Przyznam się do nieogaru, ponieważ rzuciłam się na ebooka na promocji jak wilk na owieczkę, myśląc, że to odpowiedź żony Knausgårda na “Moją walkę”, ale do myślenia dało mi, że 63-letnia autorka opisuje kilka miesięcy z roku 1979. Więc owszem, żona, ale Paula Austera. Żona Karla Ove to znacznie młodsza Linda Boström (Knausgård).
Przewrotnie zaczęłam od nuty przypisania, bo książka jest zaprzeczeniem tezy, że jedyna wartość kobiety to bycie “przy mężu”, nawet tak znanym jak Auster. Siri, zwana ze względu na miejsce pochodzenia Minnesotą, ma 20 lat i w Nowym Jorku rozpoczyna studia i pisarską karierę. Mieszka w malutkim mieszkanku po sąsiedzku z ekscentryczną Lucy, którą podsłuchuje przez ścianę. Poznaje przyjaciół na całe życie, z którymi prowadzi wielogodzinne rozmowy, gdzieś przewija się przyszły mąż Walter, znany fizyk (co pozwala podejrzewać, że jednak bohaterka nie do końca jest tożsama z autorką), doznaje traumy, wreszcie fascynuje się postacią ekscentrycznej dadaistki, baronowej Elsy von Freytag-Loringhoven. A wszystko to odtwarza na bazie pamiętnika, który znalazła przy porządkowaniu domu 90-letniej matki, dzięki czemu może z perspektywy 40 lat skonfrontować swoje wspomnienia ze świeżymi notatkami ze wspomnianego okresu. Dużo przeskoków między wtedy i teraz, wprowadzania fikcyjnych obserwatorów, dygresji i rozważań nad feminizmem, rolą kobiety w literaturze i nieco sarkastycznych obserwacji o seksualności.
Nie rzuciło mnie na kolana, za dużo zabawy formą i analiz literackich z pozycji erudycyjnej, ale te fragmenty o życiu Minessoty w 1979, z szaloną sąsiadką-wiccanką, przyjaciółkami poetką i striptizerką, były ciekawe.
#98
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota wrzesień 3, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, biografia, 2022
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Przyznam się do nieogaru, ponieważ rzuciłam się na ebooka na promocji jak wilk na owieczkę, myśląc, że to odpowiedź żony Knausgårda na “Moją walkę”, ale do myślenia dało mi, że 63-letnia autorka opisuje kilka miesięcy z roku 1979. Więc owszem, żona, ale Paula Austera. Żona Karla Ove to znacznie młodsza Linda Boström (Knausgård).
Przewrotnie zaczęłam od nuty przypisania, bo książka jest zaprzeczeniem tezy, że jedyna wartość kobiety to bycie “przy mężu”, nawet tak znanym jak Auster. Siri, zwana ze względu na miejsce pochodzenia Minnesotą, ma 20 lat i w Nowym Jorku rozpoczyna studia i pisarską karierę. Mieszka w malutkim mieszkanku po sąsiedzku z ekscentryczną Lucy, którą podsłuchuje przez ścianę. Poznaje przyjaciół na całe życie, z którymi prowadzi wielogodzinne rozmowy, gdzieś przewija się przyszły mąż Walter, znany fizyk (co pozwala podejrzewać, że jednak bohaterka nie do końca jest tożsama z autorką), doznaje traumy, wreszcie fascynuje się postacią ekscentrycznej dadaistki, baronowej Elsy von Freytag-Loringhoven. A wszystko to odtwarza na bazie pamiętnika, który znalazła przy porządkowaniu domu 90-letniej matki, dzięki czemu może z perspektywy 40 lat skonfrontować swoje wspomnienia ze świeżymi notatkami ze wspomnianego okresu. Dużo przeskoków między wtedy i teraz, wprowadzania fikcyjnych obserwatorów, dygresji i rozważań nad feminizmem, rolą kobiety w literaturze i nieco sarkastycznych obserwacji o seksualności.
