Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Krzysztof Kąkolewski - Książę oszustów

Bardzo nieudane wydawnictwo propagandowe z końcówki lat 50. - 18 nowelek opisujących różne śledztwa z czasów świeżo po wojnie. Oszustwa, morderstwa (w tym przypadkowe, popełnione przez osobę określaną jako chorą psychicznie z powodu przejść wojennych), zuchwałe kradzieże, fałszerstwa, wszystko to wykrywane niezawodnie przez dzielną milicję, która przy niedostatku środków technicznych (pogoń na rowerze, przekazywanie pilnych wiadomości dalekopisem, porównywanie odcisków ręki, jeżdżenie od przedsiębiorstwa do przedsiębiorstwa i przeglądanie ankiet personalnych) zawsze daje radę sprawę wyjaśnić. Niestety sprawy są streszczane tak powierzchownie, że czasem traciłam wątek, zwłaszcza jak w śledztwie pojawiało się dużo osób oznaczonych inicjałami. Nie wiem, czy to problem redakcji, ale w nowelce 17 pojawia się odniesienie do bohatera nowelki 18.

Jak to później wyśmiewał Barańczak, przestępcy zwykle są miernego wyglądu, nadużywają (“leżał w gnoju (...) kompletnie pijany”) i ogólnie widać przepaść między nimi a resztą społeczeństwa. Za to funkcjonariusze… ”Kapitan jest przystojnym mężczyzną, ubiera się starannie, nosi szary garnitur z jasnym krawatem, ciemna dyplomatkę i miękki kapelusz o szerokim rondzie. Jego wygląd zewnętrzny jest nie bez znaczenia dla dalszego rozwoju wypadków”, konkretnie bez wahania kładą rękę na kolanie przesłuchiwanej kobiety, zdobywając jej zaufanie.

Społecznie: pojawiają się “kurtyzany” na emeryturze, inteligent, który został robotnikiem, jest “zdeklasowany”, dziecko można sprzedać “bogatym, to jeszcze zarobimy”, ksiądz nie zdradza, kto na niego napadł, bo obowiązuje go tajemnica spowiedzi (sic!), o przestępstwo podejrzewa się często Cyganów albo “bumelantów” (np. dziewczynę, która nie pojawia się w pracy pod pretekstem ciąży), największą hańbą jest nieślubna ciąża.

Fotograficznie: ”fotograf (...) nastawia przesłonę na cztery i pół - tak nisko idą chmury, tak jest ciemno”. Ja to bym ustawiła na 1.4/1.8, ale pewnie miał tylko taki obiektyw.

Historycznie: podejrzani są podejrzani, bo “brali udział w ”wypadkach czerwcowych” oraz odgrażali się, że kolegę “załatwią”, bo zeznawał przeciwko nim po protestach. Lokalnie: w dwóch nowelkach akcja dzieje się w Poznaniu - się baluje na ulicy Palacza albo w Izbie Rzemieślniczej[1], w “Bałtyku” jest kino, spotyka się na placu Wolności i placu Wiosny Ludów, pije kawę w “Arkadii”.

Się pije: koniak “martini”, wiśniówkę, likier wiśniowy, wódkę (pod ogórki i kiełbasę).

Się pali: “wawele”, “belwedery”, “żeglarze”.

Się je: boczek z papieru (i przyczynia się to do wpadki oszusta), zająca w śmietanie z buraczkami (a potem umiera na owrzodzenie przełyku, żołądka i dwunastnicy), jajecznicę, ziemniaki z ogórkami (kradzione), czarny chleb z cebulą i ogórkami.

Się ma dziury w koszulach: bo się przypina kalesony agrafkami, a te drą materiał.

[1] Nieświadoma tego faktu, wybrałam to miejsce na poślubny obiad. A autor przestrzega, że dziewczęta, które chodzą na zabawy w Izbie Rzemiosła, są traktowane jak ścierki.

Inne z tego cyklu.

