Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Golden Brown

Do OPI na - jak to mówią amerykanie - manipedi zaczęłam chodzić głównie dlatego, że było po drodze i mieli dla mnie czas. Ale ujęli mnie przede wszystkim kreatywnymi nazwami lakierów. Ot - Barefoot In Barcelona, No Spain No Gain, Lincoln Park After Dark, We’ll Always Have Paris, Kinky in Helsinki, Louvre Me Louvre Me Not czy Don't Socra-tease Me! Ale ja nie o tym (głównie dlatego, że teraz mi do OPI nie po drodze, a szkoda), tylko o tym, że potoczne nazwy kolorów są takie ubogie. Bo chryzantemy ze schrzanionym balansem bieli też są w jakimś stopniu różowe jak te z bardziej realnym, ale zupełnie inne (i to takie urocze, że co druga restauracja ozdabia nimi wejścia).

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela październik 18, 2009

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Wzruszyłam się

Ja się w ogóle ostatnio łatwo wzruszam. H. była wczoraj i przywiozła mi prezent od Eri [2019 - link nieaktywny]. Normalnie mi miękko w kolanach się zrobiło. Zwłaszcza z kotka Szarszyka. I z kotka cz-b. I ze wszystkiego.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota październik 17, 2009

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Maja - - 8 komentarzy - Skomentuj


Wzruszyłam się

Ja się w ogóle ostatnio łatwo wzruszam. H. była wczoraj i przywiozła mi prezent od Eri [2019 - link nieaktywny]. Normalnie mi miękko w kolanach się zrobiło. Zwłaszcza z kotka Szarszyka. I z kotka cz-b. I ze wszystkiego.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota październik 17, 2009

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Leverage

Całkiem zgrabna amerykańska kalka brytyjskiego "Hustle'a". Całkiem, bo na każdym kroku widz jest informowany (na wypadek, jakby zapomniał), że zespół robi tylko "uczciwe" przekręty (co jeszcze łopatologicznie podkreśla polski tytuł), rekompensując dobrym stratę, jaką ponieśli od złych. A to sierotka z terenów zrujnowanej wojną Serbii, a to weteran z Iraku, fundacja charytatywna, właściciel wywiezionego z hitlerowskich Niemiec kosztem życia ojca obrazu czy szantażowana rodzina. Żadnych mglistości, szarości - źli są źli, dobrzy są dobrzy. Do połowy drugiego sezonu w teamie nietypowo nie ma pięknej kobiety - jest sprawna złodziejka Parker i oszustka Sophie (Jane z "Coupling"), dla urozmaicenia jest biały mięśniak Eliot i czarnoskóry haker Hardison. Całością operacji dowodzi alkoholik, Nathan Ford, były ekspert ubezpieczeniowy. Przed przerwą w drugim sezonie Sophie została zastąpiona ładną blondynką Tarą, co pewnie pozwoli pociągnąć jakiś wątek romansowy w ekipie.

Przyjemne do obejrzenia, acz bez rewelacji.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 14, 2009

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Leverage

Całkiem zgrabna amerykańska kalka brytyjskiego "Hustle'a". Całkiem, bo na każdym kroku widz jest informowany (na wypadek, jakby zapomniał), że zespół robi tylko "uczciwe" przekręty (co jeszcze łopatologicznie podkreśla polski tytuł), rekompensując dobrym stratę, jaką ponieśli od złych. A to sierotka z terenów zrujnowanej wojną Serbii, a to weteran z Iraku, fundacja charytatywna, właściciel wywiezionego z hitlerowskich Niemiec kosztem życia ojca obrazu czy szantażowana rodzina. Żadnych mglistości, szarości - źli są źli, dobrzy są dobrzy. Do połowy drugiego sezonu w teamie nietypowo nie ma pięknej kobiety - jest sprawna złodziejka Parker i oszustka Sophie (Jane z "Coupling"), dla urozmaicenia jest biały mięśniak Eliot i czarnoskóry haker Hardison. Całością operacji dowodzi alkoholik, Nathan Ford, były ekspert ubezpieczeniowy. Przed przerwą w drugim sezonie Sophie została zastąpiona ładną blondynką Tarą, co pewnie pozwoli pociągnąć jakiś wątek romansowy w ekipie.

