Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Ewa wzywa 07 73-74-75

Maciej Z. Bordowicz - Handlarze jabłek #073

Spis osób:

Niedługo po wojnie. Milicja schwytała 5 mężczyzn, wśród których podobno jest “Grom”, przywódca bandy, która mordowała mieszkańców okolicy, wymierzając im “sprawiedliwość” za kolaborację z “bolszewickimi pachołkami”. Niestety, nie wiedzą, który z nich to właśnie on; wie to aresztowany członek bandy, “Wertep”, który jest lojalny do momentu, kiedy milicja nie wykazuje, że “Grom” zabił i jego rodziców. “Wertep” chce zeznawać, ale ktoś wbija mu strategicznie nóż, nie zabija od razu, ale prawdopodobnie delikwent długo nie przeżyje. Problem w tym, że albo ktoś rzucił super celnie nożem zza okna, albo - co bardziej prawdopodobne - więźnia zabił jeden z milicjantów, który jest byłym członkiem bandy. Milicjanci incognito wiozą więc “Wertepa” do miasteczka przebrani za handlarzy jabłkami, licząc, że ten dożyje i wskaże bandytę.

To bardzo chaotyczny tomik, pełen przemocy, krzyków i decyzji podejmowanych ad hoc. Nikt nikomu nie ufa, nie ma żadnych procedur, widać, że nawet milicjanci są silnie straumatyzowani przez wojnę. Drogę do prowizorycznego więzienia obstawia reszta bandy, wykolejony pociąg, ciemność; ewidentnie autor szedł na wysoki poziom dramy.

Jest za to szczypta seksizmu:

- Ty... Ty w tym lesie to lepiej przyciśnij - mruknął Kołdak.
- Przycisnąć to se możesz babę do płotu! - warknął Krawczuk.

Inne tego autora tutaj.

Maria Osiadacz - Trop wiedzie w historię #074

Spis osób:

Profesor Osadnicki szykuje się do długo wyczekanego urlopu, niestety tuż przed opuszczeniem domu ktoś, anonsując się jako pracownik elektrowni, wchodzi i morduje go z zimną krwią, po czym wsiada w samochód i ucieka. Niedługo potem zwłoki profesora odkrywa odrzucony kandydat do ręki profesorowej wychowanki, ale nie zgłasza tego milicji, tylko ucieka. Zbrodnię zgłasza asystent profesora, zaniepokojony niezwykłą niepunktualnością. Milicja szybko odkrywa, że poza drobną biżuterią z gabinetu zniknęły dokumenty z czasu wojny, a jakiś czas wcześniej profesor miał być poproszony o identyfikację potencjalnego zbrodniarza wojennego. Nietypowo, w drugim wątku narrator pokazuje postać mordercy i próbuje wyjaśnić jego motywacje (nie żeby się specjalnie starał czyny motywować, raczej skupia się na zacieraniu śladów i cieszy z przeprowadzonej sprawnie akcji).

Do wykrycia sprawcy przydają się sprytni chłopcy, co to haratają w gałę na podwórku i śledzą każdy samochód w okolicy. Kapitan Januszkiewicz dodatkowo czerpie pozazawodową przyjemność z kontaktów z osieroconą po raz kolejny panną Leokadią.

Się leczy: grypę mocną herbatą, kieliszkiem spirytusu i cytryną.
Się cytuje: Pana Tadeusza.

Marian Łohutko - Czarno na ulicy Błękitnej #075

“Osoba, która w czasie kąpieli zgubiła sztuczną szczękę, proszona jest o zgłoszenie się z dowodem osobistym do ratownika”.

Spis osób:

Narrator, który przedwcześnie wrócił z urlopu nad morzem do Warszawy, znajduje w kieszeni klucz[1] i tajemniczą wiadomość, która kieruje go na ulicę Błękitną. W garażu, do którego pasuje klucz, znajduje zwłoki swojej byłej dziewczyny. Aresztowanie, przesłuchanie, alibi, uwolnienie. Milicja prowadzi szeroko zakrojone śledztwo (kursują na linii Warszawa-Kraków-Zakopane), bo z garażem łączy się nie jedna, a dwie śmierci. Grzegorz rozpoczyna oczywiście własne dochodzenie, kręcąc się w miejscach, w których bywał z dawną dziewczyną. Dzięki temu rozpoznaje tajemniczego mężczyznę, który przed nim ucieka, a że milicja go śledzi, ma ułatwione zadanie.

Intryga jest bardzo skomplikowana, osią są przestępcy, którzy najpierw okradają państwo polskie i obywateli, potem - kiedy ich współpracownicy chcą odejść - robią im wbrew, co prowadzi do sfingowanego włamania, dwóch (a może i trzech?) morderstw, szantażu, wymuszenia i porwania.

[1] Niestety, autor nie wpada na pomysł, żeby wyjaśnić, jak się klucz w kieszeni eks-milicjanta znalazł. Podobnie nie wiadomo, jak milicja wpadła na trop Wiktora.

Się urządza przyjęcie: francuskie koniaki, kawior, łosoś, ostrygi.
Się pali: ekstramocne.

Inne tego autora:

Inne z tego cyklu tutaj.

#92

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 19, 2020

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, panowie, prl, kryminał, 2020 - 6 komentarzy - Skomentuj

« Jaroslav Rudiš - Grandhotel - Devs »

Komentarze

Maciek608
@#74
Nie czytałem ale ewidentnie inspirowane śmiercią Jana Gerharda.
Zuzanka
@maciek608, rzeczywiście! Tutaj jednak - mimo że podejrzany był narzeczony wychowanicy, odpowiedzialny był zbrodniarz wojenny, którego profesor rozpoznał. Podejrzewam, że to jednak lepiej mogło zagrać niż przypadkowy mord rabunkowy.
Artur Sokołowski
Yuuupiii... Dobrnąłem do połowy cyklu po przeczytaniu kolejnej agitpropagandowej historii o "bandytach" pióra Bordowicza. Nie zwlekając, biorę się za @074. Bardzo dziękuję za tego bloga i wszystkie zawarte w nim opisy. Nie ukrywam, zaglądam tu nieustannie, sprawdzając czego się mogę po danym autorze/autorce spodziewać. Ciekawe, ile jeszcze osób, poza autorką bloga, przebrnęło przez wszystkie 146 części?
Zuzanka
@Artur, gratulacje! Przeczytać to nie problem, zgromadzić całość to jest wyzwanie.
Artur Sokołowski
@Zuzanka, wcale nie jest tak łatwo przeczytać te książki, nie mając ich zgromadzonych. A przyznam szczerze, że zapał do zgromadzenia przeszedł mi szybciutko - zbyt wiele z nich powoduje u mnie odruchy niechęci. Ale czytam nadal dzielnie, posiłkując się paroma przydatnymi miejscami w internecie. Na szczęście perełki w cyklu też się zdarzają.
Zuzanka
@Artur, ja miałam o tyle łatwo, że spora paczka "Ew" była dostępna w domu teściów, potem już w zasadzie uzupełniałam najpierw o papier, potem już o e-booki. Na papierze mi specjalnie nie zależy, do większości pewnie nie wrócę.

Skomentuj

Ten formularz jest chroniony przez reCAPTCHA. Obowiązują Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi Google.