#139

Napisane przez Zuzanka w dniu środa grudzień 22, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, kryminal, 2021, klub-srebrnego-klucza - 0 komentarzy - Skomentuj


Krzysztof Kąkolewski - Książę oszustów

Bardzo nieudane wydawnictwo propagandowe z końcówki lat 50. - 18 nowelek opisujących różne śledztwa z czasów świeżo po wojnie. Oszustwa, morderstwa (w tym przypadkowe, popełnione przez osobę określaną jako chorą psychicznie z powodu przejść wojennych), zuchwałe kradzieże, fałszerstwa, wszystko to wykrywane niezawodnie przez dzielną milicję, która przy niedostatku środków technicznych (pogoń na rowerze, przekazywanie pilnych wiadomości dalekopisem, porównywanie odcisków ręki, jeżdżenie od przedsiębiorstwa do przedsiębiorstwa i przeglądanie ankiet personalnych) zawsze daje radę sprawę wyjaśnić. Niestety sprawy są streszczane tak powierzchownie, że czasem traciłam wątek, zwłaszcza jak w śledztwie pojawiało się dużo osób oznaczonych inicjałami. Nie wiem, czy to problem redakcji, ale w nowelce 17 pojawia się odniesienie do bohatera nowelki 18.

Jak to później wyśmiewał Barańczak, przestępcy zwykle są miernego wyglądu, nadużywają (“leżał w gnoju (...) kompletnie pijany”) i ogólnie widać przepaść między nimi a resztą społeczeństwa. Za to funkcjonariusze… ”Kapitan jest przystojnym mężczyzną, ubiera się starannie, nosi szary garnitur z jasnym krawatem, ciemna dyplomatkę i miękki kapelusz o szerokim rondzie. Jego wygląd zewnętrzny jest nie bez znaczenia dla dalszego rozwoju wypadków”, konkretnie bez wahania kładą rękę na kolanie przesłuchiwanej kobiety, zdobywając jej zaufanie.

Społecznie: pojawiają się “kurtyzany” na emeryturze, inteligent, który został robotnikiem, jest “zdeklasowany”, dziecko można sprzedać “bogatym, to jeszcze zarobimy”, ksiądz nie zdradza, kto na niego napadł, bo obowiązuje go tajemnica spowiedzi (sic!), o przestępstwo podejrzewa się często Cyganów albo “bumelantów” (np. dziewczynę, która nie pojawia się w pracy pod pretekstem ciąży), największą hańbą jest nieślubna ciąża.

Fotograficznie: ”fotograf (...) nastawia przesłonę na cztery i pół - tak nisko idą chmury, tak jest ciemno”. Ja to bym ustawiła na 1.4/1.8, ale pewnie miał tylko taki obiektyw.

Historycznie: podejrzani są podejrzani, bo “brali udział w ”wypadkach czerwcowych” oraz odgrażali się, że kolegę “załatwią”, bo zeznawał przeciwko nim po protestach. Lokalnie: w dwóch nowelkach akcja dzieje się w Poznaniu - się baluje na ulicy Palacza albo w Izbie Rzemieślniczej[1], w “Bałtyku” jest kino, spotyka się na placu Wolności i placu Wiosny Ludów, pije kawę w “Arkadii”.

Się pije: koniak “martini”, wiśniówkę, likier wiśniowy, wódkę (pod ogórki i kiełbasę).

Się pali: “wawele”, “belwedery”, “żeglarze”.

Się je: boczek z papieru (i przyczynia się to do wpadki oszusta), zająca w śmietanie z buraczkami (a potem umiera na owrzodzenie przełyku, żołądka i dwunastnicy), jajecznicę, ziemniaki z ogórkami (kradzione), czarny chleb z cebulą i ogórkami.

Się ma dziury w koszulach: bo się przypina kalesony agrafkami, a te drą materiał.

[1] Nieświadoma tego faktu, wybrałam to miejsce na poślubny obiad. A autor przestrzega, że dziewczęta, które chodzą na zabawy w Izbie Rzemiosła, są traktowane jak ścierki.

Inne z tego cyklu.

