A.I.
Eee, z aborcją to tam akurat jasno było powiedziane, że: "- W Nilfgaardzie - powiedział Cahir, czerwieniejąc i opuszczając głowę - o takich sprawach decyduje wyłącznie kobieta. Nikt nie ma prawa wpływać na jej decyzję. Regis powiedział, że Milva jest zdecydowana na... medykament. Tylko dlatego, wyłącznie dlatego zacząłem niechcący myśleć o tym jako o fakcie dokonanym. I o skutkach tego faktu. Ale ja jestem cudzoziemcem, nie znającym... Nie powinienem się w ogóle odzywać. Przepraszam was.
- Za co? – zdziwił się trubadur. - Czy ty nas masz za dzikusów, Nilfgaardczyku? Za prymitywne plemiona, stosujące się do jakichś szamańskich tabu? To oczywiste, że tylko kobieta może podjąć taką decyzję, to jej niezbywalne prawo."
Wiedźmin nie przekonywał też Milvy do żadnej opcji, ba, wręcz mówił, że nie jest w stanie jej pomóc w podjęciu decyzji; czuł się natomiast najwyraźniej winny, że Milva może przedłożyć wyprawę z nim nad macierzyństwo: "- Dlatego właśnie powędrowałaś ze mną - powtórzył. - Wyruszyłaś, by pomóc w ratowaniu cudzego dziecka. Chciałaś płacić. Spłacić dług, który już wówczas, wyruszając, zamierzałaś zaciągnąć... Cudze dziecko za własne. A ja obiecałem ci pomoc w potrzebie. Milva, ja nie potrafię ci pomóc. Wierz mi, nie potrafię. Tym razem ona milczała. On nie mógł. Czuł, że nie wolno.
- Wtedy, w Brokilonie, ja zaciągnąłem wobec ciebie dług i przyrzekłem, że go spłacę. Nierozsądnie. Głupio. Okazałaś mi pomoc w chwili, gdy bardzo pomocy potrzebowałem. Nie sposób spłacić takiego długu. Nie można zapłacić za coś, co nie ma ceny. Niektórzy twierdzą, że każda, absolutnie każda rzecz na świecie ma swoją cenę. To nieprawda. Są rzeczy, które ceny nie mają, są bezcenne. Najłatwiej poznać takie rzeczy po tym, że raz utracone, są utracone na zawsze. Sam straciłem wiele takich rzeczy. Dlatego dziś nie potrafię ci pomóc." Tak jak wyczulona jestem na tematy okołoaborcyjne, tak nigdy tego akurat nie odbierałam jakoś negatywnie, a po prostu jak "przemyśl, bo jeśli usuniesz, żeby pojechać ze mną, to kiedyś możesz tego pożałować".
- Za co? – zdziwił się trubadur. - Czy ty nas masz za dzikusów, Nilfgaardczyku? Za prymitywne plemiona, stosujące się do jakichś szamańskich tabu? To oczywiste, że tylko kobieta może podjąć taką decyzję, to jej niezbywalne prawo."
Wiedźmin nie przekonywał też Milvy do żadnej opcji, ba, wręcz mówił, że nie jest w stanie jej pomóc w podjęciu decyzji; czuł się natomiast najwyraźniej winny, że Milva może przedłożyć wyprawę z nim nad macierzyństwo: "- Dlatego właśnie powędrowałaś ze mną - powtórzył. - Wyruszyłaś, by pomóc w ratowaniu cudzego dziecka. Chciałaś płacić. Spłacić dług, który już wówczas, wyruszając, zamierzałaś zaciągnąć... Cudze dziecko za własne. A ja obiecałem ci pomoc w potrzebie. Milva, ja nie potrafię ci pomóc. Wierz mi, nie potrafię. Tym razem ona milczała. On nie mógł. Czuł, że nie wolno.
- Wtedy, w Brokilonie, ja zaciągnąłem wobec ciebie dług i przyrzekłem, że go spłacę. Nierozsądnie. Głupio. Okazałaś mi pomoc w chwili, gdy bardzo pomocy potrzebowałem. Nie sposób spłacić takiego długu. Nie można zapłacić za coś, co nie ma ceny. Niektórzy twierdzą, że każda, absolutnie każda rzecz na świecie ma swoją cenę. To nieprawda. Są rzeczy, które ceny nie mają, są bezcenne. Najłatwiej poznać takie rzeczy po tym, że raz utracone, są utracone na zawsze. Sam straciłem wiele takich rzeczy. Dlatego dziś nie potrafię ci pomóc." Tak jak wyczulona jestem na tematy okołoaborcyjne, tak nigdy tego akurat nie odbierałam jakoś negatywnie, a po prostu jak "przemyśl, bo jeśli usuniesz, żeby pojechać ze mną, to kiedyś możesz tego pożałować".