem jeszcze sugerując tylko pączkami potencjał. Żółta forsycja i błękitny barwinek, duet prawie jak z Ikei. I mnóstwo fiołków, w mocnym odcieniu fioletu, niepopularnym może nieco przez skojarzenie z najtańszym chyba napojem poniewierającym, co to trzeba filtrować przez chlebek. I tylko wiatr, wyrywający zużyte chusteczki z ręki i przenikliwie szczypiący skórę na kostkach dłoni, daje do zrozumienia, że jeszcze nie ma się co cieszyć tą wiosną. Ale warto przejść kilkaset metrów prostą drogą, żeby wywietrzyć głowę.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek kwiecień 8, 2011
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 3 komentarze
- Skomentuj
Tyle razy budziłam się ze świadomością, że jutro nie idę do pracy.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek kwiecień 1, 2011
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 2 komentarze
- Skomentuj
... to lecę w chmury. Jak mnie nie spryszczy po spędzeniu ponad 2 godzin na lotnisku, to się jeszcze odezwę.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek marzec 4, 2011
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 4 komentarze
- Skomentuj
To nie tak, że my (ja z mężem, konkretnie) naszego dziecka nie lubimy i katujemy je nieludzko. Dzisiejsze wycie rozpoczęło się od tego, że upadł długopis na podłogę i podniesiony już nie był dobry. Potem to już był efekt lawiny, walenia głową w podłogę i odporności na perswazję słowną oraz przekupywanie[1]. Wiem, to samo zapewne mówią rodzice, którzy swoich dzieci nie lubią, ale nam chyba można wierzyć, nie?
[1] Ostatecznie pomogło milion trzynaste odtworzenie "Kaczki dziwaczki". Bujanie w kocyku działało w trakcie, po zaprzestaniu spowodowało natężenie wycia.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 8, 2011
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 9 komentarzy
- Skomentuj
Wprawdzie za miesiąc dopiero, ale już się zbroję. Klikam, czytam, oglądam, jutro pojadę kupić sobie przewodnik, te sprawy. Specjalną atencją darzę miłych ludzi, którzy geotagują zdjęcia (i hańba mi, Maurice, że sama tego ostatnio nie robię). I ja wiem, że przyjaciółka moja, ^siwa, ostatnio niedomaga nieco, ale i tak zbiła mnie z nóg sugestią, żebym robiła dużo zdjęć. Nie wiedzieć czemu przypomniało mi się, jak wyjechana do Buenos zostałam nagle po dwóch dniach z trzech i pół na miejscu bez zapasowej baterii do aparatu i ładowarki (i jak rany, do dziś nie wiem, co się z nimi stało, z walizki mi ukradli na lotnisku?) i biegałam z płonącą głową od sklepu do sklepu, okazując baterię i prosząc o ładowarkę (i mam teraz ładowarkę z argentyńską wtyczką). Człowiek normalny zapewne pstryknąłby trzy fotki komórką i oddał się kontemplacji wzrokowej, ale czy warto być normalnym?
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 5, 2011
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 9 komentarzy
- Skomentuj
W pracy się pracuje, a nie uprawia rozrywki, prawda? Do odwołania.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek styczeń 31, 2011
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 3 komentarze
- Skomentuj
Jest: Pierdolnęło się dziecko, mamusia pocałuje i przestanie boleć.
Powinno być: Uderzyło się dziecko...
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela styczeń 30, 2011
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Wsiadam do taksówki, wyczuwam dość niespotykaną nutę, pytam kierowcy, czy to mandarynka. Tak, ładna, prawda? 20 minut później mam ochotę wypluć żołądek do kieszeni kurtki, nienawidzę zapachu mandarynki.
Czytam "Zrób sobie raj" Szczygła i poza treścią zachwycam się ciekawą fakturą papieru. I, o, że okładka ma skrzydełka jak obwoluta. Po 200 stronach przecięłam palec, a cholerne skrzydełko szeleści przy przekładaniu stron.
Ale łóżko mam wygodne od ładnych kilku lat.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa styczeń 19, 2011
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 5 komentarzy
- Skomentuj
Zawsze na przełomie roku fascynuje mnie, że według większości ludzi tolerancja polega na tym, że należy nie przeszkadzać im w hucznym obchodzeniu. Owszem, jestem w stanie się domyślić, że będzie głośno, nie potrzebuję wizyty sąsiada, uprzedzającego, że może być hałas (i tak naprawdę na co mi to uprzedzanie, nie jestem w stanie wygłuszyć mieszkania, żeby nie słyszeć kłótni i łomotów pijanej pary na klatce schodowej o 3 nad ranem). Nie ogarniam natomiast, czemu nagle się ludziom wyłącza jakakolwiek przyzwoitość, muzyka łupie tak, że ściany drżą, a pijane bydło pali na klatce schodowej, co chwila otwierając drzwi i wypuszczając jeszcze głośniejszą muzykę, prowadząc wrzaskliwe dyskusje oraz biegając z łomotem po schodach, a próba pacyfikowania starcza krótkofalowo na 3 minuty, a długofalowo może się najwyżej skończyć tym, że wesołki będą łomotać w moje drzwi, wychodząc z imprezy do domu (BTDTGTT). Uprzedzając pytania, zdarzało się, że bywali u nas goście, ale muzyka nie wyła do wczesnych godzin porannych, a jak ktoś wychodził, to bez dodatkowych atrakcji typu stado słoni na schodach. Chciałabym zacząć promować inną wersję tolerancji, konkretnie "Jestem tolerancyjny, nie wszyscy muszą uczestniczyć w mojej imprezie". Ale to chyba niepopularny pogląd.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota styczeń 1, 2011
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 13 komentarzy
- Skomentuj
Niewolnicy krainy szczęśliwości (i jaki wielki rozczar, że w komentarzach idiotyczna wypowiedź tuza blogosfery).
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota grudzień 25, 2010
Link bezpośredni -
Kategoria:
Różne -
- 7 komentarzy
- Skomentuj