#139

Napisane przez Zuzanka w dniu środa grudzień 22, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, kryminal, 2021, klub-srebrnego-klucza - 0 komentarzy - Skomentuj


The Wire

Detektyw NcNulty z Wydziału Zabójstw w Baltimore jest wściekły, bo aresztowany przez niego morderca, D’Angelo Barksdale, wychodzi wolny - świadkowie zmieniają zeznania. Kiedy ginie jeden ze świadków, detektyw skarży się sędziemu, że jego praca nie ma sensu - złapani przestępcy wychodzą, bo są częścią ogromnego gangu, który ma możliwości i środki na uciszenie świadków i posmarowanie wymiaru sprawiedliwości. Sędzia inicjuje powstanie grupy specjalnej, która ma na celu zinfiltrowanie gangu Barksdale’ów; problem w tym, że władze policji wcale nie są do tego chętne, bo wykrywalność. Fasadowa grupa, do której trafiają spady z innych działów - alkoholicy, prymitywne cwaniaczki, gryzipiórek kontrolujący lombardy, półgłówek nadużywający broni - nie ma w zasadzie żadnych narzędzi poza maszynami do pisania (przypominam, że rzecz się dzieje we wczesnych latach 2000: pagery, automaty telefoniczne, rzadko pojawiają się komórki-cegły, komputery to raczej zaawansowane edytory tekstu z malutkimi monitorami, Internetu funkcjonalnie nie ma, a do podsłuchu może służyć przenośny dyskretny magnetofon szpulowy). McNulty usiłuje uzyskać pozwolenia na podsłuch, komputery, wszystko, co zespół dostaje, jest solą w oku zwierzchników wydziału.

SPOILER ALERT! Ten serial ma prawie 20 lat, możemy uznać, że jestem chyba ostatnią osobą, która go jeszcze nie oglądała?

Pierwszy sezon kończy się gorzkim sukcesem - gang Barksdale’ów jest rozbity, ale czy to zmieniło cokolwiek w układzie sił w Baltimore, usunęło korupcję, złe zwyczaje w policji czy oczyściło ulice? #retoryczne Mimo pewnej daremności całej akcji to świetny kawał proceduralnego śledztwa, z urozmaiconą grupą bohaterów, zarówno po stronie policji, jak i przestępców. W policji nie ma rycerzy bez skazy, nawet spiritus movens całej akcji, McNulty, jest alkoholikiem z rozsypanym życiem osobistym. Są policjanci całkiem nierokujący, są i tacy, którzy okazują się nadspodziewanie przydatni, chociażby mój ulubiony nieudacznik Pryzbylewski (zięć Valczeka, łezka mi pociekła). Po stronie gangu też nie ma jednorodności - są bezwzględni przestępcy, ale też i tacy, którzy zwyczajnie nie mieli innej opcji, a system nie ułatwiał, jeśli się miało czarny kolor skóry i pochodziło z “klocków”. Bywa dramatycznie, bywa mizoginistycznie i rasistowsko, a profilowanie i brutalność policji jest na porządku dziennym, czasem nawet bez próby ukrywania tego, ale bywa też zabawnie i ciekawie realizacyjnie (np. scena rekonstrukcji zbrodni ze dialogami składającymi się tylko ze słowa “fuck”).

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek grudzień 21, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 3 komentarze - Skomentuj


The Wire

Detektyw NcNulty z Wydziału Zabójstw w Baltimore jest wściekły, bo aresztowany przez niego morderca, D’Angelo Barksdale, wychodzi wolny - świadkowie zmieniają zeznania. Kiedy ginie jeden ze świadków, detektyw skarży się sędziemu, że jego praca nie ma sensu - złapani przestępcy wychodzą, bo są częścią ogromnego gangu, który ma możliwości i środki na uciszenie świadków i posmarowanie wymiaru sprawiedliwości. Sędzia inicjuje powstanie grupy specjalnej, która ma na celu zinfiltrowanie gangu Barksdale’ów; problem w tym, że władze policji wcale nie są do tego chętne, bo wykrywalność. Fasadowa grupa, do której trafiają spady z innych działów - alkoholicy, prymitywne cwaniaczki, gryzipiórek kontrolujący lombardy, półgłówek nadużywający broni - nie ma w zasadzie żadnych narzędzi poza maszynami do pisania (przypominam, że rzecz się dzieje we wczesnych latach 2000: pagery, automaty telefoniczne, rzadko pojawiają się komórki-cegły, komputery to raczej zaawansowane edytory tekstu z malutkimi monitorami, Internetu funkcjonalnie nie ma, a do podsłuchu może służyć przenośny dyskretny magnetofon szpulowy). McNulty usiłuje uzyskać pozwolenia na podsłuch, komputery, wszystko, co zespół dostaje, jest solą w oku zwierzchników wydziału.

SPOILER ALERT! Ten serial ma prawie 20 lat, możemy uznać, że jestem chyba ostatnią osobą, która go jeszcze nie oglądała?