Nie rzuciło mnie na kolana, za dużo zabawy formą i analiz literackich z pozycji erudycyjnej, ale te fragmenty o życiu Minessoty w 1979, z szaloną sąsiadką-wiccanką, przyjaciółkami poetką i striptizerką, były ciekawe.
#98
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota wrzesień 3, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, biografia, 2022
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Guy i Leonora znają się od dziecka, mimo że pochodzą z różnych sfer - on dorastał na patologicznym blokowisku, ona w dość zamożnym domku inteligenckiej rodziny. Do pewnego momentu są nierozłączni, potem sytuacja nieco się zmienia - Guy zaczyna dorabiać się na początkowo nielegalnym biznesie (narkotyki, wymuszenia, ochrona) i staje się znacząco bardziej zamożny niż idealistyczna Leonora, która wybrała studia i życie nauczycielki. Problem w tym, że zamiast z zachwytem powitać propozycję chłopaka, żeby wzięli ślub i zamieszkali w pięknym domu z dziełami sztuki, pozwolić się obwiesić biżuterią i ubrać w piękne stroje, dziewczyna woli ubogie życie w wynajmowanym na spółkę z innymi dziewczynami mieszkanku. Guy ciągle łudzi się, że to faza, że musi poznać inne obszary życia, zanim dojrzeje do małżeństwa, przecież spotykają się więc raz w tygodniu na przyjacielskim lanczu, on dzwoni do niej codziennie, ona czasem odbierała, aż pewnego dnia pozorny spokój burzy wiadomość, że jest od dwóch lat w związku z kimś innym, a za kilka tygodni planują ślub. Guy zaczyna analizować całą sytuację i uznaje, że ktoś musiał ukochaną nastawić przeciwko niemu, planuje więc rozwiązanie ostateczne w postaci usunięcia szkodnika z życia dziewczyny.
Czytelnik od razu widzi, jak bardzo zaburzony jest postrzeganie sytuacji przez Guya; Leonora jest dla niego zwyczajnie uprzejma, oczywiście z perspektywy lat 90., kiedy książka była pisana, oznacza to, że nawet jak mówi “nie”, to mówi “tak”. Niestety, jak pokazuje druga część opowieści, metoda Leo na “uspokojenie” Guya - obowiązkowe spotkania co tydzień, zgadzanie się na codzienne telefony - nie jest specjalnie mądra, podobnie jak pozwalanie na pocałunki i wyznawanie miłości. Finał nie jest zaskakujący, aczkolwiek kilkukrotne zwroty akcji nie pozwalają się domyślić, kto zostanie ofiarą. Dodatkowo to studium psychozy, również indukowanej alkoholem, dość przerażające.
Inne tej autorki.
#97
Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpień 31, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, kryminal, 2022
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Guy i Leonora znają się od dziecka, mimo że pochodzą z różnych sfer - on dorastał na patologicznym blokowisku, ona w dość zamożnym domku inteligenckiej rodziny. Do pewnego momentu są nierozłączni, potem sytuacja nieco się zmienia - Guy zaczyna dorabiać się na początkowo nielegalnym biznesie (narkotyki, wymuszenia, ochrona) i staje się znacząco bardziej zamożny niż idealistyczna Leonora, która wybrała studia i życie nauczycielki. Problem w tym, że zamiast z zachwytem powitać propozycję chłopaka, żeby wzięli ślub i zamieszkali w pięknym domu z dziełami sztuki, pozwolić się obwiesić biżuterią i ubrać w piękne stroje, dziewczyna woli ubogie życie w wynajmowanym na spółkę z innymi dziewczynami mieszkanku. Guy ciągle łudzi się, że to faza, że musi poznać inne obszary życia, zanim dojrzeje do małżeństwa, przecież spotykają się więc raz w tygodniu na przyjacielskim lanczu, on dzwoni do niej codziennie, ona czasem odbierała, aż pewnego dnia pozorny spokój burzy wiadomość, że jest od dwóch lat w związku z kimś innym, a za kilka tygodni planują ślub. Guy zaczyna analizować całą sytuację i uznaje, że ktoś musiał ukochaną nastawić przeciwko niemu, planuje więc rozwiązanie ostateczne w postaci usunięcia szkodnika z życia dziewczyny.
