Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Krzysztof Skudziński - Rekolekcje dla głuchoniemych

Trzy nowelki o małym miasteczku. Nazywa się inaczej - Proboszczowice, ale tak naprawdę to Kowal pod Włocławkiem. Autor zabiera czytającego w nostalgiczną podróż, pokazując mu wspomnienia z dzieciństwa i ze szkoły podczas wizyty w miasteczku po paru latach.

Sielsko, ale przaśnie - seks na żydowskim cmentarzu, puszczanie pawia podczas kościelnego festynu, małomiasteczkowa kurwa, pani sklepowa, która lubiła się rozbierać (za "moich" czasów miała już swoje lata i sprzedawała buty w sklepie przy ul. Chopina we Włocławku) i wodzić na pokuszenie lokalny aktyw kościelno-partyjny, nauczyciel, którego na pasku wyciągnęły dziewczęta z kibla, knur rozpłodowy pani Listewskiej, facet, który popełniał samobójstwo, bo go żona porzuciła, sławojka, która wpadła z rozpryskiem w gnojowisko czy rolnik Karaluch, który szedł zabijać świat deskami. Czytałam wielokrotnie, lepsze od Konopielki.

Mały nakład, 5000 egzemplarzy.

#68

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek październik 31, 2006

Link bezpośredni - Kategorie: Czytam, Przeczytali mnie - Tagi: panowie, beletrystyka, 2006 - 31 komentarzy - Skomentuj

« Nicolo Ammaniti - Ostatni sylwester ludzkości - Mallrats & Clerks I »

Komentarze

Anonim
Bardzo chciałabym po raz wtóry przeczytać tą książkę, i ponownie umierać ze śmiechu
Bożena
Jeżeli ktoś wie jak ją zdobyć, proszę o podpowiedź.
Lusia
Ja też jestem bardzo zainteresowana tą książką. Będę wdzięczna za każdą informację gdzie mogę ją znaleźć.
Biedronka
Jeden egzemplarz tej książki jest dostępny w bibliotece Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach. Ja już przeczytałam (i skserowałam sobie:). Polecam wszystkim. Skurcz żołądka ze śmiechu gwarantowany. Pozdrawiam
Anonim
Boże! Ja byłem małym chłopcem jak przyjechała do Kowala TV i w GOK-u, wraz z K.Skudińskim debatowano na temat tej książki. Były to byrzliwe „debaty”. Jestem pewien, że gdzieś w archwach TV istnieją taśmy z tamtych lat. A swoją drogą, przeceż żyją jeszcze autorzy tej książki, czyli Krzysztof Skudziński w Łodzi i Ziemowit Ogiński w Toruniu.
florsenior
Miałem własny egzemplarz który pilnowałem jak oka w głowie.I stało się.Nie wiem kiedy przestałem być posiadaczem tej książki.Chciałbym jeszcze raz przeczytać.Kto z okolic Włocławka jest posiadaczem tej książki ?
arspunica
ZA MOTOPOMPĘ ODDAMY OJCZYŹNIE NASZĄ MĘSKOŚĆ I ODWAGĘ
arspunica
„Jest zima.

Mróz i zawieja.

Robotnik idzie do pracy.

Jak dobrze, że to nie ja”
Zuzanka
Mnie ujął ten młodzian, co miał hobby, żeby przespać się z przedstawicielką każdego zawodu. Od czasu lektury patrzę innym okiem na panie motornicze.
arspunica
A mnie ujął m.in. Biołek co to miał w rowerze siodełko od BMW.