Pierwszy sezon kończy się gorzkim sukcesem - gang Barksdale’ów jest rozbity, ale czy to zmieniło cokolwiek w układzie sił w Baltimore, usunęło korupcję, złe zwyczaje w policji czy oczyściło ulice? #retoryczne Mimo pewnej daremności całej akcji to świetny kawał proceduralnego śledztwa, z urozmaiconą grupą bohaterów, zarówno po stronie policji, jak i przestępców. W policji nie ma rycerzy bez skazy, nawet spiritus movens całej akcji, McNulty, jest alkoholikiem z rozsypanym życiem osobistym. Są policjanci całkiem nierokujący, są i tacy, którzy okazują się nadspodziewanie przydatni, chociażby mój ulubiony nieudacznik Pryzbylewski (zięć Valczeka, łezka mi pociekła). Po stronie gangu też nie ma jednorodności - są bezwzględni przestępcy, ale też i tacy, którzy zwyczajnie nie mieli innej opcji, a system nie ułatwiał, jeśli się miało czarny kolor skóry i pochodziło z “klocków”. Bywa dramatycznie, bywa mizoginistycznie i rasistowsko, a profilowanie i brutalność policji jest na porządku dziennym, czasem nawet bez próby ukrywania tego, ale bywa też zabawnie i ciekawie realizacyjnie (np. scena rekonstrukcji zbrodni ze dialogami składającymi się tylko ze słowa “fuck”).

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek grudzień 21, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 3 komentarze - Skomentuj


Dan Lyons - Korposzczury

Z wszystkowyjaśniającym podtytułem “Jak kultura korpo zrobiła z naszej pracy piekło”. Autor “Fakapu” barwnie wyjaśnia, czemu współczesna praca w warunkach niestabilności (“zmiana jest stałą”) doprowadza ludzi do częstej zmiany pracodawcy, wypalenia, depresji, a czasem i do samobójstwa. Zwierzchnicy odcięci od pracowników, automatyzacja procedur ze wszystkimi paskudnymi konsekwencjami (patrz algorytmy Ubera czy normy w Amazonie), a wszystko to jest pochodną modelu biznesowego Venture Capital, który zakłada szybki zwrot z inwestycji, co najłatwiej uzyskać za pomocą oszczędności na pracownikach (dni wolne, ubezpieczenie zdrowotne, zlecenia zamiast umów o pracę, brak funduszu emerytalnego i dbania o dobrostan). Kilka rozdziałów opisuje najbardziej zrąbane metodyki projektowe, ze Scrumem i Agile na czele, przezabawny akapit poświęcając SAFe, zwanemu Shitty Agile for Enterprise. Końcówka to trochę nudna laurka dla etycznych inwestorów i opisów firm, które wbrew tendencjom rynkowym starają się zadbać o pracownika i w tym widzą model biznesowy.

Inne tego autora.

#138

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota grudzień 18, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, 2021, reportaz - 0 komentarzy - Skomentuj


Dan Lyons - Korposzczury

Z wszystkowyjaśniającym podtytułem “Jak kultura korpo zrobiła z naszej pracy piekło”. Autor “Fakapu” barwnie wyjaśnia, czemu współczesna praca w warunkach niestabilności (“zmiana jest stałą”) doprowadza ludzi do częstej zmiany pracodawcy, wypalenia, depresji, a czasem i do samobójstwa. Zwierzchnicy odcięci od pracowników, automatyzacja procedur ze wszystkimi paskudnymi konsekwencjami (patrz algorytmy Ubera czy normy w Amazonie), a wszystko to jest pochodną modelu biznesowego Venture Capital, który zakłada szybki zwrot z inwestycji, co najłatwiej uzyskać za pomocą oszczędności na pracownikach (dni wolne, ubezpieczenie zdrowotne, zlecenia zamiast umów o pracę, brak funduszu emerytalnego i dbania o dobrostan). Kilka rozdziałów opisuje najbardziej zrąbane metodyki projektowe, ze Scrumem i Agile na czele, przezabawny akapit poświęcając SAFe, zwanemu Shitty Agile for Enterprise. Końcówka to trochę nudna laurka dla etycznych inwestorów i opisów firm, które wbrew tendencjom rynkowym starają się zadbać o pracownika i w tym widzą model biznesowy.