Czytelnik od razu widzi, jak bardzo zaburzony jest postrzeganie sytuacji przez Guya; Leonora jest dla niego zwyczajnie uprzejma, oczywiście z perspektywy lat 90., kiedy książka była pisana, oznacza to, że nawet jak mówi “nie”, to mówi “tak”. Niestety, jak pokazuje druga część opowieści, metoda Leo na “uspokojenie” Guya - obowiązkowe spotkania co tydzień, zgadzanie się na codzienne telefony - nie jest specjalnie mądra, podobnie jak pozwalanie na pocałunki i wyznawanie miłości. Finał nie jest zaskakujący, aczkolwiek kilkukrotne zwroty akcji nie pozwalają się domyślić, kto zostanie ofiarą. Dodatkowo to studium psychozy, również indukowanej alkoholem, dość przerażające.
Inne tej autorki.
#97
Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpień 31, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, kryminal, 2022
- 0 komentarzy
- Skomentuj
TW: śmierć małego dziecka.
Lata 80. Benet jest samotną matką, wychowuje dwuletniego Jamesa. Mimo że jej rodzice od lat mieszkają w Hiszpanii, na temat wnuka się nie mówi, bo wstyd, że nieślubny. Gdy matka dziewczyny, zwana Mopsą (sic!), przyjeżdża w celu zrobienia badań lekarskich, trafia na moment, kiedy James zaczyna chorować; ponieważ jest osobą, oględnie mówiąc, niestabilną emocjonalnie, nie jest wsparciem dla córki. Bardzo szybko sytuacja staje się dramatyczna - James ma krup i mimo starań lekarzy nie udaje się go uratować. Benet jest załamana, tymczasem Mopsa odzyskuje dobry humor, opiekuje się czule córką, aż wreszcie przyprowadza małego chłopca, twierdząc, że obiecała, że się nim zaopiekuje pod nieobecność rodziców. W drugim wątku pojawia się Barry, młody pracownik fizyczny, zakochany w nieco starszej od niego Carol, matce trójki dzieci. Carol wprawdzie nie jest matką roku, dwoje starszych trafiło do opieki społecznej, matkę odwiedzają raz na kilka miesięcy, najmłodszy Jason jest z kolei przerzucany między matką Carol a płatnymi opiekunkami. Barry próbuje zorganizować dla dzieci Carol dom, ale jednak skupiony jest na ukochanej, nie dziwi czytelnika więc, że w pewnym momencie mały Jason znika, a podejrzenia policji kierują się właśnie w stronę Barry’ego. Tu oczywiście można dodać dwa do dwóch, dalsza akcja pokazuje, przed jakim dylematem staje Benet - oddać porwanego przez chorą psychicznie matkę chłopca, narażając ją i siebie na kłopoty czy udać, że los tak chciał, zwłaszcza że mały Jason ewidentnie był bity i krzywdzony przez ewidentnie niewydolnych rodziców. Pojawia się jeszcze trzeci wątek - hochsztaplera Terrence’a, znajomego Carol, który utrzymuje się z bycia żigolakiem zamożnych wdów.
Kryminał jest świetnie napisany, napięcie dobrze dawkowane, z psychologicznego punktu widzenia całość jest dość naiwna, ale to nie przeszkadza w lekturze. Zakończenie nieco rozczarowuje, bo autorka zagrożenie dla Benet - konsekwencje porwania dziecka oraz szantaż ze strony ojca Jamesa, Edwarda - rozwiązuje dziwnym trickiem: xgbś mnovwn Rqjneqn v Pneby, xvrql cynahwą fmnagnżbjnavr Orarg, jvęp qmvrjpmlan zbżr fcbxbwavr jlwrpunć mn tenavpę, cbfłhthwąp fvę cnfmcbegrz mznełrtb Wnzrfn. Wątek Terrence’a też kończy się dość idiotycznie i przypadkowo.