Pozdrawiam wszystkich szczęśliwych posiadaczy egzemplarza tej niesamowitej książki.
florsenior
będę wdzięczny za przekazanie informacji gdzie mogę znaleść Rekolekcję dla głuchoniemych
Anonim
Ja mam ksero. W Krakowie pomieszkuję. Jak coś to piszcie na maila. koziejka3@wp.pl
Skudzinski Krzysztof
Nie takie książki chciałem pisać i nie zgodziłem sie na kolejny naklad, chociaż książka na czarnym rynku miała cenę 10 krotnie wyższa. Kościół sie na mnie rzucił i koltunstwo. Od czasu napaści na mnie tych ugrupowań, nie interesuje mnie literacki rynek polski, a prawdę mowiac i literatura. Mam zbyt ostre spojrzenie, aby pisać o ludziach rzeczywistych, a science fiction wraz z Lemem i Sapkowskim to literatura dla dzieci. Mam dużo raczy napisanych i skomponowanych, ale brzydzę sie polskim krytykiem i wydawca. To koscielno-peerelowskie cwaniactwo. To wszystko umrze, a moja tworczosc jest przekazana testamentarnie. Nie chce uchodzić za pisarza ani za artystę, to mnie pomniejsza i śmieszą mnie laureaci nagrody Nobla. To co istotnego miałem do powiedzenia, wyjdzie po mojej śmierci. Dziękuję czytelnikom za wyrazy uznania i pozdrawiam Was. Jestescie moimi "dziećmi". Krzysztof Skuszonski
Barbara Piasecka Johnson
Tak pisze o książce Bohdan Zadura, obecny redaktor naczelny miesięcznika "Tworczosc":

"Z czystym sumieniem mogę wyznać, ze "Rekolekcje dla głuchoniemych" przeczytałem z nieslabnacym do końca zainteresowaniem. To po prostu książka dobra, dobrze napisana, interesującą i wielce sympatyczna. Gdyby nawet Skudzinski miał nie napisać nic więcej i nic lepszego, to i tak "Rekolekcje"..." ("Tworczosc" 1975,4 oraz w "Radosc czytania")
Barbara Piasecka Johnson
To racja. Taki np Janusz Glowacki w zestawieniu z Krzysztofem Skudzinskim ma tyle talentu, co brudu za paznokciem.
Zenon 9
Dla miłośników "Rekolekcji" jest proste i szybkie wyjście; "po mojej śmierci" - a więc tę śmierć zawezwać i Sezam sam się otworzy.
Zuzanka
Zenon, to nie była bardzo błyskotliwa uwaga.
Anonim
Niestety 3 dni temu pożegnał nas Ziemowit Ogiński [*} ;-(
Skudzinski Krzysztof
Jak to sie stało, że w "Rekoekah da guchoniemuch" poznalas miasteczko Kowal. Sam je z trudem poznaje, aczkolwiek jestem Ci wdzieczny za recenzje i odbudowanie zainteresowania ta książka, z która w tej chwili jako autor nie identyfikuje sie wcale, a nawet nie budzi ona mojej sympatii. Czy autor ma lubić swoje młodzieńcze artystyczne wybryki. Natomiast jeśli czytelnicy je lubią, to już zupelnie inna sprawa. Prawde mowiac wprowadza mnie to w zdumienie. Może tylko jedna satysfakcja, iż gdybym był Czechem, moglbmym być pisarzem takim jak Hrabal, czyli kimś więcej niż są polscy pisarze. Nigdy nie chciałem być pisarzem polskim, tzn zamykać sie w polskich ramach uczuciowych i myślowych. Nie chciałem być ani Adamem Mickiewiczem, ani Henrykiem Sienkiewiczem, może pochlebialoby mi byc Witoldem Gombrowiczem. Chciałem reprezentować kosmiczny dystans, kosmiczny punkt widzenia,
Zuzanka
To akurat tak trochę strzał zza ściany - nie miałam szans poznać, bo trochę za młoda jestem. Natomiast moja mama pracowała w liceum w Kowalu w roli nauczycielki i nie było wielką tajemnicą, na czym książka się opiera. Nie traktuję tej książki jako pozycji z obowiązkowego kanonu lektur - bardziej myślę o niej jako o swoistym dokumencie czasu. Do mnie trafiła w odpowiednim momencie, wryła w moją pamięć mocno i tak już zostało. Porównanie z Hrabalem bardzo mi pasuje. Z Hrabalem, Vieweghiem, Otą Pavlem; to nie był świat określany jako "fajny", ale tak doskonale opisany, że się go czuje podczas lektury. I za to dziękuję, bez wartościowania i przypisywania. Co do zainteresowania - myślę, że ono było i poza tą recenzją, jedynie przyczyniłam się częściowo do skanalizowania go. Przykro mi było przeczytać o śmierci pana Ogińskiego, aczkolwiek przyznam, że nie wiedziałam, że był współautorem(?) "Rekolekcji". Panie Krzysztofie, dziękuję, że się Pan tu odezwał.
D-46
Krzysztofie,książkę czytałam zaraz po wydaniu. Koledzy z Matury-65 polecali ją sobie. Serdecznie pozdrawiam,koleżanka z klasy.
mwkorzen
Hehe, A pan Krzysztof Skudziński jest moim kolegą. Mieszkał przez pewien czas w moim mieście - w Pabianicach i zdążyłem go poznać.