Inne tego autora.

#138

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota grudzień 18, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, 2021, reportaz - 0 komentarzy - Skomentuj


O kolorach i że poza sezonem

[12.11.2021]

Poza wjechaniem na górę, o czym w poprzednim odcinku, do Czech pojechałam potarzać się w kolorze, konkretnie oko nacieszyć szkłem w Muzeum skla a bižuterie w Jablońcu nad Nysą. Muzeum jest nieduże, niedrogie, w środku mnóstwo dobra - od jabloneckich prefabrykatów przez szkło użytkowe do rzeźby i elementów wystroju wnętrz, a nawet namacalny rekord Guinessa - najdłuższe korale na świecie. Zdjęcia zawierają lokowanie fotografującego. Miasteczko samo w sobie śliczne, pokrążyłabym po uliczkach, ale reszta wycieczki nieco narzekała na aurę.

W Turnovie próbowałam obejrzeć zabytkową synagogę, niestety listopad okazuje się być kiepskim momentem na zwiedzanie.

Adresy:

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek grudzień 17, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: czechy, turnov, jablonec, jablonec-nad-nisou, sztuka - 0 komentarzy - Skomentuj


O kolorach i że poza sezonem

[12.11.2021]

Poza wjechaniem na górę, o czym w poprzednim odcinku, do Czech pojechałam potarzać się w kolorze, konkretnie oko nacieszyć szkłem w Muzeum skla a bižuterie w Jablońcu nad Nysą. Muzeum jest nieduże, niedrogie, w środku mnóstwo dobra - od jabloneckich prefabrykatów przez szkło użytkowe do rzeźby i elementów wystroju wnętrz, a nawet namacalny rekord Guinessa - najdłuższe korale na świecie. Zdjęcia zawierają lokowanie fotografującego. Miasteczko samo w sobie śliczne, pokrążyłabym po uliczkach, ale reszta wycieczki nieco narzekała na aurę.

W Turnovie próbowałam obejrzeć zabytkową synagogę, niestety listopad okazuje się być kiepskim momentem na zwiedzanie.

Adresy:

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek grudzień 17, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: czechy, turnov, jablonec, jablonec-nad-nisou, sztuka - 0 komentarzy - Skomentuj


Staw Browarny

[1.11.2021]

1 listopada w tym roku był szczególnym dniem cieszenia się życiem - słoneczny, ciepły, prawie że na gołe nogi, chociaż się nie odważyłam. Obrzucanie suchymi liśćmi, w termosie miałam herbatkę, na którą nikt nie miał ochoty (poza mną, bo ja zawsze). Może kiedyś mi się uda obejść cały staw, na razie doszliśmy bez protestów do huśtawki. Z perspektywy 8 (ósmego!) dnia w zamknięciu, marzę, żeby wyjść gdziekolwiek. Śni mi się nawet, że gdzieś jadę, ale cała w strachu, wszak może właśnie dziś jakaś służba sprawdzi, czy posłusznie przestrzegam ZOMZ? (jeszcze nikt nie sprawdził, #państwozkartonu).

GALERIA ZDJĘĆ i wspominki z 2020.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek grudzień 16, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Tagi: dolina-cybiny, olszak, staw-browarny - 0 komentarzy - Skomentuj


Staw Browarny

[1.11.2021]

1 listopada w tym roku był szczególnym dniem cieszenia się życiem - słoneczny, ciepły, prawie że na gołe nogi, chociaż się nie odważyłam. Obrzucanie suchymi liśćmi, w termosie miałam herbatkę, na którą nikt nie miał ochoty (poza mną, bo ja zawsze). Może kiedyś mi się uda obejść cały staw, na razie doszliśmy bez protestów do huśtawki. Z perspektywy 8 (ósmego!) dnia w zamknięciu, marzę, żeby wyjść gdziekolwiek. Śni mi się nawet, że gdzieś jadę, ale cała w strachu, wszak może właśnie dziś jakaś służba sprawdzi, czy posłusznie przestrzegam ZOMZ? (jeszcze nikt nie sprawdził, #państwozkartonu).

GALERIA ZDJĘĆ i wspominki z 2020.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek grudzień 16, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Tagi: dolina-cybiny, olszak, staw-browarny - 0 komentarzy - Skomentuj