Inne tej autorki; przeczytałam ponownie "Zabić mandaryna" i "Maskę".
#94-96
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek sierpień 29, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, kryminal, 2022
- 0 komentarzy
- Skomentuj
TW: śmierć małego dziecka.
Lata 80. Benet jest samotną matką, wychowuje dwuletniego Jamesa. Mimo że jej rodzice od lat mieszkają w Hiszpanii, na temat wnuka się nie mówi, bo wstyd, że nieślubny. Gdy matka dziewczyny, zwana Mopsą (sic!), przyjeżdża w celu zrobienia badań lekarskich, trafia na moment, kiedy James zaczyna chorować; ponieważ jest osobą, oględnie mówiąc, niestabilną emocjonalnie, nie jest wsparciem dla córki. Bardzo szybko sytuacja staje się dramatyczna - James ma krup i mimo starań lekarzy nie udaje się go uratować. Benet jest załamana, tymczasem Mopsa odzyskuje dobry humor, opiekuje się czule córką, aż wreszcie przyprowadza małego chłopca, twierdząc, że obiecała, że się nim zaopiekuje pod nieobecność rodziców. W drugim wątku pojawia się Barry, młody pracownik fizyczny, zakochany w nieco starszej od niego Carol, matce trójki dzieci. Carol wprawdzie nie jest matką roku, dwoje starszych trafiło do opieki społecznej, matkę odwiedzają raz na kilka miesięcy, najmłodszy Jason jest z kolei przerzucany między matką Carol a płatnymi opiekunkami. Barry próbuje zorganizować dla dzieci Carol dom, ale jednak skupiony jest na ukochanej, nie dziwi czytelnika więc, że w pewnym momencie mały Jason znika, a podejrzenia policji kierują się właśnie w stronę Barry’ego. Tu oczywiście można dodać dwa do dwóch, dalsza akcja pokazuje, przed jakim dylematem staje Benet - oddać porwanego przez chorą psychicznie matkę chłopca, narażając ją i siebie na kłopoty czy udać, że los tak chciał, zwłaszcza że mały Jason ewidentnie był bity i krzywdzony przez ewidentnie niewydolnych rodziców. Pojawia się jeszcze trzeci wątek - hochsztaplera Terrence’a, znajomego Carol, który utrzymuje się z bycia żigolakiem zamożnych wdów.
Kryminał jest świetnie napisany, napięcie dobrze dawkowane, z psychologicznego punktu widzenia całość jest dość naiwna, ale to nie przeszkadza w lekturze. Zakończenie nieco rozczarowuje, bo autorka zagrożenie dla Benet - konsekwencje porwania dziecka oraz szantaż ze strony ojca Jamesa, Edwarda - rozwiązuje dziwnym trickiem: xgbś mnovwn Rqjneqn v Pneby, xvrql cynahwą fmnagnżbjnavr Orarg, jvęp qmvrjpmlan zbżr fcbxbwavr jlwrpunć mn tenavpę, cbfłhthwąp fvę cnfmcbegrz mznełrtb Wnzrfn. Wątek Terrence’a też kończy się dość idiotycznie i przypadkowo.
Inne tej autorki; przeczytałam ponownie "Zabić mandaryna" i "Maskę".