Niezwykle miły i dowcipny człowiek.

Podzdrawiam.

mwkorzen@poczta.fm
orzeł
Kto nie pił wina w parku w Kowalu z Krzysztofem , nie spiewał z nim piosenek na Wikaryjskim , nie dyskutował do godzin rannych ten chyba nie zrozumie do końca "Rekolekcji dla głóchoniemych". Pozdrawiam.
witas1964
Pamiętam dokładnie te czasy, kiedy Pan Krzysztof mieszkał w Kowalu. Często mijałem się z nim na ulicy (Kopernika). Był wysokim, postawnym mężczyzną (podobnie jak jego tata). Widzę go ubranego w długi ciemny płaszcz, ciemny kapelusz i takież okulary. Nosił brodę, coś na wzór Kazimierza Wielkiego. Mieszkał w najmniejszym bloku na naszym osiedlu, na pierwszym piętrze. Już wtedy odstawał od reszty. A były to lata 70-te, a więc każda "inność" była szeroko komentowana. Nie inaczej było z jego książką. Jednak dla przeważającej części mieszkańców naszego miasteczka był to zaszczyt, że ktoś napisał o nich nawet taką, prześmiewczą książkę. Ale jakże trafioną! Ja też jej szukam. O śmierci Ziemowita Ogińskiego dowiedziałem się dwa dni temu, kiedy po latach ponownie odwiedziłem tę stronę. Wielka szkoda!! Na Allegro zamówiłem jego książkę Karnawał i Post. Ciekawi mnie, czy po rozstaniu, obywdaj Panowie utrzymywali ze sobą kontakt?
Mariusz Ozminkowski
Patrze na daty komentarzy i ostatni jest sprzed trzech lat wiec byc moze juz nikt tu nie zaglada. Ale jesli tak to ja tez chetnie zobaczylbym ksiazke pana Skudzinskiego. Ostatni raz widzialem ja u kolegi w Kowalu, pewno ze dwadziescia lat temu. Czy jest jakas szansa na zdobycie jakiegos starego egzemplarza? Szczegolnie, ze przebywam teraz w Kalifornii wiec polskie biblioteki nie wchodza w gre. Mieszkalem w Kowalu do mniej wiecej polowy lat 1970-tych. Wyjechalem zaraz po ukonczeniu liceum w Kowalu. Pozdrowienia. mariusz@att.net
Zuzanka
@Mariusz, spójrz w skrzynkę mailową.
Dżulia
no proszę... ktoś jeszcze o niej pamięta, cieszę się :) jakiś czas temu wzięłam się za poszukiwania i jest ciężko...szukam dla Mamy - mówi że kiedyś miała tę książkę, pożyczyła koleżance, która potem 'bezczelnie się tego wyparła'.. :) i teraz jest smutno. jeśli więc ktoś wie gdzie mogę ją zdobyć (za mniejszą kwotę niż ponad stówka, bo taki egzemplarz można znaleźć na allegro) będę wdzięczna za podpowiedź. może na Święta Bożego Narodzenia zdążę i Święty Mikołaj ucieszy mamę :) z góry dzięki\!
Agutaka
Poszukuje tej książki dla taty. Bardzo proszę o informacje jak mogę ją zdobyć. Z góry dziękuje i pozdrawiam
Zuzanka
@Dżulia, @Agutaka - swój egzemplarz znalazłam na Allegro (zdarzają się w niskiej cenie, trzeba obserwować).
JOANNA
WITAM WSZYSYKICH SERDECZNIE POSZUKUJĘ TEJ KSIĄŻKI W DOBREJ CENI MOŻE BYĆ KSERO.
JOANNA
JOANNA.MORACZEWSKA@OP.PL

Skomentuj

Ten formularz jest chroniony przez reCAPTCHA. Obowiązują Polityka prywatności i Warunki korzystania z usługi Google.