Przyjemne do obejrzenia, acz bez rewelacji.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 14, 2009

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Moment przed wczorajszym gradem

Zaglądam za płoty. Większość domów jest skrzętnie, po polsku, zagrodzona parkanami, zardzewiałymi (a jednak szczelnymi) blachami, rozsypującymi się drewnianymi sztachetami albo - nie wiem, co gorsze - owinięta zieloną siatką typu betafence (ta bardziej zadbana) lub starą, porośniętą rdzą drucianą siatką w kształcie rombów. Za płotami pochowane są stare wanny, struple samochodowe, sterty cegieł, które pozostały z budowy, niewykończone balkony (wiem, przyganiał kocioł garnkowi, niech ten, kto nie ma listew przypodłogowych pierwszy rzuci kamieniem), obite wiadra, zapomniana opona, w której zagnieździły się już samosiejki. Czasem nawet to miniwysypisko ozdobione jest ogródkiem kwiatowym, pergolą z różami czy równymi zagonkami astrów.

Wolę jednak te domy, które płot traktują jako wizualny element krajobrazu albo wręcz po skandynawsku rysują tylko cegłą bądź drewnem przegrodę między ogrodem a chodnikiem. Jakoś tak milej. Zwłaszcza że sezon na dynie, a nic tak malowniczo nie rozłoży się na schodach jak mała kolekcja tych kolorowych, w jesiennych barwach.

Dają gdzieś w Poznaniu Pumpkin Latte?

Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 14, 2009

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - - 0 komentarzy - Skomentuj


Moment przed wczorajszym gradem

Zaglądam za płoty. Większość domów jest skrzętnie, po polsku, zagrodzona parkanami, zardzewiałymi (a jednak szczelnymi) blachami, rozsypującymi się drewnianymi sztachetami albo - nie wiem, co gorsze - owinięta zieloną siatką typu betafence (ta bardziej zadbana) lub starą, porośniętą rdzą drucianą siatką w kształcie rombów. Za płotami pochowane są stare wanny, struple samochodowe, sterty cegieł, które pozostały z budowy, niewykończone balkony (wiem, przyganiał kocioł garnkowi, niech ten, kto nie ma listew przypodłogowych pierwszy rzuci kamieniem), obite wiadra, zapomniana opona, w której zagnieździły się już samosiejki. Czasem nawet to miniwysypisko ozdobione jest ogródkiem kwiatowym, pergolą z różami czy równymi zagonkami astrów.

Wolę jednak te domy, które płot traktują jako wizualny element krajobrazu albo wręcz po skandynawsku rysują tylko cegłą bądź drewnem przegrodę między ogrodem a chodnikiem. Jakoś tak milej. Zwłaszcza że sezon na dynie, a nic tak malowniczo nie rozłoży się na schodach jak mała kolekcja tych kolorowych, w jesiennych barwach.

Dają gdzieś w Poznaniu Pumpkin Latte?

Napisane przez Zuzanka w dniu środa październik 14, 2009

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Je-ssie-ń

Ubrałam się. Pomalowałam rzęsy nowym tuszem (Clinique High Impact Mascara, ale efekt taki... zwykły). Uczesałam włosy. Wyczyściłam polar z kocich kłaków. Kocyk do przykrycia nieletniej w wózku też. Buty wyciągnęłam z garderoby. A potem zaczęłam fotografować dynie. I bakłażana (z którym bym coś zrobiła, ale nie wiem, co). Bo za oknem nagle zrobiło się szaro. I lunęło. I tyle o spacerze.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek październik 13, 2009

Link bezpośredni - Kategoria: Fotografia+ - - 6 komentarzy - Skomentuj


Je-ssie-ń

Ubrałam się. Pomalowałam rzęsy nowym tuszem (Clinique High Impact Mascara, ale efekt taki... zwykły). Uczesałam włosy. Wyczyściłam polar z kocich kłaków. Kocyk do przykrycia nieletniej w wózku też. Buty wyciągnęłam z garderoby. A potem zaczęłam fotografować dynie. I bakłażana (z którym bym coś zrobiła, ale nie wiem, co). Bo za oknem nagle zrobiło się szaro. I lunęło. I tyle o spacerze.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek październik 13, 2009

Link bezpośredni - - 0 komentarzy - Skomentuj


Z pamiętnika młodej matki (4)

Po karmieniu o 5 rano kołysałam żuczka i śpiewałam, żeby usnął. Tak na miarę swoich możliwości. Rano pytam TŻ, czy doznał jakiegoś uszczerbku na uszach (mówiłam, śpiew nie jest moją mocną stroną). "Tak, ujęło mnie zwłaszcza cośtam, cośtam w miejscach, gdzie nie znałaś tekstu".

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek październik 12, 2009

Link bezpośredni - Kategoria: Maja - - 0 komentarzy - Skomentuj