#94-96
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek sierpień 29, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, kryminal, 2022
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[30.07.2022]
Przy okazji krótkiego rzutu okiem na Antonin, wspomniałam o świetnych weekendowych warsztatach z jogą (i nie tylko), w których uczestniczyłam w lipcu, kręciłam się nieco po południowej Wielkopolsce, zahaczając o Dolny Śląsk. Jako że miało padać, bladym świtkiem, jeszcze przed prysznicem, przespacerowałam się z K. po lesie, a ponieważ i po śniadaniu nie padało, trafiłyśmy z dziewczętami najpierw w słoneczniki, a potem do Arboretum Leśnego im. prof. Stefana Białoboka. Bardzo przyjemne miejsce, można zbierać pieczątki (piętnaście! a ja znalazłam tylko osiem) na specjalną mapkę, niestety wydają ją do biletów dziecięcych, foch! Owady, kwiaty, drzewa, pola, łąki, zabytkowe drzewa, w tym zagajnik brzozowy, przy którym doskonale mi się udał żart, kiedy to współzwiedzającym wmówiłam, że to brzozy smoleńskie i przez 10 sekund była pewna konsternacja, zanim nie przyznałam, że jednak białowieskie. Deszcz złapał nas już w drodze do wyjścia, a efekty niejakiego przemoczenia płynnie przeszły w pozytywne testy u większości uczestniczących. Arboretum polecam, covida nie polecam. Oraz to nie jest moje ostatnie słowo w kwestii zwiedzania okolic!
Szklarka Myślniewicka / Maryjka nawigacyjna
W lesie / Tu się wyginałam
Dużo na sufit patrzyłam
Arboretum
Zwierzyna, dość interesowna, lubi węglowodan
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 28, 2022
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+, B is for Birthday, Wielkopolska w weekend -
Tagi:
Polska, ogrod-botaniczny, stradomia-dolna
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[30.07.2022]
Przy okazji krótkiego rzutu okiem na Antonin, wspomniałam o świetnych weekendowych warsztatach z jogą (i nie tylko), w których uczestniczyłam w lipcu, kręciłam się nieco po południowej Wielkopolsce, zahaczając o Dolny Śląsk. Jako że miało padać, bladym świtkiem, jeszcze przed prysznicem, przespacerowałam się z K. po lesie, a ponieważ i po śniadaniu nie padało, trafiłyśmy z dziewczętami najpierw w słoneczniki, a potem do Arboretum Leśnego im. prof. Stefana Białoboka. Bardzo przyjemne miejsce, można zbierać pieczątki (piętnaście! a ja znalazłam tylko osiem) na specjalną mapkę, niestety wydają ją do biletów dziecięcych, foch! Owady, kwiaty, drzewa, pola, łąki, zabytkowe drzewa, w tym zagajnik brzozowy, przy którym doskonale mi się udał żart, kiedy to współzwiedzającym wmówiłam, że to brzozy smoleńskie i przez 10 sekund była pewna konsternacja, zanim nie przyznałam, że jednak białowieskie. Deszcz złapał nas już w drodze do wyjścia, a efekty niejakiego przemoczenia płynnie przeszły w pozytywne testy u większości uczestniczących. Arboretum polecam, covida nie polecam. Oraz to nie jest moje ostatnie słowo w kwestii zwiedzania okolic!
Szklarka Myślniewicka / Maryjka nawigacyjna
W lesie / Tu się wyginałam
Dużo na sufit patrzyłam
Arboretum
Zwierzyna, dość interesowna, lubi węglowodan
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 28, 2022
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+, B is for Birthday, Wielkopolska w weekend -
Tagi:
Polska, ogrod-botaniczny, stradomia-dolna
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Pod koniec książki autorka konstatuje, że “opowieść o luksusie w PRL okazuje się w dużym stopniu opowieścią o smutku i biedzie. Po pierwsze luksus trudno było sobie wyobrazić - konsumpcyjnych pokus było niewiele. Po drugie pieniądze, zupełnie inaczej niż dziś, nie dawały poczucia stabilizacji. Przeciwnie - w każdej chwili mogło się coś przytrafić”, co w zasadzie powinno być mottem tego reportażu. W efekcie II wojny światowej i PRL-u zniknęły różnice statusowe i majątkowe, wszyscy mieli równie mało, w sklepach za wszystkim trzeba było stać, a niezbędne rzeczy się “załatwiało”, odstawało w kolejkach albo uzyskiwało metodą łapówki. W takiej sytuacji każda w miarę normalna rzecz miała szanse stawać się tytułowym “luksusem” - łazienka w mieszkaniu, telefon, prochowiec, koszula non-iron, elektroniczny zegarek, pomarańcze czy banany. Reportaż rozpoczyna rozprawienie się z mitem zamożności marynarzy w Gdyni, uznawanych za ówczesną elitę - mogli bez ograniczeń wyjeżdżać z Polski i mogli przywieźć rzeczy, których dostępnych nie było. “Bezeci”, czyli pozbawieni majątków, ale bogaci w etos arystokraci, z wielkimi, przedwojennymi nazwiskami skontrastowani są z nuworyszami przy władzy, którzy głosząc równość jednak zachowywali dla siebie to, co lepsze. Nowoczesna, rozwijająca się za sprawą wojewody Śliwińskiego Piła, hotel “Kasprowy” na Gubałówce, Saska Kępa jako ostoja zamożnej inteligencji, prywaciarze i badylarze oraz czyhający na nich domiar; z jednej strony to budujące przykłady, że nawet w gospodarce niedoboru było można, ale też w tle czai się mroczne wspomnienie tajnych służb, donosicielstwa, patrzenia, czy ktoś za bardzo się nie wychyla z ostentacyjnym bogactwem.
Męczyłam tę książkę długo, jedna z tych, którą zaczynałam, odkładałam, czytałam ponownie. Nie jest zła, ale w zestawieniu z setkami kryminałów z epoki, gdzie właśnie pozorny powiew luksusu był motywacją do działalności przestępczej, mało dla mnie odkrywcza.
#93
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek sierpień 26, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, reportaz, 2022
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Pod koniec książki autorka konstatuje, że “opowieść o luksusie w PRL okazuje się w dużym stopniu opowieścią o smutku i biedzie. Po pierwsze luksus trudno było sobie wyobrazić - konsumpcyjnych pokus było niewiele. Po drugie pieniądze, zupełnie inaczej niż dziś, nie dawały poczucia stabilizacji. Przeciwnie - w każdej chwili mogło się coś przytrafić”, co w zasadzie powinno być mottem tego reportażu. W efekcie II wojny światowej i PRL-u zniknęły różnice statusowe i majątkowe, wszyscy mieli równie mało, w sklepach za wszystkim trzeba było stać, a niezbędne rzeczy się “załatwiało”, odstawało w kolejkach albo uzyskiwało metodą łapówki. W takiej sytuacji każda w miarę normalna rzecz miała szanse stawać się tytułowym “luksusem” - łazienka w mieszkaniu, telefon, prochowiec, koszula non-iron, elektroniczny zegarek, pomarańcze czy banany. Reportaż rozpoczyna rozprawienie się z mitem zamożności marynarzy w Gdyni, uznawanych za ówczesną elitę - mogli bez ograniczeń wyjeżdżać z Polski i mogli przywieźć rzeczy, których dostępnych nie było. “Bezeci”, czyli pozbawieni majątków, ale bogaci w etos arystokraci, z wielkimi, przedwojennymi nazwiskami skontrastowani są z nuworyszami przy władzy, którzy głosząc równość jednak zachowywali dla siebie to, co lepsze. Nowoczesna, rozwijająca się za sprawą wojewody Śliwińskiego Piła, hotel “Kasprowy” na Gubałówce, Saska Kępa jako ostoja zamożnej inteligencji, prywaciarze i badylarze oraz czyhający na nich domiar; z jednej strony to budujące przykłady, że nawet w gospodarce niedoboru było można, ale też w tle czai się mroczne wspomnienie tajnych służb, donosicielstwa, patrzenia, czy ktoś za bardzo się nie wychyla z ostentacyjnym bogactwem.
Męczyłam tę książkę długo, jedna z tych, którą zaczynałam, odkładałam, czytałam ponownie. Nie jest zła, ale w zestawieniu z setkami kryminałów z epoki, gdzie właśnie pozorny powiew luksusu był motywacją do działalności przestępczej, mało dla mnie odkrywcza.
#93
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek sierpień 26, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, reportaz, 2022
- 0 komentarzy
- Skomentuj